W lipcowe przedpołudnie, niedaleko Moskwy dwie studentki znajdują w lesie zwłoki młodej kobiety. Zawinięte w folię, nagie, zmasakrowane przez zwierzynę, noszą ślady bestialskich tortur seksualnych. Dochodzenie rozpoczyna zespół z moskiewskiego wydziału zabójstw pod przewodnictwem major Alony Nikiszyny. Szybko okazuje się, że morderca nie pozostawił po sobie żadnych śladów, a wszelkie poszlaki prowadzą w ślepe zaułki. W śledztwo zostają zaangażowane ogromne środki, działania dochodzeniowe wspomaga policyjny profiler oraz Departament „K”, dysponujący najnowocześniejszą techniką w służbie kryminalnej. Gdy w biały dzień porwana zostaje kolejna młoda kobieta, rozpoczyna się wyścig z czasem. Zespół śledczy doskonale zdaje sobie sprawę, że poszukują już nie tylko dewianta seksualnego, ale prawdopodobnie też seryjnego zabójcy… Jednak morderca zawsze jest o krok do przodu – sprytny, przewidujący, doskonale zorganizowany. Przerażający thriller o najciemniejszej stronie ludzkiej natury.
Książka powinna była zakończyć się po 360 stronach bo do tego momentu była niezmiernie ciekawa, cud miód i maliny. Później to jest totalny klops, totalny. Nic się nie dzieje, jedno i to samo wkoło. Nudyyy. Pod sam koniec już zaczęłam nawet przeskakiwać pewne fragmenty czy opisy byle tylko zakończyć. Ja nie wiem jak można było z tak dobrej książki po tylu stronach zrobić taki klops? Gdyby nie te dalsze poczynienia to dałabym 4 gwiazdki, ale co strona to tylko gorzej.
Seryjny zabójca porywa i morduje młode kobiety. Na służby pada blady strach, kto będzie następny?
Kryminał, akcja toczy się w Rosji w okolicach Moskwy i nie tylko. Miła odmiana po zachłyśnięciu się Stanami Zjednoczonymi. Okazuje się że policja w Rosji działa naprawdę sprawnie. Służby przeczesują Moskwę w poszukiwaniu zaginionej dziewczyny. Jednocześnie sama porwana podejmuje grę z porywaczem. W związku z tym czytając przenosimy się z miejsca na miejsce więc akcja jest bardzo dynamiczna. Daje to również poczucie że w jednej książce są dwie historie. Towarzyszymy służbom w poszukiwaniu porwanej oraz skrzywdzonej w grze z porywaczem.
Bohaterów jest wiele a kilka wysuwa się zdecydowanie na prowadzenie. Są oni bardzo realistycznie przedstawieni i nie przerysowani. Czytelnik ma ochotę się z nimi zapoznać i zaprzyjaźnić do takiego stopnia że wykazuje chęci wstąpienia do służb w niektórych przypadkach. Prowadząca śledztwo jest nie tylko profesjonalną policjantką ale także człowiekiem z krwi i kości. Daje to takie poczucie realizmu, które bardzo przypadło mi do gustu.
Akcja się toczy ale w pewnym momencie następuje zwrot akcji który przeżycia historie o 180°. Jest on opisany w bardzo marginalny sposób a jednak odwraca całą akcję, która od tego momentu przyspiesza swoje tempo.
Styl pisania jest bardzo prosty i przystępny. Test sam niesie czytelnika i dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie.
Bardzo ciekawie opisana historia, fajni bohaterowie, wartka akcja. Jeżeli tylko wpadną mi w ręce kolejne książki tego autora to sięgnę po nie napewno!!
Całość czyta się dobrze, ale mam trzy zastrzeżenia. Pierwsze to mocno zaakcentowany wątek medium, które pomaga policjantom w rozwiązaniu sprawy. Nie przekonują mnie takie rozwiązania i szkoda, że autor poszedł w tym kierunku. Drugie to wyidealizowany sposób przedstawienia całego zespołu śledczych - niczym radosnej, kochającej się rodziny. To chyba jednak tak nie wygląda i nie funkcjonuje. Żarciki i teksty, jakimi przerzucali się policjanci to pewnym czasie nużyły. Trochę było tego za dużo. A trzecia kwestia to już sprawa czysto językowa i kulturowa – akcja toczy się w Moskwie, a bohaterowie – nawet w sytuacjach oficjalnych – nie używają patronimików. Może się czepiam, ale gryzło mnie to okrutnie...
Niemniej, książka jako thriller i wakacyjna lektura sprawdza się naprawdę nieźle. Dlatego jeśli niestraszne Wam opisy brutalnych zbrodni i jesteście fanami gatunku, możecie sięgnąć po nią bez większego wahania.
"Incel" to najnowsza książka Wiktora Mroka, z którego powieściami już miałam okazję spotkać się wcześniej i być może z tego względu miałam spore oczekiwania, ponieważ poprzednie bardzo przypadły mi do gustu. Ponownie autor zagłębia się w moje ulubione klimaty, czyli thriller pomieszany z kryminałem. Czy to dobrze, czy źle? Już Wam opowiadam co ja uważam na ten temat.
Zaczniemy od tego, o czym ta książka jest. Wszystko zaczyna się od tego, że dwie studentki znajdują w lesie ciało, czyli mamy już zalążek na kryminalny wątek. Okazuje się, że to kobieta, że była torturowana i to nie byle jak, bo przeszła tortury seksualne, a do tego po śmierci jej ciało zniszczyły dzikie zwierzęta. Cała akcja dzieje się w Rosji, a dokładniej w Moskwie i to właśnie tamtejszy oddział ma za zadanie odkryć co się stało. Zaczyna się więc dochodzenie. Ja w tym momencie zacierałam już rączki, bo byłam bardzo ciekawa jak to się potoczy dlatego, że w poszukiwaniu sprawcy brał udział profiler, który do dyspozycji miał najnowocześniejszą technologię. To oznaczać by mogło, że szybko znajdą sprawcę. No cóż, niestety, wygląda to niemal jak zbrodnia doskonała, bo śladów nie ma wcale i ciężko cokolwiek wywnioskować. W międzyczasie zostaje porwana kolejna młoda kobieta, jak się domyślacie zaczyna się wyścig z mordercą i czasem nie zbyt działającym na korzyść potencjalnej ofiary.
Thriller reklamowany jako mroczny, ciężki, duszny i bardzo mocny, ale szczerze mówiąc, pojęcia nie mam w jakim celu. Miało być szokująco, miało być obrzydliwie, a generalnie to wyszło tak, że to kolejna w tym roku książka z podłożem dość ekstremalnie seksualnym. Do tego podobieństw jest dość dużo do jednej z tych, które na początku roku wywołały ogrom szumu i obrzydzenia. Mamy zatem ponownie tortury seksualne, z których morderca czerpie ogromną satysfakcję. Czułam się jak bym czytała historię zainspirowaną tą, o której było bardzo głośno, czyli o powieści Bartka Rojnego. Czyżby autor liczył na równie ogromny rozgłos? Nie tędy droga.
Jeśli chodzi o wątek kryminalny, to jak najbardziej poprawnie poprowadzony tylko, że nie zostało czytelnikowi pokazane nic nowego. Obietnice profilera, który ma możliwość korzystania z najnowszej technologii byle znaleźć mordercę? Gdzie te technologie, ja się pytam? W tym miejscu mam ogromny zarzut, bo uwielbiam czytać o tym zawodzie, niezwykle mnie interesuje i nie zostało pokazane nic nowego, zaskakującego, czy odkrywczego. Zatem za to minus.
Thriller, od którego ciężko się oderwać, który wciąga w akcję niczym ruchome piaski? I tak, i nie. Z jednej strony chciałam mknąć czym prędzej dalej, po czym nagle tempo spadało niemal do zera, a autor skupiał się na części obyczajowej. Po co? Bo te najpopularniejsze serie są oparte na tym, że ich stałym elementem są z reguły dwie osoby, z reguły kobieta i mężczyzna, którzy razem pracują i też zagłębiamy się w ich życie? Owszem, ale trzeba to robić umiejętnie, a w tym przypadku mam wrażenie, że było to wszystko wciśnięte na siłę i autor zwyczajnie tego nie czuł.
Podsumowując, jak najbardziej książka jest ciekawa, aczkolwiek zbyt wiele rzeczy się powiela z innymi powieściami w tym gatunku. Często lepiej się sprzeda i będzie bardziej poczytne coś innego, nowego, bo owszem, Polska kryminałem stoi, ale jeśli będziemy czytać w kółko to samo, to w końcu to porzucimy na poczet zagranicznych autorów. Lepiej wypracować własny styl, własną serię i bohaterów niż ich kopiować, przenosząc jedynie w inne miejsca, byle się nie kojarzyły z czymś innym.
Zatem czy polecam? Tak, ale tylko jeśli nie czytacie zbyt wielu powieści w tym samym gatunku, bo wtedy będziecie czytać chętnie i nie będziecie czuli, że to już było, że to znów to samo i autor nie miał pomysłu na własną historię.