2,75⭐️
niestety, ale z przykrością muszę stwierdzić, że jestem w znacznym stopniu rozczarowana tym reportażem.
sięgnęłam po tę historię zachęcona tematyką więziennictwa, a przede wszystkim ze względu na to, że narratorka tej książki została skazana na karę więzienia będąc prawniczką, i nie ukrywam, że to głównie ten aspekt mnie zachęcił i byłam bardzo ciekawa, co takiego się wydarzyło, że szanowana sędzia trafiła za kratki.
i dokładnie tutaj już się rozczarowałam, bo historii głównej bohaterki i powodu, przez który znalazła się w więzieniu, nie poznajemy aż do ostatniego rozdziału i epilogu. a w tych z kolei wytłumaczenie jest zrobione po prostu na szybko i byleby wyjaśnić... a to nawet nie było porządne i wyczerpujące wyjaśnienie. nieszczególnie mi się to podobało, dlatego, że liczyłam w dużej mierze na rozwinięcie postaci beaty krygier, a zamiast tego dostałam opowieści o jej współosadzonych. nie twierdzę, że nie było to ciekawe, bo rzeczywiście w większości było i dowiedziałam się interesujących rzeczy o polskich więzieniach dla kobiet, ale jednak nie było to do końca tym, czego oczekiwałam.
nie narzekałabym, gdyby ten reportaż został poprowadzony w sposób spójny i konsekwentny, ale muszę ponarzekać, bo nie było tu mowy o jakiejkolwiek chronologii i spójności wydarzeń. nie było tu żadnego ciągu przyczynowo skutkowego, a przedstawiane sytuacje były umieszczane w poszczególnych rozdziałach jak popadnie. najpierw mowa była o więzieniu w kamieniu pomorskim, następnie o tym w grudziądzu, i okej- wszystko byłoby super, gdyby przedstawienie zajść z konkretnych placówek zostało rozdzielone, a nie cały czas mieszane. to tak jakby tu jest mowa o czymś takim, to dorzucę jeszcze tamto, bo czemu by nie xdddsjx
ponadto umieszczane były jeszcze jakieś przeglądy prasy, które odwoływały się do konkretnych spraw, o których była mowa, i w niektórych przypadkach było to zajmujące i nietuzinkowe, ale w innych było zupełnie niepotrzebne i totalnie nienawiązujące do danej sprawy.
oprócz tego strasznie dziwny był sposób, w jaki została poprowadzona ta książka. mianowicie, narracja beaty, więźniarki, mieszała się z dopowiedzeniami autorki tego reportażu. mega mi to nie siedziało, bo np relacjonowała przez cały czas główna bohaterka, a tu nagle z dupy dopowiedzenie: „przyznaje osadzona, beata krygier”. to jeszcze bardziej zwiększało chaos i niespójność tej historii.
całość była strasznie nieuporządkowana i brakowało jej chronologii.
poza tym odniosłam też wrażenie, że pani krygier mówi o sobie w dużej mierze jako o wzorowej osadzonej i wybiela swoją winę, a o innych więźniarkach potrafiła mówić wszystko to, co złe (chociaż nie zawsze) i nieszczególnie podoba mi się przedstawienie osadzonej w taki sposób.
nie była to jednak na tyle zła książka, żebym oceniła ją bardzo nisko, bo niektóre kwestie rzeczywiście były intrygujące, ale nie podobało mi się, że całokształt poszedł w taką, a nie inną stronę.