Przyjemna satyra, fajny koncept, aby za pomocą wad tylko pozornie krytykować cechy króla, a tak naprawdę tymi przywarami go wychwalać, przez co został ukazany bezsensowny tok rozumowania szlachty, która wytykała błahe wady królowi.
[7/10] – (2025) – sigma male krasicki masakruje beta facecików w żupanach ich własną głupotą. no bo kto to widzioł, by król rozwijał naukę i sztukę i nie napie_dalał wszystkich po mordach, a przede wszystkim był p0lakiem robakiem????!!!!!!!
Tylko Ignacy Krasicki potrafi pojechać (choć tylko pozornie) jednocześnie po Auguście Poniatowskim i polskiej Szlachcie. Ciekawy koncept, który bardzo dawał mi vibe 1670. Jedna z najlepszych satyr jakie czytałem, zaraz obok Pijaństwa. Rymy siadają, przekaz jest jasny, a humor bawi - nawet jeżeli to nie te czasy.