Czas zmierzyć się ze złem… które nosi się w sobie! Urokliwy hotelik „Erynia” w Toskanii i jego właścicielka, piękna Weronika Oliveto. Pięcioro tajemniczych gości, pięć osób skazanych na rozliczenie się z przeszłością, czyli turnus potępionych dusz. Czy może być coś bardziej upiornego? A wszystko to zorganizował Gabriel Trovato, mężczyzna z gatunku o którym kobiety śnią. Takich istot jak on się nie spotyka, o takich się jedynie marzy. Dziwne, chwilami mrożące krew w żyłach zdarzenia zmuszają czytelnika do zadumy nad granicami winy, istotą sprawiedliwości, zastanowienia się nad sensem wybaczania. Przejmująca metamorfoza współczesności z jej najgorszymi plagami, jak korupcja, terroryzm i nadużywanie władzy. Jacek Ostrowski zabiera nas w niebezpieczną podróż, która szybko okazuje się być grą bez jakichkolwiek reguł…
Końcówka poprawiła nieco moje zdanie o tej książce. Nawet nie samo zakończenie historii, ale notatki końcowe od autora zrobiły na mnie wrażenie. Trzeba by było wnieść trochę poprawek do tej książki i myślę, że byłaby ona niesamowitą lekturą. Duży minus - główna bohaterka, właścicielka hotelu niemożliwie mnie wkurzała.
Książka jest po prostu fenomenalna. Początkowo nie byłem zbytnio do niej przekonany czytając opinie na goodreads, ale po pierwszych kilku stronach mogłem spokojnie stwierdzić, że moje obawy były błędne. Książka ukazuje problemy współczesnego świata. Każda strona tej lektury wciągała i pochłania mnie tak oszałamiająco, że ciężko mi się było od niej oderwać. Choćby na pierwszy rzut oka jakiś szczegół zawarty w tej książce mógłby wydawać się mało istotny to na pewno taki nie był, gdyż nic w tym świecie nie dzieje się bez przyczyny i bez późniejszych skutków, a do ich wszystkich rozwiązania i czasami zrozumienia musiałem z niecierpliwością czekać na ostatni rozdział. Co jeszcze bardziej motywowało mnie do jak najszybszego przeczytania książki. Bohaterowie też są ciekawie wykreowani. Praktycznie nie potrafiłbym znaleźć czegoś do czego mógłbym się doczepić. Katharsis to po prostu mistrzostwo. Oceniam ją na 5 gwiazdek, bez dwóch zdań!!!
Fabularnie książka mi się bardzo podobała, ale była dosyć spłycona uważam, styl pisania też nie przypadł mi do końca do gustu, chociaż czytało się ją lekko. Zakończenie było największym minusem, tyle fajnych wątków zamkniętych jakby na „ostatnią chwilę”, bohaterowie też trochę spłyceni, bazowali ciągle na jednych swoich cechach, żadnego wyjątku od reguły. Nie podobało mi się też słownictwo, które nie było myślami bohaterów, a opisywało osobę głosem narratora „babochłop” (bo kobieta była muskularna), Murzyn, Murzynka (czarnoskórzy) - podkreślam, nie były to myśli bohaterów, którzy jak najbardziej jako postacie książki mogłyby mieć takie czy owakie poglądy, a słownictwo, którymi opisywał ich autor. Pomysł, powtórzę - świetny, szkoda, że bohaterowie nie byli bardziej rozpisani, wtedy też waga problemów jakie autor poruszał byłaby o wiele większa.
Zachęcona tak pozytywnymi opiniami skusiłam się na zakup książki Pana Jacka. Była to moja pierwsza styczność z jego pracą. Niestety czuję się zawiedziona, a przebrnięcie przez książkę stanowiło dla mnie wyzwanie. Na moją negatywną ocenę zebrało się kilka kluczowych kwestii: 1. Pomysł na fabułę był bardzo dobry. Kilku nieznajomych zostaje zebranych w jednym hotelu. Nie wiedzą co ich tam sprowadza, jednak szybko dzielą ten sam los. Niestety akcja ciągnie się w bardzo wolnym tempie, pierwsze 100 stron jest praktycznie o niczym. 2. Styl pisarza. Tutaj jest to kwestia gustu, jednakże dla mnie styl stanowił największy problem. Pan Jacek używa ogromną ilość powiedzonek, przysłów i peryfraz. Prawdopodobnie miało to stworzyć poetycki i artystyczny opis. Niestety według mnie wyszła karykatura Orzeszkowej. Każda myśl jest elementarnie tłumaczona. "Ostrożnie stawiał stopy na mokrych, a przez to śliskich, deskach...". Według mnie każdy czytelnik wie, jaka jest mokra powierzchnia, a takie dopowiedzenie powinno powstać w wyobraźni. 3. Z pewnymi słowami uważałabym w XXI w... Mnie, jako (zapewne) młodszą czytelniczkę Pana Jacka, zraziło nasilenie stereotypowych opisów i słów uznanych za nieakceptowalne. Tutaj kilka cytatów: "Blednący Murzyn, a to dobre". "[...] chociaż określenie babochłop bardziej do niej pasuje. Ubrana jak facet, ma męski chód, nawet papierosa trzyma jak facet. Co za kobieta przyjeżdża na dwutygodniowy wypoczynek tylko z małym kuferkiem? [...] Ma za to chrapliwy, niski głos. Nie ma w niej ani krzty kobiecości". "Parszywy inwalida". Zakładam, że grupa odbiorców autora nie zwróci na to uwagi, ale aby otworzyć się na młodszych czytelników, warto byłoby unowocześnić słownictwo. 4. Płytkie i proste portrety psychologiczne. Bohaterowie bazują na kilku podstawowych cechach. Często element wyglądu, przesączony stereotypowym myśleniem, ma dopowiadać pewne informacje (np. waga, wzrost, głos). + Bardzo "drętwe" i sztuczne dialogi. 5. Liczne błędy stylistyczne i edytorskie. Rozumiem, że autor może zyskać sympatię u pewnej grupy odbiorców, niestety dla mnie jedna ze słabszych książek, które przeczytałam.
Powieść „Katharsis” to moja pierwsza styczność z piórem Jacka Ostrowskiego i zdecydowanie udana. Z pewnością nie spodziewałam się tak niecodziennej fabuły tchnącej atmosferą tajemniczości i podszytej niepokojem, a jednocześnie dającej tyle impulsów do przemyśleń.
Z jednej strony jest to historia właścicieli rodzinnego hotelu w słonecznej Toskanii, ze zdarzeniami z przeszłości, które zaczynają wybijać się ponad bieżące trudności, z drugiej przedziwna gra, którą dla pięciorga gości hotelowych zgotował tajemniczy Gabriel Trevato.
Kim jest mężczyzna, który tyle wie o ich najskrytszych tajemnicach i czemu się nimi interesuje? Dzięki niemu również Veronika, właścicielka hotelu zaczyna poznawać mroczną przeszłość swojej rodziny, którą dotychczas przed nią skrywano.
Poznajemy historię każdego z gości, którzy nie trafili tu przez przypadek. Przedstawiając nam kolejno ich przeszłość autor zwraca uwagę czytelnika na ludzkie okrucieństwo wynikające z władzy, chciwości, wynaturzenia czy fanatyzmu i argumenty jakimi próbują usprawiedliwiać swoje bestialskie czyny.
Pokazuje również, że każdy czyn ma swoje konsekwencje, a demony przeszłości w ten czy inny sposób kiedyś dościgną każdego. Nie każdy jednak będzie w stanie pojąć swoje winy, zrobić rachunek sumienia, czy dostąpić wybaczenia.
To bardzo niepokojąca i nieoczywista historia, która obnaża skomplikowaną ludzką naturę odzierając z naiwnej wiary, że zło wyrządzane przez człowieka jest przede wszystkim determinowane okolicznościami, w których się znalazł, a nie jego wewnętrznym mrokiem.
Nie mam żadnych zastrzeżeń. Książka trzymała mnie w dużej ciekawości praktycznie od początku do samego końca. Przyznam jednak, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron, chciałxm odrzucić tę książkę na bok i dać sobie z nią spokój, spodziewając się badziewnej, przeciętnej historii typu thriller. O dziwo nie była ona przeciętna, a nawet powiem, że nieco mnie zaskoczyła.
Pierwszy raz miałxm okazję przeczytać coś od tego autora. Nigdy o nim nie słyszałxm, więc nawet nie wiedziałxm, czego zbytnio się po takiej książce spodziewać. Po przeczytaniu stwierdzam jednak, że widząc na półce książkę pana Jacka, zapewne po nią sięgnę z dużą ciekawością :D.
Historia jakiej nigdy wcześniej nie czytałam. Niby wiadomo jak się wszystko skończy, jednak człowiek chce przejść przez całość. Poznajemy Veronice, gdy zmaga się z wielkimi problemami finansowymi i nagle staje na jej drodze tajemniczy Gabriel. Kobieta niemal natychmiast się w nim zakochuje (i ten wątek był mocno naciągany), jednak wie, że musi być w tej nietypowej relacji bardzo ostrożna. Podobało mi się też to, jak zostali wykreowani nietypowi goście hotelu. Niektórzy byli po prostu tymi złymi, a u niektórych z biegiem czasu można było dostrzec pewne plusy, dzięki czemu ich ocena nie stawała się tak prosta.
WoW Hotel niczym z horroru. Piątka tajemniczych osób. Rodzinna tajemnica skrywana od lat. I tajemniczy mężczyzna w garniturze. Czego chcieć więcej? Świetna lektura, która porywa już od pierwszej strony.
Na początku zaciekawiła. Z czasem jednak było coraz to mniej historii samej w sobie. Jedyne opisy jakie pozostały to te o tych wszystkich okropnościach. "Trauma dump", że tak powiem. Trochę tak jakby autorowi skończyła się w trakcie ochota na pisanie i jedynie chciał zaszokować.