Diana Brzezińska, prawniczka i mediatorka sądowa, autorka kryminałów.
Andrzej Gawliński, kryminalistyk i suicydolog, dyrektor Centrum Kryminalistyki i Medycyny Sądowej.
Wspólnie przeczytali dziesiątki tomów akt i zapoznali się z setkami zeznań świadków w najgłośniejszych polskich sprawach o morderstwo, w których wyrok zapadł, mimo że nie odnaleziono ciała ofiary. Pytali o szczegóły dochodzeń specjalistów medycyny sądowej, psychologów, kryminologów, śledczych. Wskazali luki, błędy, pominięte fakty. A nawet rozmawiali ze skazanym za zbrodnię. Szukali odpowiedzi tam, gdzie nadal jest wiele pytań.
- Jak pracują śledczy, kiedy brakuje najważniejszego śladu zbrodni? - Jakie eksperymenty i metody zbierania dowodów są przez nich wykorzystywane? - Czy naprawdę nie da się popełnić zbrodni doskonałej?
Ta książka zbliża do prawdy, którą niemal doskonale udało się ukryć.
Co to jest za szmira... Napisana na kolanie, a do tego okropnie pretensjonalna. Ego autorów jest większe niż objętość samej książki. Po każdej sprawie jest rozdział "naszym zdaniem" (życzyłabym sobie, żeby takowy nigdy nie powstał) oraz "kilka pytań do eksperta". O ile rozumiem rozmowy z prokuratorami, technikami czy funkcjonariuszami policji, o tyle nie mogę zrozumieć co tam robi jako ekspert współautor starego jak świat programu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie". Na pewno ten człowiek ma jakąś wiedzę, ale robienie z niego eksperta zakrawa na śmieszność.
2,5/5 Dobra dla ludzi, którzy nie interesującą się true crime. Sprawy w większości mi znane, opisane skrótowo, bez szczegółów i dalszych wyjaśnień. Język suchy, czasem naukowe wyjaśnienia zagadnień. Dziennikarz z "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" nie jest żadnym ekspertem, ale opowiedział o samym programie. Rozdziały pt. "Naszym zadaniem" nie wnoszą nic do spraw, bo często są domysłami. Można przeczytać. Uwagi mam do lektora i jego niepoprawnej wymowy łacińskich zwrotów oraz do "profajler" 😉.
bardzo ciekawe! takie dosyć szerokie spojrzenie na procesy poszlakowe i na procedury, kiedy okazuje się, że najprawdopodobniej doszło do zbrodni, ale nie mamy ciała ofiary. jedyne do czego mogłabym się przyczepić to mało przykładów - rozumiem, że wynika to z tego, że te, które są w tej książce umieszczone są naprawdę szczegółowo opisane, ale jako osoba, która zna takich przypadków więcej (czytaj: słucha sporo podcastów true crime) jednak liczyłam na więcej.
3.25 ⭐️ Książka o śledztwach poszlakowych w sprawach o zabójstwa (gdzie nie znaleziono ciał). W audiobooku słucha się jej dosłownie jak podcastu. Była przyjemna, chyba nie była tym czego oczekiwałam - sprawy w niej opisane były mało szczegółowe.
„Jest ciało – jest zbrodnia, nie ma ciała – nie ma zbrodni?”
Czy istnieje zbrodnia doskonała? Czy bez ciała nie ma zbrodni? Czy bez narzędzia zbrodni można udowodnić morderstwo? Czy można skazać podejrzanego za morderstwo skoro nie wiadomo jak tego morderstwa dokonał? Na te pytania odpowiadają prawniczka i autorka kryminałów Diana Brzezińska i kryminalistyk i suicydolog Andrzej Gawliński. We dwójkę przejrzeli mnóstwo akt zapoznając się ze sprawami o morderstwa, w których zaginione osoby nie zostały odnalezione, a podejrzani zostali skazani. Z jednym wyjątkiem. Ale o nim w książce.
Autorzy przedstawiają pięć najciekawszych według nich spraw o morderstwo popełnione w Polsce. W każdym z przypadków zwłok nie odnaleziono. Oskarżeni zostali jednak skazani. Dlaczego? Czym są dowody i czym różnią się od poszlak? Czy same poszlaki mogą doprowadzić do skazania oskarżonego na dożywocie? Autorzy w interesujący sposób opisują krok po kroku każdą ze spraw. Prezentują sprawców i ofiary zwracając uwagę na ich charakterystykę przedstawianą podczas procesów przez ich bliskich i znajomych oraz świadków. Odtwarzają śledztwa, eksperymenty procesowe i przybliżają akta oskarżenia. Każda ze spraw jest też opatrzona kalendarium, opinią autorów i wypowiedziami ekspertów.
Ta książka to z pewnością dobra propozycja dla fanów kryminałów i thrillerów. Jej ogromną zaletą jest to, że przybliża prawdziwe zbrodnie, o których było głośno w naszym kraju przez lata. Pisana przystępnym językiem opisuje działania śledczych i prokuratorów. Przytacza zeznania i wyjaśnienia. Podaje też różnicę między zeznaniem i wyjaśnieniem oraz tłumaczy inne ważne terminy. Zaskakujące jest to, że zbrodnię popełniono, ciała nie było i ciała nie ma do tej pory…a pocieszające, że mimo iż zwłok nie odnaleziono, morderca nie może czuć się bezkarny. Największą wadą tej książki jest jej długość. Jest zdecydowanie za krótka. Mam nadzieję, że autorzy napiszą jeszcze coś razem. Ja z ogromną chęcią sięgnę.
Jako osoba, która związana jest z kryminologią naukowo to naprawdę ciekawa pozycja, która przedstawia sprawy z procesów poszlakowych bazując na aktach polskich spraw kryminalnych. Prawdziwa gratka dla osób, które ciekawi to jak zestawienie poszczególnych poszlak pozwala, aby sędzia wydał skazujący wyrok. Co ważne w momencie skazania ciała osoby zaginionej nie znaleziono. Nie jest to pozycja typu true crime, której sądząc po niskich ocenach wielu się spodziewało. Wywiady z ekspertami, którzy siedzą ładne lata w dziedzinie zaginięć są tylko na plus. Polecam serdecznie każdej osobie, którą interesują procesy karne.
2.5 książka mało, w których miejscach przybliżyła mi coś nowego. przez większość czułam się jakbym słuchała podcastu, ale nie było to coś niesamowitego. oprócz tego szybko się słucha i umiliła mi sprzątanie :)
Dosyć interesująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że o żadnej z tych spraw nigdy nie slyszałam. Książka skłania do przemyśleń na temat funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości. Szybko się słucha i jest dosyć wciągająca. Jednak bardzo uciążliwe było to, że autorzy często używali fachowej terminologii niezrozumiałej dla przeciętnej osoby, a chcąc wyjaśnić dane słowo, jeszcze bardziej komplikowali sprawę. Książka napisana jest też dość chaotycznie i ja sama często gubiłam się w wątkach i postaciach.
Fascynująca książka, interesujące przypadki, zbrodnie opisywane są obiektywne na podstawie akt sądowych, a w dodatkowych rozdziałach możemy poznać opinie autorów, która często może nas naprowadzić na spojrzenie z drugiej strony na daną sprawę. Oprócz tego sprawy bardzo dobrze są opisane, wyraźnie i zrozumiale, a kalendarium, po każdej zbrodni, pomaga ułożyć przebieg sprawy od podstaw w razie kłopotów ze zrozumieniem. Dodatkowo możemy zapoznać się z opiniami osób zaznajomionych z dziedziną kryminologii czy kryminalistyki oraz wiele więcej, co znacząco poszerza naszą wiedzę i poglądy.
słabe xd bardzo suche przedstawienie faktów, rozdziały pod tytułem "nasze zdanie" były według mnie bez sensu, fakty przedstawione bardzo nie dokładnie i powierzchownie a główną teza "nie ma ciała nie ma zbrodni" i jej rozwiązanie na koniec że to nie prawda jest głupie, ktokolwiek kto wie minimum o takich sprawach wie że ciało nie oznacza brak zbrodni. Nie wiem spodziewałam się czegoś ciekawego i się bardzo zawiodłam
Bardzo spoko, prawie jak podcast true crime :) Miło, że na końcach rozdziałów były krótkie wywiady z różnymi osobami, nawet raz ze skazanym. Dużo było zebranych informacji o morderstwach.
Całkiem ciekawie napisana książka o kilku zbrodniach, które mają jedną cechę wspólną - ciała ofiar nie zostały odnalezione. Co prawda dla takich fanów true crime jak ja to nie była zaskakująca lektura, bo analizowane sprawy należą raczej do tych popularniejszych, mimo to, odsłuchałam tego audiobooka z przyjemnością, jest on dobrze napisany pod kątem językowym i emocjonalnym, tj. z empatią w stosunku do ofiar i ich rodzin.
Dwóch autorów i jedna książka to zdecydowanie dla mnie z reguły problem i niekoniecznie sukces, ale nie w przypadku literatury faktu, a do tej zalicza się książka "Zbrodnie bez ciał". Tym razem znam jednego autora, a w zasadzie autorkę, Dianę Brzezińską, której serię o Adzie i Krystianie uwielbiam, a drugi autor jest dla mnie zagadką. Ale czy to oznacza, że teraz nadrobię jego powieści? Cóż, to pewnie zależy od tego, jak mi się podobała ta konkretna, a o tym już opowiadam.
Pewnie po tytule już się domyślacie, co znajduje się w środku. Diana jest osobą, która z prawem ma wiele wspólnego, jest mediatorem, prawniczką i do tego pisze kryminały, do których również musi zrobić research. Zatem nie jest jej obce czytanie akt, przeglądanie dowodów dosłownie w ilościach hurtowych. Natomiast Andrzej Gawliński jest kryminalistykiem, suicydologiem, a do tego dyrektorem w Centrum Kryminalistyki i Medycyny Sądowej. Czego chcieć więcej przy tworzeniu tego typu literatury faktu? Spotkało się dwoje specjalistów!
Ale do celu. Wyobraźcie sobie, że nie ma ciała, zatem nie ma również zbrodni, prawda? Często jest powtarzane takie powiedzenie i trudno się z nim nie zgodzić, bo jak udowodnić komuś, że zabił, skoro nie znaleziono trupa, ani nawet jego szczątek? Są to jedne z najtrudniejszych spraw, a jednocześnie fascynujące pod tym względem, że jednak ludzi skazano po przeprowadzeniu śledztw. W tej książce zostało przekopane od a do z pięć spraw. I pomyślcie, że były one typowo poszlakowe, gdzie każdy śledczy mógł sobie tak naprawdę dopowiedzieć swoją historyjkę. Czy udało się dwóm utalentowanym osobom znaleźć coś w aktach lub usłyszeć coś dziwnego z ust skazańców?
Jedyne, co mnie nieco gryzie w tej książce to fakt, że jest ona napisana dla osób, które zaczynają przygodę z literaturą faktu i w sumie z kryminalistyką też. Ja chętnie i często sięgam po podobne reportaże więc miałam nadzieję, że coś mnie zaskoczy, nie będę mogła przestać czytać w napięciu czekając na finał. Dla mnie to nie było nic nowego, nic nadzwyczajnego, ale myślę, że dla wielu osób było i obiektywnie patrząc, to jest to świetny reportaż. Mi osobiście czegoś zabrakło, tak zwyczajnie.
Tak czy inaczej, polecam! "Zbrodnie bez ciał" to książka dopracowana w każdym calu, bezbłędna i taka, przy której będziecie doszukiwać się błędów, pomyłek, ale ich nie znajdziecie i to jest największy sukces autorów. Przeprowadzili, zapewne brnąć w dziesiątki lub nawet setki godzin, research, a później stworzyli coś, co trzeba polecać, bo literatury faktu to u nas jak na lekarstwo, mimo że ostatnio się to już nieco zmienia, a ta jest godna uwagi!
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Otwarte :)
Jedyne uwagi mam do lektora (Wojciech Masiak): 1. Sine qua non czytamy "si ne kfa non", a nie "si ne kła non". To z łaciny jest. Tak jak "akła", a nie "akfa", stąd "akfarium", a nie "akłarium". 2. "profiler_ka", po prostu, a nie "profajler_ka". :) Jest już taki zawód.
Legenda: zapis w cudzysłowie odzwierciedla zapis wymowy w nawiasach kwadratowych, które z jakiegoś powodu nie przechodzą w formatowaniu via telefon.
Autorzy w licznych przykładach obalają powiedzenie „nie ma ciała, nie ma zbrodni”. Opowiadają o zbrodniach z Polski, w których mimo braku dowodu w postaci ciała, zapadły wyroki skazujące. Znajdziemy tu historie w większości słabo znane, ale niezwykle ciekawe i szczegółowo omówione. Mnie się podobało i wysłuchałam całości w jeden wieczór.
Jaki powinien zawierać dobry reportaż? Ciekawy - to jasne. Wciągający? Rzecz oczywista. Dla mnie jednak, przede wszystkim powinien być autentyczny. Generalnie jest tak, że kryminały bardzo lubię, chociaż z samą kryminalistyką mam niewiele wspólnego. Wiem tyle ile wyczytam albo obejrzę - i chyba właśnie takim osobom polecam „Zbrodnie bez ciał”. Książka napisana prostym, przystępym dla wszystkich językiem, którą dosłownie, pochłania się w moment. Prawdziwe historie, które mogły mignąć nam w gazetach albo internecie tylko podsycają tą wewnętrzną ciekawość, by przewertować z uwagą każdą, kolejną stronę. Zaraz po krótkim wstępie, dostajemy opis pięciu spraw, gdzie mogłoby się wydawać - sprawca nigdy nie zostanie złapany. Bo przecież nie ma ciała - nie ma zbrodni, prawda? I tu okazuje się, że jesteśmy w błędzie. Przechodzimy przez rozmowy z prokuratorami oraz technikami, dowiadujemy się czym tak naprawdę jest proces poszlakowy i co konkretnie sprawia, że pomimo braku ciała, sprawca rzeczywiście zostaje uchwycony. Zostajemy więc poprowadzeni szlakiem od zaginięć po finał sprawy, a całą chronologię znajdziemy w szczegółowo opisanym kalendarium. Możemy zagłębić się w przeprowadzany proces sądowy, a dla zaspokojenia większej ciekawości - na końcu każdej sprawy dostajemy pytania skierowane do eksperta. Gdzieś przeczytałam, że to idealna pozycja dla ludzi lubiących podcasty kryminalne! Podpisuję się pod tym obiema rękami! Żałuję, że książka nie jest dłuższa-naprawdę, chce się czytać znacznie więcej tak dobrych, merytorycznych pozycji.
3/5 SŁUCHANE W AUDIOBOOKU Po przyswojeniu treści tej książki nie mam głębszych przemyśleń. Nie była ona ani wybitna, ani zła. Mimo wszystko miałam co do niej większe oczekiwania, niż byłaby ona w stanie spełnić. Uważam, że opisy spraw, mimo że dokładne, to jak na dzisiejsze czasy zbyt mało szczegółowe – w dobie podcastów true crime, które zyskują na swojej popularności i coraz bardziej poszerzają grono swych odbiorców. Doceniam to, że zaproszony został różny przekrój gości – zaczynając od Pani patomorfolog, kończąc na samym sprawcy. Dla osób niezaznajomionych z tematem może okazać się to lektura interesująca, pogłębiająca wiedzę, gdyż przemycane są różne ciekawostki charakterystyczne dla danej sprawy. Co istotne, autorzy bazują i posługują się wyłącznie przykładami zdarzeń mających miejsce w Polsce – ograniczając się więc do naszego prawa karnego, dzięki czemu czytelnik nie pozostaje z mętlikiem w głowie. Jest to pozycja krótka i szybka, ale myślę, że również nieobowiązkowa – nie wniosła nic szczególnego do mojej wiedzy i posiadanych informacji na temat różnego rodzaju zbrodni. Całość można streścić do zdania: Możliwe jest skazanie winnego za zabójstwo bez ciała, pod warunkiem, że proces poszlakowy będzie skrupulatnie opracowany, dodatkowo mający odniesienie w łańcuchu przyczynowo- skutkowym.
Często mówi się,że gdy nie ma ciała to nie ma zbrodni. Czy w rzeczywistości naprawdę tak jest? Otóż nie. W tym temacie wypowiedział się fantastyczny duet @kryminalistyczny & @diana_brzezinska . Opowiadają o tym ,że mimo braku ciała i tak morderca może zostać skazany. Jest wiele zbrodni, w których brakuje kluczowego dowodu jakim jest ciało. Jednak organy ścigania są przekonane,że doszło do zabójstwa. Oskarżony zazwyczaj nie chce podać miejsca ukrycia ciała bo myśli,że nie poniesie odpowiedzialności karnej. I tutaj rozpoczyna się proces poszlakowy, który polega na tym,że nie ma bezpośrednich dowodów, kto dopuścił się danego czynu ale są dowody pośrednie , które układają się w logiczny ciąg ten ciąg poszlak musi wskazywać na konkretną osobę. Autorzy przytoczyli nam kilka spraw, w których zabójca został skazany. A nawet sprawa,która ujrzała swój finał po kilkunastu latach, gdzie ciało w końcu zostało znalezione. Jeśli interesują was takie tematy to jak najbardziej polecam się zapoznać z tą pozycją. Widać,że autorzy włożyli tutaj sporo pracy, co było pewnie nie łatwe. Doczepiła bym się chyba tylko ilości stron :D Tak nie pogniewałabym się jakby była troszkę grubsza ale liczę na to,że już w najbliższym czasie będzie mi dane przeczytać kolejną tego typu książkę tej dwójki.
Nie umiem na pełnej petardzie wejść czytelniczo w ten rok. Książka ze zdjęcia też mi w tym niestety nie pomogła.
Choć jej format sprzyja sprawnej lekturze, tego nie można odmówić "Zbrodniom bez ciał". Autorzy zabrali się za temat niełatwy, a przy tym szalenie intrygujący.
Natomiast nie tyle przeszkadzały mi informacje zawarte w książce, co po prostu nudziły - choć wynika to tylko z faktu, iż z tematem procesów poszlakowych, dowodów pośrednich czy spraw dotyczących zabójstw prowadzonych pomimo braku ciał jestem po studiach mocno zaznajomiona. I tutaj, pomimo udziału w tym tytule specjalistów, bo referencje obojga Autorów mówią same za siebie, nic odkrywczego nie przeczytałam.
Gdybym była kompletnie zielona w tym temacie, to z pewnością zupełnie inaczej odebrałabym lekturę "Zbrodni bez ciał", bo to nie jest zła książka. Nie jest jednak dla mnie też intrygująca, ponieważ jedynie powiela wiedzę, którą już posiadam.
Procesy poszlakowe są zdecydowanie rzadkością - nieczęsto się o nich słyszy czy czyta, a już na pewno nie są jasne. Mówi się też, że jeśli nie ma ciała to nie ma zbrodni. Posługując się pięcioma przykładami autorzy udowadniają, że to nieprawda. Opisują śledztwa prowadzone na podstawie poszlak. Naświetlają profile ofiar i sprawców, opowiadają co się wydarzyło lub co mogło się wydarzyć. Tłumaczą też specyfikę procesu poszlakowego, pytają o opinie ekspertów. To całkiem ciekawa książka, aczkolwiek bardzo w wersji soft. Liczyłam na grube tomiszcze, na więcej szczegółów, rozwinięcie, może więcej spraw? Czuję niedosyt po lekturze i wiem, że autorzy chcąc trafić do szerokiego grona nie opisali tematu tak dokładnie jak ja chciałabym go poznać. Na początek wystarczy, ale zdecydowanie zostawia z głodem wiedzy i niedosytem.
Z reguły gdy sięgam po literaturę faktu to obraca się ona w jednym temacie, nie trudno zgadnąć w jakim 🕵🏼
Co do samej książki: Dowiemy się z niej jak wyglada proces poszlakowy w momencie, którym śledczy nie odnaleźli ciała. Autorzy przedstawiają 5 spraw, które są wnikliwie analizowane. Po każdej z nich znajduje się rozdział z „pytaniami do eksperta” gdzie wypowiadają się na temat danych spraw technicy kryminalistyczni oraz funkcjonariusze policji. Obecne są także wstawki samych autorów w danym temacie gdzie zwracają uwagę na pewne rzeczy, których czytelnik mógł wcześniej nie wyłapać.
Zwrócono uwagę na jeden z mitów - mianowicie ten mówiący iż musi minąć 48h od zaginięcia osoby by można było zgłosić to na policję. Pióro autorki bardzo przyjemne, książka jest dość krótka i dosłownie sama się czyta!
Procesy poszlakowy. Temat trudny, bo jak udowodnić zbrodnię, kiedy głównego dowodu brakuje? Na to pytanie odpowiadają autorzy reportażu.
Przesłuchałam tę książkę i muszę przyznać, że bardzo przyjemna realizacja. Książki może bym przyjemną nie nazwała, bo jednak temat jest dość ciężki, ale już bardzo dobrą owszem. To jest kawał naprawdę świetnego reportażu. Dowiedziałam się sporo o tym jak wyglądają procesy poszlakowe. Okazuje się, że hasło „nie ma ciała, nie ma zbrodni” już nie ma prawa bytu. Nie da się popełnić zbrodni doskonałej. Dzisiejsze techniki kryminalistyczne są tak zaawansowane, że czasem drobiazg może doprowadzić do niepodważalnych dowodów, nawet jeśli nigdy nie dowiemy się gdzie spoczywa ciało ofiary.
Gorąco polecam wszystkim, którzy tak jak ja, niewiele o temacie wiedzieli. To było arcyinteresujące.
Podobało mi się w niej to że to o czym mówili opierało się na prawdziwych sprawach które opowiadali
Myślałam że wyniosę z niej jakaś wiedzę, coś o czym do tej pory nie wiedziałam ale tak nie było.. Może jakieś minimalne wiadomości o których i tak za kilka dni zapomnę..
Jest to książka która się słucha na raz może 2 razy i jest ona bardziej dla osób które maja z tym tematem do czynienia („na codzień¿”) , w moim przypadku była ona przyjemna ale to chyba tylko ze względu na to ze słucham sporo podcastów kryminalnych :// chodź jestem pewna ze za kilka dni/tygodni zapomnę i tak o niej zapomnę 😕
Zawiodlam sie. Bardzo egzaltowana Pani Diana, która mam wrzenie ma srednie pojecie o tym, o czym mowi. Do tego Dr G. którego bardzo lubie, ale nawet on nie dał rady. Książka bardzo powierzchownie pisana. Wzięte dosłownie kilka spraw 4-5, które są już znane wszem o wobec. Z żadnej nie dowiedziałam się niczego, czego bym już nie wiedziała, bądz, co nie jest dostępne w mediach. Autorzy podpierają się aktami sądowymi, ale tak naprawdę ciągle powtarzają to, co już wszem i wobec wiadomo, wiec nowosci, ani nowatorskiego podejscia, albo czegos przelomowego w tej ksiazce nie ma. Nie ma nawet uporzadkowania wiedzy, gdyz sprawy, ktore sa wybrane nie tylko sa juz rozwiazane, ale tez tak naprawde (powtorze sie) SĄ OMÓWIONE STO MILIONÓW RAZY. Nie wiem, czy nie ma w polskim prawie innych kejsów, o których możnaby napisać, czy po prostu autorzy poszli na łatwiznę, ale tak czy inaczej średnio. A ocena 2 chyba tylko ze względu na dra Gawlińskiego. Niemniej jednak dla kogoś, kto nie ma internetu, w sam raz.