Ta część podobała mi się dużo bardziej od poprzedniej - dużo się działo, widać, że osoba autorska miała wiele ciekawych pomysłów. Nissai w końcu przestaje być tekturowym wycinkiem i odkrywa w sobie jakąś pasję i cel - ochrona swojej rodziny. Również momenty rodzinnej idylli są dużo ciekawsze niż w poprzednim tomie, chyba dzięki świadomości choroby Nissaia oraz obecności dwójki dzieci.
Wciąż brakuje więcej ciekawych postaci pobocznych, choć i na tym polu zaszła pewna poprawa. Dara otrzymał więcej charakteru i głębi, interesująco rozwinięte i zakończone są również wątki kilku innych postaci. Poza tym stopniowo pojawia się coraz więcej intrygi, właściwie co chwila dzieje się coś ciekawego. Trochę szkoda, że książka kończy się w momencie, kiedy wszystko się rozkręca i zdaje się iść w interesującym kierunku - podczas buntu Ettanów. Zabrakło mi również powrotu wątku matki Zorana - po tym jak została wyrzucona z pałacu, wciąż miałem nadzieję, że jej wątek zostanie jakoś rozwinięty, jednak niestety nie pojawia się ona już więcej.
Ogólem - mimo kilku wad, takich jak nieco za mało rozbudowany świat przedstawiony i zbyt wielkie skupienie na Nissaiu, dobrze się czytało. Podoba mi się również przebijające w wielu miejscach dojrzałe podejście do rozwiązywania konfliktów partnerskich.