Odkąd przeniosłem się do Krakowa, doczytuję takie lokalne historie, bo topografia wydarzeń zaczyna do mnie przemawiać.
A o samej książce tylko jedno zdziwienie zanotuję -- wielu Francuzów pomagających konfederatom robiło potem karierę w rewolucyjnej (a czasem i napoleońskiej) Francji. Tak jakby te kompetencje im się przydały. Albo, jakby byli całkiem wybitnymi żołnierzami.