What do you think?
Rate this book


280 pages, Paperback
First published September 22, 2021
"Żadnemu bezstronnemu psychologowi nie pozwolono zbadać tego, czym jest polskie seminarium. Ja sam psychologiem nie jestem, ale ośmielę się stwierdzić, że bardzo rzadko się zdarza, żeby do seminarium wstępowali świadomi swoich preferencji pedofile z myślą o tym, żeby zdobyć zawód dający im stały dostęp do dzieci. O wiele łatwiej jest przecież zostać nauczycielem czy opiekunem kolonii.
Do seminarium trafiają jeszcze niedojrzali psychicznie chłopcy, którzy są nieobyci z seksualnością własną i innych. Zadbała o to religia: bigoteryjne rodziny albo przemożny autorytet księdza. A najczęściej zadbali o to koledzy w szkole, którzy wmówili swojej ofierze, że jest gorsza, zepchnęli ją na margines normalnego życia. A tam już czyha religia ze swoimi pocieszeniami i pruderią.
Taki to niedojrzały i podatny na kształtowanie nastolatek zostaje zamknięty z kilkudziesięcioma tak samo niedojrzałymi jak on chłopcami, a wszystko to pod przewodnictwem przeżywających kryzys wieku średniego mężczyzn opętanych paranoicznym strachem przed „światem" i „mocami ciemności", przed „cywilizacją śmierci", a nade wszystko przed pokusami ciała.
To, czego człowiek się panicznie i irracjonalnie boi, ma na niego większy wpływ niż to, co kocha, lubi i szanuje. Przedmiot irracjonalnego strachu łatwo staje się przedmiotem równie irracjonalnej, wykoślawionej fascynacji."
"Dziś wiem, że homoseksualizm jest dziełem Przyrody i nie może być rozpatrywany jako "choroba" ani tym bardziej "zboczenie".
Nestety, na takie osłągnięcła wiedzy naukowej Kościół katolicki (i nie tylko on - dotyczy to wielu odłamów chrześcijaństwa i wielu religii na świecie) jest troglodycko odporny.
A więc w katolickich rodzinach i na finansowanych z publicznych pieniędzy lekcjach religii po dziś dzień wkłada się dzieciom do głów lęk i obrzydzenie wobec homoseksualizmu. Zasiewa się w umysłach ten strach — co ważne! - zanim to dziecko będzie w stanie odkryć własną seksualność, na długo przedtem, zanim umieszczone w nim przez prawa natury preferencje się ujawnią i rozwiną. A wszystko po to, żeby je w zarodku zduszać, tłamsić, niszczyć.
Dlatego wychowany w religii nastolatek, gdy sam zaczyna doświadczać pierwszych objawów „niewłaściwej" orientacji, natychmiast je odrzuca, spycha do podświadomości, stara się sam sobie udowodnić, że gejem czy lesbijką nie jest, i za wszelką cenę próbuje przybrać „normalną" preferencję.
A wszystko to odbywa się straszliwym, jeśli nie najstraszliwszym kosztem, jaki może ponieść w swoim życiu psychicznym człowiek: kosztem utraty zdolności do kochania i bycia kochanym.
Wiem, co mówię, i przysięgam, że tak jest. Przysięgam, że religia katolicka popełnia zbrodnię, straszną i niewybaczalną zbrodnię, zmuszając młodych ludzi do dokonywania gwałtu na własnej naturze. Za tę zbrodnię nigdy nie zostanie rozliczona, bo niepoliczalny jest ogrom krzywd, jaką wyrządzają te czy inne fragmenty Biblii oraz kulturowe, głęboko zakorzenione rzeczywiste zboczenie, zboczenie nienawiści do wszelkiej "inności "."