Co za poje…y komiks 😂❤️ „SPA” to jakby Lars von Trier napisał scenariusz „Białego Lotosu”, a do wykonania rysunków zaprosił ekipę od tworzenia plakatów na crustpunkowe koncerty 😃
Jest to klasyczne dzieło gatunku new wierd, łączące zgrabnie horror, komedię i komentarz społeczny, ale nie spodziewajcie się znaleźć tu większego sensu, rzeczy wynikających z siebie nawzajem, jakiegokolwiek porządku, spójnej historii. Tu wszystko co nietypowe, śmieszne, groteskowe, niespodziewane, spada na czytelniczkę bez uprzedzenia. Jak łatwo się domyślić po tytule autor stworzył dzieło, które jest satyrą na kulturę wellnes i sposoby spędzenia czasu zamożnej klasy średniej i wyższej, zahaczając o śmieszki z firmowych wyjazdów integracyjnych, jednak nie sili się na pogłębioną analizę, krytyczne wnioski i podsumowania. Komiks utrzymany jest w konwencji serialowej, zawiera kilka luźnych wątków, zbiór scenek, które dzieją się równolegle i nie przynoszą na koniec żadnego rozwiązania. Rozumiem, dlaczego dla wielu recenzentów jest to problem - jak ktoś się tak wydurnia, to lepiej żeby miał do tego dobry powód i ukryty cel, bo inaczej będziemy mieli go za głupka. Dla mnie jednak w kategoriach czysto rozrywkowych ten komiks jest świetny, ubawiłam się przednio, nie raz byłam zaskoczona wyobraźnią Erika Svetofta i celnością obserwacji. Jeśli lubicie jak jest dziwnie, polecam!