Muzyka, filmy, seriale, teledyski, moda, media, idole i ikony, rewolucja w rytmie Smells Like Teen Spirit.
Seks, heroina i grunge. Supermodelki i trabanty. Laura Palmer, Courtney Love i Madonna. Jeremy i dziewczyny z teledysków Aerosmith. Kurt, Eddie, Layne, Chris i Andy. Axl i Bono. Seattle i Sub Pop. Koszule w kratę i martensy. MTV Unplugged i Beavis i Butt-head. Pokolenie X i Samotnicy. Anna Gacek w szerokim kontekście – obejmującym politykę, gospodarkę, kulturę, społeczeństwo i historię – zatrzymuje kilkadziesiąt niezapomnianych momentów popkultury. To opowieść pełna anegdot i mało znanych faktów.
Ekstaza Anny Gacek to więcej niż odpowiedzi na pytania, dlaczego Kurt Cobain opluł fortepian Eltona Johna, Agent Cooper uwielbiał słodycze, Anna Wintour nienawidziła grunge'u, Eddie Vedder zdemolował Carnegie Hall, a skromna pracownica wytwórni płytowej z Seattle wkręciła New York Timesa. To poruszająca opowieść o młodych ludziach zagubionych w swoim sukcesie, przerażonych niechcianą rolą rzeczników pokolenia. O samotności w adorującym tłumie, o pułapkach sławy, bezlitosnym świecie mediów i show biznesu, wreszcie o nieuchronnej tragedii.
Były to czasy najlepsze i były to czasy najgorsze. Były to wspaniałe czasy.
Lat dziewięćdziesiątych nie można opisać w jednej książce, to dopiero początek.
W 2021 roku ani Polska ani Świat nie potrzebuje kolejnej książki pisanej w narracji jakoby całe lata 90 należały tylko do heteroseksualnych, białych mężczyzn, którzy rozwalają pokoje hotelowe.
Ojej! Co tu sie wydarzylo? Wydaje sie, ze redakcja ksiazki przysnela. Proponuje podtytul:' You Tube na papierze' albo 'Google - dziela zebrane'.
Fajny temat i zainteresowanie autorki tematem wydaje sie prawdziwe, ale zgubilam sie kilkakrotnie - skakanie z tematu na temat i bardzo niejasna struktura ksiazki.
Jeśli jesteście ciekawi dlaczego Kurt Cobain opluł fortepian Eltona Johna, służę pomocą: otóż myślał, że pluje na fortepian Axla Rose. Już. Ta książka jest jak "chcę napisać biografię mojej ulubionej gwiazdy (Kurta Cobaina), ale w sumie nie mogę się zdecydować na jedną (zdecydowała się, na Kurta Cobaina), no i każda z nich już ma po kilka biografii, więc napiszę o całej dekadzie i wepchnę w trzysta stron tyle nazwisk ile się da (ale głównie Kurta Cobaina)"
"Lata 90. Początek" a na początku był chaos. I żaden redaktor tej książki nie przeczytał, żeby tego chaosu się pozbyć.
Choć tego może teraz nie widać, wychowałem się na kulcie lat 90. i grunge'u. Nastolatkiem stałem się pod sam koniec tamtej dekady, w gimnazjum nosiłem tylko i wyłącznie flanelowe koszule, czarne koszulki z logami zespołów, podarte spodnie łatane naszywkami. Dyskografie najważniejszych zespołów miałem w małym palcu. Żaden inny nurt nie był mi tak bliski. Tylko że lata 90. to nie tylko grunge.
O tym zdaje się zapominać Anna Gacek. Dla niej początek lat 90. to nawet nie tyle grunge, ale Nirvana. Tragiczna historia Kurta Cobaina, jego romansu z narkotykami, miłości do Courtney Love, trudnego związku ze sławą, której jednocześnie pragnął i nienawidził. Wszystko inne, co pojawia się w Ekstazie jest tylko przypisem do historii Kurta. I to, że komercyjny pop umierał, i to, że Dave Gahan przedawkował, że Madonna zrobiła wyuzdany album fotograficzny, a U2 nagrali wybitne Achtung Baby - oczywiście w odpowiedzi na grunge - to wszystko pojawia się, by wybitność i wyjątkowość Nirvany wybrzmiała jak najmocniej. Wszystko poza modą, jedyną autonomiczną częścią książki, interesującą nawet dla mnie, choć zbyt przeładowaną plotkami, wojenkami między naczelną Vogue'a a Harper's Bazaar.
To przeładowanie sprawia, że przez Ekstazę ciężko przebrnąć bez poczucia zmęczenia. Książka jest zbiorem obiegowych opinii i cytatów z wywiadów. Eddie Vedder jest grzeczny i nieśmiały (co nie przeszkadza mu zdemolować Carnegie Hall i rzucać się rusztowań sceny w publiczność), w Seattle wszyscy szukają nowej Nirvany, RHCP to niepoważne chłopaki, które dzięki francuskiemu reżyserowi otworzyły się na odrobinę artyzmu, Alice in Chains - w przeciwieństwie do smutasów z Soundgarden - potrafili się zabawić. Kurt Cobain jest rozdarty między ambicją, komercyjnym sukcesem, a wiernością punkowym korzeniom. Bono... no cóż, to Bono. I tak dalej, nic, czego nie można było wyczytać w jakimkolwiek artykule poświęconym grunge'owi czy początkowi lat 90. Zamiast jakiejś autorskiej perspektywy, Gacek serwuje niekończący się potok anegdotek, wyimków ze wspomnień, fragmentów książek. Wydawca zapowiadał szerokie spojrzenie na początek lat 90., ale okazuje ono się bardzo wąskie.
O ile Brytania ma pojawić się w kolejnej części, co tłumaczy przelotne wspomnienie rave'ów czy zupełne pominięcie britpopu, to potraktowanie rapu w trzech zdaniach - że A Tribe Called Quest zagrali koncert w ramach MTV Unplugged, że RUN DMC odświeżyli karierę Aerosmith, że U2 wchodzili na scenę do dźwięków jednej z piosenek The Disposable Heroes of Hiphopcrisy - to rzecz niewybaczalna. To rap razem z grunge'em rozwalał kiczowatość lat 80. Brakuje też - choć to może pojawi się w kolejnych częściach - jak ten cały przewrót był odbierany poza Stanami i Brytanią. W Polsce na przykład. Jak to wpłynęło na naszą lokalną popkulturę. Tak samo brakuje wyrazistego głosu autorki. Dlaczego zdecydowała się na taką, a nie inną selekcję bohaterów? Bez tego Ekstaza jest kroniką jakich wiele. O latach 90. powiedziano już chyba wszystko, kolejna książka niewnosząca świeżego spojrzenia na temat jest po prostu mało potrzebna. Chyba, że lubicie anegdoty, plotki i tabloidowy, teledyskowy styl pisania.
Ja nie lubię, uwiera mnie pisanie Gacek. Wszystko jest przełomowe, największe, najlepsze. Na szczyt dostaje się tylko po to, żeby z niego zaraz spaść, bo ktoś kolejny już się na niego wspina. Mody zmieniają się jak w kalejdoskopie, media karmią się sensacją - przede wszystkim te brytyjskie. Rock umiera, by potem zmartwychwstać i zabić pop. Nirvana jest wielka, Metallica najpopularniejsza, a Guns n' Roses to bohaterowie poprzedniej epoki. Roczne wydatki Cobaina u szczytu sławy to koszt 30 sekund November Rain. I do tego mnóstwo powtórzeń. Jeśli Eddie Vedder to nieśmiały, jeśli Nirvana to zawsze najlepszy zespół i jeśli o tym nie wiecie, to Gacek przypomni o tym za każdym razem, kiedy pojawi się nazwa tria z Aberdeen. Gdyby Ekstaza była drinking game i na każde wystąpienie MTV, wysokiej rotacji, czy "naj" - nie dotrwałbym do trzeciego rozdziału. Tego, który jak wszystkie inne nosi tytuł inspirowany Przyjaciółmi. Serial, istny fenomen lat 90. pojawia się zresztą wspomniany mimochodem. W książce tak bardzo opartej na źródłach przydałby się ich wykaz, jakaś nawet skrótowa bibliografia, żeby móc pogrzebać głębiej w temacie.
Zmęczyła mnie Ekstaza. Zmęczyła i rozczarowała. Narracja pędzi na złamanie karku, ale w tym pędzie nie ma żadnego celu. Poza udowodnieniem, że Nirvana wielkim zespołem była, może nawet największym. Ale to już powinniście doskonale wiedzieć.
Pół miliona znaków, jak informuje w mediach społecznościowych autorka, a niczego nowego się nie dowiedziałem. Duża sztuka. Do tego rozsypująca się konstrukcja całości, z rozdziałami o modzie, które nijak się mają do głównego, grunge'owego, wątku poza tym, że moda jest obok muzyki największą miłością autorki. Zupełny brak autorskich wniosków, jakiegoś świeżego spojrzenia na temat (poprzez wprowadzenie na przykład polskiej perspektywy), który wałkowany jest w mediach, książkach, filmach od 30 lat. Ot, nawet sprawne przepisanie internetu i kilku pozycji z piśmiennictwa anglojęzycznego w temacie grunge'u. Ale jak na to ile się pisało o zjawisku to bibliografia bardzo uboga.
Zainteresowani tematem nie znajdą tu nic dla siebie, bo już to wszystko zdążyli przeczytać gdzie indziej. Niezainteresowani zostaną zasypani faktami, w których gąszczu łatwo się zgubić, bo jakiegoś pogłębionego kontekstu autorka nie podaje.
Czyta się dobrze (zwłaszcza jeśli z sentymentem wraca się do lat 90.), najlepiej z YouTubem pod ręką, żeby przypominać sobie te wszystkie teledyski. Niestety temat potraktowany mocno pobieżnie. To książka głównie o Nirvanie i Kurcie, a reszta wydaje się być dodatkiem.
Czytając tę książkę czułam się trochę, jakbym czytała polską prasę muzyczną sprzed 30 lat. I o ile wciąż lubię to czasem robić i początkowo dobrze mi zrobiło zanurzenie się w nostalgii, to po 2. czy 3. rozdziale zorientowałam się, ze być może to już wszystko, co autorka ma do zaoferowania.
Doceniam research i smaczkowe anegdoty, ale narracja budowana przez Annę Gacek nie różni się ani o krztynę od tej, którą czytałam w 1995 roku. Świat, którym zafascynowana jest autorka jest skupiony na białych cis-mężczyznach, kobiety w nim pełnią funkcję czasem tylko nieco bardziej nastroszonej paprotki, rap gra się co najwyżej z głośników przed wyjściem głównej gwiazdy na scenę, na HIV umierają gejowscy hedoniści, a największą wadą Billa Cosby’ego jest bycie nudnym.
Czy naprawdę niczego się nie nauczyłyśmy przez te 30 lat? Czy nasze pole widzenia nie poszerzyło się o nowe kwestie?
Annę Gacek znam z jej audycji "Atelier" w trójce. Ostatni raz słuchałam jej jednak dekadę temu i obdarzyłam Marginesy zbyt dużym kredytem zaufania. Gacek pisze dokładnie tak, jak wyraża się w radiu - z egzaltacją godną moich nastoletnich pamiętników. Ilość patosu w tej książce jest nieznośna. 400 stron gloryfikacji białego, męskiego oblicza początku dekady - cały akapit o "Vogue" Madonny ani razu nie wspomniał inspiracji podziemną sceną społeczności LGBT w Nowym Jorku. W narracji Anny Gacek to Madonna stworzyła ten kultowy taniec. Ani słowa o rodzącej się scenie hiphopowej. Whut? Całość nie oferuje nic nowego i prezentuje głównie wybrane cytaty i parafrazy z dwóch dużo bardziej wyczerpujących kompendiów wiedzy na temat tego, kiedy lata 90 stały się latami 90-tymi czyli "I Want My MTV" i "Everybody Loves Our Town" - ta druga z resztą ukazała się na rynku polskim. Skończyłam, bo nie lubię porzucać zaczętych już książek, ale po kontynuację raczej nie sięgnę. Pozostaje nadzieja, że drugą część trylogii redakcja dopracuje nieco bardziej.
Chaos i Nirvana- dwa słowa podsumowujące te książkę. Zgadzam się ze stwierdzeniami, że tytuł powinien brzmieć „ciekawostki z lat 90”, bo przeskakiwanie pomiędzy historiami było irytujące i dużo lepiej wybrzmiałyby np. w ramach podcastu. Być może dzięki temu, pojawiające się ciągle, te same sformułowania nie byłyby tak rażące. Oczekiwania były spore, niestety skończyło się rozczarowaniem.
Obietnica: szeroki kontekst polityczny, gospodarczy, kulturowy, społeczny i historyczny. Co książka daje: kręcenie się wokół Kurta Cobaina i powtórzone 300 razy "najwyższa rotacja MTV". O niektórych rzuconych hasłach lepiej doczytać na Wiki, bo próżno szukać obiecanego kontekstu, którym się książka reklamuje.
3,8. czyta się świetnie i bardzo szybko, ale muszę odjąć gwiazdki przez chaotyczność w historiach, datach, nazwiskach i przeskakiwanie z tematu na temat. w moim odczuciu, książka ma na celu wprowadzenie, ale we wprowadzeniach kluczowa jest jasna struktura, której tutaj brakowało
Bardziej 2.8. Książka w wielu momentach jest niespójna, używa wielu powtórzeń i brakuje jej logicznego ciągu. Jest to zdecydowanie coś typu „ciekawostki lat 90”, niż powieścio-dokument. Uwielbiam Panią Annę Gacek całym sercem, aczkolwiek chyba w formie mówionej niż pisanej. Chociaż muszę przyznać, że okładka jedna z piękniejszych jakie widziałam!
Tytuł lekko mylący - powinien brzmieć "Krótka historia grunge'u, czyli Kurta Cobaina". Znowu mnie oszukali, ale przynajmniej zacząłem muzyczną eksplorację regionów słabo mi znanych + przypomniałem sobie, jakim dobrem były koncerty MTV Unplugged.
4.5. Bardzo mi się podobała, mimo intensywnie przeplatujących się wątków, które mi nie przeszkadzały. Ciekawe było ujrzenie lat 90 z jej perspektywy. Czekam na następne części.
Lata 90. to moje dzieciństwo i dorastanie, mam więc do tych czasów naturalny sentyment. Nie trzeba mnie było namawiać do sięgnięcia po „Ekstazę” – zabrałam się za nią, mimo umiarkowanych zachwytów nad książką, które do mnie dotarły.
No cóż, to była ekscytująca podróż w czasie, ale uwag mam sporo. Nie zaskoczyło mnie, że książka dziennikarki muzycznej traktuje przede wszystkim o muzyce - „Ekstaza” to hołd dla ery grunge’u, mojej młodzieńczej fascynacji. Wszystko kręci się tu wokół Nirvany, Pearl Jam i spółki, nawet Anna Wintour, Marc Jacobs i Madonna ;). Niestety, kręci się też wokół heroiny, co po dłuższym czasie jest po prostu męczące.
Największy minus „Ekstazy” to trudny do zniesienia chaos: przeskakiwanie pomiędzy wątkami, powroty (czasem z powtórkami) i dygresje, brak pogłębionej analizy i nawet to, że jednak nie w całości jest o muzyce. Może łatwiej byłoby znieść tę chaotyczną narrację, gdyby pomiędzy rodzącą się sceną muzyczną Seattle nie było nagle długiej historii o (również przeze mnie ukochanym) „Miasteczku Twin Peaks” czy opowieści z wybiegów modowych. Wszystko, co przeczytałam, jest ciekawe, ale mocno odczuwam brak równowagi. Wolałabym albo jeszcze więcej i szerzej o muzyce, albo zdecydowanie bardziej kompleksowo o pozostałych zjawiskach epoki.
Do rąk czytelników trafiła tymczasem niezbilansowana opowieść o latach 90., w której autorka prawie w całości skupiła się na Stanach Zjednoczonych. O Polsce ani słowa, o Europie raczej przy okazji. Dobrze było doczytać o tym, czego lata temu nie znalazłam w „Bravo”, no ale... chaos, chaos, chaos.
Hm, spoko, ale czy tylko mnie coś nie gra tutaj z tytułem? Dominuje Cobain i Vedder, co oczywiście cofa mnie do czasów fascynacji oboma zespołami reprezentowanymi przez wspomnianych Panów. Jednakże grunge i związana z nim tragedia niejednego ludzkiego żywota to tylko mikro ułamek historii (pop) kultury tych czasów. Za mało różnorodności. Nie dowiedziałam się wielu nowych i ciekawych rzeczy - przypomniałam sobie tylko to co przeczytałam we wczesnym wieku nastoletnim w licznych biografiach. Muszę jednak oddać sprawiedlowość, bo Pani Gacek swoją książka popchnęła mnie do sięgnięcia po muzykę, którą porzuciłam już dawno temu, a może nawet pozwoliła mi spojrzeć na nią w nowym świetle.
Nie oszukujmy się, to jest książka głównie o Kurcie Cobainie i daleko jej do bycia równym przekrojem przez lata 90. I wydaje mi się, że rozczaruje ona zarówno tych, którzy o tej dekadzie wiedzą wiele, bo nic nowego nie wniesie, jak i tych, którzy nie wiedzą nic, bo prawdopodobnie ich to zupełnie nie interesuje.
Mi bliżej byłoby do tych drugich, ALE miałam przyjemność spędzić gimnazjum ze znajomymi, dla których te tematy były bardzo bliskie. I aż do teraz sobie tego nie uświadamiałam. Ale po przesłuchaniu tej książki wszystko nagle nabrało sensu. Dla mnie personalnie było to bardzo ważne doświadczenie.
Spodziewałam się czegoś lepszego. Książka bardzo wybiórczo traktuje lata 90-te, co nie musiało być złym wyborem. Zasadniczo nie wiadomo, które aspekty autorka chciała opisać w szczególności: muzykę, narkotyki, modelki, czasopisma, kulturę Seattle tego czasu? Nie zdecydowała się na nic konkretnego, więc jest "wszystkiego po trochu a niektórych rzeczy więcej". Najwięcej miejsca poświęca (chyba) Nirvanie, ale to za mało by nazwać tę książkę reportażem o Nirvanie. Niektóre fragmenty brzmią jak strzeszczenie Wikipedii na temat historii omawianych zespołów/ wokalistów. Fragmenty o Nirvanie i Madonnie są chyba najciekawsze ale nie rekompensują nudnych i topornych fragmentów. Słaba pozycja dla fascynatów lat 90-tych, bardziej ciekawostka do przejrzenia.
Zbiór historii i anegdot napisany tak, ze ciężko było się oderwać od lektury. Czytałam i na bieżąco odsłuchiwałam wspominane utwory, oglądałam słynne teledyski, sesje… Cofnęłam się wspomnieniami do czasów poznawania muzyki dzięki MTV i gimnazjalnego etapu fascynacji rockowymi legendami początku lat 90. Ekstaza pozwala zobaczyć ten okres i jego bohaterów w pełni, z całą jego wspaniałością i tragedią. Czekam na kolejne części!
Uwielbiam podcasty Anny Gacek, w których nie raz dała dowód swej ogromnej wiedzy, wielkiej miłości i fascynacji popkulturą lat 90. Książka niniejsza wydaje się naturalnym rozwinięciem, uporządkowaniem i uzupełnieniem tego, czego można było dowiedzieć się słuchając jej audycji.
Dla czytelnika niebagatelną rolę odegra też to, ze niemal automatycznie nawiązuje się z autorką nić sympatii i nieco nostalgicznego - choć, abyście nie zrozumieli mnie źle, książka ta daleko odbiega od masy publikacji spieniężających nostalgię właśnie - współodczuwania i przeżywania na nowo wydarzeń, których "Ekstaza..." dotyka.
W tej znakomitej książce znajdziecie ogromną ilość rzeczowej wiedzy o dekadzie, dominujących w niej trendach muzycznych, modzie i ogólnie popkulturze epoki. Jak wspomniałem, z kart "Ekstazy..." bije wciąż żywa ekscytacja kulturą epoki, ale w żadnym razie nie jest to jej apoteoza. Autorka nie omieszkała wspomnieć o momentach dramatycznych i kontrowersyjnych, których niemało było w dziejach idoli lat 90.
Zdecydowanie jedna z najlepszych publikacji około-nostalgicznych, jakie czytałem i z niecierpliwością czekam na kontynuację (bo to przecież dopiero "Początek"). Polecam gorąco!
Mam duży problem z tą książką... Uwielbiam Annę Gacek, jej podcasty i audycje ale ta książka jest bardziej biografią Kurta Cobaina niż opisem początków lat 90. Nie wiem dlaczego autorka tak postąpiła. Nie jest to encyklopedia o początkach lat 90, można dowiedzieć się dużo ale aż tak dużo. Jeśli chcecie przeczytać dużo (bardzo) dużo o Nirvanie, Cobainie i jego życiu to książka dla was. Jeśli chodzi o warstwę językową to jest ona bardzo bogata i ciekawie się czyta.
chyba mój największy książkowy zawód w tym roku :( temat bardzo ciekawy, ale wykonanie... mam wrażenie, że wszystko tutaj poszło nie tak. prawie 400 stron chaosu, skakania między tematami (często potraktowanymi bardzo pobieżnie) i wciskania nirvany wszędzie, gdzie się da. do tego zero jakichkolwiek interesujących refleksji i niewiele informacji o sukcesach, jakie odnosiły wtedy kobiety - serio, trochę słabo powielać narrację o tym, że wielka kariera należy tylko do białych hetero chłopów. autorka po prostu zrobiła wielki zbiór ciekawostek o latach 90. szkoda czasu, tyle samo można dowiedzieć się z internetu.
Wiele się dowiedziałam, wiele negatywnego i zmieniającego mój pogląd na pewne postacie lub sytuację. Nie rozumiem komentarzy, że nic nowego nie wnosi. Fakt jak ktoś się mocno interesuje grungem i modą plus ewentualnie filmem to mógłby tak powiedzieć natomiast ja dowiedziałam się wiele. Szokująca i momentami - opisami wprawiająca w dyskomfort. Za dużo Cobaina momentami i Courtney do których - szczególnie po tej pozycji - nie pałam sympatią Plusik za ciekawostki o Pearl Jam i za Chrisa Cornella.
Ja wiem, że tak całkiem obiektywnie powinnam ocenić tę książkę dużo niżej. Bo wbrew nazwie, nie jest to książka o latach 90-tych.
To jest książka o Nirvanie, a konkretnie o Kurcie Cobainie, bo nazwiska innych członków zespołu pojawiają się sporadycznie, a i to jedynie w kontekście wokalisty. Historie innych zespołów i muzyków albo splatają się w jakiś sposób z losami Nirvany, albo są przedstawiane na jej tle lub w kontraście do niej. Można odnieść wrażenie, że przez całą dekadę oprócz sukcesu Nirvany i tragicznej historii jej lidera nie liczyło się nic. W porównaniu do tego, jak wiele uwagi i empatii autorka poświęca charyzmatycznej postaci Kurta, pozostali bohaterowie dekady wydają się wręcz płascy, jednowymiarowi (skandalistka Madonna, grzeczny i zatroskany Vedder, snobistyczny Bono).
A jednak jeśli biorąc do ręki tę książkę od początku pomyśli się o niej wyłącznie jak o tym, czym tak naprawdę jest, i jeśli przymknie się oko na kompletnie nieprzystające do reszty wątki (jak rywalizacja redaktorek naczelnych magazynów modowych) to można w tej lekturze zatracić się bez reszty, i mieć z niej naprawdę całkiem sporo wzruszeń. I za te wzruszenia właśnie są moje cztery gwiazdki.
W połowie załapałam, że to nie z książką jest problem a ze mną! Bo ja przecież nie przepadam za muzyką lat 90, grunge to totalnie nie moja bajka, Nirvana i te inne.. O właśnie, już samo użycie "te inne", jest tutaj wymowne i mówi wszystko o podmiocie, który książkę czytał. Generalnie, lata 90 it's not my things! Stąd to 3/5
Wspaniale wrócić do czasów nastoletnich, temat ciekawy, ale czy tą książkę ktoś redagował? Chaos niesamowity. No i zgadzam się z innymi komentującymi, skoro książka była w 90% o Nirvanie to po co to skakanie po innych tematach, tylko żeby je ledwo "liznąć"? Trzeba było po prostu napisać książkę o Nirvanie.
Przyjemne, lekkie i sentymentalne wspomnienie lat dziewięćdziesiątych w muzyce, popkulturze i modzie. Świetnie się czułem wspominając początki grunge’u, szał związany z miasteczkiem Twin Peaks czy kształtowanie się ikon tamtych czasów i ich zmagań ze sławą. Zalecam.