ANTOLOGIA TOMÓW III - V: Uczucie łączące Nissaia i Valadrina zostaje wystawione na próbę. Długo budowane porozumienie pęka pod naporem okoliczności, które skruszyłyby najbardziej zażyły związek. Każdą relację da się jednak odbudować, choć dworskie życie nie sprzyja zgodzie, lecz intrygom i podziałom. Tymczasem na horyzoncie kłębią się czarne chmury, zwiastując nadchodzącą burzę.
Powieść o Nissaiu jest piękna na wielu płaszczyznach: w samym sposobie napisania; postaciach, które rozwijają się, żeby mieć "chwilę zwątpienia", a następnie iść dalej; fabule, która rozwala na kawałki, żeby następnie je skleić i zrobić to z powrotem; samej otoczce historycznej, życiu w zamku, sztuce dyplomacji i polityki, konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych. Dalej nie mogę uwierzyć w to, jak odmienny jest początek od końca. To tylko podkreśla fakt, ile się tam wydarzyło 🧎♂️
Czytałam jeszcze na watt i pamiętam, jak męczyły mnie właśnie tomy 3-5. Książki w papierze RACZEJ nie przeczytam do końca, tym bardziej że znam jej treść i trochę się kurzy na cr xd Wcześniej twórczość Silencio naprawdę mi siadała, ale im więcej książek spod tego pióra przeczytałam, tym coraz bardziej jestem zniechęcona.
Przede wszystkim brak podziału na rozdziały, który mnie gryzie i zdecydowanie nie jest dla mnie. Mam swoje obiekcje do prowadzenia fabuły i budowania bohaterów przez Silencio, które utwierdzają się prawie za każdym razem
Jak na początku Nissai mi się podobał, to 3-5 to droga przez nudę. Ale to był jedyny ratunek w londyńskim metrze bez zasięgu
Przyzwyczaiłam się już nawet do stylu pisania (chociaż CHOLERNY CAPSLOCK dalej strasznie raził w oczy) ale za to fabuła i zachowanie bohaterów strasznie mnie irytowało. Końcówka trochę ratuje ale i tak wydawała mi się wydłużana tylko po to by wpleść jeszcze jeden niepotrzebny i zakończony w ciągu dwóch stron wątek
Przeczytałam pięć tomów na raz i mój zachwyt wyraziłam w recenzji poprzednich. Zatem teraz pozachwycam się nad okładkami. Uwielbiam fakt że na pierwszej na napisie siedzi słowik, a na drugiej pojawia się lew. Cudownie to obrazuje dwie strony bohatera oraz to, że w późniejszych częściach im trudniej się robiło tym częściej musiał być lwem, nie słowikiem aby walczyć o swoje przekonania i chronić swoją rodzinę. <3
Od dawna miałam problem żeby wciągnąć się w jakąś książkę. Nissai to powieść, której długo nie zapomnę. Jest przepiękna. Często nie możemy zrozumieć czemu bohaterowie postapili tak, a nie inaczej. Zbyt często ich działania są niezrozumiałe. Koniec końców jest to piękna historia o wielkiej miłości, którą każdy z nas pragnie przeżyć.
Ta część podobała mi się dużo bardziej od poprzedniej - dużo się działo, widać, że osoba autorska miała wiele ciekawych pomysłów. Nissai w końcu przestaje być tekturowym wycinkiem i odkrywa w sobie jakąś pasję i cel - ochrona swojej rodziny. Również momenty rodzinnej idylli są dużo ciekawsze niż w poprzednim tomie, chyba dzięki świadomości choroby Nissaia oraz obecności dwójki dzieci. Wciąż brakuje więcej ciekawych postaci pobocznych, choć i na tym polu zaszła pewna poprawa. Dara otrzymał więcej charakteru i głębi, interesująco rozwinięte i zakończone są również wątki kilku innych postaci. Poza tym stopniowo pojawia się coraz więcej intrygi, właściwie co chwila dzieje się coś ciekawego. Trochę szkoda, że książka kończy się w momencie, kiedy wszystko się rozkręca i zdaje się iść w interesującym kierunku - podczas buntu Ettanów. Zabrakło mi również powrotu wątku matki Zorana - po tym jak została wyrzucona z pałacu, wciąż miałem nadzieję, że jej wątek zostanie jakoś rozwinięty, jednak niestety nie pojawia się ona już więcej. Ogólem - mimo kilku wad, takich jak nieco za mało rozbudowany świat przedstawiony i zbyt wielkie skupienie na Nissaiu, dobrze się czytało. Podoba mi się również przebijające w wielu miejscach dojrzałe podejście do rozwiązywania konfliktów partnerskich.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie wiem co powiedzieć... to jest ten typ książki i jej historii, który zostaje z tobą na dłużej. Rozwaliła mnie na małe kawałki, które ciężko będzie pozbierać, ale było warto, zdecydowanie było.