Эта книга познакомит вас с учениками одной из варшавских школ Ясеком и Агатой, с их сестрой Яной, от лица которой ведется рассказ, с их одноклассниками и друзьями, ребятами и взрослыми. Действие повести происходит во второй половине ХХ века.
"Uważam, że nasz fizyk jest człowiekiem o gołębim sercu, bo nawet kiedy usiadł na kawałku chleba z dżemem, który to chleb dowcipnie położył mu na krześle Heniek Królik, to zamiast wyrzucić Heńka za drzwi, powiedział ze szczerą skruchą: "Bardzo mi przykro, Królik, ale usiadłem niechcący na twoim drugim śniadaniu!" Gdyby na miejscu pana od fizyki był pan od wuefu, to myślę, że kazałby Heńkowi zjeść ten chleb i na dokładkę uprać zaplamione spodnie, co w końcu byłoby zupełnie zgodne z prawem i nawet Sąd Najwyższy z pewnością odrzuciłby apelację Heńka".
Kolejny raz zajrzałam przez dziurkę od klucza w zupełnie inny świat. "Fotoplastykon" to książka z 1969 roku, więc dzieli nas już 50 lat, ale dla mnie to raczej zaleta. Oczywiście znajdziemy, jak i w innych książkach autorki, socjalistyczne wtręty typu pogadanki w szkole o odpowiedzialność za kraj, ale mi to nie przeszkadza, bardziej ciekawi. Tym razem będziemy mogli przyjrzeć się otoczeniu z perspektywy osoby, której głównym zajęciem w ostatnim czasie będzie przypatrywanie się otoczeniu, co troszeczkę wyostrzy jej zmysł obserwacji. Plus trochę filozofowania nad obieraniem ziemniaków, za co właśnie lubię panią Siesicką.
Książka niby o niczym, bez akcji bo bohaterka jest unieruchomiona chorobą i cały swój czas spędza w łóżku. Obserwuje z tego punktu własną rodzinę, perypetie rodzeństwa i bierze w nim udział jako mentorka. Niby nic się nie dzieje ale przywiązujemy się do tej postaci i jej spojrzeniu w ten świat w którym nie może uczestniczyć aktywnie.
Jak to w wielu książkach Siesickiej, jest tu spokój, mądrość i dobrość tego codziennego życia. Fajnie się powraca do tej lektury.