Władza uzależnia, szczególnie w połączeniu z magią. Wyobraź sobie, że stałeś się bogiem – ktoś miałby cię tego stanu pozbawić? Nie liczą się sentymenty, dobro wspólne, misja i przyjaźń. Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Być może Vuko zmuszony będzie złamać drugą regułę misji…
Nafaszerowany magią, naszpikowany akcją. Lodowy Ogród Pana czeka. Nie spoczniesz, dopóki nie skończysz.
Debiutował w roku 1982 opowiadaniem Azyl dla starych pilotów, zamieszczonym w tygodniku "Odgłosy". W tym samym roku i w tym samym periodyku zamieścił utwór Twierdza Trzech Studni.
W 1990 razem z Rafałem A. Ziemkiewiczem, Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim i Dariuszem Zientalakiem założył magazyn literacki "Fenix". Od roku 1993 aż do ostatniego numeru czasopisma w 2001 był jego redaktorem naczelnym. Obecnie jest dziennikarzem w "Gazecie Polskiej" oraz zajmuje się tłumaczeniem komiksów. Jego opowiadania publikowane były w "Nowej Fantastyce", "Feniksie", oraz wielu antologiach science fiction. W roku 2003 ukazał się zbiór jego opowiadań grozy Księga jesiennych demonów (Fabryka Słów), w 2005 pierwszy tom powieści Pan Lodowego Ogrodu (Fabryka Słów) (tom drugi w 2007 roku), a w 2006 powieść Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy (Fabryka Słów), która jest kontynuacją opowiadania Obol dla Lilith.
W „Człowieku z wysokiego zamku” Dicka jest scena w której jeden z nazistów rozważa co by było gdyby Niemcy wylądowali an Marsie i znaleźli tam Żydów. Bycie Niemcem jest, konstatuje nasz nazista, nieodłączne od spotykania Żydów, niemożliwych do wytępienia niezależnie od nakładu sił i środków. W podobnej sytuacji są, jak można sądzić po lekturze „Pana lodowego ogrodu” polscy konserwatywni liberałowie - nieważne jak daleko od domu, zawsze znajdą swoich komunistów. Tym razem do walki z czerwonymi staje Vuko Drakkainen człowiek który, jak można podejrzewać, jest wyidealizowanym literackim klonem autora książki, frustrująco podobnym do dziesiątek innych literackich klonów kręcących się po polskiej fantastyce pisanej przez czterdziestolatków. Facet był wszędzie i robił wszystko, był komandosem, kierowcą osiemnastokołowca, reporterem wojennym, astronautą i przemytnikiem. Z katalogu infantylnych marzeń nie był za życia chyba tylko piratem i ninją, ale spokojnie, staje się nimi w samej książce. Nasz komandos-ninja-pirat (ze sporą szczyptą wiedźmina na dokładkę) i oczywiście porządny konserwatywny liberał, trafia na obcą planetę i spotyka tam, surprise, surprise, złych komunistów. Wcześniej doświadcza jednak na średniowiecznym świecie upragnionej wolności – jego szczęście że jest też super wykopanym cyborgiem, bo inaczej raczej by tego doświadczenia nie przeżył.
Nie musiałbym zaczynać od polityki, gdyby nie fakt, że jest się nią nawalanym obuchem przez łeb na co trzeciej stronie książki. Co jeszcze gorsze, ideologiczny klucz służy autorowi do organizacji fabuły tak, że właściwie wiadomo już co będzie się działo w przyszłych tomach – bohaterowie raczej nie wykroczą poza konserwatywno liberalne dogmaty, a „ci źli” będą się zachowywać jak karykaturalni kapitaliści z radzieckiej propagandy, tyle że na odwrót. Jest to naprawdę smutne, ponieważ poza tym ta książka jest autentycznie ZA-RĄ-BI-STA, szczególnie w pierwszej części w której zmęczone wzorce fantasy ożywają nam przed oczyma, przedstawione z perspektywy „realistycznie” oceniającego swoje otoczenie człowieka XXI wieku. Dawno nie miałem, jak przy czytaniu tej książki, takiego poczucia obcowania z niewytłumaczalną tajemnicą. Gdybym przeczytał, po raz kolejny, „i wtedy bohater zobaczył upiora/zwierzoczłeka/orka” to wzruszyłbym ramionami, natomiast zderzenie naszego cyborga z upiorami powoduje, że naprawdę czujemy się nieswojo. Bohater zakłada że takie stwory nie mają prawa w jego świecie istnieć i w jakiś sposób to założenie udziela się również nam. Aha, no i walki są super. Bohater jest na tyle sympatyczny i swojski że miło czytać jak patroszy rozmaite paskudztwa.
Niemniej jednak, na litość boską, jest masa dobrej libertariańskiej fantastyki, jest nawet sporo dobrej socjalistycznej fantastyki (Mieville, Le Guin). Klucz tkwi chyba w tym żeby przedstawić własną ideologię w tym co jest w niej ogólnoludzkie, dobre i uniwersalne a nie wyprawiać się na wyimaginowanego Marsa, na którym jako komandos-ninja-pirat możemy skopać tyłki czerwonym, których na ziemi, poza wyobraźnią czterdziestoletnich Panów, wyraźnie brak.
Świetny start. Później robi się gorzej, ale ten mroczny i osobliwy start, to absolutnie 1 liga polskiej literatury fantastycznej. Recenzja: https://www.youtube.com/watch?v=dHqFZ...
The novel has an undoubtedly interesting premise. Research team on another planet with its own civilisation goes missing and one person is sent to investigate. Important directive: the locals cannot know that aliens (i.e. humans) are on their planet in order not to interfere with their natural development.
It quickly turns out that it is not so interesting after all. The locals are identical to humans, with some insignificant alterations such as a bit different eyes. Even flora and fauna is nearly a carbon copy of the Earth. The civilisation is at the stage of Middle Ages, just with magic. Basically, what could be a compelling sci-fi turns into the most lazy and unimaginative pseudo-medieval fantasy.
Then, there is the issue of narration. There are two POV characters, but three different narrations. How? For one of the characters, the narration switches between first person and third person. Why? Who the hell knows! Probably the author trying to be cool.
And wow, it's probably THE most sexist book I have read in my life. The sexism permeates everything: - Sexist society (this could be excused as the case of "sexist world, not sexist author", if it wasn't for the next points) - Zero well-written female characters (they were there only episodically as nagging wives, sex slaves, prostitute priestesses, etc.) - Somehow good 80% of the women that appeared in the story were randomly naked, because reasons - Sexist main characters (For example, one of them considers buying himself a pretty young woman while vising a slave market AND genuinely thinks it would be a noble thing to do. How so? Because he would only give her light work and rape her from time to time, and then give her freedom when he needs to return to Earth, while some other buyer might beat her and work her to death. Aha.) - Sexist language (For example, women were often referred to as "whores" or "hags" in the narration + the feminine is often referred to as inferior to the masculine).
Generally, the whole book felt like a boyish wet dream and made me shudder, cringe and roll my eyes again, and again, and again…
Note on translation: As far as I know, as of 2020 there doesn't exist any translation to English. The author claims that such a translation wouldn't do justice to his "masterpiece", in the same interview where he admits he doesn't like feminism (surprise!). If it ever gets translated into English, do yourself a favour and read something else.
Summary: it's an unoriginal sexist drivel.
Masters of the Polish SFF I received a 60-book collection of the best modern SFF books from the family. Because I don't read enough in Polish. True. "Pan Lodowego Ogrodu, volume 1" opens the collection. Taking into consideration how much I hated this book and that there're only 9 books written by women there, I can see it's going to be a rough ride.
Całkiem dobrze napisane, dobrze się czyta i świat stworzony przez Grzędowicza jest ciekawy. Ale... no właśnie, jest parę "ale".
Po pierwsze, niby jest to pierwszy tom cyklu, ale w przeciwieństwie do wielu innych "pierwszych tomów" które czytałem, ten zwyczajnie nie broni się jako samodzielna książka. Motywy obydwu postaci przewodnich zwyczajnie się nagle urywają, żaden z wątków nie zostaje zamknięty. Mały negatyw, ale po przeczytaniu całej książki po prostu nie mam wrażenia, że coś się wydarzyło - to brzmi dziwnie, wiem, ale w momencie gdy autor zakończyłby chociaż jeden z wątków, rozwiązał więcej niż jedną zagadkę (której rozwiązanie de facto tworzy tylko więcej pytań) dałoby się odczuć, że oto jakiś fragment historii jest zamknięty. A tak, otrzymujemy wycinek który owszem, wciąga i zachęca do dalszej lektury, ale jest jakiś... niepełnowartościowy w pewnym sensie.
Po drugie, końcówka książki, ostatni jej rozdział, jest bardzo pospieszony. Mógł być dużo dłuższy, wręcz powinien taki być. Jak na to, ile nowych rzeczy widzimy i ilu się dowiadujemy w tym rozdziale, trwa on przynajmniej o połowę za krótko.
Po trzecie - nie jestem całkiem pewien sensu rozdzielania narracji z pierwszo-osobowej na trzecio-osobową w rozdziałach Drakkainena. Rozdziela to w jakimś sensie postacie Vuko i jego cyfrala, ale nie dodaje wiele do stylu ani przekazu książki. Ot, jest, gadżet bez większej wagi.
I ostatecznie, co podchodzi trochę pod punkt pierwszy, nie podoba mi się że, póki co, motywy dwóch głównych postaci są w zasadzie 100% rozłączne. Na pewno jakoś zostaną połączone, ale gdyby nie kilka nawiązań do ogólnego świata w rozdziałach "ze wschodu", pozostałoby wrażenie, że czytam na raz dwie książki, których akcja nie dzieje się nawet we wspólnym uniwersum. Trochę to dziwne rozwiązanie, ale może docenię je po lekturze kolejnych tomów.
Ogólnie rzecz biorąc książka jest bardzo dobra, ale te kilka punktów sprawia, wydaje mi się, że nie jest tak dobra jak mogłaby być.
Cram all your childhood dreams onto one character. Add blatant political sermons. Stir and season with ridiculous sex metaphors. And... profit?... Two stars for accidental hilarity.
Szkoda, że nie można dawać połówek, bo dałbym 2.5. Można przeczytać w pociągu, jeśli nie ma się nic innego pod ręką. Byłoby 3, gdyby nie niekonsekwencje w budowaniu świata, dziwaczne przeskoki z narracji pierwszo- do trzecioosobowej i niestety trochę dziadyzm polskiej fantastyki, czyli totalny brak ważnych postaci żeńskich, a jak już kobiety się pojawiały, to naturalnie wiązało się to z hehe, segzem.
Одне із найкращих фентезі, яке я прочитав за останні роки. Хоча ні, тут важко сказати, що це чисте фентезі. Скоріше це фентезі із досить відчутними елементами фантастики. В першому томі наявні дві сюжетні лінії, перша, основна - про рятівника, якого відправили на планету, щоби він розібрався, що сталося із дослідницькою місією, яка деякий час вже там знаходилась. Це такий собі мікс Стругацьких, Сапковського та Босха, і цей мікс просто приречений на успіх. Монстри, певні надздібності у ГГ, скандинавські мотиви - прям всі складові того, що душа бажає. А от друга сюжетна лінія не така динамічна, менш цікава, але тим не менш варта уваги. Там мова йде про спадкоємця престолу, та про загрози його державі з боку релігійного культу. Я чекав, що наприкінці книги ці дві сюжетні лінії об'єднаються, але ніт, це напевно відбудеться в другому томі. Замовив вже другий том, чекаю із нетерпінням.
Книга довго лежала на моїй поличці і весь цей час я вважала, що це буде скарб, аж ось дійсно наважилась її прочитати. Як бачите оцінка каже, що це ніфіга не скарб Сюжет починався цікаво, і, загалом, якщо вичленити лише його, то можливо я б продовжила читати цикл далі, бо ідея виглядає перспективною, проте реалізація...well 🫠 Те, що кидається в очі на самому початку - перескоки між оповіддю від першої та третьої особи при лінійному сюжеті, чи була в цього прийому стилістична потреба? ні! чи було це сюжетно виправдано? абсолютно ні. Тут же можна зазначити про сухість та місцями коцурбатість прози, через яку книгу іноді просто нецікаво було читати. Один з головних героїв - Вуко - емоційно-індеферентний (принаймні я його емоційно зовсім не відчувала, хоча половину його розділів ми знаходились в його голові та думках), майстер на всі руки і на всі професії, такий собі ідеальний герой для пацанячих фантазій автора. Другий головний герой - син імператора - такий собі ідеальний головний герой для виплеску сексуальних фантазій автора. І, ох, як же сильно мені хотілось помити очі та штурбнути книгу з вікна, бо книжка просякнута невідрефлексованими авторськими сексуальними фантазіями, а також сексизмом і мізогінією. Чи зустрінемо ми тут хоч одну жіночу персонажку, яка буде представлена не через постіль чи секс, чи оголене тіло? Ха ха Ні! Тут у нас і Королева, яка влітає до Вуко, впадає на спину, роздвигає ноги і просить її трахнути. Тут у нас і вдвічі старша вчителька сина імператора, яка починає паралельно з деними заняттями ще й вчити кожної ночі його трахатись, щоб потім жодна інша жінка його сексом не охомутала. І вчителька ж йому потім подарує трьох сексуальних рабинь. Чи мало це сенс саме в такому вигляді і подробицях для сюжету, як це було описано на сторінках? Абсолютно ні. А роздуми Вуко про дівчину невільницю, яку він хотів було вже викупити та врятувати від жорстокої долі, щоб зробити своєю компаньйонкою та час від часу її ґвалтувати, а потім відпустити вільною, коли настане час покидати планету, - не викликали нічого окрім огиди. І таких моментів до непристойного багато. Читалось крінжово і неприємно. Сподіватись на те, що в наступних частинах стане краще я не хочу, тому продовжувати скоріш за все не буду. Хоча сюжет і цікавий, та при інших обставинах викликав би бажання іти одразу за другою частиною, але читати дроч старого польського діда не моя чашка чаю
Нова захоплива історія, з гнітючою та похмурою атмосферою, яка захопила мені з перших сторінок.
Дві сюжетні лінії які не перетинаються, ну у цій книзі то точно, а далі буде видно. Перша це коли на планету Мідґаард прилітає наш головний персонаж, землянин Вуко Драккайнен, модифікований та спеціально навчений для таких екстремальних місій, щоб знайти вчених з попередньої, зниклої експедиції яка досліджувала цю планету. Пригоди, екшн, криваві бої, низка химерних та незрозумілих подіі які тут відбуваються, хто до цього причетний і буде розбиратися гг. Ця сюжетна гілка більш динамічна.
Друга сюжетна лінія, про молодого принца, середнього сина великого імператора, про його навчання, про його життя, про те як він в одну мить втратив все, титул, родину, друзів, країну. Та став вигнанцем, який вимушений тікати та ховається, для помсти у майбутньому. Драматична історія дорослішання.
Автор вигадав чудовий світ, місцями дивний та химерний. Додавши трохи скандинавської атмосфери. Гарний розвиток сюжету. Добре прописані персонажі. Темне фентезі з елементами наукової фантастики. Дуже крутий та неочікуваний фінал, прям на останній сторінці, я трохи офігів з цього 😱 Раджу ознайомитися з цим циклом, а сам пішов читати другу частину. Нажаль в електронному вигляді, бо купити книгу неможливо, сподіваюсь що колись зроблять додрук.
Doszłam do połowy (a to już 14 godzin audio), ale uznałam, że zostawiam to i idę czytać Karikę. „Pan Lodowego Ogrodu“ ma potencjał na ciekawą, nieźle napisaną powieść, ale po pewnym czasie robi się nudno i człowiek ma dość kobiet, które istnieją jedynie jako obiekt seksualny, głównie do kupienia jako niewolnice. To takie... Niesmaczne. Kolejna powieść od mężczyzny dla mężczyzny. I jasne, da się to lubić, może się podobać, ale ja już jestem zmęczona fantasy tego typu. Poza tym poza jednym bohaterem i jednym krukiem nie ma tutaj nikogo, kogo mogłabym lubić. A i sympatia względem nich jest minimalna. Miałam ochotę na Fantasy przez duże F, a dostałam coś, co mogłam sobie odpuścić, gdybym zajrzała najpierw tutaj i poczytała wasze opinie. Żałuję xD
Могло бути і "відмінно", якби не кілька речей. По-перше, надмірна сексуальна стурбованість автора в кількох сценах. Таке враження, що автор хотів наздогнати Сапковського. По-друге, лінія спадкоємця Тигрового Трону - надто перебільшена. Його готують до правління в стилі Бене Гесеріт. Але поза цим - оригінальне, темне фентезі, де є і саспенс, і гарно закручений сюжет, і доволі реалістично прописано поведінку " попаданця", навіть якщо він технологічно переважає над аборигенами. Тобто це така суміш Сапковського, Лема та Стругацьких. І завершення першого тому - потужний cliffhanger, який ще й дуже оригінальний. Але без спойлерів ;)
Чудове темне фентезі зі сай-фай елементами. Так що, не тільки Сапковським єдиним, якщо обирати фентезі від польських авторів👌 Давненько я не читав настільки добре збалансованої книги, де б не бісили персонажі, сюжет був динамічним і діалоги не заганяли в нудьгу, ще й кінцівка, яка змушує одразу та без роздумів братись за продовження. Раджу!
"The Lord of the Ice Garden" is a Polish novel that combines elements of science fiction and fantasy. The main character, anthropologist Vuko Drakkainen, arrives on planet Midgaard to find 8 scientists from a research expedition who have ceased communication with Earth. Midgaard is inhabited by humanity at a medieval stage of development, and the planet is subject to the Lothar's Prohibition, which forbids interference with civilizations at a lower technological level.
Thanks to the latest technology - nanobots and neuromodifications implanted in his brain - Vuko gains superhuman abilities to help him with his mission. However, in a world full of magic, this advanced technology can prove unreliable. Theoretically, his task is supposed to be purely reconnaissance - without interfering in local affairs - but in practice, this proves impossible. Midgaard is a brutal and dangerous world, full of magic, monsters, and complex political relationships into which the protagonist becomes entangled.
It's truly unfortunate that this series hasn't been translated into English yet. With its unique blend of science fiction and fantasy, complex world-building, and masterful storytelling, I believe it would become a genuine bestseller in the English-speaking market. The way it combines advanced technology with a medieval fantasy setting, while exploring themes of cultural intervention and human nature, would likely appeal to fans of both science fiction and fantasy genres internationally.
Jestem pod wrażeniem jak bardzo nic tu nie ma sensu. Główny bohater dosłownie nie ma wad (przynajmniej tekst nie traktuje ich jako wady) i ✨wszystko✨ potrafi. Kobiet albo nie ma, albo są jedynie obiektami seksualnymi, co jest niezwykle męczące. Tępo akcji nie istnieje, po pierwszej osadzie fabuła gnie w gąszczu identycznych postaci wzorowanych na średniowiecznych wojach i wikingach, a sam świat przedstawiony jest naprawdę nudny. Najgorsza i tak jest scena z niewolnicami na targu, bo nie dość, że jest w duchu tej książki typowo seksistowska, to że nasz bohater, człowiek pochodzący mniej więcej z czasów współczesnych, jest praktycznie podekscytowany możliwością kupienia niewolnicy i jeszcze to sobie racjonalizuje. Tragedia - lepiej jeszcze raz Wiedźmina przeczytać.
Wiem, że wszyscy się jarają PLO i w ogóle, ale po pierwszym tomie, który stanowi głównie zarys świata ciężko mi ocenić czy to hit czy kit. Drakkainen na razie jawi mi się jako typowa Mary Sue, Filar wydaję się postacią o większym potencjale, ale na razie było kilka momentów WTF (SPOILER ALERT mini symulacje na wyspach, nauki przedmałżeńskie na 40 stron END SPOILER). Językowo denerwowała mnie na początku zmiana osoby w narracji, potem się przyzwyczaiłem.
Pomysł na świat podoba mi się, cały czas mam skojarzenia z Thorgalem.
Książkę oceniam pozytywnie chociaż spodziewałem się czegoś więcej. Bardzo podoba mi się sam pomysł na historię - poszukiwania zaginionej ekspedycji naukowej na obcej planecie oraz postać głównego bohatera, który jest cyniczny i śmiertelnie niebezpieczny, czyli taki jak tygrysy lubią najbardziej :) Z drugiej strony nie do końca pasuje mi styl Grzędowicza, mam wrażenie, że pewne wątki autor mógłby bardziej rozbudować, bo akcja rozwija się jak na mój gust trochę za szybko, przez co fabuła wydaje się być trochę "spłycona". W pewnym momencie książki pojawia się też drugi bohater, dziedzic tronu odległego cesarstwa, tyle, że nie wiadomo po co, ponieważ wydaje się nie mieć żadnego związku z głównym wątkiem książki (przynajmniej na razie). To co Grzędowiczowi na pewno się udało to bardzo mocne zakończenie, które wręcz zmusza do sięgnięcia po kolejne części.
Po czasie zmniejszam jednak do 2⭐ bo im dłużej myślę o tej książce, tym bardziej się przekonuję, że była wybitnie nie moja. Bardzo nad tym ubolewam bo jednak fantastyka to mój ulubiony gatunek 😕
Це було трохи дивно. Або не трохи. Власне, це було так, наче в моїй заскоченій зненацька голові одночасно проводили два кіносеанси.
Перший "фільм" - доволі стандартний попаданський екшен про бравого космодесантника на квазісередньовічний планеті, якому треба терміново розшукати заблукалих вчених посеред квазіскандинавської культури. "Є ризик, що на планеті діє магія", - попереджають нашого бравого Вуко Драккайнена. Тот не схильний вірити в усякі бздури, але... життя іноді змушує. Плюси "фільму": хороший світ, все жвавенько, бадьоренько, попаданство відіграно на ура, а ще приємно впізнавати алюзивні пацьорки, що в них автор грається. Мінуси фільму: сюжет - чисто тобі рпгха середньої руки з проміжними босами, селс-квестами і гострим бажанням сказати головному героєві "Та харош вже основну лінію проходити, пішли до оооотієї неписі, вона точно має прикольний квест!". А ще герой попри всю строкатість бекграунду прозорий, як слізка, тобто замість характеру він собі місію відростив - це трохи замотивовано сюжетом, але ще більше грає на "ігровий ефект". Хоча попаданські страждання "У мене лапка болить, хочу почистити зуби і капучинко" - це п'ять, тут пан автор подумав про те, про що зазвичай тільки читачі думають. Тобто, якщо ви читали "Книгу Судного дня" Конні Вілліс, і думали: хочу чогось такого, тільки про хлопчика, з бійками і сексом - з цим для Ґжендовича.
Другий "фільм" - доволі стандартний роман виховання юного принца в квазіорієнтальних декораціях. Щастя було таке можливе, але гримнуло щось нехороше і принесло із собою ризик подорожі на Захід в самісіньке серце пітьми. Оце от правда був навіть не спойлер, а анонс другого тому. Всі три розділи про принца Тенджарука - це розгорнута експозиція подій в іншому кінці світу, що внєзапно, як післяфорумні шмарклі, влазить поміж розділів Вуко і додає оповідній динаміці неповторного перекособоченого шарму штибу "У вас тут роки минають, а у нас - пів дні". Плюси оцього фільму: хороший світ, цікава культура, ще прикольніші алюзивні пацьорки, загалом симпатичніші персонажі. Мінуси: не завжди виправдана сюжетом повііііільність та неочевидність потреби як не самій сюжетній лінії, так у деяких її бантичках (наприклад, тих кількадесяти сторінок, де юного принца вчать мистецтву фізичної любові, щоби що? може, за два томи це проясниться, а, може й ні - просто бантичок був).
Вопшем, якби це було дві комп'ютерні гри - возлюбила би я цю книжку нестямно. Але це була книжка. Одна. І це було дивно.
Люди на Землі дійшли такого рівня технологій, що можуть легко подорожувати космосом. У такий спосіб вони натрапили на планету, де також є розумне життя, де народ, який там живе - подібний до людей. Хоча мають дрібні зовнішні відмінності. Та найцікавіше, що вони живуть у періоді, який схожий на скандинавське середньовіччя. Звісно, що люди відправили експедицію, щоб дослідити цю планету. Техніка там божеволіє та ламається, тому невідомо, що сталося із вченими з якими втратився зв’язок. Але коли ж такі банальні речі зупиняли людину, хоча все й говорить зупитися. ⠀ Ґжендович розповідає історію двома паралельними сюжетними лініями, які в якійсь із наступних книжок (які складають цикл «Господар крижаного саду») точно зійдуться у відповідній точці. ⠀ У першій маємо Вуко Драккайнена, який тренований виживати без допоміжної техніки, уміє здобувати їжу в дикій природі, вміло справляється зі зброєю та взагалі повинен розумітися в середньовічному побуті. Він одна єдина людина, мета якої знайти заблукалих вчених та врятувати їх. Він був попереджений, що на цій планеті ймовірно є «магія», у яку, звісно, Вуко не вірить. Уже із самого початку розумієш, що магію він зустріне обов’язково. Тут є частини території покриті загадковим «білим туманом», який має здатність розповсюджуватися на більшу територію. Він небезпечний тим, що з нього вилазять мертвяки, вбиваючи чи затягуючи живих у туман, перетворюючи на собі подібних. Тому Вуко потрібно не тільки бути схожим на місцевих та просуватися в пошуках друзів, але й розбиратися із цією дивною магією. ⠀ Друга сюжетна лінія розповідає про місцевого принца Тенджарука, який виховується в цьому світі із власними традиціями для того, щоб стати в майбутньому королем. Ця сюжетна лінія не була такою цікавою, бо ці частини є в рази повільніші, аніж основна сюжетна лінія, що призводило до певного дисонансу самої розповіді. Та все ж тут є на що звернути, особливо на культурну складову цього суспільства. Бо спосіб яким принци навчаються керувати своїм майбутнім народом справді вражає. ⠀ Незвичне фентезі трішки перемішане із нф.
W książce są wszystkie typowe wady polskiej fantastyki. Brak spójności w fabule, brak ciekawych postaci żeńskich (a jak się już jakaś pojawi to jest sprowadzona do poziomu garów, prania i obiektu seksualnego), chaos, wychwalanie wojny, przemocy, dyskryminacji i gwałtu, normalizowania gwałtu małżeńskiego. Czuć PRL! W wielu momentach czułem obrzydzenie słowami i myślami bohaterów. Zacząłem czytać po obejrzeniu trailera zapowiedzianej gry, ale po przeczytaniu opinii liczyłem na więcej. Mam nadzieję, że gra będzie lepsza, a producenci nie będą mieli tak komunistycznych poglądów, bo świat jest idealny pod dobrego RPG. Książką jestem zawiedziony.