„Ponad lękiem” – Stefan G. Hofmann
Psychologiczny poradnik, którego celem jest pomóc wszystkim ludziom zmagającym się z problemem lęku. Jak sam autor twierdzi, jest to pomoc przedterapeutyczna, która pomóc może osobom, które odczuwają lęk, jednak nie w tak dużym stopniu, aby konieczna była terapia – w skrócie, ma być to książka dla wszystkich. Ma pomóc każdemu uporać się z problemami, z tym, co nie daje im spać, wiecznie krąży po głowie lub właśnie wywołuje owo nieprzyjemne uczucie, jakim jest lęk. Za pomocą jedenastu modułów, czytelnik zostaje przeprowadzony przez część teoretyczną, w której profesorowie i terapeuci wyjaśniają, czym jest lęk, z czego się on składa, jak powstaje, jak na niego reagujemy etc., oraz część praktyczną, w której ukazane zostają mu konkretne ćwiczenia, które ma wykonywać podczas określonego czasu i monitorować swoje postępy, których celem jest redukcja lęku.
Każdy ma swoje problemy, więc ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czyje sprawy są błahe, a czyje poważne, w którym momencie należy się udać na terapię związaną z redukcją lęku, a kiedy jeszcze jest się w stanie samemu sobie pomóc, np. za pomocą ćwiczeń takich, jak w „Ponad lękiem”. Nie będę tu pisała o moich problemach i konkretnych przykładach, jakie wykorzystywałam w tych modułach, lecz o efektach, jakie przynosiła mi praca z tym poradnikiem.
Od razu powiem, że część, jak ją nazwałam, teoretyczna podobała mi się bardzo. Jako osoba zainteresowana psychologią, naprawdę czułam, że chłonę wiedzę, czytając te części. Zaznaczałam konkretne fragmenty, które uważałam za istotne i, szczególnie na początku książki, odczuwałam optymizm związany z tym, co jeszcze mogę się dowiedzieć w kolejnych częściach. Myślę, że nawet osoba średnio zainteresowana psychologią będzie odczuwała dużą przyjemność z poznawania istoty lęku – w końcu jest to uczucie, którego doznaje każdy, więc warto wiedzieć, jak ono funkcjonuje. Uważam, że gdyby „Ponad lękiem” składało się tylko z części teoretycznej, byłoby o wiele lepsze i bardziej wartościowe, niż obecnie, kiedy posiada jeszcze część praktyczną.
Na końcu każdego modułu, po omówieniu przez specjalistów danego zagadnienia związanego z lękiem, znajdują się ćwiczenia, mające wypracować w czytelniku pewne umiejętności, aby zredukować uczucie lęku lub jego skalę. Czasami są to ćwiczenia relaksacyjne, czasami są to analizy myśli naznaczonych lękiem, a czasami są to różnego rodzaju ćwiczenia związane bezpośrednio z uczuciem lęku, zauważaniem go, akceptowaniem go, czy zmniejszaniem go. Od początku książki byłam sceptyczna w związku z tymi zadaniami, ale próbowałam sobie wmówić, że na pewno to tylko moje pesymistyczne myśli i powinnam dać szansę tym ćwiczeniom – w końcu zostały one stworzone i zaproponowane przez specjalistów zajmujących się zawodowo problemem lęku. Mniej więcej w połowie lektury zauważyłam, że, niestety, miałam rację – większość z tych ćwiczeń absolutnie nie ma sensu. Nie sprawiają one, żeby poziom mojego lęku malał, nie dochodzę po nich do tych wniosków, do których powinnam (np. że moje myśli faktycznie są katastroficzne i wyolbrzymione, a to, czego się obawiam, nie jest tak poważne) – wręcz przeciwnie – upewniam się w tym, że mój lęk jest uzasadniony, a przewidywane przeze mnie konsekwencje pewnych wydarzeń, naprawdę mogą się okazać poważne w skutkach.
Nie chcę mówić, że moje problemy są dużo bardziej poważne niż problemy innych ludzi – mam wrażenie, że większość osób w moim wieku posiada podobne obawy. Z tego powodu tym bardziej zawiodłam się na proponowanych w tej książce rozwiązaniach. Niestety, uważam je za tandetne i nieskuteczne. Z tego powodu nie mogę z czystym sercem polecić tej książki – część poświęcona teorii i wszystkim kwestiom związanym z psychologią jest, w moim odczuciu, zrobiona naprawdę dobrze, rzetelnie i przystępnie (tak, że nawet osoba nieorientująca się w psychologicznej terminologii bez żadnego problemu będzie mogła przyswajać zawartą w tej książce wiedzę i czerpać z tego radość i satysfakcję), jednak część poświęcona faktycznej próbie zmian zachowań, poprzez proponowane ćwiczenia, okazała się w moim przypadku absolutnie nieskuteczna.
Dominika