Tysiące lat temu Wielka Wojna zniszczyła Alaris. Większość rasy ludzkiej zginęła, a ci, którzy przeżyli, zamieszkali w Gnieździe – osadzie zbudowanej przez bogów.
Obecnie dla potomków ocalałych bogowie są nie więcej niż wspomnieniem, a światem władają aniołowie, pod których rządami życie człowieka to pasmo strachu i cierpienia.
Moon żyje pod kloszem. Jej brat Tristan dba o ich utrzymanie i robi, co może, by chronić siostrę. Lecz jedna noc zmienia wszystko.
Od feralnych wydarzeń mijają lata. Moon przystępuje do grupki buntowników, którym pewnego dnia tajemnicza kobieta oświadcza, że zna sposób na zabicie ich wspólnego wroga. Czy to naprawdę jest możliwe?
A gdyby tak przenieść się na chwilę do świata, w którym znajdują się aniołowie i wampiry? 🧛🏻♂️👼🏻 Do świata, w którym przelewa się masa krwi… 🩸 Do świata, w którym każdy walczy o to, aby przeżyć… 🗡 Do świata, w którym nic nie jest takie, jakim się być wydaje…
To była bardzo dobra książka. Szybka i wciągająca akcja, która była utrzymana cały czas na jednym, wysokim poziomie. Fantastycznie wykreowani bohaterowie, prawdziwy do szpiku kości Fabuła jest tak spójna, tak dopracowana, że aż się cieplutko na serduszku zrobiło. No i końcówka… Oj, zdecydowanie chce się sięgnąć po więcej! Genialny, złożony świat, który aż chciałoby się odwiedzić.
Moimi ulubionymi postaciami stali się Moon oraz Drake – to ich historia najbardziej mnie intrygowała i pozostawiała tak wielki niedosyt. Oboje są niezwykłymi postaciami, upartymi, dążącymi do swoich celów. Silni, zdecydowani i po prostu niezwykli! 😍
Kasia Wycisk po raz kolejny udowodniła, że polska fantastyka stoi na bardzo wysokim poziomie! 👍🏻
👉🏻 Jeśli więc szukasz historii, w której: 👉🏻 Dużo się dzieje 👉🏻 Jest ciekawa, wciągająca fabuła 👉🏻 Fajni bohaterowie 👉🏻 Dużo krwi, walk 👉🏻 Jest coś innego, niż w innych historiach
… to będzie zdecydowanie idealna lektura dla Ciebie 😊
Ja jestem po prostu zakochana w tej książce. Fabuła. wykreowany świat I bohaterowie... to było coś absolutnie cudownego i już się nie mogę doczekać kolejnego tomu, bo właśnie znalazłam kolejną fenomenalną perełkę wśród polskiej fantasy
3.75⭐ Zacznę od tego, że tak zwane self publishingi zazwyczaj zupełnie mnie nie interesują, jednak kiedy zobaczyłam zapowiedź „Krwi Nowych Bogów” byłam zaintrygowana i postanowiłam sprawdzić czy odnajdę się w tej historii. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze!
Alaris zostało zniszczone przez Wielką Wojnę, większość ludzi zginęła a ocaleli zamieszkali w osadzie zbudowanej przez bogów zwanej Gniazdem. Światem rządzą aniołowie, którzy są bezlitośni dla zwykłych śmiertelników. Moon, wychowywana przez brata młoda dziewczyna decyduje się przyłączyć do grupy buntowników. Tajemnicza kobieta oznajmia im, że zna sposób na zabicie ich wspólnego wroga.
Miałam drobne obawy kiedy dowiedziałam się, że w książce pojawią się aniołowie i wampiry, moim pierwszym skojarzeniem były fanficki, gdzie takie motywy królują. Całe szczęście okazało się, że to bardzo oryginalna historia na całkiem dobrym poziomie! Na samym początku miałam drobny problem ze stylem autorki, który momentami był nierówny, może nawet zbyt młodzieńczy i przesadnie kwiecisty, później przestałam już zwracać na to uwagę, ponieważ fabuła naprawdę mnie wciągnęła. Nie czytałam jeszcze podobnej historii więc było to dla mnie coś interesującego i nowego.
Ogromnym plusem są zwroty akcji, których w książce nie brakuje. Zostały one naprawdę fajnie zaplanowane i kompletnie się ich nie spodziewałam. Niezwykle spodobał mi się wykreowany przez autorkę świat- tajemniczy i niedostępny dla mieszkańców Gniazda, jestem wielką fanką odkrywania przez bohaterów nieznanych im dotąd terenów.
Główna bohaterka Moon oraz Drake zostali rozwinięci zdecydowanie najlepiej, rozumiałam czym się kierowali i zdążyłam poznać ich charaktery. Pozostali jednak byli dla mnie tylko tłem, Tristan i Lavena niestety nie podbili mojego serca, bez ich wątku odebrałabym książkę dokładnie tak samo, ale może to wynika z mojej oszczędnej sympatii do wątków romantycznych :D Jestem zachwycona tym, że autorka nie oszczędza swoich bohaterów, lubię gdy postaciom rzucane są kłody pod nogi!
Największy problem jaki miałam podczas czytania to skupienie się na fabule przy dość przytłaczającej czcionce- pogrubionej, do tego brak marginesów i interlinii. Z tego co wiem jest wiele osób, którzy zupełnie nie zwracają uwagi na tego typu rzeczy, mnie jednak czytanie książki wydanej w taki sposób zajmuje o wiele więcej czasu.
Uważam, że to naprawdę godna uwagi książka fantastyczna, która na pewno przypadnie do gustu młodzieży a także fanom nieoczywistych historii z aniołami wampirami w roli głównej
Bardzo ale to bardzo podobał mi się wykreowany świat przez autorkę. Anioły, wampiry, ludzie, niespotykane kreatury i krwiożercze rośliny.
Tu nie ma pędzącej akcji na łeb i szyje, ale cały czas coś się dzieje. Historia jest rozbudowa i wielowątkowa. Mamy wyrazistych bohaterów i ciekawą intrygę. Autorka cały czas nas czymś zaskakuje, tu niczego nie można być pewnym. Przy czym splata misternie nitki by na końcu pozostawić z rozdziawioną buzią. Jest brutalnie, krwawo, flaki itd. Jest też odrobina romansu i uczucia. Czyli wszystko co ja lubię. Wiem że się powtarzam ale wykreowany świat robi naprawdę wrażenie. Muszę jeszcze napomknął że historie poznajemy z perspektywy kilku bohaterów, co daje szerszy obraz. No i ta mroczna atmosfera.
Polecam, ta książka to jedna lepszych fantasy jakie czytałam w tym roku.
Czytacie self-publishingi? Mimo, że nigdy wcześniej nie miałam takiego doświadczenia, to przez uprzedzenia innych sama byłam dosyć ostrożna. Po przeczytaniu "Krwi Nowych Bogów" już wiem, że jeśli autor sam wydaje książkę, to wcale nie świadczy o braku jego talentu i zainteresowania ze strony wydawnictw. Katarzyna Wycisk dała mi wszystko co powinien zawierać pierwszy tom dobrze zapowiadającej się serii fantasy.
Gniazdo to miejsce, w którym żyje garstka ludzkości, ocalała po Wielkiej Wojnie. Ich życie to ciągły strach i służalczość wobec okrutnych aniołów. Moon wraz z grupą rebeliantów podejmują się niebezpiecznej misji, która może być ich jedyną szansą na zabicie boga i wyzwolenia ludzkiej rasy.
Od samego początku książka zachwyca mrocznym klimatem. Czytelnik ma wrażenie, że musi być cicho i zbytnio się nie wychylać, bo za rogiem może kryć się anioł, wampir lub zbiry spod ciemnej gwiazdy. Historia jest dosyć brutalna, przyznam, że kilka razy aż się krzywiłam, ale jednocześnie pierwszy raz nie miałam ochoty pomijać scen walki, bo są napisane bardzo różnorodnie i dynamicznie.
"Krew Nowych Bogów" pomimo dosyć prostej fabuły, zaskakuje nietypowym podejściem do znanych w fantastyce stworzeń - aniołów, wampirów i bogów. Podoba mi się, szczególnie że ci pierwsi nie są tu nieskazitelni, a wręcz uchodzą za czarne charaktery. Świetne jest również wykorzystanie przez autorkę języka niemieckiego jako Starszej Mowy. Świat jest naprawdę bogaty, a im dalej w las widzimy, że to dopiero początek.
Jak bywam zmęczona perspektywą kilku bohaterów, tak w KNB jest to tak płynne, że nie wyobrażam się by mogło być inaczej. Wszyscy są tutaj jacyś, mają wyraźne charaktery, a jednocześnie nie są tylko biali lub czarni. Uwielbiam silną i oddaną przyjaciołom Moon, nad Drake'am mogę rozpływać się godzinami, a Aidana mam ochotę przytulić za każdym razem jak się pojawia. No, może tylko Lavene miałam ochotę utopić.
W trakcie lektury myślałam, że cały plot twist jest przecież bardzo oczywisty i niczym mnie nie zaskoczy. Aż przyszło ZAKOŃCZENIE, a ja mogę tylko powiedzieć - "byle do grudnia" bo właśnie pod koniec tego roku Kasia Wycisk szykuje dla nas drugi tom!
"Krew nowych bogów" to powieść fantasy, w które występują między innymi anioły i wampiry. Rzadko sięgam po książki, gdzie pojawiają się te istoty, lecz tu zrobiłam wyjątek i się nie zawiodłam!
Podobał mi się klimat tej powieści - mroczny i duszny, ze światem, który często jest groźny i bezwzględny. Tworzy to naprawdę nastrojową mieszankę. Bohaterowie tej książki nie mają lekko, przeżywają swoje dramaty, co bardzo lubię, nie przepadam, gdy wszystko idzie im gładko i bezboleśnie.
W tej książce znajdziecie bardzo zróżnicowanych bohaterów, którzy pozwolą Wam bardzo szeroko spojrzeć na fabułę, groźny i klimatyczny świat, w którym nikt nie ma lekko, sporo emocjonujących scen. Nie jest to książka dla każdego, ale z pewnością zyska wielu fanów. Myślę, że miłośnicy aniołów i wampirów z przyjemnością zanurzą się w tej historii, jednak jak widać może się też spodobać osobom, dla których takie klimaty są totalnie obce - tak jak mi 😃
Książkę przeczytałam z przyjemnością, jestem ciekawa jak rozwinie się ta opowieść, polubiłam występujących w niej bohaterów, jednych trochę bardziej, innych trochę mniej, a także z dużą ciekawością odkrywałam kolejne zakamarki świata wykreowanego przez autorkę.
Bardzo rozbudowany świat, dużo świetnie wykreowanych postaci. Zamysł na historię niesamowity, książka mnie niesamowicie wciągnęła, bo przeczytałam praktycznie w 2 dni, a ilość tekstu na stronie jest ogromny 🙈
Nie mogę powiedzieć, że ta książka mnie urzekła, ale też nie mogę powiedzieć, że była zła. Trochę za dużo niepotrzebnych perspektyw między innymi osób, które pojawiały się tylko po to, żeby za chwilę zginąć. Niektóre momenty trochę zbyt chaotyczne i przyspieszone (np. końcowa scena Drake'a i Keiry). Najbardziej podpasowała mi perspektywa Moon i Drake'a, bo też ich relacja była przemyślana i dobrze poprowadzona. Jeśli zdecyduję się sięgnąć po kontynuację to tylko dlatego, że jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się ich historia.
Akcja rozgrywa się w Gnieździe, osadzie zbudowanej przez bogów po tym, jak Alaris zostało zniszczone podczas Wielkiej Wojny tysiące lat temu.
Światem rządzą aniołowie wraz ze swoimi sługusami, a ludzie nie mają wiele do powiedzenia. Każdy walczy o przeżycie.
Wszystko zmienia się jednej nocy, gdy Tristan rusza na igrzyska, a jego siostra staje w obronie niewinnego. Moon dołącza do rebeliantów, a tajemnicza nieznajoma zjawia się ze sposobem na zabicie wspólnego wroga.
Świetnie wykreowany świat, jak i zasady w nim panujące. Mocne postacie, które wzbudzają zainteresowanie. Znajdziemy też wątek romantyczny, ale nie przyćmiewa on reszty historii. Wszystko jest dobrze wyważone i zbalansowane.
Z początku nie mogłam przekonać się to takiej ilości narratorów, jednak dzięki temu możemy spojrzeć szerzej na to co się dzieje, a także bardziej zżywamy się z bohaterami.
Gdy tylko przeczytałam ostatnie zdanie, od razu musiałam sięgnąć po drugi tom. Nie było innej opcji!
Ogromny plus za mapkę, słownik i przypisy. Nawet jak ktoś się pogubi, autorka na końcu książki zamieściła informacje kto jest kim oraz wyjaśnienia nazw własnych.
Cała seria zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. Ludzie złoci, to trzeba przeczytać!
Mimo wszystko „Krew Nowych Bogów” zasługuje na uwagę i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać. Wam również polecam się z nią zapoznać, bo jestem pewna, że znajdą się wśród was osoby, które będą nią zachwycone!
Ja sama z wielką chęcią sięgnę po kolejny tom, bo końcówka książki była naprawdę świetna i pozostawiła wiele pytań, na które odpowiedzi – mam nadzieję – odnajdę w kolejnych tomach.
Jestem też ciekawa, jak rozwinie się wątek jednej pary (nie powiem, o którą mi chodzi, bo nie chce spojlerować) i bardzo chcę wiedzieć, czy Moon odkryje prawdę o swoim bracie!
4.5 ⭐️ O Jezus dobrze, że zaraz wychodzi drugi tom. Świetna książka, wszystkie wątki mi się podobały, jedna z lepszych serii fantasy, których jestem teraz w trakcie ❤️
Jeśli pragniecie książki lekkiej, pełnej magii i romansu, w "Krwi Nowych Bogów" tego nie znajdziecie.
Książka Katarzyny Wycisk jest brutalna, ociekająca krw1ą i okropnościami. Gniazdo zamieszkują, aniołowie, ludzie, wampiry i inni - to mieszanka wybuchowa, zwłaszcza gdy stają w szranki na arenie cotygodniowych igrzysk. Właśnie w takiej walce Moon - jedna z głównych bohaterek - traci najbliższą jej osobę.
Większość fabuły ma miejsce dziesięć lat po wyżej wspomnianym wydarzeniu. Rebelianci, którym towarzyszy Moon, chcący raz na zawsze zakończyć waśnie między rasami, postanawiają zaufać tajemniczej kobiecie, o której praktycznie nic nie wiedzą, i wyruszają poza Gniazdo w poszukiwaniu przedmiotu, który ma im ułatwić zadanie.
Styl autorki jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się łatwo. Tym razem sięgnęłam po audiobooka, jako że znałam już fabułę. Historia opowiedziana jest z wielu perspektyw , co niektórym może przypaść do gustu - dla mnie raczej jest to minus. Jednak jako że było to powtórne czytanie, wiedziałam już, kogo lubię, a kogo nie ;)
Świat jest bogaty i szczegółowo zarysowany, a plastyczne opisy sprawiają, że bardzo dokładnie można sobie wszystko wyobrazić - od ciekawych i niebezpiecznych roślin, poprzez stwory, aż do scen walk i tortur. Jeśli chodzi o te ostatnie, dla mnie były aż zbyt dosadne, ale to jedynie kwestia gustu.
Sama fabuła przez większość historii jest dość przewidywalna - do czasu, gdy dochodzimy do ostatnich wydarzeń, w tym epilogu. No tam to się podziało! ;)
Podsumowując - "Krew nowych bogów" to książka neutralna. Poprawnie skonstruowana, dobrze zapowiadająca się na przyszłość. Jeśli część elementów zostanie poprawiona w drugiej części, powinno być lepiej. Na pewno wielu osobom się spodoba - zwłaszcza pewien bohater ;) - dla mnie była średniakiem, ale z potencjałem.
Witajcie w Gnieździe - ostatniej ostoi ludzkości, odkąd prawie cały świat został zniszczony podczas Wielkiej Wojny. Osadę zbudowali dla ludzi bogowie, by uchronić ich od niebezpieczeństw zewnętrznego świata, jednak życie w niej też nie wygląda zbyt kolorowo. Bogów od dawna nikt nie widział, a władzę sprawują aniołowie, którzy gardzą ludzką rasą i z przyjemnością przyglądają się jej cierpieniom. Niestety ucieczka z Gniazda nie wchodzi w rachubę, bo powiadają, że to, co mieszka poza jego murami, jest znacznie gorsze.
Historia już od samego początku jest mroczna i brutalna, autorka się nie patyczkuje, a w jej świecie nikt nie może czuć się bezpiecznie. Na ulicach Gniazda człowiek musi bać się zarówno szemranych ludzkich gangów, jak i patrolujących teren aniołów, a w zanadrzu skrywa się jeszcze cała masa naprawdę paskudnych stworów.
Wprowadzenie wydaje się dość długie i momentami trochę nużące, mimo że teoretycznie cały czas coś się dzieje. Ale gdy historia zaczyna się rozwijać, a wszystkie wątki powoli łączą ze sobą, uświadamiamy sobie, że naprawdę warto było czekać! Co prawda autorka sięga po znane nam z literatury motywy i postaci (jak chociażby anioły i wampiry), ale wykorzystuje je do stworzenia ciekawego, klimatycznego świata, który pewnie jeszcze nie raz zaskoczy nas swoją kreacją. Historia jest dobrze przemyślana, a wątki ładnie powiązane i domyśliłam się tylko jednego plot twistu!
W tym momencie chciałabym wspomnieć o tym, że nie uważam, żeby fakt, że jakiś autor bądź aktorka sami wydają swoje powieści był równoznaczny z tym, że są one słabej jakości. Zdarzało mi się trafiać na naprawdę bardzo złe pozycje (i pod względem treści, i korekty), wydawane nakładem wydawnictw, natomiast o "Krwi Nowych Bogów" zdecydowanie nie mogę tego powiedzieć. Oczywiście jest tu parę rzeczy, do których można się przyczepić (co też uczynię), ale całość wypada naprawdę dobrze. W dodatku świetne wrażenie robi również dbałość z jaką powieść została wydana - piękne detale graficzne w książce, mapka, zakładki i inne bajery!
I Drake! Czy zachwycałam się już Drakem? Naprawdę nie można nie zachwycać się Drakem - tylko dajcie mu trochę czasu! (Można ewentualnie nie zachwycać się jego imieniem, które nie bardzo mi do niego nie pasuje. Spojler alert - nie jest raperem).
Rzeczą, na którą zawsze zwracam szczególną uwagę w tego typu książkach, są sceny walki. A napisać dobre sceny walki to naprawdę niełatwa sprawa. Serio. Spróbujcie sami! Pierwsza taka scena wypadła raczej średnio i mało emocjonująco, więc przez moment byłam strasznie zawiedziona i prawie gotowa spisać tę pozycję na straty. Na szczęście kolejne okazały się dużo bardziej satysfakcjonujące, obrazowe, dynamiczne i brutalne, chociaż czasem trudno było się połapać, kto co robi. I ciągle powtarzały się prawie identyczne opisy flaków wylatujących z otwartych trzewi potworów. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do samych flaków, ale autorka mogłaby jednak pokusić się o trochę większe urozmaicenie.
Wiecie, z czym (a raczej z kim) mam największy problem w "Krwi Nowych Bogów"? Z Laveną. Ja wiem, że jej historia ma być tragiczna i wzruszająca, ale ta dziewczyna jest tak okropnie męcząca. Ogólnie nie przepadam za dramatycznymi bohaterkami, które głównie tylko się nad sobą użalają (dlatego Moon jest zdecydowanie bardziej moim typem postaci!), ale tutaj już nawet nie chodzi o to. Cała postać Laveny jest przesadnie napompowana, a za każdym razem, gdy dziewczyna otwiera usta, brzmi po prostu sztucznie.
Co do sztuczności, to niektóre dialogi wydały mi się trochę drętwe, ale na szczęście były to pojedyncze przypadki. I nie pogardziłabym też lepszymi opisami świata przedstawionego - szczególnie tego poza murami Gniazda, bo ma naprawdę ogromny potencjał, a autorka sypie z rękawa mnóstwem świetnych pomysłów!
Zawsze jest mi niezwykle miło polecać książki z naszego własnego podwórka, co teraz właśnie zamierzam uczynić. "Krew Nowych Bogów" nie jest bez wad, ale można się przy niej naprawdę dobrze bawić, wpaść po uszy w mroczny klimat jej świata, śmiać z przekomarzań bohaterów i powachlować twarz, gdy na scenie pojawia się Drake. Już po zakończeniu książki co jakiś czas łapałam się na tym, że chciałabym ją otworzyć i przeczytać dalszą część tej historii. Zdecydowanie czekam na więcej!
Wiecie, kiedy poznać świetną książkę? Po kacu książkowym, jaki po sobie pozostawia. Tuż przed świętami usiadłam w nawale pracy z książką “Krew Nowych Bogów” Katarzyny Wycisk. Od premiery miałam na nią ochotę, ponieważ książka jest wydana genialnie i prepięknie. Przygodę z tą autorką rozpoczęłam od jej debiutu “Falcon. Na ścieżce kłamstw”, książka z gatunku Urban fantasy, która spodobała mi się, więc wiedziałam, że kolejną na mojej liście musi być “Krew Nowych Bogów”. “Gniew Nowych Bogów” będzie miała niedługo swoją premierę, na którą ogromnie czekam, bo ta seria to petarda. Gdyby nie brak czasu, książkę pochłonęłabym w ciągu jednego dnia, była tak genialna, że ciężko było mi ją odłożyć. Muszę przyznać, że podziwiam autorkę, książki, które wychodzą spod jej pióra, wydaje sama, więc idealnie nadaje się jej twórczość do #maratonniezależnych, do tego dodajmy grafiki, zakładki i arty, które tworzy sama. Wklejki do książki są przepiękne i ciągle wracam do niej i je oglądam, do tego boska okładka, która zachwyca szczegółami. Świat, który stworzyła autorka, mimo tego, że jest świeży i nowy, to nie czułam się w nim zagubiona, dzięki temu, że autorka nie zmieniła nazw aniołów i wampirów, oraz kilka nazw zaciągnęła z niemieckiego języka, który nie sprawia mi większego problemu, strasznie spodobała mi się nazwa fledermausów.
“Ludzie pod wpływem lęku zamieniają się w godne pożałowania, okrutne bestie.(...) Ludzie boją się inności. Chęć poznania czegoś obcego była od zawsze przyćmiona strachem.
Alaris, ziemie, które tysiące lat temu zostały zniszczone przez Wielką Wojnę. Większość rasy ludzkiej wyginęła, a ci, co przeżyli, mieszkają w Gnieździe, osadzie, która została zbudowana przez Bogów. Ci, którzy przeżyli, nie pamiętają już, jak bogowie wyglądają, a pieczę nad nimi sprawują Aniołowie. Nie można jednak powiedzieć, że ich rządy są sprawiedliwe i można się czuć pod ich skrzydłami bezpiecznie, wręcz przeciwnie, są to rządy terroru. Historię rozpoczynamy w chwili urodzin Moon, której brat Tristan składa życzenia. Na świecie zostali sami, a starszy brat stara się, zrobić wszystko by jego siostra pozostała bezpieczna. Jednak jeden dzień może zmienić wszystko. Następnie przeskakujemy w czasie o dziesięć lat i faktyczna historia się rozpoczyna, od chwili, gdy tajemnicza kobieta przychodzi do grupy rebeliantów, twierdząc, że zna sposób by zabić Bogów.
“Rodzina ponad wszystko. Ból nie ma nad nami władzy. Ból uświadamia nam, że ciągle istniejemy.”
Co to była za historia! Dawno tak dobrze nie czytało mi się takiej książki. Świat, jaki przedstawiła nam autorka, spokojnie mogę zaliczyć do High fantasy, co jest jednym z najlepszych podgatunków fantasy, oczywiście w moim własnym rankingu. Pióro autorki do mnie przemawia, nie czułam się zagubiona, a często tak jest podczas lektury pierwszego tomu, gdzie poznajemy świat, nowe postacie i ścieżkę, którą podążają, można się pogubić i stracić zainteresowanie książką. Tu nie miałam takiego odczucia, a pomagała mi też w zaznajomieniu się z bohaterami, ściąga z końca książki, w której autorka przedstawiła pokrótce bohaterów.
Zagadka tajemniczej kobiety była dość oklepana, według mnie, od razu wiedziałam, kim jest tak naprawdę, ale nie zabrało mi to frajdy z czytania, wręcz przeciwnie, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, czy moje przypuszczenia są prawdziwe. Na plus, dodajmy, że mimo kilku podróży przez ten świat, nie zostajemy zasypani opisami przyrody. Autorka w zrównoważony sposób nam wszystko przedstawiła, nie robiąc z książki opasłego tomu, który się kartkuje. Dialogi również wydają się toczyć w równowadze z opisami, książka nie jest przegadana, co zasługuje na pochwałę, ponieważ spotkałam się z wieloma książkami, w których dialogi były niepotrzebne i zbyt często były wpychane na siłę.
Ilość bohaterów, którym towarzyszymy, jest spora, lecz jak dla mnie odpowiednia, ponieważ lubię skupiać się na kilku osobach naraz. Niekiedy, gdy w książce króluje jeden bohater, jesteśmy jako czytelnicy, niedoinformowani i czujemy niekiedy zagubienie, a tu historia jest przedstawiana z kilku perspektyw, oraz jednocześnie dzieją się rzeczy, które są ważne tylko dla tych konkretnych bohaterów. Czekam z utęsknieniem na jedno spotkanie, dwójki bohaterów, lecz bardzo boję się, co może się do tej pory wydarzyć, ponieważ autorka nie oszczędza swoich bohaterów, co również bardzo mi się podobało. Podobno kolejny tom ma być również zaskakujący i świetny jak pierwszy i czekam na niego z utęsknieniem. Za książkę do recenzji dziękuję bardzo autorce.
TW: brutalność, wykorzystanie seksualne (wzmianki)
Sięgając po książkę fantasy oczekuję historii, która zaintryguje mnie swoją magią, światem oraz bohaterami, których losy będę pragnęła śledzić bez względu na to czy są dobrzy, czy źli. Będę chciała opowieści pochłaniającej mnie od pierwszych stron i trzymającej w napięciu aż do końca... I właśnie coś takiego otrzymałam w "Krwi Nowych Bogów"!
Fantastyka płynie w mojej krwi od małego, a polska twórczość od pewnego czasu zaczęła mi się bardzo podobać, więc otworzyłam się na sięganie po książki autorów z naszego rodzimego podwórka. "Krew Nowych Bogów" to kolejna taka pozycja i przyznam, że nadal jestem pod ogromnym wrażeniem jak sposób opowiadania historii oraz kreatywność innych ludzi może mnie jeszcze zaskoczyć!
Książka od samego początku zaintrygowała mnie swoją brutalnością oraz mrocznym klimatem, który mimo wszystko był przeplatany miłymi momentami, które nieco temperowały chłodny powiew bestialskiego otoczenia. Dodatkowo zostajemy wprowadzeniu do nowego świata, gdzie wśród ludzi żyją aniołowie oraz wampiry, a także inne gatunki, które poznajemy wraz z kolejnymi rozdziałami. Na szczęście czytelnik nie jest zarzucany nowymi informacjami, a za to stopniowo zapoznaje się ze środowiskiem, do którego wstąpił.
Ale nie tylko świat i jego mroczny klimat zachwyca, ale również bohaterowie! Cieszy mnie, że postacie nie są nastolatkami, a dorosłymi ludźmi, którzy zmagają się z problemami i walczą z nimi na swój sposób. Dzięki temu lepiej było mi się zżyć z nimi oraz zrozumieć ich postępowanie, które często miało swoje ludzkie postawy. Dodatkowo książka pisana jest z perspektywy kilku osób, co ma swoje wady i zalety. Zaletą jest na pewno fakt, że mamy szansę poznać historię nie tylko tej dobrej strony, ale również złej, co pozwala nam lepiej zrozumieć czyjeś postępowanie, decyzje lub po prostu możemy śledzić jakie emocje górują w poszczególnych bohaterach. Muszę jednak przyznać, że czasami nudziłam się przy niektórych POV, a inne czytałam z mocno bijącym sercem - sprawia to, że jeśli czytelnik nie polubił jakiejś konkretnej osoby, to może czytać takie rozdziały z mniejszym zaangażowaniem. Zdradzę tu, że Evan, Lavena i Drake to moje ulubione trio! Ich perspektywy były dla mnie najciekawsze, bo skrywały w sobie najwięcej bólu, cierpienia, ale także walki o szczęście czy po prostu wolność. Przemawiała przez nie dusza, a także opowieść, która pokazywała jak czas i tragedia wpływa na człowieka, ale także jak wiele jesteśmy w stanie przetrwać, aby być z tymi, których kochamy. C U D O .
Nie mogę zapomnieć tu o fabule i akcji, które w końcu również tworzą ważną część powieści. Przyznam, że niektóre rzeczy można łatwo przewidzieć, ale jednocześnie... Zawsze wyskoczy zza rogu coś nowego, co nieco zaskoczy w schematach, które bardzo dobrze znamy z typowej literatury fantasy. Zaś akcja oraz tempo książki są dla mnie w sam raz. Autorka nie pozwala nam się nudzić, a dodatkowo sprawnie łączy historię w poszczególnych rozdziałach - nawet jeśli bohater, którego obecnie śledzimy, nie miał osobistego działania w poprzednich wydarzeniach. Bałam się trochę, że takie skakanie między postaciami może wytrącać z akcji, ale na szczęście tak się nie dzieje! Mrok oraz brutalność świata, a także niebezpieczeństwa, które czyhają na każdym kroku, same sprawiają, że takie "wytrącenie" nie jest w ogóle możliwe.
I choć wytknęłam już mały problem przy kilku POV, to muszę też ponarzekać na inną rzecz. Niekiedy dialogi czy decyzje bohaterów wydawały się zbyt przerysowane. Czuło się w takich momentach, że są one spowodowane, aby popchać akcję do przodu i nie kuły aż tak mocno w oczy, ale mimo wszystko czuło się niekiedy takie "podkoloryzowanie". Chociaż przyznam, że w porównaniu do reszty, to wszelkie te minusy się rozpływają. Zwłaszcza, że to dopiero pierwszy tom i mam nadzieję, że wszystkie nieścisłości lub bohaterowie dostaną jeszcze więcej głębi, czasu i charakteru, który być może bardziej mnie do siebie przekona.
Podsumowując, "Krew Nowych Bogów" to nie jest historia dla każdego, ale z całą pewnością to opowieść dla fanów ciężkiego fantasy, którzy nie boją się walki, krwi i brutalnego świata, w którym bohaterowie muszą walczyć o przetrwanie. To książka, która trzyma przy sobie czytelnika i nie pozwala mu na chwile wytchnienia, aby wraz z ostatnim rozdziałem rozwalić jego serce i sprawić, aby chciał sięgnąć od razu po kolejny tom!
Zatem z pełną świadomością i czystym sumieniem piszę Wam... CZYTAJCIE!
Katarzyna Wycisk serię “Kroniki Krwi i Mroku” rozpoczyna tytułem “Krew Nowych Bogów”. Jest to historia opisująca losy mieszkańców Alaris. Tych którzy przeżyli Wielką Wojnę i schronili się w Gnieździe - osadzie zbudowanej przez samych bogów. Jednak obecnie bogowie są dla mieszkańców nikłym wspomnieniem, a światem tym rządzą aniołowie, który obecnie sieją postrach.
Jedną z mieszkanek Alaris jest Moon. Dziewczyna o dobrym sercu, która przy pomocy brata Tristana stara się normalnie funkcjonować. Chłopak robi wszystko aby zapewnić jej bezpieczeństwo, jednak jedna zła decyzja, jedna noc zmieni ich życie nieodwracalnie. Moon zostaje świadkiem dramatycznych wydarzeń, które zostaną z nią już na zawsze. Kilka lat po tych wydarzeniach, kobieta jest już inną wersją siebie. Nieustraszona, inteligentna, sprytna, waleczna. Czy to wystarczy aby rozprawić się z wrogiem?
Cenię sobie dobrze przemyślane i zaplanowane historie. Fabuły w których da się wyczuć, że nic nie jest przypadkiem. Taka właśnie jest historia w książce “Krew Nowych Bogów”. Każdy bohater, każda istota nadprzyrodzona, każda część niebezpiecznego lasu sprawia, że całość prezentuje się naprawdę dobrze. Wszystko jest dopracowane w każdym calu, tak aby czytelnik czerpał maksimum przyjemności z czytania. Dodatkowo akcja rozgrywa się w tym samym momencie na różnych płaszczyznach.
“Krew Nowych Bogów” to przede wszystkim świetnie wykreowane postacie. Moon, Drake, Tristan, Lavena, Aidan to tylko mała garstka bohaterów, którzy zostali nam przedstawieni w tej historii. Każdy z nich jest inną postacią, każdy z nich ma inny charakter, jak również każdy z nich będzie odgrywał inną rolę w tej fabule.
Kim są? Mogą być aniołami, wampirami, zwykłymi śmiertelnikami czy też bogiem, który czai się wśród nich. Nieliczni poznali jego prawdziwe oblicze, jest to jedna z wielu tajemnic, które skrywa w sobie ten tytuł. I musicie mi uwierzyć na słowo, tych tajemnic i sekretów jest znacznie więcej.
Wspomniałam już wcześniej, że akcja tej powieści rozgrywa się na różnych płaszczyznach, i ten fakt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Autorka w rewelacyjny sposób operowała postaciami i wątkami, tak aby wszystko dobrze ze sobą współgrało. Widać, że bardzo dobrze czuje się w takim wyimaginowanym świecie, który stworzyła od podstaw. Dodatkowo co jakiś czas raczy nas zwrotami akcji, których nie można tak łatwo przewidzieć. Zaskakuje i szokuje, te dwa słowa są idealnym odwzorowaniem jej sprytu i inteligencji. A to wszystko w akompaniamencie wielu emocji, którymi nas bombarduje. Jeśli mieliście już przyjemność spotkać się wcześniej z piórem autorki wiecie do czego jest zdolna.
W tej historii nie brakuje uczuć i przyciągania. Czuć chemię między bohaterami, nie tylko jeśli chodzi o rodzące się uczucia. Czuć ją jeśli chodzi również o te negatywne emocje takie jak nienawiść, niechęć, zazdrość. Wszystkie te emocje i relacje zostały tutaj idealnie przedstawione. Tak samo jak fabuła i bieżące wydarzenia.
Choćbym chciała nie mogę się do czegoś przyczepić. "Krew Nowych Bogów" to książka, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Przyjemne pióro autorki sprawiło, że ciężko się od niej oderwać, a z każdą kolejną stroną ekscytacja wzrasta. Po to by na zakończenie osiągnęło apogeum. Takiego zakończenia chyba nikt się nie spodziewał. Gwarantuje Wam, że po jego przeczytaniu na cito będziecie potrzebować kontynuacji. 🤭
Nasz świat przestał istnieć. Teraz rządy objęli bogowie. Okrutni bogowie.
Tysiące lat po Wielkiej Wojnie, która niemal zniszczyła świat, garstka ocalałej ludzkości skryła się w Gnieździe - miejscu, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie, a władzę sprawują okrutni aniołowie wraz ze swoimi krwiożerczymi sługusami.
Osierocone rodzeństwo, Tristan i Moon, mogą liczyć tylko na siebie. Aby nie umrzeć śmiercią głodową i zapewnić młodszej siostrze względne bezpieczeństwo, Tristan jest zmuszony brać udział w niebezpiecznych igrzyskach. W walkach, gdzie nie ma żadnych zasad, a przegrany nie schodzi z areny o własnych siłach.
Jednak pewnego dnia Tristan nie wraca… a Moon pozostaje sama w nieprzyjaznym świecie w otoczeniu wrogich istot.
Przedstawiona na kartach powieści historia to fantastyka pełną gębą. Zapomnijcie o lekkich młodzieżówkach i banalnych wątkach miłosnych: tutaj mamy do czynienia z brutalnym, bezwzględnym światem, który jednostki słabe, tchórzliwe pożera i wypluwa. Bogata w dość obrazowe krwawe sceny walki, dlatego sądzę, że jest to pozycja skierowana do nieco starszego i dojrzalszego czytelnika (uspokajam: dzieciom i zwierzętom krzywda się nie dzieję!).
Potrzebowałam dłuższej chwili, aby wczuć się w klimat książki, ale w przypadku tej konkretnej powieści, uważam za plus, ponieważ zarówno świat został niezwykle rozbudowany, jak i bohaterowie. Nie skupiamy się na relacjach dwóch czy trzech bohaterów, ale postaci jest mnóstwo. Do wyboru, do koloru jak powiadają. A każda postać powstała nieprzypadkowo i nie dajcie się oszukać - Kasia Wycisk niczym nasz rodzimy George Martin, wprowadza postać tylko po to, aby kilka stron później brutalnie go zamordować! Jednak ja uwielbiam momenty, gdy kopara mi opada i przelatuję myśl: "Nie! To się nie wydarzyło!".
Bardzo przypadło mi do gustu osadzenie fabuły w realiach bezlitosnej rzeczywistości, która za murami, i tak wrogiej cywilizacji, jest jeszcze bardziej niebezpieczna, a śmierć może czyhać na każdym rogu. Nawet pomiędzy liśćmi niepozornie wyglądającej roślinki. Opisy niebezpieczeństw tak mnie fascynowały, że tylko wypatrywałam czym jeszcze autorka spróbuje ukatrupić głównych bohaterów! A skoro o bohaterach mowa, pierwsze skrzypce zagrają tu, już dorosła Moon, która wstąpiła w szeregi rebeliantów oraz bezwzględny anioł Drake, sprawujący władze w Gnieździe. Jednak ich relacja nie będzie tak oczywista jak może się wydawać i jeśli spodziewacie się gorącego romansu to z góry ostrzegam, ze możecie się rozczarować!
Zakończenie pozostawiło mnie w małym oszołomieniu i myślą “hej, przecież to nie może być koniec!”. Niestety. Nie wszystkie karty zostały odsłonięte, więc jedyne co pozostaje… to czekać na kontynuację! A patrząc na poziom, jaki zaserwowała nam autorka, spokojnie możemy mieć wysokie oczekiwania.
Widzę olbrzymi progres między pierwszą powieścią autorki, “Falconem”, a “Krwią Nowych Bogów”. I ten progres mnie zachwyca, ponieważ otrzymaliśmy genialną powieść, dopracowaną w najmniejszych detalach, z rozbudowanym światem i niebanalnymi postaciami, których los realnie mnie interesował. Powieść na światowym poziomie!
Literaturo, zaskocz mnie! O tak, zdecydowanie końcówka roku czytelniczo mnie zaskoczyła! A wszystko za sprawą nietuzinkowej powieść ,,Krew Nowych Bogów” Katarzyny Wycisk.
,,Rodzina ponad wszystko. Ból nie ma nad nami władzy. Ból uświadamia nam, że ciagle istniejemy. Jesteśmy potęga, jesteśmy prawda, jesteśmy strachem. Przed nikim nie klękamy, ponieważ to my jesteśmy tymi, którzy rzucają innych na kolana”.
W tej powiesci wszystko jest inne, specyficzne, niezwykle intrygujące. Począwszy od fabuły a kończąc na kreacji bohaterów. Przede wszystkim powieść ta była dla mnie znakomitą rozrywką, która porwała mnie od pierwszej chwili, co więcej wielokrotnie zaskoczyła.
Oczywiście, nawiązując do pierwszych słów recenzji, książka ta udowadnia również fakt, że współczesna literatura potrafi wciąż zaskoczyć czytelnika, zaoferować mu coś innego, nieszablonowego, odważnego. I przyjemność ta jest tym większa, iż mamy tu do czynienia z naszą rodzimą, polską literaturą fantasy. Wielkie brawa dla Autorki.
Lektura tej książki upłynęła mi w niezwykle szybkim tempie, ponieważ od samego początku dzieje się tu wiele i bardzo interesująco! To przełożyło się naturalnie na moje pełne zaangażowanie w losy bohaterów, ciekawość ich dalszych kroków oraz wielkie emocje, które w głównej mierze krążą wokół Moon i Drake oraz Tristana i Laveny.
W powieści pojawiają się wzruszające chwile. Był to dla mnie moment zakończenia, który wbił mnie fotel. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom! Pięknie poprowadzony jest motyw miłości między Tristanem i Laveną. Katarzyna Wycisk udowadnia, że nawet po śmierci można kochać i oddać życie dla drugiej osoby. W sumie powinnam napisać istoty, bo Tristan po swojej śmierci staje się wampirem - Evanem. A co się dzieje dalej, musicie przekonać się sami!
Autorka ma cudowny styl pisania, świetnie wprowadziła nas w świat podzielony na dwie części w Nest. Główni bohaterowie są perfekcyjnie wykreowani i od razu dali się polubić. Najbardziej polubiłam Moon i kibicowałam jej od samego początku, wraz z nią przeżywałam sukcesy i porażki. Największe wrażenie zrobiły na mnie jej przygody na Wyspie Wiecznego Ognia, gdzie Moon spotyka Drake.
Autorka zaskoczyła mnie tą historią, która intryguje, trzyma w wielkim napięciu i pozostaje na długo w pamięci czytelnika. Tym samym pozostaje mi już tylko gorąco was zachęcić do sięgnięcia po ten świetny tytuł, co też i niniejszym czynię. Uważam, że nie będziecie żałowali czasu spędzonego na czytaniu a niezwykła historia zapadnie wam głęboko w pamięć. Mnie ta powieść przypadła do gustu i oczarowała. Polecam – naprawdę warto! ❤️
"- Ponieważ wierzę w to, że nie wszyscy aniołowie są źli - powiedziała, wprawiając go w jeszcze większe zmieszanie. - Tak jak nie wszyscy ludzie są dobrzy - dodała bez wahania". ~ Moon wraz z bratem żyje w świecie zniszczonym przez Wielką Wojnę. Rodzeństwo mieszka w Gnieździe, które zostało wybudowane przez bogów. Miejscem jednak rządzą aniołowie, którzy dla ludzi nie są niczym dobrym. Tristan podejmuje wiele ryzyka, ale wie, że tylko w ten sposób jest w stanie zapewnić siostrze bezpieczeństwo. Jednak pewnego dnia dochodzi do tragedii. Lata później Moon przyłącza się do grupy buntowników. Za sprawą nieznanej kobiety rusza na misję, dzięki której wraz z towarzyszami mają pozbyć się wrogów. Ale czy wszystko pójdzie według planu? ~ Styl autorki niesamowicie przypadł mi do gustu, a w książce zakochałam się od pierwszych stron. Całą historię przepełnia akcja, której jednak nie jest za dużo. Ponadto nie ma tu zbędnych opisów, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Bardzo podobała mi się aura tajemniczości, która towarzyszy czytelnikowi podczas poznawania losów bohaterów. Książka jest dość brutalna. Nie jest to typowa młodzieżowa fantastyka i uważam, że może być nieodpowiednia dla młodszych. Bardzo polubiłam się z bohaterami, choć muszę przyznać, że często gubiłam się w tym kto jest kim. Na szczęście tu z pomocą przyszedł spis postaci, który zawarty został na końcu książki. Ponadto czytelnik znajdzie tam również listę z różnymi użytymi przez autorkę pojęciami, które pochodzą z języka niemieckiego. Muszę przyznać, że wplecenie ich w tekst bardzo mi odpowiadało i dodało książce świetnego klimatu i oryginalności. Moją ulubioną postacią jest waleczna Moon, ale moje serce podbił również tajemniczy Drake oraz jego cudowny przyjaciel - Aidan. Podobały mi się również wątki miłosne. Autorka wprowadziła je w spokojny i nienachalny sposób. Nie dostajemy tu typowych rozwiązań, co jest ogromnym plusem. Dodatko należy wspomnieć o mnogości fantastycznych postaci i istot. Nie dostajemy jedynie ludzi i aniołów, ale również ogrom innych, często bardzo oryginalnych "stworzeń". Ponadto niesamowicie interesującym elementem jest przedstawienie samej historii ludzi i aniołów. Zakończenie książki jest niesamowicie intrygujące i zacheca do kontynuacji. Dodatkowo muszę wspomnieć o wspaniałym wydaniu. Jest to jedna z najpiękniejszych książek jakie mam na regale! Sami musicie zobaczyć 🤍 Cudownego weekendu! 🤍 Za egzemplarz w ramach współpracy barterowej dziękuję @katarzynawycisk 🤍
Chciałabym dać tej książce wyższą notę, lecz nie mogę. Po 40% czytania wrzucam ją do pozycji DNF, ponieważ nie jestem w stanie jej zmęczyć. Doceniam pomysł, nie doceniam wykonania. Styl autorka ma dziecinny, gdybym miała wypić szota za każdym razem, gdy w tekście pojawi się "zdać sobie sprawę" byłabym pijana już po dwóch rozdziałach. O przygryzaniu wargi i obejmowaniu się ramionami nie wspomnę. Najbardziej jednak sfrustrowało mnie brak umotywowania świata przedstawionego. Domyślam się, o co chodzi, ale wolałabym, żeby autorka podjęła wysiłek dopracowania go. Jasne, nie wszystko czytelnik musi wiedzieć od pierwszej strony, poznawanie obcego uniwersum winno przebiegać z rozdziału na rozdział, stopniowo, tak jest najlepiej. Tyle że autorka nie wyjaśnia nam istotnych szczegółów wtedy, gdy są one potrzebne. Np. co decyduje o tym, że krew anioła raz zmienia człowieka w anioła, raz w wampira, a raz w goblina? Intencja stwórcy? Domyśl się czytelniku. Po co aniołom są wampiry? Służą im, należą do ich gwardii, ale w jakim celu? Sprzątają im kuwety? Pilnują porządku na ulicach? Piorą im gacie? Domyśl się czytelniku. Dlaczego Aidan nie schował swoich skrzydeł, gdy został zaatakowany? Trucizna? Domyśl się czytelniku. Dlaczego Lavena dziwi się, że Aidan nie może być aniołem, bo nie ma skrzydeł? Czy dlatego, że nigdy nie widziała, że aniołowie mogą je chować? Domyśl się czytelniku. Ok, czytelnik nie jest durniem, nie trzeba go prowadzić za rączkę, wielu rzeczy domyśli się sam, ale w tym wypadku autorka bawi się swoim światem, jak jej się podoba, nie uzasadniając swoich wyborów. Jest scena, gdzie Rowan wydaje polecenie swoim, by rozłożyli skrzydła innemu aniołowi. Jak to wygląda? Autorka nie opisała, choć ja jestem ciekawa, jak przebiega wyciąganie schowanych skrzydeł z pleców. Bohaterów nie zdołałam polubić. Są zbudowani na prostych, niewymagających schematach. Najgorsza jest Lavinia. Słodkie, głupie dziewczę, dogorywające z powodu utraconej miłości, płaczące, szukające śmierci i otępienia. Będzie zagryzać usteczka, ronić łzy po policzkach, a to wszystko w ciele o aparycji ślicznej laleczki. Za każdym razem, gdy byłam skazana o niej czytać, frustrowałam się bardziej. Gdy doszło do spotkania jej i Aidana podjęłam ostateczną decyzję o rzuceniu tej historii w cholerę. Naprawdę chciałam docenić tę powieść, zwłaszcza że to debiut, ale nie mogę nie być szczera ze sobą i z tym, co czułam podczas lektury.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ta historia, ilość akcji, przewrotność losu, pomysłowość bohaterów, ich inteligencja, siła charakteru i zadziorność sprawiła, że moje serce zostało skradzione.
Książka została wydana przepięknie, wklejki, okładka, delikatne grafiki na stronach, nawet czcionka to wszystko zbudowało magię, jednak historia w niej zawarta… ahh ta historia…
Od niedawna polubiłam się z dark fantasy, i czytanie tego podgatunku fantastyki sprawia mi ogromną przyjemność. Możecie mnie wziąć za wariata ale jarają mnie te mroczne i krwawe sceny 😅 a tu jest ich dużo. Zaraz na początku dostajemy bardzo brutalną i bolesną scenę, właściwie w ciągu pierwszych 50 stron moje serce stanęło kilka razy.
Chciwość, bezwzględność, nienawiść to uczucia które na co dzień towarzyszą mieszkańcom Gniazda. Aniołowie brzydzą się ludźmi, nienawidzą ich, gardzą ich istnieniem, uważają się za lepszych, choć tak naprawdę niewiele się od nich różnią. Ludzie nienawidzą aniołów, boją się ich, szukają sposobu na uwolnienie się spod ich jarzma…
Tylko czy Gniazdo rzeczywiście jest takim strasznym więzieniem? Czy Aniołowie są ciemiężcami, mściwymi potworami czy może strażnikami i obrońcami tej kruchej garstki ludzkości, która pozostała przy życiu, po wielkiej wojnie.
W książce poznajemy historię Moon, dziewczyny która straciła całą rodzinę, której ból zadawany jest raz za razem na kartach książki, lecz ona nie załamuje się, trwa a wręcz walczy o przetrwanie. Jest silną wojowniczką, nieustraszoną kobietą która nie boi się przeciwstawić wrogom. Należy do grupy rebeliantów, którzy planują obalić rządy "Boga". Na pomoc przychodzi im nieznajoma kobieta, grupa zgadza się jej pomóc w odnalezieniu magicznego artefaktu umożliwiającego zabicie nieśmiertelnego, jedynie Moon czuję, że z tą kobietą jest coś nie tak, niestety nikt nie słucha tego co ma do powiedzenia. Gdy wszystko jest już postanowione czwórka rebeliantów wyrusza na poszukiwania tajemniczej broni. W lesie napotykają dziwnego wojownika, kim jest, skąd się wziął jest wrogiem czy przyjacielem?
Ajajaj dzieje się w tej powieści oj dzieje, bardzo ciężko było mi ją skończyć… Dlaczego..? Bo polubiła bohaterów, bo pokochałam zadziorność Dreka, nieugiętość Moon, wierność Laveny, dobre serce Aidena i troskliwość Tristana, bo tajemnice które okrywają wyspy, zaklęcia które stworzyły bestie, wciąż są dla mnie zagadką.
Czy świat zostanie naprawiony a ludzie będą wolni?
To ostatnia książka, napisana przez Kasię, która do tej pory zalegała na moim stosie hańby. No i mam ją już za sobą. To kolejne wydanie jej twórczości w gatunku fantasy. Trylogia Falcon nadal siedzi w mojej głowie. Jednak są to zupełnie, zupełnie inne książki. Czy KNB zachwyciła mnie tak samo, jak wspomniana seria?
Tym razem dałam się wciągnąć do świata, w którym dominują aniołowie, wampiry i bogowie. Mało tego - nie zabraknie tu również magicznych roślin oraz innych kreatywnie stworzonych postaci. Na szarym końcu tego porządku znajdują się ludzie, którzy próbują jakoś przetrwać w tym świecie. Nie jest to proste, ponieważ zostało ich niezbyt wielu, a wszyscy mieszkają w miejscu zwanym Gniazdo.
W przypadku KNB Autorka stworzyła niezwykły świat, ale nie jest on kolorowy. Tu zdecydowanie górują kolory czerni, szarości oraz czerwieni... Krew ma tu ogromne znaczenie. Co za tym idzie - możecie liczyć na wiele brutalnych, dosadnie opisanych scen, od których może przejść dreszcz, dzięki którym na Waszej skórze pojawi się gęsią skórka. Może nawet polecę nie jeść podczas czytania. To, jak Kasia opisała te sceny, na pewno przyciąga i sprawia, że da się odczuć ból bohaterów. Zwłaszcza, jeśli coś złego dzieje się postaciom, do których pała się sympatią.
Od samego początku mamy możliwość poznania kilku postaci, przyznam, że w pewnym momencie bałam się, iż nie nadążę, ale było to na szczęście złudne przekonanie. Dla wszystkich, którzy mogą mieć podobnie, jak ja - Kasia umieściła na końcu bardzo przydatny spis. Chwilami czułam się odrobinę przytłoczona niektórymi opisami, ale koniec końców, zdaję sobie sprawę z tego, że bez nich nie udałoby się w tak zadowalający sposób, przedstawić wykreowanego świata.
Wielowątkowość tej historii naprawdę mnie do siebie przekonała. Jestem w pełni świadoma, że do czytania potrzebne jest ogromne skupienie, ponieważ wiele, wiele, wiele drobnych rzeczy, łączy się ze sobą w spójną całość, a do tego - Autorka potrafiła mieszać w mojej głowie. Nie byłam w stanie przyznać, że jestem pewna zachowania którejkolwiek postaci, nie byłam pewna tego, co czeka mnie na kolejnych stronach. Najbardziej jednak nie byłam przygotowa na takie zakończenie! To chyba ten moment, w ktorym cieszę się, że dopiero teraz sięgnęłam po tę książkę, ponieważ wiem, że nie będę musiała długo czekać na to, co dalej.
Światem władają aniołowie, a pozostali przy życiu ludzie żyją w strachu i nienawiści do nich. Oczywiście nie wszyscy śmiertelni pałają żądzą zemsty za krzywdy, tak samo jak nie wszyscy skrzydlaci sieją terror. Podejmiecie wyzwanie i sami osądzicie co jest czarne, co białe, a co kryje się w odcieniach szarości? Jakie to było dobre! Nie mogłam się oderwać od tej historii! Od razu warto uprzedzić, że książka jest bardzo brutalna, więc polecam ją raczej czytelnikom 16+. Co znajdziemy w KNB? Z pewnością krew, duuuuuużo krwi, ale również co za tym idzie masę akcji, walkę, niesamowicie silne postacie i wątek miłosny na miarę Romeo i Julii. Zacznijmy jednak od samej fabuły. Świat stworzony przez autorkę jest bardzo dobrze wykreowany. Gniazdo, wyspy, prawa obowiązujące w świecie, gdzie ludzi została już tylko garstka, walki na śmierć i życie za kilka groszy… Ludzie czytajcie, bo nie chcę spojlerować! Wydarzenia w książce są dobrze przemyślane i zaskakują. Nie jest to przetarty już schemat. Co rusz mamy jakiś zwrot akcji i kiedy już myślimy, że „Aha! Autorka poprowadzi to tak i tak” to nagle okazuje się, że pani Katarzyna dała naszej teorii niezły wycisk. Bohaterowie to silne postacie z przeszłością. Każdy ma charakter i nie da się im nie kibicować. Najbardziej polubiłam to, że nikt nie jest w 100% przewidywalny i co rusz zaskakuje swoim zachowaniem i decyzjami, a główna bohaterka to czysta poezja. Tak silnej babki jak Moon z zasadami i ciętym językiem nie poznałam dawno i jestem zachwycona, że mogłam przejść przez tę historię razem z nią. Wątek miłosny oczywiście być musi, a ja jestem jego ogromną fanką w tej książce. Jejku… jak ja czekałam na jego rozwinięcie! Dalej czekam! Moje serducho stoi murem za parą nieszczęśliwych kochanków, bo przecież takie historie się lubi, no nie? Ciekawym zabiegiem jest też użycie języka niemieckiego jako dawnej mowy. Powiem Wam, że pasuje idealnie! Przyznaję z ręką na sercu, że jestem pod wrażeniem, jak dobrze napisana jest książka. Fantastyka zdecydowanie na wysokim poziomie!
Większość ludzi zginęła tysiące lat temu w Wielkiej Wojnie. Tym, którym udało się przetrwać osiedlili się w Gnieździe, osadzie zbudowanej przez Bogów… Większość myśli, że Bogowie już od dawna nie istnieją i pozostaną tylko wspomnieniem. Ale czy na pewno? Światem władają mściwi aniołowie. Życie razy ludzkiej to istny dramat składający się ze strachu, cierpienia i lęku przed skrzydlatymi istotami. Tristan stara się uchronić swoją siostrę Moon przed całym tym bólem, robi wszystko co w jego mocy aby zapewnić chociaż namiastkę dobrego życia. Niestety jedna noc zmieni wszystko i wywróci świat do góry nogami, a raczej skrzydłami… . Od tamtego dnia mijają lata a Moon nadal stara się zapomnieć o katastrofie. Wstępuje do grupki buntowników, ale nie spodziewa się tego co usłyszy… Czyżby istniał sposób na zabicie wspólnego wroga? Czy życie w końcu stałoby się lepsze? Czy to naprawdę jest możliwe? . Ostatnio czytam bardzoo dużo fantastyki i coraz częściej dostrzegam pewien schemat, przez to potrafię czasami przewidzieć zakończenie wątków lub książki. „Krew Nowych Bogów” to moje totalne zaskoczenie. Aniołowie, Bogowie i inne stworzenia nie są już takie dobre i miłosierne. To kompletna odwrotność tego co do tej pory znaliśmy. Od pewnego czasu polubiłam skomplikowane i złożone światy fantastyczne, nieszablonowych bohaterów oraz rozbudowaną fabułę. To wszystko dostałam w KNB! Dodatkowo to się czyta jak zagraniczny bestseller! Jestem naprawdę szczęśliwa, że nasze polskie książki przebijają momentami te zagraniczne. Spodziewałam się zupełnie innej historii i innego świata, a dostałam coś jeszcze lepszego o czym nawet nie myślałam. Jedynym minusem jest czcionka i interlinia. Jak dla mnie było trochę za dużo tekstu na stronach. Wolałabym nieco większe odstępy. Ale to nie zmienia faktu, że to iście genialna książka. Ciągle coś się dzieje, dosłownie. Już po pierwszych 20 stronach fabuła wcisnęła mnie w fotel. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!