Najprzytulniejsza książka o osiędbaniu jesienią i zimą.
Być może jesteś osobą, która na myśl o zbliżającej się jesieni marzy tylko o tym, żeby otulić się ciepłym kocem, zapaść w zimowy sen i obudzić się w maju. Jesień kojarzy Ci się z nudą i bezproduktywnością, ponurą pogodą i chłodnymi wieczorami. Suchą skórą, zimnem i kiepskim nastrojem. I nieustanną tęsknotą za latem.
A może wręcz przeciwnie. Jesteś typem wrażliwca. Z niecierpliwością wyczekujesz momentu, kiedy upalne lato odejdzie na dobre, a ty będziesz mogła zaszyć się w domu z książką i wielkim kubkiem gorącego kakao. Uwolnisz się od przymusu uczestniczenia w spotkaniach towarzyskich i skupisz na zadbaniu o siebie.
Niezależnie od tego, którym typem jesteś, TA KSIĄŻKA JEST DLA CIEBIE.
Nina Czarnecka, pasjonatka ajurwedy i holistycznego podejścia do zdrowia, przedstawia sprawdzone sposoby na to, jak uprzyjemnić sobie codzienność. W książce znajdziesz: – rytuały, za pomocą których zbliżysz się do siebie; – sporą dawkę wiedzy na temat ajurwedy i holistycznego podejścia do zdrowia; – przepisy na comfort food i pyszne słodkości poprawiające nastrój.
Ciepło jest pełne jesiennych umilaczy i otulaczy. To codzienna dawka czułości. Książka, do której będziesz wracała.
Trochę poradnik, ale jednak nic nienarzucający, a pokazujący możliwości. Ajurwedyjskie praktyki opisane w sposób przystępny i "ludzki", a po lekturze ma się ochotę napić ciepłej wody albo ziółek, zjeść coś dobrego i natrzeć się olejkiem ;)
To było bardzo ciekawe! Moje pierwsze spotkanie z Ajuwerda i myśle ze nie ostatnie. Autorka zainteresowała mnie tym tematem. Przepisy w książce napewno przetestuje i niektóre „zalecenia”/„pomysły” umila mi jesień i zimę! #klayudiarecenzuje2021
Taka między 2, a 3 gwiazdki. Zwyczajnie ajurweda do mnie nie przemawia. Trochę czułam jakby to była kolejna książka z serii „Hygge”, „Lagom” etc. Trochę przepisów na jedzenie, a pomiędzy self care i rady co do urządzania mieszkania, ale jedno trzeba przyznać - jest napisana przepięknie. Czytając czuć tytułowe CIEPŁO - sama w sobie nastraja, namawia do zwolnienia i uważności. Przekazuje sporo wartościowych treści. Nie żałuje ze przeczytałam, ale raczej nie zostanie u mnie ja półce na dłużej.
Ta książka była dla mnie ukojeniem, ciepłem rozpływającym się po duszy i dawką wiary, że to wszystko jest normalne, że jak coś nie do końca działa, to można spróbować zrobić to trochę inaczej i że małe codzienności są piękne i mają na nas ogromny wpływ.
Dodatkowo piękne zdjęcia, przepisy proste, ale które aż proszą się o przetestowanie i ciepły język, dzięki któremu przez książkę po prostu płynęłam.
Lekturę skończyłam z mnóstwem znaczników. Na pewno będę wracać do tych treści.
Co za komfort! książka jest świetna nawet dla osób, które nie mają nic wspólnego z ajurweda (tak jak ja). Pokazuje proste porady co można zrobić żeby lepiej znieść jesień i zimę. Bardzo podoba mi się fakt, że autorka jest z nami szczera i nie udaje, że ona wszystkie zasady przestrzega idealnie, mówi wprost, że popełnia "grzeszki", ale są one świadome. Pomaga to utożsamić się z autorka. Ogromny plus za te cudowne przepisy 🤎🍁🥮
Takie 2.5-3.0⭐ Trochę wymęczona, ajurweda niestety do mnie dzięki temu poradnikowi nie dotarła. Rozumiem przesłanie, zgadzam się z częścią rzeczy, a cześć dla mnie jest trochę wydumana i niepotrzebnie rozwleczona. Ale rozumiem, że nie da się pisać o czymś ciepło, a zarazem szybko. Ładnie napisana, ładnie wydana, smaczne zdjęcia... Większość niestety nie dla mnie.
Tak, to może być najprzytulniejszy poradnik osiędbania :)
Milutko może być jesienią i zimą, jeśli zastosujecie kilka wskazówek, które można znaleźć na stronach tej książki. Nie musimy myśleć o tych czasie jako o chłodzie i dżdżystej aurze. Możemy wykorzystać ten naturalny czas spowolnienia, by spuścić z tony, by dać sobie odetchnąć, zakopać się pod kocem i odpuścić. Znajdziecie w niej wiele sposobów na umilenie sobie tych dni, wiele przepisów, które rozgrzeją was od środka i wiele dobroci oraz serdeczności, która rozgrzeje wasze serduszka.
Zawartość to same plusy. Książka jest też ładnie wydana. Klimatyczne fotografie Marty Brylińskie podbijają klimat. Bardzo dobra, merytoryczna i sprawnie napisana książka.
„Ajurweda dużą wagę przykłada zarówno do procesu gotowania, jak i atmosfery, w jakiej spożywa się posiłki. Na co dzień niewiele myślimy o subtelnej warstwie przygotowywania posiłków – i tym, jak energia i nastrój kucharza mogą przenikać do pożywienia, którym się później żywimy. A przecież znamy to z własnego domu, od naszych kochanych babć. W Polsce tradycyjnie kobiety okazują miłość i troskę poprzez gotowanie dla swoich bliskich. Jeszcze dokładeczka, jeszcze serniczek, zjedz chociaż jeszcze oicupinkę. Czemu nie jesz? Takie słowa można usłyszeć przy każdym stole. Istnieje w tym wszystkim oczywiście również pewna pułapka związana z nagradzaniem się jedzeniem, ale też pocieszaniem się nim lub zajadaniem emocji. Ajurweda mówi również i o tym, dopasowując zachcianki na konkretne smaki do potrzeb emocjonalnych. Są rożne sposoby, żeby uniknąć zajadania emocji. Jednym z nich jest aromaterapia i praca z emocjami, drugim – zadbanie o to, by spożywane posiłki karmiły nie tylko żołądek, ale także pozostałe zmysły. Jeśli nie mówimy o niezdrowych mechanizmach radzenia sobie z życiem wewnętrznym, ale o celebrowaniu istnienia poprzez jedzenie, aspekt wibracyjny jest bardzo ciekawy. Może zdarzyło ci się uczestniczyć w lekcjach jogi nidry lub twój nauczyciel jogi zwrócił ci kiedyś uwagę, żebyś przed praktyką wybrała intencję? Podobnie bywa przed masażem lub przed sesją tańca intuicyjnego – zastanawiasz się, jakie jakości chcesz przywołać do swojego życia, gdzie skierować uwagę, i temu poświęcasz praktykę. To samo można robić podczas gotowania. Według wyznawców Kriszny, ale i adeptów ajurwedy, do gotowania nie należy przystępować w gniewie. Podczas przygotowywania posiłków można się modlić, śpiewać, mantrować lub słuchać łagodnej muzyki. Nie należy wkładać z powrotem do garnka sztućców, którymi kosztowało się przyrządzanej potrawy, a częste stukanie łyżką o naczynie, nadmiarowe mieszanie lub chaotyczne poruszanie się po kuchni wprowadza do przygotowywanego jedzenia dużo aspektu vata. Gotowanie ma być czasem refleksji. Gotowanie powinno być poprzedzone intencją. Gotuj z miłością dla siebie i bliskich; myśl, że chcesz, żeby jedzenie było pożywne i zapewniało wszystkim siły i radości. Szanuj swoją pracę i bądź szczęśliwa, gdy przygotowujesz posiłki, niech ten proces będzie przyjemnością. Gotowanie może być formą medytacji. Gotuj dla kogoś, kto cię inspiruje i na kim ci zależy”. Tamże, s.83-84.
Nie trzeba lubić ajurwedy, ani nawet w nią wierzyć, żeby znaleźć w tej książce rady dla siebie Edit: po czasie wciąż do tej książki wracam, otwieram ją gdy potrzebuję poczuć się lepiej, a to mówi samo za siebie