Czas to niebezpieczna rzecz, zwłaszcza w niepowołanych rękach. A ręce Raven wydają się wyjątkowo problematyczne.
Wyszkolona do eliminowania zabójczych Plag nigdy nie potrafiła okiełznać własnego temperamentu. Jeden nieumyślny zakład wikła ją w niebezpieczną intrygę, a to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Wraz z nią w aferę zamieszany jest Władca Cieni, którego zamiary pozostają dla Raven zagadką.
Wśród politycznych gier, paskudnych Plag i zawziętej cesarzowej niejeden straciłby głowę. Na całe szczęście Raven dzierży najpotężniejszą z broni – zesłanego przez gwiazdy pecha oraz własną lekkomyślność.
"- To nie będzie zabawa z dostarczaniem listów, Alyane. Ani tym bardziej ze zrobieniem kilku wywarów. Wiesz, co on zamierza zrobić? Wywołać wojnę. A takowe są tylko ucztą Daarath. Niczym więcej. - W życiu trzeba mieć jakiś cel, Raven - mruknęła nieśmiało czarownica. - Tak. Moim jest przeżyć jak najdłużej."
Z Wyklętymi zetknęłam się się, kiedy byli w swojej najbardziej surowej, raczkującej formie. Ileż czasu od tamtego momentu minęło! I jak wiele się wydarzyło, że spotykamy się właśnie tutaj - to jest poniekąd niesamowite... i niezwykle satysfakcjonujące, patrzeć, jak czyjeś marzenia się spełniają, przybierając materialną formę.
"- Ale książę ma zamek i... kucyka. - Zamek się wam znudzi, kucyk zdechnie, a książę znajdzie sobie młodszą kochankę - odparła Raven melancholijnie. - Prawdziwą sztuką jest znaleźć sobie absztyfikanta, który sam poleci do lasy po maliny, wybuduje kompleks zamków, a jego kucyk będzie prawdziwym ogierem."
Aż chce się zawołać: cudze chwalicie, a swego nie znacie! Gdzie się bowiem nie spojrzę, tam Dwory, tam Griszowie... podczas gdy tutaj, o, tu, mamy coś swojego, o wiele lepszego, bo z sensem i logiką... i przede wszystkim fabułą!!!
Wyobraźcie sobie, że woreczek pełen kości pada na stół i jego zawartość rozsypuje się po blacie. Patrząc z góry, jako czytelnicy, widzimy, w którym kierunku kulają się kości, obserwujemy ich drogę i wiemy, że koniec końców i tak wylądują z powrotem w sakwie. Tak samo jest z Wyklętymi. Autorka stworzyła kilka wątków, które podała czytelnikowi w pierwszym tomie na tacy, a które w dalszych częściach (piszę to, mając w pamięci zalążki drugiego tomu) będą ewoluować, sunąć po tym metaforycznym stole. Dlatego czytajcie uważnie, bo w tej powieści nic nie dzieje się z przypadku, a detale (np. takie, jak odesłanie Varlany do Santre) mają znacznie.
Oprócz tego otrzymujemy naprawdę ładne opisy - nie jest ich za dużo, nie jest też za mało, tak w sam raz. Równowagę dla nich stanowią dialogi - ich także nie brakuje na kartach Wyklętych, co więcej, dialogi te są bardzo realne - język, jakim posługują się bohaterowie zdecydowanie nie jest martwy. Bohaterowie zaś... od koloru do wyboru! Poszukujecie sarkastycznej, nieco lekkomyślnej dziewczyny, która nie potrafi powiedzieć sobie dość i tym samym przecenia własne zdolności? Polubicie Raven. A może wolicie nieco wycofaną, niepewną, ale bardzo lojalną czarownicę? Może tajemniczy, do cna strategicznie wyliczony (również w słowach) generał? Hm... a co powiecie na kompletnie nieprzewidywalnego chochlika?
Podsumowując: bardzo dobry debiut. Mając na uwadze wiek Agnieszki Zawadki, chce się aż napisać, że rewelacyjny. I ciśnie się, ponownie, na usta jakieś porównanie - tym razem do Christophera Paoliniego... bo prawda jest taka, że inaczej ocenia się książki, z którymi związany jest jakiś ładunek emocjonalny, a inaczej takie, które losowo zdjęło się z półki w księgarni. I jak do Paoliniego mam ogromny sentyment, bo stworzył opowieść, na której się wychowałam, tak w przypadku Wyklętych przyglądałam się, jak powstają. Obie historie są debiutami, obie mają wady, ale ja uparcie przymykam na nie oko, po prostu ciesząc się przyjemną lekturą (i będę robić już tak zawsze).
Na sam koniec uwaga techniczna: rozmiar czcionki zabija, a niewielki wewnętrzny margines znacząco utrudnia czytanie. Mnie poratował ebook, ale dla wielu osób, które zaintrygowane okładką (jest rewelacyjna!), wezmą książkę do ręki, pewnie równie prędko ją odłożą.
"- Będziesz pisać listy? - zapytała Rai, marszcząc brwi. - Nie, będę grał na lutni - odparł swobodnie Nathaniel, sięgając po pierwszą kartę i maczając gęsie pióro w pojemniczku z atramentem. - Czasami zastanawiam się, czy jesteś cesarskim generałem, czy może jednak błaznem. - W Lyr to profesje pokrewne - wyjaśnił, nawet nie podnosząc wzroku znad papieru."
I tym oto akcentem, kończę te jakże subiektywną opinię, albowiem jedno jest pewne: w Wyklętych jestem niezaprzeczalnie zakochana.
Podobnie jak bohaterowie tej książki, tak i ja musiałam przebyć długą drogę, by dotrzeć do zakończenia tej pozycji. Nie obyło się bez kilku zaskoczeń, ale również nie dało się uniknąć sporej ilości dłużyzn - szczególnie w środkowej części lektury. Akcja zwalnia tam do tego stopnia, że wątek polegający na szukaniu przez jedną z głównych postaci pary zagubionych dzieci, staje się nagle niesamowicie fascynującą historią. Na szczęście jest to jedynie jeden z segmentów książki i mimo że długi, nie powinien być argumentem, by całkowicie nie dawać jej szansy.
Tym, co autorce wychodzi w sposób naturalny i intrygujący, są dialogi. Pakująca się w tarapaty Raven, nie oszczędza w słowach i potrafi postawić na swoim. Rozmowy między nią, a Nathanielem są przesycone humorem i podskórnie odczuwalnym napięciem - podczas czytania kilka razy, dzięki ich przepychankom i sporom o kontrolę nad sytuacją, parsknęłam śmiechem. Kiedy w danej scenie występują razem, szansa na to, że będzie to wciągająca scena, wzrasta o 99,9%. Kolejnym plusem (i częściowo minusem) jest świat przedstawiony. Trzeba przyznać, że zaskakuje on swoją oryginalnością i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu (zapętlanie czasu, Vendari, magiczne stworzenia). Umiejętności bohaterów oraz tajemnice z nimi związane, poznaje się z przyjemnością - niestety czasami w trakcie prowadzenia narracji pojawia się chaos. Gdzie aktualnie znajdują się dane postacie? Do czego są zdolne? Gdzie ich moce mają swoje granice? Często musiałam domyślać się odpowiedzi na te pytania, co nieustannie wytrącało mnie z historii.
Jeśli jednak ktoś potrzebuje książki rozrywkowej i odprężającej, z dwójką wspaniale pasujących do siebie bohaterów, to zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia.
Inne elementy, które nie wpływają na zły/dobry odbiór książki, ale dla kogoś mogą być znaczące: - postacie drugoplanowe zazwyczaj posiadają wyłącznie jedną cechę, często wyraźnie podkreśloną - pojawia się tutaj motyw balu i ukrywania swojej tożsamości - środkowy segment przypomina fragment gry, w którym wykonuje się questy (chodzenie z jednego miejsca do drugiego, rozmowy ze spotkanymi postaciami, walka) - niejasne relacje polityczne państw - motyw, w którym bohaterowie muszą współpracować (chociaż nie chcą), by osiągnąć wspólny cel - trochę cringe'owa pierwsza strona (później jest już 100x lepiej!)
Książkę czyta się stosunkowo szybko. Czytelnik znajdzie tu dużo akcji, która nie pozwala oderwać się od lektury. Historia Raven wypełniona jest przeróżnymi opisami, które są niezwykle malownicze, jednak momentami ich ilość może troszeczkę męczyć. Sam styl autorki jest przyjemny. Chwilami można wyczuć, że książka jest debiutem, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Sam pomysł jest ciekawy. Autorka świetnie wplata akcje między wolniejsze fragmenty. Choć główną bohaterką jest Raven, to w książce znajdziemy również rozdziały, które zostały przeznaczone innym bohaterom. Mi ten zabieg bardzo się podobał. Bohaterowie są bardzo ciekawie wykreowani. Każdy z nich jest inny. Szczególnie polubiłam zadziorną, sarkastyczną Raven, tajemniczego Nathaniela i bystrą, kochaną Alyane. Podobały mi się również drobne elementy mitologii, jak przedstawienie związanych z nią istot, a także nawiązania do innych książek. Każdy rozdział poprzedzony był krótkim tekstem, który pozwalał lepiej poznać przedstawiony świat i jego historię. Poza tym interesujące było samo bractwo, Rai oraz Władcy Cieni. Bardzo podobało mi się poczucie humoru autorki. Podczas czytania zaśmiałam się wiele razy. Przede wszystkim uwielbiam cięte riposty głównej bohaterki. Dobrze przedstawione zostały również relacje między bohaterami, szczególnie między Raven i Nathanielem oraz Raven i Alyane. Czytelnik nie znajdzie tu wrzuconego na siłę wątku miłosnego, choć jest w stanie wyczuć napięcie między postaciami. Zakończenie książki zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Ja już nie mogę się jej doczekać! Mimo małych mankamentów i nieco przewidywalnego przebiegu historii, książkę mogę polecić z czystym sercem. Jest to naprawdę świetny debiut i dobra fantastyka.
Zapraszam Cię dzisiaj na krótką wyprawę do świata, w którym wszystko się zdarzyć może… Do świata, w którym magia, polityczne gierki, paskudne Plagi są czymś normalnym… Do świata, w którym magia posiada także swoją mroczną stronę…
Co znajdziesz w tej książe? Historię dziewczyny, Raven, która na co dzień zajmuje się eliminowaniem zabójczych Plag. Doskonale wyszkolona wojowniczka wplątuje się w pewną historię, w wyniku której znajduje się na celowniku niebezpiecznych osób. No i żeby nie było – w jej misję wplątany zostanie pewien tajemniczy mężczyzna, który zachwyci i sprawi, że jej świat stanie się jeszcze bardziej nieprzewidywalny…
Moja opinia: - dobra rozrywka; - początek bez początku, czyli coś, co bardzo lubię. Nie ma wstępu na dwadzieścia stron, tylko od razu przechodzimy do rzeczy i poznajemy fabułę i bohaterów; - ciekawe opisy; - język… Momentami był dla mnie nie do przeskoczenia. Brzmiał tak bardzo sztucznie; - lekko irytująca główna bohaterka, którą chętnie by się zakneblowało, byleby tylko nie mówiła na głos wszystkiego, co myśli, a także nie twierdziła, że wszystko wina losu i jej pecha; - w niektórych miejscach była średnia chemia między bohaterami. No koń by widział, że oni razem to muszą być w dwóch różnych kątach pokoju; - akcja ciekawa, jednak bardzo przewidywalna; - najciekawsze bohaterowie to osoby z drugiego planu. Były bardzo intrygujące i bardzo chętnie dowiedziałabym się o nich więcej;
Podsumowując – jak na debiut nie jest źle, jednak do ideału sporo brakuje. Mimo wszystko była to ciekawa książka i warto po nią sięgnąć, żeby samemu wyrobić sobie o niej opinię 😊
Uwielbiam taką fantastykę. Dużo się dzieje, bohaterowie mają charyzmę, a wokół tka się ciekawa intryga. Mam pewne podejrzenia, co do Raven i jestem mega ciekawa, czy sprawdzą się one w drugim tomie. 🤭🤭🤭🤭
Reread: za 1 razem czytałam tę książkę i świetnie się bawiłam na takie mocne 4,7/5, ale teraz słuchałam audiobooka i lektorka NIE UMIE CZYTAĆ. jak można tak było skrzywdzić tę serię?
3.5⭐️ Na autorkę trafiłam przypadkiem, bardziej moją uwagę przyciągnęła okładka książki, więc dałam jej szanse i oto jestem, z moimi przemyśleniami. Zaczynając od fabuły - jest ona ciekawie przedstawiona. Mamy tutaj typowy dla takich lektur wątek- polityka, intrygi, ucieczka. Ale swoją oryginalnością jednak sprawia, że potrafi wciągnąć w swoj świat. A on jest bardzo interesujący. Świat pełen magii, różnych światów- tych dobrych i tych złych. Tylko właśnie tutaj pojawia się jeden problem, przedstawienie tych wszystkich różnić jakie dzieją się w tym samym czasie przychodzą bardzo chaotycznie. Momentami musiałam zastopować czytanie, żeby zrozumieć gdzie, z kim i w jakim momencie się znajdujemy. Rozumiem, że zabieg ukazania różnych bohaterów w różnych sytuacjach jest jak najbardziej potrzebny śledząc całą historię, tak tutaj mogłoby to zostać odrobinę poprawione. Ale wracając do różnych światów, rożni bohaterowie i ich moce. Wydają się być dosyć intrygujące, zwłaszcza jak idąc w głąb naszej fabuły odkrywamy ich różne tajemnice, tak czasem nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że "O kurde, do czego ta postać jest jeszcze zdolna, czy ma swoje granice możliwości?". Zabrakło mi głębszego poznania władania mocami, bo te naprawdę mogłyby być czyms cholernie ekscytującym. Przechodząc do bohaterów, z nimi mam chyba trochę problem. Super, mamy bohaterkę która podejmuje się niebywale trudnych rzeczy, żeby później iść i narzekać jak bardzo jest jej ciężko przez podejmowane PRZEZ NIĄ decyzję które wpływają na nią i na jej samopoczucie. Ale tak naprawdę to nie ona, to los tak dla niej wybrał. No ale nic, mamy tutaj przyjaźń, pewne zauroczenie kierujące się w głębszą relację i tutaj musze się zatrzymać, bo to, jak swawolnie ich relacja została przedstawiona to aż brak mi słów. Nasza dwójka ma świetne poczucie humoru, nieraz się zaśmiałam na ich docinkach, ale i również na odczuwalnym napięciu które jest dawkowane w idealnych ilościach. Jedyne czego mi brakuje to poznania może jeszcze bardziej i głównych bohaterów i drugoplanowych, bo tak naprawdę chyba nie odczuwam większego przywiązania jakie niekiedy się zdarza. Ogólnie mogę powiedzieć, że jest to ciekawa pozycja, do poczytania na zastój (wydaje się że mi pomogła).
super, ale ma baaaardzo dużo opisów, gdzie niektóre są zbędne. Jednak i tak bardzo dobrze się czyta, napisane jest, przyjemnym, kwiecistym, elokwentnym i mimo wszystko przystępnym językiem. Młoda autorka super się spisała! Przyjemna fantastyka, główna bohaterka szarpie nici czasu, zapoznaje się z czarownicą której odebrano patent... i mierzy się z władcą cieni. Magia świata dzieli się na żywioły które znamy: ogień, powietrze, ziemię i wodę oraz na żywioły śmierci: strach, umysł, plagi i cienie. Elementy są fajnie zbudowane i ładnie się splatają, mamy świadomość że w poprzednia era należała bardziej do elfów, teraz to zapomniana rasa, tak jak zapomniane są dzieci starej magii, chochliki, rusałki, enty itd. Trochę to zajęło zanim pojęłam mechanizmy świata bo ekspozycja jest rozwleczona jednak polubiłam autorkę i książkę. Zżyłam się z postaciami. Zapowiada się powolnie rozkwitający romans :) Od razu sięgam po drugi tom!
Sentyment każe dać mi wszystkie gwiazdki, ale było kilka drobiazgów które mnie irytowały więc nie będe tak szczodra. Mimo wszystko jednak kocham i będe kochać tę serie, jest mi przykro, że jedna z moich ulubionych scen nie zmieściła sie jeszcze w tej części ale no cóż, nie można mieć wszystkiego. Przeczytałam ją bardzo szybko, szczególnie że mam od jakiegoś czasu silny zastój czytelniczy. Nie mogę się doczekać aż dorwę w swoje ręce drugą część, polecam gorąco<3
Jedna z najlepszych książek fantasy jakie czytałam! Nie jest idealna, nie spodoba się każdemu, ale dla mnie jest wszystkim czego właśnie potrzebowałam. Nietuzinkowy świat, intrygująca fabuła, duża dawka humoru i główna bohaterka z pazurem. Mam tylko jeden problem. Czemu nie ma jeszcze Tomu 2?!
Ja i polski rynek wydawniczy mamy do siebie pewien dystans, który ostatnio jednak znacznie uległ ociepleniu. Coraz częściej trafiam na perełki spod pióra właśnie naszych rodzimych autorów i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że "Wyklęci" są dla mnie małym diamentem wśród tych pereł.
Dlaczego? Świat, który wykreowała autorka pochłoną mnie bez reszty. Magia, intryga, ucieczka, przyjaźń... no i oczywiście wątek miłosny delikatnie grający w tle. Jednak nie ma lekko - najpierw riposty ostre jak brzytwa, a na miłość przyjdzie jeszcze czas ❤
Jestem ogromnie zadowolona z przeżytej przygody, a bohaterowie, którzy dzielili ją ze mną byli wprost idealnymi kompanami. Bawiłam się przednio przy ciętym języku bohaterki, zaczepkach i scenach walki z wykorzystaniem jej niezwykłego daru. Sam pomysł Plag jakoś nieszczególnie przypadł mi do gustu na początku, ale potem... #love
Ogólnie należy szczególnie wspomnieć o systemie magii. Bardzo podoba mi się kierunek, w którym poszła autorka, bo Władcy Cieni i sam proces ich tworzenia, a także tajemnicze szkolenie na Rai, jakie nasza główna bohaterka ma za sobą są bardzo dobrze przedstawione i przemyślane w każdym calu. Jednocześnie ciągle stawiając przed czytelnikiem nowe fakty i zaciekawiając coraz to mocniej autorka wciąga nas w tajemniczy świat intryg, gdzie stawką jest niejedno życie.
A o Władcach Cieni mówiąc... ciasteczkowi przystojniacy i jeden książkowy mąż!
Powiem tak - jestem pod ogromnym wrażeniem! Tym bardziej, że jest to debiut! Zgadza się, nie kłamię, choć samej ciężko mi w to uwierzyć. Czapki z głów dla autorki, bo podarowała nam świetny kawałek fantastyki!
Znam tę historię jeszcze z Wattpada i tak, jak wówczas byłam nią zachwycona, tak wciąż ją bardzo lubię. Cieszę się, że pojawiła się w wersji papierowej, gratuluję autorce.
Podoba mi się świat przedstawiony, w którym intrygi, tajemnice, wojny, polityka są rozwinięte na bardzo wysokim poziomie. Bohaterowie nie są płascy, mają swoje wzloty i upadki, jak również są prowadzeni dosyć konsekwentnie. Nawet jeśli następuje zmiana w ich zachowaniu, to jest poprzedzona jakąś sytuacją, która tę zmianę wyjaśnia. Nic się nie dzieje bez powodu. Nie mogę się doczekać kolejnych części.
Jedynie można się przyczepić do formatu tego wydania. Literki? Zdecydowanie za małe. Interlinia wąska, podobnie jak marginesy. Kilka razy musiałam przeczytać zdanie ponownie, bo gubiłam litery. To już nie ten wzrok, co kiedyś. 😂 Trochę większe literki, wydawco! Bo tu oślepniemy.
3,75⭐ Muszę przyznać, że początek był dość oporny - główna bohaterka bardzo mnie irytowała, a samo zawiązanie akcji było lekko naciągane. Utknęłam tak na setnej stronie dobre dwa tygodnie, jednak po tym czasie wróciłam znów do tej książki. Było lepiej, mogę nawet powiedzieć, że czerpałam przyjemność z lektury. Przyzwyczaiłam się do charakteru Raven oraz jej relacji z Natem, a sama fabuła końcowo wyszła okej.
Między innymi do czego mam zastrzeżenie, to do pewnej "nieomylności" naszych protagonistów. Nie było momentu, w którym ich plany faktycznie zostały pokrzyżowane w taki sposób, by zmienić cały przebieg akcji. A przynajmniej w taki sposób, aby czytelnik odczuł wrażenie, że tak faktycznie nie miało być. Mam nadzieję, że jakoś to sensownie przedstawiłam XD.
Czytałam Wyklętych już czwarty raz i powiem tak, ta książka za każdym razem utwierdza mnie w przekonaniu, że uwielbiam wracać do tej historii. Żywi bohaterowie, wartka akcja, spiski, bunt, czarownice, Rai i Władcy Cieni to tylko wierzchołek góry lodowej. Uwielbiam ten świat, jego funkcjonowanie i to, że żyje, ewoluuje w czasie trwania historii. Dodatkowo motyw z chochlikiem jest jednym z moich ulubionych wątków jakie czytałam w ostatnich latach. Przeznaczenie sprawia, że atmosfera staje się jeszcze gęstsza, a pechowa gwiazda Raven nieustannie o sobie przypomina.
Nie mam ostatnio szczęścia do fantastycznych historii. Potrzebna mi od nich przerwa, co udowodniła mi ta książka. Co najlepsze, nie jest ona obiektywnie ani zła, ani nawet średnia - to chyba raczej kwestia mojego zmęczenia znanymi mi już podobnymi, powtarzającymi się wątkami. A okropnie chciałam, żeby mi się spodobało!
Kocham całym sercem. Ta książka posiada wszystko co uwielbiam najbardziej slow Burn, magię, intrygi, rozbudowany świat. Styl autorki świetny. Czytałam ją dawno temu jeszcze na wattpadzie nie pamiętałam dokładnie fabuły ale za to pamiętam jak bardzo mi się wtedy podobała i zarywałam noce na niej. Nie mogę się doczekać aż dorwę drugi tom.
Książka dość ciekawa, zdumiewająca w swej prostocie. Język niecodzienny, dość odmienny od innych. Czasem ciekawsza, czasem nudniejsza. Tak jak Rai i mnie kieruje ciekawość jej tajemnic i pochodzenia a żeby się tego dowiedzieć pewnie trzeba sięgnąć po drugi tom.
4,5*/5* Uwielbiam kiedy w moje ręce wpada tak świetny debiut! Wyklęci Agnieszki Zawadki to książka idealna na dla wszystkich tych, którzy pragną choć na chwilę przenieść się do innego świata: pełnego intryg, potworów i wielu niesamowitych przygód. Wyklęci będą idealną pozycją dla wszystkich fanów zadziornych bohaterek, które wiedzą jak walczyć mieczem i dogryźć ciętym językiem. A wszystko to podane jest w świetnie wykreowanej, fantastycznej otoczce.
Raven jest Rai- niesamowicie dobrze przygotowaną jednostką do niszczenia Plag (miejsc z których wyłażą najgorsze mary i pomioty) Rozpanoszyły się po kraju, siejąc strach i śmierć. Życie Raven było stosunkowo ułożone, aż do pewnego momentu... Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ognisty charakter Raven i jej pech. W wyniku niezbyt mądrego zakładu, dziewczyna kradnie coś czego nigdy nie powinna nawet ujrzeć. Jej występek uruchamia machinę niezbyt miłych wydarzeń. Przy okazji Raven wplątuje się w cesarską intrygę, w której maczają palce mroczne siły. Na szczęście, które czasem się do Raven u��miecha, dziewczyna może liczyć na pomoc pewnej wyklętej czarownicy. Razem przemierzą wiele niesamowitych terenów oraz spotkają na swojej drodze i tych miłych i tych niezbyt, którym trzeba czasem skopać tyłek. Ta książka to frajda na całego! Gratulacje dla Agnieszki Zawadki!
Wyklęci rozpoczynają się konkretnie, bo już na początku dostajemy akcję, dzięki której stopniowo wsiąkamy w świat. Autorka świetnie wyważyła tempo w swojej książce, daje odpocząć czytelnikowi. Możemy wziąć oddech i w chwili wytchnienia poznać świat Raven, miasta takie jak Lyr czy Arian, poczuć stęchły zapach tawerny czy torfowy klimat bagien. Opisy rzeczywistości są pierwszą rzeczą, która zauroczyła mnie w tej książce. Jestem typowym "opisowcem" i uwielbiam, kiedy autorzy nie szczędzą detali i dodają smaczki. Tu dostajemy ich idealną ilość. Nie czułam się przytłoczona ilością elementów, z zainteresowaniem czytałam o kontynencie czy upadku elfów. Świetne było to, że każdy rozdział zaczyna się cytatem z jakiejś innej księgi, dzięki czemu wiemy nieco o historii. Co do samej akcji jest jej tutaj całkiem sporo, ciągle coś się dzieje, ale nie czujemy zmęczenia i przesytu. Dostajemy trochę bitki, którą czyta się z przyjemnością. Sceny walki nie są rozbudowane, są raczej proste i konkretne, dzięki czemu są naprawdę dynamiczne i dobrze je się czyta.
Jeśli chodzi o bohaterów, to osobiście nie polubiłam głównej bohaterki. Dla mnie była zbyt roztrzepana i chaotyczna. Jednak jej przyjaciółka- ruda czarownica Alyane przypadła mi bardzo do gustu. Jest ona przeciwieństwem Raven, spokojna, ułożona, trochę skromna. Liczę na to, że jeszcze rozwinie skrzydła w kolejnym tomie i pokaże na co ją stać. Moje serce zdobyła również Adaneis i jej zdolność zamiany w ptaka (przypomniała mi się cudowna Filippa Eilhart z Wiedźmina, która zamieniała się w sowę). Nathaniel, główna męska postać jest również ciekawa, no i jego sam tytuł Władcy Cieni i generała sprawia,że jeszcze więcej chcemy o nim wiedzieć. Wiele postaci drugoplanowych zasługuje tu na rozwój i więcej miejsca w kolejnym tomie. Brawa za wiele świetnego humoru oraz odniesień do literatury i popkultury.
Żeby nie było za słodko, to: książka posiada kilka powtórzeń i chwilami zabrakło redakcji. Czytając wiemy dokąd zmierza historia i możemy się tego domyślić. Niektóre problemy rozwiązywane są bardzo szybko, czasem wydawało mi się, że za szybko. Dostajemy tu pewne znane motywy z literatury YA. To wszystko jednak nie wpływa na odbiór i świetną zabawę podczas lektury. Ah i jeszcze jedno! Postuluję o mapkę w drugim tomie! Czekam na kolejny tom i nie mogę się doczekać, co tam się jeszcze wydarzy! Jeśli lubicie Aelin ze Szklanego Tronu czy akcje jak u Danielle L. Jensen, to pokochacie Wyklętych! Czytajcie, bo warto!
4.7 ⭐ Ogromny plus za język i fakt, że to fantasy z delikatnym wątkiem romantycznym, a nie romans w świecie fantasy. Na minus postawiłabym tylko fakt, że czasami w interakcjach z Natem Raven zachowywała się jak zwykła nastolatka, co trochę psuło mi jej obraz. Generalnie jednak szacunek dla Autorki, jak na razie to pozycja najbliżej 5 gwiazdek w tym roku :)