"Oświecenie nie polega na tym, że nagle staniesz się kimś innym, kimś, kim do tej pory nie byłeś. Największym oświeceniem jest właśnie przekonanie się, że cała mądrość już tu jest, czeka ukryta w tobie. I że masz już klucz”. /fragment książki/
Michał Cichy – czuły obserwator codzienności, piewca urody zwykłego życia – tym razem z właściwą sobie uważnością przygląda się ludzkiemu wnętrzu, odsłaniając ukryte w nim lęki, niepokoje i pragnienia. Można tę książkę czytać na wiele sposobów. Jako literacki dziennik człowieka, który rezygnując z udziału w bezrozumnym pędzie miasta, spędza letnie wieczory w herbaciarni o znaczącej nazwie Będę Później. Jako zaproszenie do wejścia na ścieżkę medytacji, która uczy bycia dla siebie dobrym. Wreszcie jako kojącą, a zarazem przejmująco osobistą opowieść o odzyskiwaniu harmonii ze światem, pokonywaniu własnych demonów i dojrzewaniu do miłości. O tym, jak uwolnić się z krępujących więzów i żyć do syta.
Studiował historię i historię sztuki. Pracował w „Gazecie Wyborczej”, w jury Nagrody Literackiej Nike i dla Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Mieszka na Ochocie. Jego książka, Zawsze jest dzisiaj (2014) otrzymała nominację do Nagrody Conrada oraz zdobyła Nagrodę Literacką Gdynia.
„Do syta” Michała Cichego pozwala czytelnikowi zatrzymać się, rozejrzeć, wyciszyć w rozpędzonym wielkomiejskim świecie… Dla kogo wybrzmi ta cisza?
Kto poszukuje inspiracji, kto chciałby zanurzyć się w samopoznaniu i rozpocząć proces wyciszenia, ten w „Do syta” odnajdzie to, czego szukał. Kogo jednak męczy już to nawracanie ze ścieżki współczesnego pędu i bawią plakaty w duchu „żyj, kochaj, śmiej się”, ten w opowieści Michała Cichego może nie znaleźć tego, czego poszukiwał. To po prostu jedna z tych książek, które muszą odnaleźć swojego czytelnika.
Przekonała mnie ta książka do siebie. Nie doktrynerska, z szacunkiem do człowieka, gatunkowo rozmyta. Nawet poezję Cichego z czasem polubiłem. Michała Cichego polubiłem, bo lubię ludzi szukających, a nie tych, którzy już znaleźli.