Nie ma takiego szamba, z którego nie można się wydostać!
Uzależnieni to wcale nie są najczęściej ci, którzy piją jabole, żule z opuchniętymi, ogorzałymi twarzami. Ten fajny pan dyrektor czy kierownik jakiejś firmy, prezes czy aktor, prawnik czy lekarz pięknie rano wypachniony, ubrany, uczesany, który pije wódkę, wykwintną whisky albo bardzo drogie wino, może być tak samo uzależniony. Po prostu jemu się jeszcze życie układa, jeszcze trochę daje sobie radę. Tyle że dziś bardziej jakby trwa w życiu, niż naprawdę żyje.
Artur Nowak i Marek Sekielski w tej szczerej do bólu książce rozmawiają o własnym "trwaniu w życiu" – uzależnieniach, które doprowadziły ich na skraj przepaści, gdzie już nic się nie liczy: ani rodzina, ani praca, ani przyszłość. Liczy się jedno – zdobyć alkohol i się napić. I równie szczerze opowiadają o swoim leczeniu, mozolnej i krętej drodze prowadzącej do tego, żeby żyć naprawdę.
To rozmowa, która czasami kłuje prosto w serce. Ale też przynosi nadzieję.
Zaczęło się od podcastu, bo nie miałam już czego słuchać. Zachęcona polecajką jednej z podcasterek odtworzyłam „Co ćpać po odwyku”. Wówczas były dostępne tylko dwa sezony i raptem 3-4 odcinki sezonu trzeciego. Tematyka i rozmowy wkręciły mnie tak mocno, że szybko odsłuchałam całość.
Jednym z gości Żulczyka i Strachoty był Marek Sekielski. Z rozmowy wynikało, że sam także prowadzi podobny podcast. Nie musiałam go nawet specjalnie szukać, po przesłuchaniu „(...) odwyku” szybko wyświetlił się na głównej stronie w proponowanych. „Sekielski o nałogach” – kilkadziesiąt odcinków, kilkadziesiąt rozmów, traum, ludzkich dramatów, kilkadziesiąt nałogów i ich konsekwencji.
Wiedziałam, że książka, która zaczęła być wspominana w podcaście zostanie moim must read. Tematyka, choć trudna, poważna, a czasami wręcz brutalna w jakiś sposób mnie zainteresowała. Uświadomiła mi, jak mało wiem na ten temat, jak wiele nie rozumiałam i jak wiele rzeczy zapewne nigdy nie zrozumiem. W końcu jak mogę powiedzieć „rozumiem cię” do osoby: - uzależnionej, skoro sama nie jestem uzależniona? - współuzależnionej, skoro nie żyję z osobą uzależnioną? - pochodzącej z pijącej/ćpającej rodziny, skoro nikt z moich nabliższych z takim uzależnieniem się nie boryka? Pewne sytuacje należy przeżyć, by w pełni je zrozumieć.
Miałam to szczęście wychowywać się w trzeźwej rodzinie. Narkotyki nie istniały, a alkohol nie był problemem w rozumieniu choroby alkoholowej. Był szampan na urodzinach, jakieś piwo do grilla. Są jednak sytuacje, które zna chyba każdy, bez względu na to, w jakiej rodzinie się wychowywał. Przecież żyjemy w kraju, w którym „wszyscy piją”, a pytanie „jesteś chory?” kierujemy do osób odmawiających alkoholu, a nie tych pijących za dużo. Kierowcy mają przekichane, bo nie mogą pić, więc należy im szybko zorganizować nocleg lub taksówkę, by mogli strzelić kielicha czy dwa... ewentualnie od razu pół litra. Brzmi znajomo?
Może to nie jest typowa recenzja, ale jak mam zrecenzować rozmowę dwóch mężczyzn, którzy szczerze opowiedzieli, jak wychodzili z nałogów? Jedyne co mogę napisać to: polecam. Polecam wziąć temat na warsztat, przeczytać książkę, odsłuchać podcastów i samemu wyciągnąć wnioski. Warto.
Bardzo doceniam, że to szczera rozmowa mężczyzn, którzy tyle przeszli i tyle przepracowali. I tyle z pozytywów.
Nie polecam. Wiedzę, że jest to na podstawie / rozszerzenie podcastu. Podcast na pewno świetny i książka nie była potrzebna. Jest to jednak rozmowa bez eksperta. Tylko dwóch kolegów. I z tego bierze się powierzchowność, z tego braku dobrych pytań, braku parafraz dobrze nazywających rzeczy. Panowie umieją przytaczać najgorsze elementy swoich historii, ale jest to tak oderwane od emocji i głębszego wglądu w sytuację… wciąż to jednak poblokowani mężczyźni swoich czasów.
Wydźwięk ma jakiś taki: robię tak a robiłem tak. Potem usłyszałem że robić trzeba tak i ja to akceptuję (tylko w tych przebłyskach widać że panowie coś przepracowali, kiedy wspomną o akceptacji, balansie, wdzięczności, ale to chwila, zaraz wrócą do wyliczania co robią w ciągu dnia) i potem jednak robię tak. Zamiast tego zrobiłem to a fajniej by było robić to…
Rozmowa dwóch niepijących alkoholików o nałogu. Super że wybrali taką formę bo to sprawia że czytając tą książek czujesz się jak podczas rozmowy z przyjacielem, lekarzem, księdzem … Historie Pana Marka można było wcześniej poznać z jego działaności podcastowej. Dlatego przeczytałem ją za jednym posiedzeniem bo została napisana jakby ktoś ja nagrał. W tej rozmowie brakuje mi tylko dłuższego wątku porządkowaniu życia po wyjściu z nałogu. Panowie rozmawiaj o sporcie, wyjściu z terapii do”normalnego życia” ale trochę tego mało.
Uwielbiam programy obu Panów w Sekielski Brothers Studio i uważam tę rozmowę za bardzo wartościową. Skupia się na najważniejszych rzeczach: nie szukaj wymówek, pomóż sobie sam (bo nikt za Ciebie tego nie zrobi), nie ściemniaj, nie zapętlaj się w samokrytyce, czyli jak to często powtarzają "odpierdol się od siebie". Typowa, męska rozmowa. Podkreślam męska, bo nawet najtrudniejsze momenty opowiadane są z mocnego dystansu, widać, że Panowie omawiają kwestie z takiej nieco oderwanej od emocji perspektywy. Czasem dają znać o swoim wzruszeniu, ale ma się jednak wrażenie, że wciąż są tymi samymi osobami, które znamy z ich programów. Z jednej strony, to super, typowa wymiana między Panem Markiem a Panem Arturem, z drugiej trochę zabrakło głębi, nie jestem tylko w stanie wyobrazić sobie, czy ona jest w ogóle możliwa w takiej rozmowie między dwoma kumplami (trochę jak w tym odcinku serialu Przyjaciele, w którym Chandler i Ross próbują bardzo szczerze rozmawiać o swoich fantazjach seksualnych). Omawiają główne wydarzenia, motywacje, pytają co wtedy czuli, ale są, być może w zdrowy sposób, od sytuacji oderwani. Najważniejsze wątki są dość pobieżne, są wzmianki o żonach, rodzinie, bratu, czy dziecku, jako czasem kluczowych elementach w historii powrotu do trzeźwości, ale spodziewałam się chyba czegoś więcej. Nie jestem pewna, czy alkoholicy poczują się tu zrozumiani, ja myślę, że trochę tu za dużo momentami takiego chłopackiego cwaniakowania, jakie się właśnie włącza przyjaciołom przy rozmowie. Nie czuć tego dna i piekła, przez które obaj przeszli, bo je tak dawkują i dystansują. Z drugiej strony to jednak wielka odwaga napisać razem taką książkę, zwłaszcza w Polsce. Szanuję i podziwiam. Czyta się jednym tchem, ale mam wrażenie, że to mógłby być dopiero początek jakieś głębszej i dłuższej historii.
Nie wystawiam oceny, bo trochę jak w przypadku dzienników - ciężko „recenzować” czyjeś przeżycia i uczucia.
Mam wrażenie, że dla czytelnika, który sam nie wszedł w proces terapeutyczny, pewne kwestie mogą okazać się niezrozumiałe. Ja bym może życzyła sobie trochę więcej „mięsa” - jak przebiega terapia w ośrodku zamkniętym itd. Bez tej wkładki to nadal interesujący dialog facetów, którzy mając podobne doświadczenia, zderzają swoje wnioski około terapeutyczne.
Czułam się jakbym czytała transkrypt BARDZO dobrego podcastu albo jakbym siedziała obok i słuchała tej rozmowy na żywo. Prawdziwa, bardzo smutna ale daje dużo nadziei. Wiele cytatów ze mną zostanie. Kolejna książka która powoduje we mnie frustrację, czemu sprzedaż alkoholu w Polsce nie jest bardziej ograniczona...
Bardzo potrzebna i otwierająca oczy książka. Pomogła mi zrozumieć mechanizmy i to jak funkcjonuje alkoholik. Bardzo polecam jeśli ktoś ma wokół siebie osoby będące czynnymi lub niepijącymi alkoholikami.
Wspaniałe świadectwa życia i trzeźwienia dwóch osób. Bez owijania w bawełnę i udawania. Czyta się bardzo dobrze. Właściwie ma się uczucie, że siedzi się obok i się przysłuchuje. Skłania do refleksji.