Jest to biografia jednej z najbardziej kontrowersyjnych kobiet XX wieku.
Ewa urodziła się w 1919 roku w biednej, wielodzietnej rodzinie, podobnie zresztą, jak jej przyszły mąż Juan. Była bękartem. Matka była utrzymanką miejscowego obszarnika Juana Duarte. Mieszkała w nędznej lepiance, ale mała Ewa miała ogromne ambicje i apetyt na życie. Dzięki sprytowi i urodzie udało jej się wyrwać z tej zabitej dechami dziury i spróbowała swoich sił jako aktorka. Szło jej bardzo nędznie, ale była to świetna okazja do nawiązywania przydatnych kontaktów, a prawdopodobnie również romansów. Mozolnie, lecz skutecznie pięła się do góry, aż poznała generała Juana Perona. Stał się miłością jej życia, a ona jego. To dzięki Ewie Juan został prezydentem. Razem zmienili Argentynę z rzadko zamieszkałego państewka w prężnie rozwijający się kraj. Oboje walczyli o prawa robotników. To głównie z inicjatywy Ewy powstały sierocińce, domy starców, samotnych matek, szpitale, fundacja charytatywna, dzieci uzyskały dostęp do bezpłatnej nauki, a robotnicy prawo do strajku i podwyżek i bezpłatnej opieki zdrowotnej. Rozwijało się budownictwo komunalne. Wszystkim zaczęło się żyć o niebo lepiej.
Ale mieli też wrogów. Rządzącej parze narażali się głównie oligarchowie. Jednak Ewa nigdy nie wybaczała nikomu, kto zaszedł za skórę jej lub jej mężowi. Więzienia zaczęły się zapełniać, zaczęto zamykać redakcje gazet i stacje radiowe. W kraju zaczęła obowiązywać jedynie słuszna prawda, a wszelka opozycja była bezlitośnie tępiona. Imieniem Evity nazywane były szkoły, place, ulice, szpitale, nawet stacje kolejowe. Tłum spijał z jej ust każde słowo. Opozycja milczała lub uciekała z kraju.
Małżeństwo żyło na bajecznie wysokim poziomie. Ewa stroiła się w futra i brylanty. Mieszkali w pałacach, a ich konta bankowe pękały w szwach. Pewnie trwałoby to jeszcze długo, bo Ewa miała bardzo silny charakter. Zawiodło ciało. W młodym wieku zmogła Ewę białaczka. Na długo przed jej śmiercią lud okrzyknął ją świętą i stawiał jej ołtarze. Watykan miał inne zdanie...
Po jej śmierci Juan sobie nie poradził i jego kariera szybko się zakończyła. Nastąpił kolejny przewrót i musiał uciekać z kraju.
Trumna z zabalsamowanymi zwłokami Evity przez wiele lat przebywała w różnych miejscach poza Argentyną. A to wszystko po to, aby nie dopuścić do powrotu peronistów do władzy. Mogliby oni wykorzystać ciało zmarłej do podburzania ludu. Ewa zmarła w roku 1952, a wróciła do kraju w 1976.