Andrzej Szwan ma osiemdziesiąt trzy lata, pamięta jeszcze drugą wojnę światową i powstanie warszawskie. W latach sześćdziesiątych poznał swoją pierwszą miłość, a dziś podbija estrady jako Lulla La Polaca, najstarsza w Polsce drag queen.
Ewelina i Kasia są parą od prawie dziesięciu lat. Od trzech razem z ich córką Amelią i psem Moką tworzą szczęśliwą, tęczową rodzinę.
Bartek ma siedem lat i jest transpłciowym chłopcem. Jego mama Dorota od kilku lat walczy o szczęście swojego syna i innych dzieci LGBT+ w Polsce.
Temat społeczności LGBT+ od wielu lat nie schodzi z nagłówków gazet. Co roku odbywają się parady równości, a kolejne znane i lubiane osoby robią coming outy. Mogłoby się wydawać, że świadomość społeczna dotycząca osób LGBT+ jest duża. Tymczasem prawicowi politycy próbują społeczność LGBT+ utożsamić z nieistniejącą ideologią.
Anna Konieczyńska zebrała wyjątkowe historie tęczowych Polek i Polaków. Osoby, z którymi rozmawia, szczerze opowiadają o swoim życiu, rodzinach i tematach, które są dla nich ważne. Autorka pokazuje, co w ciągu ostatnich lat zmieniło się w postrzeganiu osób nieheteronormatywnych w Polsce, z czym muszą się dziś mierzyć i co należy zrobić, żeby wszystkim żyło się lepiej.
Wśród bohaterek i bohaterów znajdują się znane osoby LGBT+, m.in. Mike Urbaniak, Izabela Morska, Bart Staszewski czy Areta Szpura.
Bardzo ciekawa książka przybliżająca różne życiorysy osób queerowych: lesbijek, gejów, osób niebinarnych, tęczowych rodzin czy osób, które nie czują potrzeby określania się. Ciężko się czyta, jak większość z nich rozważa wyprowadzkę za granicę w obawie o swoje i/lub swoich dzieci bezpieczeństwo.
- Kiedyś w Polsce nie było takiego przyzwolenia na agresję i nienawiść wobec wszystkiego, co nie podchodzi pod jakąś wyimaginowaną polskość, ale ta nienawiść gdzieś bulgotała i czekała, aż ktoś otworzy jej drzwi. I wtedy przyszedł PiS - mówi Annie Konieczyńskiej aktualnie mieszkająca w Kalifornii Krem, osoba niebinarna, która była wśród zatrzymanych przez policję pamiętnego 7 sierpnia.
Wydarzenia spod jednego z warszawskich kościołów przez niektórych nazywane są Polskim Stonewall, co może wydawać się przesadą, ale coś się tego dnia zmieniło. Po raz pierwszy heteronormatywna większość mogła zobaczyć na własne oczy do czego doprowadziły lata ugodowej, grzecznej polityki czekania na to, aż “społeczeństwo będzie gotowe”. Kto i na jakich warunkach uzna gotowość społeczeństwa do zmian? Nie wchodząc w dość oczywiste - przynajmniej dla mnie - rozważania o tym, dlaczego jesteśmy tam, gdzie jesteśmy w kwestiach praw osób nieheteronormatywnych, muszę powiedzieć, że Konieczyńska zrobiła dobrą robotę. To nie tylko zbiór wywiadów z ciekawymi osobami aktywistycznymi, ale i spory przewodnik po tym jak wygląda kwestia praw osób LGBT+ w Polsce, na świecie, czy jakiego języka warto używać. Dla zaangażowanych i zaznajomionych z tematem może być to lekko nudnawa repetycja, ale myślę, że w polskich realiach lepiej setkę razy powtarzać to samo. Aż się wszyscy nauczą.
Bardzo podoba mi się tytuł “Polacy pod tęczową flagą”. Osoby rozmawiające z Konieczyńską bowiem często nie mieszkają w Polsce, lub mają ważny dla siebie epizod życia w innym kraju. W ostatnich miesiącach obserwuję nasilenie się zjawiska bardzo przemyślanej emigracji osób LGBT+. Wyjeżdżają nie tylko młodzi absolwenci szkół średnich, czy studenci, ale osoby w moim wieku, które mają dość stabilną pracę i tzw. “karierę”. Nie dziwi mnie to, sam o emigracji myślę dość często, zwłaszcza gdy widzę jakie są przyszłe polskie alternatywy. Ale żeby nie było o mnie, to wam jeszcze napiszę kogo spotkacie w książce Konieczyńskiej.
Najbardziej poruszającą - też mądrością - jest rozmowa z Dorotą Świercz o jej synu Bartku, który jest “bardziej ze wszystkim”. Bartek jest osobą transpłciową, a jego rodzicielka dzieli się z nami opowieścią o tym jak jej kilkuletni syn manifestował swoją tożsamość. Choć chłopak ma mądrą matkę, która znajduje siły na walkę ze światem, to z rozmowy i tekstu Konieczyńskiej wybrzmiewa bardzo smutna refleksja, że najgorsze dopiero przed nimi. “Z dorosłymi jest trudniej”, mówi Dorota i jakże w kontrze to brzmi do naszych - wspieranych przez bogatą literaturę - wyobrażeń o okrutnych, pozbawionych skrupułów dzieci. Poza Dorotą i Bartkiem “Polakami pod tęczową flagą” są m.in. Leon Kulicki, Daniel Rycharski, Jolanta Sacewicz, czy Andrzej Szwan wcielający się w rolę drag queen Lulli.
Podoba mi się zróżnicowanie wiekowe osób występujących w tej książce, nie podoba to, że znowu są to rozmowy z tymi, którzy uzyskali status społeczny - dzięki mediom społecznościowym, byciu nagradzanym artystą, influencerem czy znanym działaczem - dający pewną ochronę przed rzeczywistością. Wiem, że macie już dość smutnych historii o smutnych elgiebetach, ale ludzie naprawdę się zabijają z powodu powszechnej nienawiści i braku wsparcia.
Czasem słyszę pytanie: “co jest twoim największym sukcesem życiowym”? Jakkolwiek zadawanie takiego pytania osobie w połowie swoich lat trzydziestych jest zupełnie nietrafione, to zawsze mam jedną odpowiedź: “to, że przetrwałem”. Wszyscy mogliśmy skończyć wieszając się na sznurówkach.
“Polacy pod tęczową flagą” mogą dodawać otuchy, ale też otwierać - po raz kolejny - oczy na skutki homo- i transfobii.
Nie czepiam się samej treści – wybrano różne osoby i różne historie, nie tylko te smutne. Najgorszą rzeczą była strona graficzna. Nie rozumiem, dlaczego na jednej stronie te same zdania są zamieszczone w tekście głównym (czarno na białym) i zaznaczone kolorowym cytatem (często są wklejone w środku zdania albo tuż pod tym samym cytatem w tekście głównym). Przez większość książki nie mogłxm się skupić na tekście, bo widziałxm tylko te cytaty i wkurzałxm się za każdym razem. Straszne. Ale polecam ze względu na treść.
Úžasná kniha. Niečo podobné by sa zišlo aj na Slovensku. Príbehy rôznych členov LGBT+ komunity, napr. najstaršia drag queen v Poľsku Lulla la Polaca. Zároveň sú tu uvedené kontakty na psychológov a rôzne podporné organizácie.
bardzo ciekawa i poruszająca pozycja. smutna, ale jednocześnie dająca nadzieję. duży plus za umieszczenie na końcu książki słowniczka pojęć oraz za cudowny rozdział o pierwszej polskiej drag queen
Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ od prawie dekady nie "mieszkałem" w Polsce i mimo śledzenia wszystkich wiadomości i najważniejszych kont w mediach społecznościowych, czułem się nieco oderwany od większości wydarzeń społeczno-historycznych związanych z moją społecznością. I choć nie dowiedziałam się wiele, to i tak uważam, że jest to "w porządku" reportaż opisujący życie i doświadczenia różnych osób reprezentujących polską społeczność LGBTQ+.
O ile jednak uważam, że jest to dobry "pakiet startowy" dla każdego, kto chciałby się szybko wyedukować na temat stanu polskiego LGBT+, o tyle nadal uważam, że Autorka wybrała swoich uczestników z nieco uprzywilejowanej bańki. Wiemy, że wszystkie zawarte historie dają nam narrację o dyskryminacji, wykluczeniu i nieprzystosowaniu jednostek do nieprzyjaznego systemu, który odmawia ułatwienia im życia, chyba że staną przed błędną drabiną administracyjnej wspinaczki. Niemniej jednak, historie te są opowiedziane z perspektywy osób, które już wcześniej ujawniły się społeczności, mediom i otrzymały głos. Poza tym są to osoby dobrze sytuowane finansowo i kulturowo. Wśród usłyszanych historii mamy osoby mieszkające w Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, biorące ślub w Portugalii, mające film wyprodukowany na podstawie ich wysiłków artystycznych, itp. Choć jest to doceniane i wciąż aktualne, mam wrażenie, że reszta społeczności pozostaje wyciszona.
Nie można też uciec od innego wrażenia, że taki ruch jest bardziej zorientowany na osobowość, niż na problemy. Z chęcią wyzwałbym Autorkę do wyjścia na zewnątrz, zbadania Polski wiejskiej, gdzie jednostki nie otrzymują wysokiej jakości edukacji lub środków finansowych, aby żyć lub przynajmniej podróżować za granicę, i jak radzą sobie w obecnym tle politycznym, a także ekspozycji na osoby LGBT+ poprzez technologie cyfrowe (jeśli mają do nich dostęp). Także małe miasta, bo kulturowo one także cierpią na brak otwartej różnorodności i problemy finansowe, o czym mówią ostatnie reportaże z Czarnego. Myślę, że polska społeczność LGBT+ zasługuje na dokładne i solidne przyjrzenie się obecnej sytuacji.
Doceniam jednak wysiłek włożony w sprawdzenie, co dzieje się ze społecznością w erze post-pandemicznej, oraz dostarczenie karty informacyjnej dotyczącej prawa, wsparcia i instytucji, do których może sięgnąć społeczność LGBT+ w Polsce. Doceniam również słowniczek. W obecnym dyskursie, w którym każdy może wyrazić swoją opinię, przypomnienie znaczenia podstawowych pojęć jest bardzo cenne.
Bart Staszewski zaczął głośno mówić o strefach wolnych od LGBT, Kasia i Ewelina wspólnie wychowują swoją córeczkę, Dorota jest mamą transpłciowego Bartka. Poznajcie ich oraz dziesięć innych tęczowych mieszkanek i mieszkańców naszego kraju.
Bohaterki i bohaterowie "Polaków pod tęczową flagą" zostali przedstawieni nie tylko jako osoby LGBT+, ale przede wszystkim jako zwykli ludzie: matki, które chcą spokojnie wychowywać dzieci, partnerzy, którzy marzą o legalizacji związku, cudowne, odważne osoby, które pragną życia w zgodzie ze sobą. Ludzie, nie ideologia.
Łudzę się, że gdyby przeciwnicy LGBT+ przynajmniej zajrzeli do tej książki, odkryliby właśnie tę zupełnie nieodkrywczą prawdę, że każda nieheteronormatywna, queerowa osoba jest dokładnie takim samym człowiekiem, jak oni, że należy jej się szacunek, akceptacja, miłość, a także takie same prawa.
Niestety duża część naszego społeczeństwa dostanie palpitacji na sam widok tęczowej okładki.
Moim zdaniem nie jest to książka, którą się ocenia. Ale gdybym miała to zrobić, na pewno zwróciłabym uwagę na to, z jaką lekkością została napisana, jak jest rzetelna, pełna faktów, a równocześnie prosta w odbiorze. Anna Konieczyńska wykonała kawał świetnej roboty, rysując przed nami obraz realnych osób z krwi i kości, których historie są często smutne, pełne żalu i poczucia niezrozumienia, ale też inspirujące, radosne i tchnące nadzieją. A na końcu znajdziemy słownik, który może okazać się bardzo pomocny, oraz listę organizacji, psychologów i prawników wspierających społeczność LGBT+.
W idealnym (albo raczej normalnym) świecie nie potrzebowalibyśmy takich książek. Niestety światu, a już na pewno Polsce, daleko jest do normalności. W kwestii równości musimy się jeszcze wiele nauczyć, a pozycje takie jak ta mogą być jednym z wielu filarów zmiany na lepsze. W końcu pierwszym i najważniejszym krokiem do otwarcia się na coś, jest zrozumienie.
(Dodam jeszcze tylko, że 1% dochodu ze sprzedaży książki zostanie przekazany na rzecz Kampanii Przeciw Homofobii.)
Chciałoby się powiedzieć, że ta książka to Polaków portret własny, bo poza przedstawieniem tu, w sposób reporterski, sylwetek osób nieheteronormatywnych, dużo można się z niej dowiedzieć o większości Polaków i tego jaki mają stosunek do inności, tolerancji i akceptacji czy równych praw dla wszystkich. Mimo, że książka dotyczy bardzo poważnych tematów, napisana jest lekko i czyta się ją błyskawicznie. To obraz tęczowej Polski z czasów przed i w trakcie pandemii, tego czego doświadczają osoby LGBT+, z czym muszą się mierzyć i jak mimo wszystko trudno nam żyć w tym kraju nad Wisłą. Bo Polska, choć może nie wszyscy Polacy, wciąż zajmuje ostatnią pozycję wśród krajów Unii Europejskiej, jako miejsce dobre do życia dla tęczowej społeczności. Brakuje nam regulacji prawnych dotyczących uznania związków partnerskich czy równości małżeńskiej, praw dla par wychowujących dzieci w związkach jednopłciowych i procedur przy tranzycji płci. Nie jest wesoło w Polsce być innym, nie jest też sprawiedliwie, ale jak pokazuje ta książka dużo się zmieniło i dalej zmienia. Przed nami jeszcze daleka droga, której nie ułatwiają rządzący i Kościół, ale przemian społecznych nie da się uniknąć i bardzo dobrze. Przykład innych państw pokazuje, że przeciwnicy społeczności LGBT+ stoją po niewłaściwej stronie historii i jest szansa i by u nas żyło nam się wszystkim lepiej. Pomaga w tym większa świadomość i widoczność osób nieheteronormatywnych. Im będzie nas więcej w przestrzeni publicznej, ale także prywatnej, tym więcej ludzi się z tematem oswoi, nie będzie widziało w naszej orientacji czy tożsamości nic dziwnego i szybciej ją zaakceptuje. Czego sobie i wszystkim życzę. Książkę serdecznie polecam!!! Współpraca barterowa z @takczytam.poznan
W sumie książka jest trochę taka sobie. Rozumiem, że miała głównie przedstawić codzienność i problemy, z jakimi mierzą się osoby LGBT+ w Polsce, ale to wszystko było wg mnie po pierwsze średnio inkluzywne, a po drugie bardzo powierzchowne. Możliwe, że książka byłaby lepsza dla osób, które rozpoczynają swoją sojuszniczą drogę, a nie dla osób żyjących codziennie w Polsce jako należące do społeczności. Też niezbyt podoba mi się to, że wszystko pisane jest z perspektywy sojuszniczki tak naprawdę, bo wywiad z kimśtam LGBT+ to nie jest to samo co osobiste doświadczenie tego rodzaju dyskryminacji itp. Mały plusik, bo poznałam parę drobnych faktów i ogółem dość szybko się czytało.
Książka mocno średnia, czuć że bohaterowie zostali przedstawieni dość pobieżnie. Te 13 tęczowych historii pokazuje wiele osób ze społeczności LGBTQ+, od par jednopłciowych, aż po drag queen, dzięki temu poznajemy wiele nowych perspektyw. Dużym plusem jest ostatni rozdział zawierający słowniczek oraz dane kontaktowe do wielu organizacji mogących pomóc młodym osobą. Książka dobra dla osób sojuszniczych lub nowych, chcących dowiedzieć się więcej o społeczności LGBT+.