Kolejna publikacja z serii bestiariuszy autorstwa Witolda Vargasa poświęcona tym razem stworom z kraju kwitnącej wiśni. Poznamy tajemnicze i magiczne zwierzęta, demony oraz duchy nazywane w Japonii yōkai. Stwory, które są częścią fantastycznego świata tego odległego kraju, należą do najbardziej przerażających na świecie. Autor przeanalizował wiele dokumentów, baśni oraz legend i odkrywa przed czytelnikami magiczny świat orientalnych istot o nadprzyrodzonych mocach. Nekomata wyciąga z grobów zmarłych, yamachichi wysysa z ludzi siły witalne, bezbronne furaribi błąkają się szukając ukojenia, a łaskawy baku emanuje szczęściem odpędzając złe demony.
Bardzo niepotrzebnym zapychaczem miejsca są tu porównania poszczególnych yokai do stworzeń z wierzeń słowiańskich - ani to potrzebne, ani ciekawe, a wręcz nużące. Zamiast tego opisy samych yokai powinny być dłuższe i dokładniejsze, ale rozumiem że to bardziej publikacja pod "oglądanie ilustracji" - dla mnie zbyt płytko i zbyt pobieżnie.
Dość ciekawa pozycja pokazująca spory przekrój z bogatego panteonu japońskich youkai opatrzony krótkim opisem przedstawianych istot. Dodatkowo autor pokusił się o dodanie dopisków o istotach z naszej rodzimej mitologii o większym bądź mniejszym stopniu podobieństwa do opisywanych japońskich stworzeń. Niestety przez to, że opisy stworzeń zajmują maksymalnie jedną stronę z czego połowę zwykle zajmuje wzmianka o podobnych słowiańskich istotach nie dowiemy się zbyt wiele o omawianych youkai. Wg mnie widać to szczególnie na podstawie opisu kappy gdzie autor wspomina o ogórkach jedynie jako zagryzce do ludziny podczas gdy wg lokalnych wierzeń można zdobyć przychylność zamieszkujących okolicę kapp poprzez wyrycie na ogórku swojego imienia i nazwiska i wrzucenie go do wody. Dodatkowo zabrakło mi w bibliografii oryginalnych źródeł na temat youkai, ale wynika to zapewne ze słabej dostępności japońskich opracowań przetłumaczonych na język angielski, o polskim już nie wspomniawszy. Osobiście niezbyt podobało mi się nazywanie youkai terminem "demonów", które przewija się przez większość opracowania ponieważ youkai demonami same w sobie nie są. Lepszym określeniem były by "istoty" bądź "stworzenia", ale wynika to zapewne z trudności w przekładzie oryginalnego słowa na języki zachodnie także to już tylko moja czepliwość. Na pewno na uwagę w opracowaniu zasługują przepiękne ilustracje samych youkai jak i drobne ilustracje w formie przypisów na dole tekstu dopracowane z pietyzmem będące dziełem autora oraz ogólnie sposób wydania książki. Bardzo podobał mi się również wstęp, który jasno wyjaśnia, że youkai przynależą jedynie do kultury i ziemii japońskiej i jedynie tam mogą one egzystować. Ogólnie jestem na tak, ponieważ nie jestem bardzo obeznana w tematyce youkai, jednakże osoba z większą wiedzą na ich temat może czuć niedosyt informacji.
Jeśli chodzi o ilustracje, to jak zawsze jest co podziwiać. Są piękne, kolorowe i pobudzają wyobraźnię. Natomiast treść jest bardzo mocno ograniczona. Bestiariusz nadaje się jako przegląd stworzeń, które zamieszkują Japonię, ale nie jako kompendium wiedzy o nich.
Miałam wrażenie, że czytam po prostu naprawdę krótkie streszczenie. Dosłownie tematy były tylko ledwo liźnięte. Niepotrzebne były też moim zdaniem porównania do mitologii słowiańskiej. Porównywanie tych dwóch kultur jest niesamowicie głupie. Dodaję jedną gwiazdkę za przepiękne ilustracje.
Nie jestem do końca pewna dla kogo przeznaczona jest ta książka. Nie nadaje się dla dzieci ze względu na makabryczne stwory; dorośli raczej nie zadowolą się bardzo pobieżnym opisami.
Piękne ilustracje to najlepsza strona tej książki - miło obejrzeć kilka kartek choćby tylko dla nich. Przy dłuższej lekturze nuży brak szczegółów, omijany kontekst oraz wyjątkowo irytujące przypisy - połowa z których pełni funkcję reklamy pozostałych książek z serii, a druga połowa mogłaby znaleźć się pod tytułem „chciałem to dodać ale nie zmieściło mi się elegancko na jednej stronie, to daję do przypisu”
Ogólnie w porządku, ale oczekiwałam czegoś znacznie lepszego.
Nie polecam kupować Tekst dużą czcionka zajmuje 1/2 strony, reszta to porównania do słowiańskich kultury (po cholere???, ja kupiłam ksiazke dla yokai a nie porównania do naszej kultury) na drugiej stronie duży obrazek danego yokai Lepiej kupić mitologie japońską, dużo ciekawsza i więcej informacji Ale tez ta książka jakoś bezwartościowa nie była, pare rzeczy zaznaczylam, ale max 25zl warta xD
Bestiariusz lisiołowy . Lisioł spotkał się ze znajomymi, aby opowiadać historie o duchach – im straszniejsza historia, tym lepiej! Pośród mroków nocy rozbrzmiało 98 mrocznych opowieści, przy każdej z nich gaszono jeden ze 100 lampionów. Jednak gdy przebrzmiało ostatnie słowo 99 opowieści, wszyscy wstali i wyszli. Lisioł zignorował ich strach, sięgnął po sake, po czym opowiedział historię numer 100. Gdy zgasił ostatni lampion, wokół futrzaka zaczęła się unosić niebieska poświata. Wielkie pazury oraz kły wyciągnęły się w stronę lisiego ogona. Lisioł z krzykiem uciekł przez papierową ścianę. Gdyby przeczytał wcześniej „Bestiariusz Japoński” pióra Witolda Vargasa, to by wiedział, że z Ao Andon, nie warto zadzierać! . Po udanym taktycznym odwrocie Lisioł postanowił spisać swoją przygodę. Zasiadł więc na zdobnej poduszce przed stolikiem, zapalił kaganek, chwycił gęsię pióro i ledwo zamoczył je w tuszu, gdy ogień zgasł. I tak co chwila. W końcu Lisioł zajrzał pod stolik i wytrzepał z niego Himamushi Nyudo, który potajemnie wylizywał olej z kaganka. . Następnie Lisioł długo medytował, starając się unikać rozwścieczonych łasic z kosami zamiast łap. Na dziwne sąsiedztwo niewiele można poradzić! Lisioł w końcu wpadł na genialny pomysł – postanowił zostać boskim Lisiołem Tenko. W tym celu futrzak przypiął sobie do zadka 8 ogonów, żeby od razu być wszechwiedzącym, wszechwidzącym i w ogóle boskim. Na co komu półśrodki? Ale jeżeli ktoś Lisiołowi nadepnie na ogon, to futrzak odpina wszystkie nadmiarowe ogony, zakłada ludzką czaszkę na łebek i zamienia się w Yako. Lisiej urodzie, inteligencji oraz niesamowitym piskom nie da się ponoć oprzeć. Jakie to nieszczęście może sprowadzić futrzak? Wyobraźcie sobie sami (zwłaszcza w piwniczce z alkoholem). . Lisioł spróbował też swoich sił jako Zenko Kitsune, dorabiając się magicznej kuli na ogonie. Dzięki temu futrzak mógł stanąć na straży dobrych plonów i odbierać cześć należną posłańcowi boga Inari, a być może zdetronizować samego boga? . Którą wersje Lisioła wolicie? Tenko, Yako, a może Zenko? Chwytajcie za bestiariusz i wybierzcie sami! Tylko uważajcie na pozostałe Yokai, inaczej Wasza droga krótką będzie.
Ilustracje w książce są naprawdę ładne, natomiast tekst nie do końca jest dobrze napisany. Opisy wielu Yōkai są moim zdaniem zdecydowanie za krótkie. Autor, zamiast je wydłużyć zastąpił je porównaniami do postaci z naszej mitologii słowiańskiej. I jak bardzo lubię te mity, tak nie wiem po co o nich pisać w bestiariuszu japońskim. Pamiętam, gdy czytałam inna taką książkę, tylko że o demonach słowiańskich, gdzie również mieliśmy ilustracje przedstawianych postaci, to tam autorzy, jednak mocno skupili się na dobrym przedstawieniu demonów. To znaczy nie było żadnych "zapychaczy". Rozdziały tamtej książki były jak interesujące i wciągające opowiadania. Natomiast tutaj mieliśmy szybkie opisy yōkai, po czym od razu porównanie do mitologii słowiańskiej.
Moim zdaniem, jak autor tak bardzo już chciał zrobić te porównania, to mógł dodać końcowy rozdział pod tytułem "Podobieństwa mitologii słowiańskiej do japońskiej" i tam je wskazać.
Could get a five stars from me, ale naprawdę kompletnie nie ogarniam tych odnośników do słowiańskich demonów... Szczególnie gdy tak wiele yokai nie ma swoich odpowiedników w wierzeniach Słowian 😅
Chciałabym dać czwórkę, ale no, mocne 3,5, zauważyłam kilka literówek, których można było uniknąć, niektóre opisy były niesamowicie skrócone, a w innych sytuacjach były np dwa demony na jednej stronie, choć właściwie ich związek nie był aż tak wyraźny... No generalnie, not the worst, not the best either... Pewnie będę kilka razy do tego wracać, do pojedynczych stron na potrzeby pisania swoich opowiadań, w których mam kilka z yokai, ale raczej nie wrócę do całości, bo po prostu wolałabym mniej lania wody, a więcej dokładnych informacji 😉
Bardzo fajna pozycja, dla osób które interesują się kulturą japońską. Mamy tu zbiór kilkudziesięciu japońskich bogów/demonów/zwierząt magiczny. A każdy z nich ma osobną historię, która mamy krótko opisaną. Dodać też trzeba że każdy ze "stworów" opisanych w książce ma swojego słowiańskiego odpowiednika.
Czy polecam czytanie tej pozycji? Tak, jeśli interesujesz się kulturą japońską.
Daję dwie gwiazdki wyłącznie za grafikę i ilustracje, one były piękne. Opisy Yōkai jałowe, komu po co porównanie demonologii japońskiej do polskiej? Kompletnie niezwiązane, historycznie nie mające ze sobą żadnego związku, ani punktu „styku” mitologie. Więcej o temacie książki dowiedziałabym się wpisując imię jakiegoś Yōkai w Wikipedię.
Wprowadzenie do japońskich yokai okraszone przepięknymi ilustracjami. I to by było na tyle z pozytywów. Opisy stworów są zdecydowanie zbyt pobieżne, a porównania do słowiańskiej mitologii bardzo na wyrost. Nadmiar przypisów nachalnie reklamujących inne książki autorów. Warto przeczytać tylko dla obrazków.
Interesante libro sobre los yokai: contiene algunos yokai clásicos, pero también muchos que no son tan conocidos. Hermosísimas ilustraciones de los seres tratados en el libro. Se agradece también la comparación de cada ente con algún espíritu de la mitología eslava. Podría albergar más ejemplos y textos más detallados.
Pozycja ciekawa, ale wtórna, szczególnie ze na polskim rynku są dokładniejsze opracowania tej tematyki. Krótka bibliografia tylko to potwierdza. Na plus - fenomenalne ilustracje i nawiązania do polskiego folkloru.
3.5? Dłużyło mi się dość czytanie tego. Porównania do kultury słowiańskiej nie wiem w sumie czy bardziej pomogły czy zaszkodziły, bo na pewno był to jakiś dodatek, ale jednak wyciągający z immersji w kulturze japońskiej.
Książka ciekawa, choć brakowało mi rozwinięcia w opisach omawianych demonów i - chociaż podziwiam badania przeprowadzone w zakresie mitologii słowiańskiej - kompletnie odstawało to od głównego tematu. Atutem książki są piękne ilustracje.
Strasznie to słabe, jedyne co to podtrzymuje to grafiki, które są naprawdę przepiękne. Opisy bardzo biedne i nieciekawe (nawet jeżeli historie są), porównanie do mitologii słowiańskiej, które absolutnie nic nie wnosiły, a potrafiły być czasami dłuższe niż danego yokai.
- 1 gwiazdka bo w niektórych fragmentach więcej było o słowiańskich demonach niż tych japońskich. Mimo tego książkę czyta się świetnie a przepiękne ilustracje doskonale uzupełniają tekst.
Bardzo fajna książka, wizualnie jest to coś pięknego, cieszy oko, a treść jest konkretna i zwięzła, opisy są krótkie i autor postanowił przy każdym stworze przywołać jego odpowiednik słowiański (o ile istnieje!), co było ciekawym doświadczeniem. Całościowo książka bardzo mi się spodobała, ale jestem zawiedziona potraktowaniem kitsune, to istota wymagająca większej uwagi i nie do końca zgadzam się z wybranymi informacjami (kłócą się z moją wiedzą, a myślę, że ich pełniejsze rozwinięcie mogłoby temu zaradzić).