W roku 1943 w Auschitz II - Birkenau zarządzeniem komendanta obozu Franza Hösslera, dzięki nadzorczyni podobozu Marii Mendel, powołano żeńską orkiestrę. Opowieść o niej to nadzwyczajna historia kobiecej solidarności, walki i siostrzanej miłości.
Faktem jest, że tematykę obozową najlepiej jest zgłębiać z pomocą literatury - nomen omen - faktu. Mimo wszystko, nie taka beletrystyka straszna, jak ją malują. O ile mamy świadomość pewnych rozbieżności, a sama historia konstruowana jest z wyczuciem dobrego smaku. "Orkiestra z Auschwitz" z pewnością do takowych pozycji się zalicza. Sięgając po nią, nie musimy obawiać się kolejnego gniota w stylu "Tatuażysty...". Ostatnie strony zawierające odniesienia faktograficzne (a także posłowie) dobitnie ukazują solidność i "obycie" autora z tematem. Przenoszenie obozowych realiów na karty fabularyzowanej książki zawsze będzie przeze mnie postrzegane jako balansowanie na cienkiej linie etyczności; niemniej, jeśli tego typu literatura będzie stanowić wstęp do dalszych, "poważnych" poszukiwań - jestem zdecydowanie na TAK.
Wiadomo, że to literatura piękna, a z nią bywa różnie w tematyce historycznej. Mimo to myślę, że warto jest ją przeczytać, ale należy pamiętać o możliwych rozbieżnościach. Styl pisania jest cudowny, bardzo przystępny co sprawia, że strony wręcz przelewają sie podczas czytania. Dużo informacji, i DUUUŻY PLUS za adnotacje "Posłowie", informacje o Kobietach z Orkiestry w Birkenau i Bibliografię. To dosłownie pokazuje jak autor zagłębił się w temat i jak mocne chęci miał aby napisać coś porządnego (co nawet mu wyszło). Jeszcze raz wielkie ukłony za to w stronę autora, zważając, że to pierwsze dzieło o takiej tematyce spod jego pióra :)