Trzymające w napięciu do ostatniego zdania połączenie thrillera z powieścią kryminalną!
Gerard Edling, specjalista od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej, potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było...
Przygodę z komisarzem Edlingiem otwiera Behawiorysta - pozycja, którą przeczytałam po raz drugi. Pamietam, że cieszyłam się na jednotomówkę Mroza. No właśnie, tak to z nim bywa.
Mamy tu motyw koncertu krwi, czyli takie show online w stylu głosowania na ulubionego uczestnika połączone ze średniowieczną imprezą na rynku, gdzie kat pozbywał się tych z najmniejszą ilością głosów.
Potem przechodzimy w Iluzjonistę całkiem płynnie, gdyż jest to połączenie historii przed Kompozytorem i po. Idealnie poprowadzony motyw z ciekawym pomysłem na szajbusa o niespełnionej ambicji, Mamy wiele makabrycznych elementów niby magicznych ale jednak nie. Na szczęscie (szok) Edling ogrania sprawę.
I wielki finał Eksterminsta. Współczesny, smutny świat nastolatków o zerowej samoocenie i chęci bycia kimś, przynależeniem do czegokolwiek. Sam pomysł podśmierduje trochę inspiracją filmeu Nerve ale wg posłowia było to co innego.
Najbardziej w historii podobały mi się oczywiście postacie psycholi, tyczy się tych w 1 i 2 tomie. To bohaterowie, którzy za swoje kreatywne pomysły mają u mnie dużego plusa.
Gdybyśmy tutaj rozstali z Edlingiem uznałabym, że trylogia bardzo fajna, ale już przy Forście się nieźle zdziwiłam. Dlatego też nie zaskoczy mnie Remi jeśli w tym roku zarzuci 4 tomem.
Czy polecam? Na ten moment tak, szczególnie Behawiorystę.