Dwie zaprzyjaźnione pary Amerykanów, Jeff i Amy, Eric i Stacy, spędzają wakacje w Meksyku. Słońce, plaża, beztroskie flirty, nowe przyjaźnie... Kiedy poznany Niemiec przychodzi z wiadomością, że jego brat nie wrócił z wyprawy na wykopaliska archeologiczne, młodzi postanawiają wyruszyć na poszukiwania. Jedynym śladem jest odręcznie naszkicowana mapa.
Bardzo dobra książka, przede wszystkim dzięki zgrabnie zbudowanym bohaterom. Wcześniej widziałam film, czytając przez cały czas miałam go przed oczami - to duży plus dla ekranizacji. Zwłaszcza że sama powieść jest napisana głównie narracyjnie. Niewiele tu konstruktywnych dialogów, za to bardzo dobrze wiemy, co dzieje się w głowach bohaterów. Poznajemy ich lęki, narastające napięcie, mechanizmy obronne i emocje, które próbują trzymać na wodzy w obliczu być może nadchodzącej śmierci.
Momentami raził mnie jedynie trochę stereotypowy sposób przedstawienia kobiecych postaci. Często sprawiały wrażenie nieporadnych sierot, które nie potrafią sobie poradzić z sytuacją, kierują się emocjami albo są paraliżowane przez własne lęki. Poza tym jednak napięcie jest świetnie budowane, a narastająca atmosfera osaczenia i bezradności sprawia, że ciężko się oderwać.
Sięgając po tę książkę absolutnie nie tego się spodziewałam (pewnie dlatego, że wiedziałam o niej niewiele). Nie znaczy to jednak, że mi się nie podobała. Jest to jedna z najciekawszych książek jakie miałam okazję ostatnio czytać. Z początku wydaje się być sztampowa, ale z czasem można się przekonać, że nie do końca tak jest. Idealny klimat i bohaterowie mimo, że większość czasu strasznie wkurzają, ale to tylko świadczy o tym, że autor jest w stanie wzbudzić w człowieku jakieś emocje. Książka zdecydowanie warta polecenia, szczególnie w wakacje.