Jedna z najbardziej kultowych serii książek dla dzieci i młodzieży doczekała się wreszcie kontynuacji. Sprzedany w ponad 10 milionach egzemplarzy cykl przygód Tomka Wilmowskiego powraca. Po ponad 60 latach od premiery pierwszej części do rąk czytelników trafi dziesiąty tom cyklu. Bazując na notatkach pozostawionych przez Alfreda Szklarskiego, pisarz Maciej J. Dudziak podjął się zakończenia historii, na której wychowały się kolejne pokolenia. „Tomek na Alasce” to kwintesencja tego, co czytelnicy pokochali w powieściach Szklarskiego – charyzmatyczni bohaterowie, odległe lądy oraz przygoda. Tomek, kapitan Nowicki oraz Sally przybywają na Alaskę tym razem jako uczestnicy wspólnej naukowej wyprawy amerykańskiego uniwersytetu w Chicago oraz Brytyjskiego Towarzystwa Geograficznego. Wyprawę finansuje znany milioner i filantrop – John Davison Rockefeller. Na miejscu okazuje się jednak, że wcześniejsza grupa geologów i kartografów, do której mieli dołączyć Polacy, zniknęła bez śladu w tajemniczych okolicznościach... Tomek, Sally oraz kapitan Nowicki ruszają na północ z wyprawą ratunkową. Czy Tomek, Sally i kapitan Nowicki odnajdą zaginionych naukowców? Czy napotkani po drodze Indianie pomogą im w poszukiwaniach? Czy ich misja zakończy się sukcesem? Lektura „Tomka na Alasce” jest jak spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. To propozycja nie tylko dla młodszych czytelników. Również ci, którzy kiedyś czytali powieści Alfreda Szklarskiego z wielką przyjemnością zagłębią się w ciekawe i często niebezpieczne przygody głównych bohaterów. W końcu to właśnie przygody Tomka zapoczątkowały u wielu pasję do podróżowania.
Alfred Szklarski was born in Chicago in 1912 as a son of political emigrant and a journalist, Andrzej Szklarski, and Maria (maiden name Markosik). He started to attend school in Chicago, but in 1928 he moved with his father to Poland, when he went to II Jan Długosz gymnasium in Włocławek, which he graduted in 1931r. In years 1932 - 1938 he studied at Consular - Diplomatic Faculty at Academy Of Political Science in Warsaw getting his diploma in 1938. During the World War II he stayed in Warsaw, where he took part in Battle for Warsaw as volonteer shooter in 2nd Plutoon of Air Company in Batallion "Thunder". After defeat of the Battle for Warsaw he moved to Cracow and than in February 1945 to Katowice.
Szklarski made his debut with novels for adults serialised during the war (1942 - "The Iron Claw", 1943 - "Blood diamenonds", 1944 - "The mystery of the grave"). After the war he used pseudonyms: Alfred Borowski and Fred Garland (1946 - "Hot trace", "Three sisters", 1947 - "St. Elmo's lights", "Men with names", "Don't wait for me", 1948 - novel for youth "Tomek in trouble"). Publishing company encourged Szklarski - under his own name - to start to write literature for kids. And than started adventure-traveling series about Tomek Wilmowski: Tomek in the land of cangaroos, Adventures of Tomek on the Black Land, Tomek at war pace, Tomek in a search for Yeti, Tomek's mysterious expedition, Tomek among head hunters, Tomek at wells of Amazonca, Tomek in Gran Chaco. In 1971 he got Smile Medal.
He died at April, 9th, 1992, not finishing adventures of Tomek. His close friend Adam Zelga ended it. First edition of last volume of Tomek's adventures was published in 1993r.
Maciej Dudziak dość zgrabnie naśladuje i rekonstruuje edukacyjno-przygodowy klimat książek Alfreda Szklarskiego a mimo tego trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to książka, która z trudem znajdzie współcześnie docelową grupę odbiorców. Niestety, dla czytelników dorastających wraz z Tomkiem Wilmowskim i wychowanych na jego przygodach okazać się może zbyt infantylna - intryga jest błaha, pretekstowa - a młodzi odbiorcy, do których wydaje się być skierowana, będą nudzić się encyklopedycznymi wtrętami z dziedzin historii czy geografii, nie otrzymując dla równowagi ani szczególnie porywającej historii ani tym bardziej bohatera, z którym mogliby się utożsamiać (Tomek ma tutaj 26 lat - a współcześni 26-latkowi tym bardziej nie będą zainteresowani...).
Siłą książek Alfreda Szklarskiego w swoim czasie było to, że były one oknem na świat i przygodę dla dzieci i nastolatków - przed epoką multimediów i internetu. Książki te zabierały nas w egzotyczne i niedostępne rejony świata, miały wartką akcję, ciekawych bohaterów i oferowały nieustającą przygodę a to wszystko łączyło się z elementami edukacyjnymi. Tamte książki po prostu bawiły - ucząc. Dziś - taka formuła się nie sprawdza. I o ile do książek Szklarskiego wciąż się wraca - jeśli nie tylko dla ich wartości literackiej, to na pewno aby odbyć nostalgiczną wycieczkę do momentu, kiedy przeżywało się przygody z Tomkiem i jego przyjaciółmi po raz pierwszy - tak nowej (a w zasadzie nieopowiedzianej wcześniej) powieści, choć wydaje się napisaną według ustalonych i utrwalonych przez Szklarskiego zasad, brakuje duszy i pozbawiona jest swoistej "ciężkości" sentymentalnej. Powtórzę ponownie - jest niedzisiejsza. Dziś chłonne wiedzy dzieciaki mają inne kanały, dzięki którym mogą poszerzyć swoją wiedzę a fabuła tej książki w niczym nie zastąpi im również rozrywki, której dostarcza ciekawsza i lepiej napisana literatura.
Książka Macieja Dudziaka - spisana podobno w oparciu o konspekt Alfreda Szklarskiego - jest takim dziwnym paradoksem, który z jednej strony ma wiele składników powieści z klasycznej serii, ale jednocześnie jest to mieszanka, która dziś nie oddziałuje na żadnym z poziomów. Porusza ciekawe tematy, ważne kwestie - między innymi sposób potraktowania rdzennych mieszkańców Ameryki przez osadników z Europy - i jest w niej ten element przygody "polskiego młodego Indiany Jonesa", ale wszystko jest tu anachroniczne. Niedzisiejsze i... cóż, czy komukolwiek potrzebne? Ci, którym to wszystko nie przeszkadza prędzej wrócą (i przeżyją bardziej emocjonalnie - choćby tylko miała być to nostalgia) do oryginalnych książek.
Maciejowi Dudziakowi pogratulować należy udanej próby skopiowania stylu i motywów z książek Szklarskiego i ubolewać nad tym, że powieść nie ukazała się wówczas, kiedyśmy przemierzali z Tomkiem odległe zakątki świata i spragnieni byliśmy jego nowych przygód... Dziś już nie ma tej pustki w sercu, którą ta książka mogłaby wypełnić ani dziecięcego pragnienia przygody i ciekawości świata, które taka książka mogłaby zaspokoić.
Dziesiąty tom przygód Tomka nie wyszedł w pełni spod pióra Alfreda Szklarskiego, to Marek Dudziak podjął się wyzwania i dokończył tę powieść bazując na notatkach, które po śmierci pozostawił po sobie autor. Tym razem Tomek razem ze swoją małżonką Sally i Kapitanem Nowickim udają się na wyprawę badawczą na Alaskę. Na miejscu mieli znajdować się już badacze z wcześniejszej ekspedycji, lecz ślad po nich zaginął. Tomek i jego towarzysze podejmują ryzyko i udają się na akcje ratowniczą. Myślę, że dla fanów serii będzie to satysfakcjonujące zakończenie. Nie wiem tylko czy tak naprawdę konieczne. Przygody jakie przeżył Tomek w tej części były fascynujące, ale on już nie ma 14 lat, lecz 26. Niektórzy bohaterowie książek nie powinni dorastać, zupełnie inaczej patrzymy na ich przygody, które przytrafiają się im w wieku nastoletnim, a inaczej na te które spotykają ich w wieku dorosłym. Mimo wszystko, ta książka jest pełna ciekawostek, zwrotów akcji i zagadek, dla fana tej serii nie ma niczego lepszego od powrotu do swoich ulubionych bohaterów z dzieciństwa.
Na wstępie: chwała panu Maciejowi Dudziakowi, że dokonał niemalże niemożliwego i po prawie 30 latach stworzył kolejną część "Tomka", na którą czytelnicy tak czekali, a która w pewnym momencie stała się tylko mrzonką.
A tło powstania tej powieści było dosyć specyficzne: wielkie nadzieje fanów serii co do dalszych losów bohaterów, zapewne duża presja, żeby było "tak jakby to Szklarski napisał", w końcu pewna (moim zdaniem - pozorna) nieaktualność tematu - jak i po co pisać o odkrywaniu Alaski, skoro tak wiele już wiadomo, a wszystko można znaleźć w Internecie.
Dlaczego - według mnie - ta nieaktualność jest pozorna? Bo dostrzegam piękno i wartość przedstawiania odkrycia Alaski z innej perspektywy, przede wszystkim czasowej. Gdy to, co teraz znane, wtedy było niemal abstrakcyjne, pociągające, zachwycające swoimi krajobrazami. I z przedstawieniem zachwytu nad naturą pan Dudziak poradził sobie świetnie. Chociaż jak dla mnie tych opisów było wręcz zbyt mało, w porównaniu do stylu Szklarskiego, który z wielką precyzją starał się opisać każdy skrawek ziemi, po którym stąpali bohaterowie, dzięki czemu miałam wrażenie, jakbym była wśród nich.
Wspaniale było spotkać przyjaciół, z którymi jakiś czas się nie widziałam i nie miałam pojęcia, co się u nich dzieje. Aczkolwiek ich niektóre zachowania mnie zdziwiły (Sally zawsze była taka nadpobudliwa? A Tomek chyba nigdy nie tracił zimnej krwi?), to jednak ciągle są to ci sami bohaterowie, których poznałam będąc w podstawówce. Ci sami, dzięki którym uczyłam się dostrzegać piękno i różnorodność świata, szanować odmienność kultur i dzieło natury, przy jednoczesnej dumie z bycia Polką.
Nie, nie jest to odwzorowanie Szklarskiego 1:1, bo to byłoby niemożliwe. Ale jest to po prostu dobra książka, napisana na podstawie notatek Szklarskiego.
I smutno się robi, że to ostatnia część. Ostatnie strony sugerują, że Tomek, Sally i Nowicki kierują się ku Japonii, i to w czasie bardzo niespokojnym dla świata. Wkrótce przyjdzie im obserwować odradzanie się Niepodległej - a i zapewne uczestniczyć w tym procesie. Ale chyba dalsze losy Wilmowskich będzie sobie trzeba dopisać samemu w głowie.
Przeboska! Trochę krótka i styl mówienia postaci lekko przesadzony, jednakże nadal zachwyca. Z 10 lat temu, kiedy miałam już całą serię przeczytaną i czułam niedosyt po "Tomku w grobowcach faraonów" postanowiłam, że sama napiszę kolejną część (byłam wtedy jeszcze nastolatką). Z mojego planu powstała tylko okładka zawierająca niemalże taki sam tytuł "Przygody Tomka na Alasce". Ciekawy zbieg okoliczności, nieprawdaż? Jakbym posiadała dar przewidywania :) Polecam wszystkim miłośnikom Tomka Wilmowskiego!!!
Wspaniałe lata dzieciństwa i czytane z wypiekami na twarzy przygody pewnego chłopca imieniem Tomek pióra Alfreda Szklarskiego. Ach, co to były za czasy. Od takich książek zaczynała się moja wielka miłość do awanturniczych, pełnych przygód, niebezpieczeństw, akcji i walki dobra ze złem historii, która trwa do dziś. Dzięki wydawnictwu Muza miałam przyjemność powrócić w nostalgicznej podróży do czasów dzieciństwa i przeczytać o nowych przygodach dorosłego już Tomka, tym razem na dalekiej Alasce.
Tomek Wilmowski otrzymuje propozycję poprowadzenia wyprawy badawczej na Alaskę. Tomasz przyjmuje ofertę i wraz z Sally, swoją żoną, a także starym druhem, kapitanem Nowickim wyruszają we wspaniałą podróż. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że wszystkie wyprawy zostały wstrzymane, a gubernator Alaski prosi Tomka i jego przyjaciół o pomoc w sprawdzeniu co stało się z grupą badawczą Jacka Nielsena, której celem było spenetrowanie rejonu masywu McKinleya, a z którą od pewnego czasu nie ma żadnego kontaktu. Tomek jako miłośnik przygód zgadza się i razem ze swoimi druhami, ukochaną Sally, kapitanem Nowickim, a także Czerwonym Orłem, którego niespodziewanie spotykają na Alasce, wyrusza z misją ratunkową na Północ.
Od początku wyprawy ekipę prześladują dziwne i niebezpieczne wydarzenia, które nasuwają jedno na myśl, że komuś bardzo nie na rękę jest wyprawa Tomasza i chce im zaszkodzić. Bohaterowie podróżują, a czytelnik wraz z nimi odkrywa piękno i dzikość fauny i flory alaskańskich krajobrazów, po drodze czeka na nich wiele zapierających dech w piersiach przygód, jak także przyjdzie im stawić czoła wielu niebezpieczeństwom i pewnym złym ludziom.
"Tomek na Alasce" to wspaniała lektura zarówno dla młodych i tych straszych czytelników, niesamowity powrót do czasów dzieciństwa, dla tych, którzy znają Tomka z wcześniejszych tomów, jak i cudowne rozpoczęcie przygody z tym odważnym i bohaterskim podróżnikiem, którzy nie mieli okazji go wcześniej poznać. W tej książce jest wszytko to, co dobra przygodowa książka zawierać powinna, a mianowicie są fascynujący bohaterowie, wspaniałe choć czasem niebezpieczne przygody, dreszcz emocji, akcja, która nie zwalnia ani na moment, dzika i nieokiełznana przyroda, zły charakter, który nie ma szans w starciu z ekipą naszych bohaterów.
Jestem zauroczona tym tomem, wspaniałym wydaniem, lekkością pióra pana Dudziaka, który pięknie kontynuuje pomysł pana Alfreda, prześliczne biało-czarne ilustracje, jak i przypisy, które ułatwiają zrozumienie o czym bądź o kim czytamy. Zapragnęłam po lekturze tego tomu, powrócić do wcześniejszych przygód Tomka i mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się ten plan spełnić. Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco Wam polecić "Tomka na Alasce", czytajcie i bawcie się wyśmienicie, tak jak ja ! Polecam !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Muza.
Dzisiaj zapraszam Was na coś całkiem nowego, bo poznaliście już to jak moja Babcia wyraża swoją opinię, a wraz z Tomkiem na Alasce pojawi się na scenie opinia mojej Mamy, z której jestem bardzo dumna, mam nadzieję, że Wam się ta krótka opinia spodoba :D Tomek wraz z żoną Sally i kapitanem Nowicki (wcześniej znanym jako bosman) wyruszają na Alaskę, gdzie mają dołączyć do grupy stacjonujących tam geologów, po to, aby kierować ekspedycją badawczą. Po dotarciu na miejsce okazało się, że naukowcy zniknęli w tajemniczych okolicznościach i nasi bohaterowie podejmują się niebezpiecznego zadania - postanawiają ich odnaleźć. Co się wydarzyło? Jak potoczą się dalsze losy Tomka na Alasce? Historie pióra Pana Alfreda Szklarskiego są mi znane już z czasów młodości i przyznam szczerze, że się nimi zaczytywałam, każda część musiała się znaleźć w moich rękach. Książka spisana przez Pana Dudziaka chociaż powstała na podstawie zapisków Pana Szklarskiego nie miała w moim odczuciu swoistego uroku pierwowzorów, pojawiło się tu za dużo opisów bazujących na faktach historycznych, sprawiło to, że fabuła wydawała mi się taka rwana, chociaż powinna dawać w tym przypadku poczucie spójności. Ta część jest określana jako zamknięcie całej wielotomowej serii, która cieszyła pokolenia, jednak jak to bywa przy epilogach czegoś mi w nim zabrakło, a raczej kogoś, tylko nie zdradzę Wam co mam dokładnie na myśli - będziecie musieli sami sprawdzić. W ogólnym odczuciu historia była wciągająca, czasami zaskakująca, jednak pojawił się jakiś niedosyt, chociaż sama nie mogę określić w jakim kontekście, a może po prostu wyrosłam z „Tomków”? Z mojej strony zachęcam Was do dania szansy tej części, ale też i poprzednim - myślę, że mogą część z Was zaciekawić. Miło mi było powrócić do dawno nie „widzianych” bohaterów z młodych lat.
Zaczynając czytać w myślach usłyszałam głos Krystyny Czubówny. Naprawdę, jakby to ona mi czytała opis przyrody i zachowanie zwierząt. Po kilku stronach już się przyzwyczaiłam do tego oryginalnego stylu narracji. Tomek wraz z małżonką Sally i przyjacielem Tadkiem wyruszają na Alaskę aby wziąć udział w badaniach. Cała akcja dzieje się kilka dni po zatonięciu Titanica. Myślę, że to dobre odniesienie w czasie.
Czytało mi się przyjemnie, choć byłam trochę przytłoczona wszystkimi wstawkami naukowych wyrażeń, czy wywodami historycznymi. Myślę, że było tego trochę za dużo. Ogólnie to jest ciekawe, ale ja sięgając po powieść przygodową nie tego szukam.
Bohaterowie są bardzo wyraziści, a ich dialogi, no cóż, teraz tak nikt do siebie nie mówi, ale te parędziesiąt lat temu na pewno. Dzięki temu możemy się wczuć bardziej w klimat z danych lata.
Sama historia wartko płynie. Tommy'ego i jego przyjaciół ciągle spotykają niespodziewane wypadki. Cały czas coś się dzieje. Od początku byłam ciekawa co się stało. Na pewno książce nie można zarzucić, że jest nudna.
Przyznam, że nigdy nie przeczytałam, żadnej książki o przygodach Tomka. Nie był on moim przyjacielem z dzieciństwa. Za to był kolegą mojego teścia. Mówił, że to pierwsze książki jakie przeczytał i wspomnienie ich daje poczucie młodości.
Szczególnie podobał mi się jeden cytat, jakże prawdziwy „Naprawdę ludzcy jesteśmy tylko w dzieciństwie” mniej
Kontytuacje zwykle sa kiepskie. Ale ta mi się podobała! Tam nawet wszyscy mówią tak, jak powinni- Tomek jak chodząca encyklopedia, bosman (tak, wiem, że kapitan; frajdę sprawiało mi kiedy autor sam się mylił i również po starej znajomości tytułował Nowickiego bosmanem)- jak warszawski cwaniak itp. Są nawet przypisy i ilustracje w tym samym, co w starych książkach stylu. Sally za to dużo bardziej denerwująca, no ale ja tej dziewuchy, co ukradła mi Tomka, nigdy nie lubiłam :)
Sama akcja bardzo w stylu Szklarskiego, chociaż sama książka chyba trochę przykrótka i "po łebkach". Na minus- Tomek went woke! Nie żeby to było coś złego samo przez się, ale autor poprawiający mentalność Tomka z pocz. XX wieku, którego stworzył autor w latach 50. , na idealne 2022 woke standardy? No brzmi to troszkę żałośnie. Ale za to czarne charaktery jakie na czasie!
Cztery gwiazdki za książkę, której mieliśmy nigdy nie przeczytać. Która miała umrzeć razem z Alfredem Szklarskim. Która miała być dziecięcym, nigdy niespełnionym marzeniem. Dziękuję autorowi za spełnienie tego jednego marzenia.
Ciekawa byłam jak autorowi uda się wejść w styl Alfreda Szklarskiego. Muszę przyznać, że ten tom czytałam z ciekawością, nawet większą niż poprzedni, który przecież był kończony na notatkach zmarłego autora. Tym razem Tomek, Sally i Nowicki wybierają się na Alaskę z misją ratunkową. Można się przyczepić do niektórych zachowań bohaterów - Sally ma więcej do powiedzenia, Nowicki jest trochę bardziej nieodpowiedzialny w pewnych sytuacjach. Patrząc na całokształt jest to jednak bardzo ciekawa, wciągająca historia, którą czyta się z przyjemnością.
Trochę za krótka i za mało balansu na lini nauczanie a przygoda. Fabuła sztampowa i prosta jak drut - brak jakiegoś mocniejszego rysu bohaterów. Za dużo wciskania na siłę różnych istotnych postaci historycznych.
Mimo to przyjemna lektura na raz - do oryginalnych Tomków jednak wiele brakuje…
Nostalgia kontra anachronizm. Papierowe kreacje versus dziecięce idole. Z jednej strony czuć w tym rękę Szklarskiego, w drugiej - przebijają się bardziej współczesne tony. Magia trochę się rozproszyła, ale wzruszenie w sercu - i tak zostało.
Moim zdaniem zaletami tej książki są obszerne wyjaśnienia i encyklopedyczna wiedza, ale dialogi są drętwe, wypowiedzi Tomka niepasujące do tej postaci, a wydarzenia jakby na siłę doklejone do opisów. Słaba pozycja.
Audio, na kółko czytelnicze. Zakładam, że pasuje do reszty serii i język ma poprawny, ale cierpiałam bardzo. Żeby to jeszcze miało wplecione jakieś ciekawe informacje podróżnicze, to może taka narracja by uszła, ale w tej formie to jest zupełnie niezjadliwe.
Przeczytałem z sentymentu dla serii mojej młodości. Literacko słabe. Intryga ciekawa, ładnie osadzona w historii Alaski. Lektura obowiązkowa dla miłośników serii Tomków.
Ogólnie zaskakująco dobra książka, jednak w oczy rzuca się anachroniczny sposób wypowiadania się głównych bohaterów. Oprócz tego udana pozycja i czekamy na więcej.
(Audiobook), 6/10 Lektor - 5/6 (Pontek) Jednak najsłabsza część - potrzebne domknięcie całego cyklu, ale jeszcze mocniej niż w "Grobowcach..." czuć doszywanie do Szklarskiego.