"Zawsze mówi, że wróci" to książka, która wprawiła mnie w bardzo sentymentalny nastrój. To nie była idealna pozycja, ale i tak Katarzyna Zdanowicz wywołała we mnie wiele emocji.
Rozmowy z kobietami, które straciły swoich najbliższych w górach, nie należały do łatwych i przyjemnych. Często były przepełnione melancholią, smutkiem, rozczarowaniem, gniewem a nawet rozżaleniem. Co ciekawe raczej nie dało wyczuć się w nich pretensji, choć mnie samej pewnie by ona towarzyszyła.
Ciężkie te wspomnienia, te intymne chwile z codziennego życia. Łza się w oku kręci. Człowiek próbuje zrozumieć tych facetów (bo o nich głównie mowa w tej książce) znowu idących w góry, znowu zostawiających swoje rodziny. Jak silna musi być to pasja, jak wielka chęć zdobywania kolejnego szczytu.
Jeśli lubicie górskie książki i tego typu klimaty to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję, bo daje ona ciekawe spojrzenie na sytuację. Jak dla mnie mogłaby być jednak dużo dłuższa a rozmowy jeszcze bardziej osobiste, dogłębne, sama nie wiem, jak to określić. Może mniej rozmów, ale dłuższych?