Trudno sobie wyobrazić świat bez szkoły. A może właśnie to powinniśmy dziś zrobić?
Czego uczy nas szkoła? Czy poza tabliczką mnożenia nie wpaja w nas uległości, bierności, posłuszeństwa, rywalizacji i pracy pod przymusem?
Wierzymy, że szkoła rozwija w dzieciach zaradność, niweluje nierówności społeczne i przyczynia się do postępu świata. To mit! Jest dokładnie na odwrót! To ona w dużym stopniu sprawia, że ludzie są nieszczęśliwi. To ona prowadzi społeczną selekcję, już kilkulatków dzieląc na lepszych i słabszych. To ona czyni świat coraz gorszym miejscem do życia i to również przez nią najczęściej zapominamy, kim jesteśmy, przestajemy być sobą.
Szkoła jest instytucją stworzoną w konkretnym czasie i dla realizowania określonych celów. Tyle tylko, że ten czas i cele dotyczą XIX wieku – wtedy narodził się system edukacji, w ramach którego funkcjonują nasze szkoły. Zwłaszcza dziś w dobie nauki zdalnej – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – potrzebujemy zupełnie innego myślenia o edukacji i jej roli w naszym życiu, zrozumienia, jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat. Potrzebujemy też konkretnej wiedzy, by uratować nasze dzieci – zróbmy wszystko, by szkoła nie zabiła w nich kreatywności, głodu poznawania świata i marzeń!
DNF po 58 stronie. Myślałam, że to będzie ciekawy rant na szkoły, a to filozoficzne rozważania w stylu ą ę. Z filozofią mam bardzo na pieńku, a dodatkowo po tych prawie 60 stronach doszłam do wniosku, że gdybym miała komuś opowiedzieć, co do tej pory przeczytałam, nie byłabym w stanie sklecić nawet jednego zdania. Nie zamierzam się więc dalej męczyć i odkładam.
300 stron biadolenia na maszynę wychowawczo-edukacyjną. Całkiem zgrabnie napisane, z wycieczkami osobistymi, odniesieniami do filmów oraz książek podpierającej tezę autora o wadliwej funkcji współczesnej szkoły. Książka napisana pod krytyczną tezę. Zabrakło autorowi pary na wymyślenie spójnej kontrpropozycji. Zabrakło też elementarnej równowagi między negacją, a pochwałą tego co warte pochwały. Odczytuję tę książkę jako swoisty manifest bez wyraźnego programu. Ważny, lecz niepełny.
Marcela otwiera książkę stwierdzeniem: "Jeśli miałbym wskazać głównego winowajcę sytuacji, w której wszyscy aktualnie się znajdujemy, byłaby nim szkoła."
To jest błąd kategoryczny i całkowite odwrócenie strzałki przyczynowości. To nie szkoła jest winna obecnego stanu na świecie a stosunki produkcji. To nie szkoła tworzy kapitalizm, a kapitalizm tworzy szkołę. Usunięcie "złej" szkoły przy pozostawieniu obecnej bazy absolutnie nic nie zmieni, ponieważ stosunki produkcji pozostaną w stanie nienaruszonym. Spowoduje to odtworzenie nowej - praktycznie takiej samej szkoły jak wcześniej. Takiej, która będzie odpowiadała stosunkom produkcji. Niestety jest to klasyczny element lewicowości bez dialektyki materialnej. Pomimo że autor cytuje elementy Marxa i Engelsa w swojej książce.
Natomiast największy problem chyba mam z tym, że szkoła jest ideologicznym aparatem państwa (IAP), o którym rozprawiał Luis Althusser. Imponująca bibliografia "Selekcji" nie zawiera w ogóle pozycji Althussera, co w tym przypadku mogłoby otworzyć nowe, ciekawsze ścieżki i przede wszystkim świadomość, że likwidacja jednego z aparatów reprodukcji przy nienaruszonej bazie to nie jest żadna rewolucja, a co najwyżej remont i to niskich lotów. Kapitalizm przeżył już ruchy pedagogiczne i hodował sobie za każdym razem nową szkołę na miarę swoich potrzeb i hegemonii kulturowej.
Zamiast ciekawej analizy otrzymujemy name-dropping, wielokrotne nawiązania do dzieł kultury, które niewiele wnoszą, metaforę szkoły jako religii, lub jako element przez który korpo i świat są tak złe, a to wszystko użyte z pełną nieświadomością, że wielu lewicowych filozofów i teoretyków poruszało te tematy w swoich dziełach.
Książka Mikołaja Marceli każe od nowa zacząć myśleć o systemie edukacji. Autor krok po kroku, bezlitośnie wylicza kolejne grzechy szkoły, która tkwi nadal w XIX wieku. Pisze o braku indywidualnego podejścia do ucznia, skupieniu na zakuwaniu i zapominaniu, tłamszeniu kreatywności i samodzielności. Pokazuje jak szkoła wychowuje do posłuszeństwa i cichości, nie zaś do samodzielności i świadomości swoich mocnych i słabych stron. Opisuje jej wpływ na kształtowanie obywateli i przeciwstawia nasz system szkołom demokratycznym, zupełnie różnym, od tego co znamy ze swojego podwórka. Wszystko to, prostym, klarownym językiem i lekkim stylem. Pozycja obowiązkowa dla każdego rodzica i świadomego obywatela. Więcej o książce pod linkiem: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/...
Książka napisana przez humanistę dla humanistów po szkole. Wątpię by jakikolwiek przeciętny przedstawiciel młodego pokolenia przez nią przebrnął; liczne powtórzenia i przewaga formy nad treścią. Kilka ciekawy wątków i przede wszystkim masa odniesień do innych ciekawych pozycji. Autor powinien jednak być bardziej krytyczny i nie skupiać się tylko na pozytywnych aspektach nowych technologii w kontekście edukacji; na przykład gig economy to nie jest jednorożec, ale również poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników, nie wspominając o negatywnych aspektach social mediów. Warto przeczytać, ale jest trochę ciężka, przydałoby się lepsze, krótkie formułowanie myśli i wniosków; może w postaci streszczenia rozdziałów na końcu? Plus trzeźwe podejście do +/- obecnego i sugerowanego modelu edukacji.
Nareszcie! Jako obecna uczennica szkoły ponadpodstawowej z wielką radością mogę stwierdzić, że czuję się zrozumiana! Naprawdę, nie pozostaje mi chyba nic innego, jak tylko polecić tę książkę. Trzeba coś zmienić i powinniśmy się za to zabrać jak najszybciej! Autor świetnie zdiagnozował i opisał problemy współczesnego systemu edukacji oraz całego społeczeństwa.
„Selekcje” są napisane bardzo przystępnym językiem, znajduje się w nich wiele metafor odwołujących się do współczesnych dzieł kultury, które są dużym plusem. Autor wskazuje do czego doprowadził obecny system edukacji i dlaczego tak ważna jest nauka przez zabawę, krytyczne myślenie, kreatywność oraz wychodzenie poza main stream. Natomiast było sporo momentów w których autor miał więcej „potoku myśli” niż merytorycznych rozwiązań.
Książka pokazuje, że szkoła w obecnym wydanie nie ma najmniejszego sensu. Przepełniona zalewem informacji, które można znaleźć wszędzie. Nie uczy za to zdobywania i doskonalenia kompetencji miękkich, współpracy, odsiewu informacji tych istotnych od bezużytecznych. Na ten moment najrozsądniejszym wyborem są szkoły demokratyczne lub edukacja domowa.
One of the best books about how education system (especially in Poland) is destroying young people, and killing their creativity. I won't be spoiling you but it is really worth to read no mater if you are a student, parent or just normal adult person.
Bardzo ważna książka burzącą nasze wyobrażenia na temat obecnego systemu edukacji. Głos wsparcia dla młodych ludzi, a wszystko podbudowane mocnymi podstawami filozofii, nauki i kultury.
Dała do myślenia i jednocześnie poukładała w głowie kilka tez - dobry punkt wyjścia do dalszych kroków. Nadal nie wiem czy damy radę zmienić szkolnictwo za naszego życia :/
Wiele argumentów przedstawionych przez Marcelę jest ciekawych i rzeczywiście skłoniło mnie do myślenia o edukacji w innym świetle, jednak uważam, że książka jest dość mocno przegadana i na spokojnie mogłaby być o 1/3 lub nawet połowę krótsza.
Mimo, że wiedziałam jak źle działa system szkolnictwa to i tak bardzo mnie ta książka poruszyła i otworzyła oczy na wiele aspektów wiążących się z tym tematem. Wszystko to co złe w owym systemie zostało merytorycznie wypunktowane. Cieszę się że udało mi się przeczytać te obszerną książkę, czasami było trudno ją czytać ale tak już jest z niektórymi książkami!
Edit 14.07.2022r.: Ogólnie książka jest bardzo prawdziwa, jednakże zdecydowanie dla bardziej zaawansowanych w języku i 4 gwiazdki tylko dlatego, że prawdopodobnie to ja przeczytałam ją zbyt za wcześnie w stosunku do swojego wieku i możliwości. Siła skupienia przy niej mile widziana