PIERWSZA CZĘŚĆ DYLOGII AMETYST „Wolność jest niezależnością. Absolutna niezależność byłaby jednak absolutną samotnością. Wolność jest międzyludzka. [...] Wolność jest nie tylko niepodległością, ale także możliwością autonomicznego działania. Każdy mój czyn jest wolny, o ile jest moim czynem. Tymczasem wolny czyn musi być nie tylko autonomiczny, lecz także autentyczny. Sprawcą moich czynów jestem ja sam. [...] Wolność pozytywna jest wolnością wyboru czegoś: działania lub nie działania, czynienia takiej lub innej rzeczy. Wolność pozytywna jest wolnością związania się z..., samozwiązania. Uwalniamy się zatem od czegoś, aby się z czymś na nowo związać."* Wolność jest pojęciem względnym.
3.5/5⭐️ Początkowo książka zaczynała się w miarę niewinnie, jednak kontynuując czytanie zaczynaliśmy wchodzić w świat Rin, która za wszelką cenę chciała uciec od swojego dotychczasowego życia. Wtedy pojawia się tajemniczy mężczyzna, który zmienia losy naszej głównej bohaterki. Akcja rozkręca się i coś zaczyna się zmieniać.
Uważam, że książka pod względem fabuły mogłaby być znacznie lepsza. Mamy w miarę rozbudowaną historie, jednak wszystko opiera się na smutach, które z biegiem książki przez swoją częstość zaczynały mnie już nudzić. Nie zmienia to faktu, że polubiłam bohaterów i przez zakończenie pierwszej części na pewno sięgnę po dokończenie historii.
MÓJ BOŻE TO BYŁO TAK ZŁE. Główna bohaterka była momentami irytująca. Książka nie posiada żadnej fabuły, dosłownie chyba tylko w dwóch rozdziałach się ze sobą nie pieprzyli. Kocham spicy sceny ale to było męczące. Gdyby nie to, że dostałam ją w prezencie zakończyłabym czytanie w połowie. Czytałam już 3 książki tej autorki i myślę, że więcej nie sięgnę po żadną z jej książek. Oczywiście, że były czasami dobre momenty ale było ich mało.
Ale problem miałam z mniej więcej środkiem książki, za długo nie działo sie nic, tylko spotkania i wyjazdy i nic z tego nie wynikało i nic nowego jako czytelnicy sie nie dowiadywaliśmy.
Ale Zena to pojebus XD Dawać drugą część bo musze wiedzieć co sie tam odwaliło XD
Spodziewałam się czegos o wieeeele lepszego i zawiodłam sie strasznie bo zapowiadało sie fajnie. Nie jestem w stanie powiedziec co sie działo w połowie książki bo była tak nudna i nie miała żadnej fabuły ze juz zapomnialam. Ja wiem ze to jest erotyk ale seks w dosłownie każdym rozdziale sprawia ze ta książka nie ma innej fabuły niz ruchanie sie w każdej porze dnia. Nie potrafiłam sie przez to przywiązać do głównych bohaterów i strasznie mi sie nie podoba jak zostali stworzeni(?). Główna bohaterka przez cała ksiazke zdradza swoją dziewczynę i kazdy nadal uważa ją za najlepsza i taka ma byc tez w oczach czytelników a ten facet którego juz imienia zapomniałam nie miał żadnej osobowości oprócz tego ze chce spełniać jej marzenia, chce miec ją na wyłączność i ma ciagle pustkę w oczach i sie nie uśmiecha. Przez prawie 500 stron nie było żadnej zmiany w nim przez co niesamowicie mnie wkurwial bo liczyłam ze sie zmieni przy niej i zapewne tak bedzie ale kurwa przez 500 stron nic sie nie zmieniło. Tak samo wkurwial mnie fakt ze ona dosłownie zgodziła sie na strasznie podejrzany układ ze starszym od siebie facetem którego nie zna i rozumiem ze była zdesperowana ale ona dosłownie w tej książce nie miała rozumu. Albo fakt ze przy każdej jakiejkolwiek akcji w tej książce gdzie mogło sie zrobic ciekawie ona mdlała przez natłok emocji??? i budziła sie u niego w łóżku i on sie nia zajmował i było milutko i później był seks później ona zostawała u niego później szła do kawiarni gdzie przychodziła jej dziewczyna która proponowała jej wyjście a główna bojaterka ze nie bo jedzie z szefem gdzies za granice i no lecą sobie i w samolocie oczywiście seks i dolatują, idą na jakis bankiet, tam uprawiają seks, cos sie dzieje, ona mdleje, budzi sie rano u niego i kółko sie zatacza i to tak przez cała ksiazke
Jedyne co mi sie podobało to ostatnie 15/20 stron bo sie tego rzeczywiscie nie spodziewałam ale zakończenie tez takie z dupy wiec nie wiem czy miałabym ochote czytac druga cześć nawet jeśli nie wiem co sie wydarzy dalej
2 gwiazdki ze względu na to ze podobał mi sie początek i budowanie fabuły bo zapowiadało sie ciekawie no i akcja na końcu książki tez spoko
+ jeszcze dodałabym to ze jak juz 3/4 książki to był seks to chociaz fajnie gdyby dobrze był napisany a to pozostawiało wiele do życzenia
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pióro @fortunateemm nie jest mi obce, moje serce podbiła książką "Emerald". Czy i tam razem jej się udało?
Myślę, że tak. Od pierwszych stron wiedziałam, że przepadnę w tej historii. A jest to spora cegiełka z małą czcionką ale jaka wciągająca!
Verina to 21 letnia kobieta, chorująca na cukrzycę i brak miłości ze strony rodziców. Ma jedno marzenie. Uwolnić się od nich, są uzależnieni od hazardu. Rin chcę uciec od poniżania i stresu. Na jej drodze staje Zena - fascynujący, ale też bardzo tajemniczy mężczyzna, który spełni jej marzenie. W zamian za wszystko. Verina ma być jego. Czy odważy się na ten układ? Czy cena wolności nie będzie za wysoka?
Absolutnie polubiłam główną bohaterke, która wykazała się niezwykłą odwagą i determinacją podejmując decyzję, która zaważyła o jej losie. Oddała swoją, duszę, serce i ciało obcemu mężczyźnie, ale w jakim sposób! Wszystko było na maksa naturalne, ich relacja opierała się na zaufaniu. A oni pomału poznawali siebie i swoje potrzeby. A uwierzcie mi bywało gorąco, choć czasami brakowało mi elementu zaskoczenia.
Zena - to totalna jedna wielka niewiadoma, uwielbiam go za tą troskę i poczucie bezpieczeństwa, którym otulał Rin. Tylko dlaczego to robił? Jakie miał zamiary? Te pytania kłębiły mi się w głowie przez cały czas.
Kolejnym plusem jest dla mnie tempo akcji, maksymalnie powolne, autorka jest niezwykle szczegółowa, co niektórych może drażnić, ale ja świetnie się bawiłam. Czytałam tą książkę kilka dni i bardzo przyzwyczaiłam się do wszystkich bohaterów, a było ich sporo. Nie każdy wzbudzał we mnie pozytywne emocje. Na pewno nie Caroline (dziewczyna Rin), zaborcza, zazdrosna - myślącą tylko o sobie.
Ta historia świetnie pokazała, że każdy potrzebuje czuć się bezpiecznym i kochanym. Pokazuje jak wiele czynników z przeszłości wpływa na ukształtowanie naszego charakteru. Świetnie przedstawiona zmiana bohaterów, łapie za serce. Jednak zakończenie tej historii pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi.. I mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać,aby je uzyskać.
Czysty pornol co wychodzi całkiem na plus ....lecz szkoda że przez 450 stron nie miało to praktycznie żadnej fabuły..na końcu wystąpił chory plot twist więc na 100% czytam następny tom.
Ta książka to kolejne cudo z serii kamienie miami, kolejna książka, którą pokochałam i zostanie w moim czytelniczym serduszku.
Verina od zawsze chciała uciec z domu pełnego przemocy jej rodziców hazardzistów. Ciężko pracuje, żeby kupić mieszkanie i znaleźć swój bezpieczny azyl. Cierpi na cukrzycę, a przez prace ciągle się zaniedbuje. Pewnego dnia podczas typowego dnia w pracy, spotyka tajemniczego, zimnego mężczyznę, który może okazać się jej wybawieniem. Propozycja jaką jej składa, pozwala jej spełnić marzenia i doznać spokoju.
W głównej bohaterce zakochałam się od pierwszych stron. Poczułam do niej ogromną sympatię i współczucie, jej obecną sytuacją. Na początku była bardzo nieśmiała i niepewna siebie oraz innych. Lecz z każdą kolejną stroną pokazywała swoją silną stronę, nie bojąc się samej siebie czy otaczającej ją rzeczywistości.
Zena również stał się moją miłością. Był tajemniczy, zimny i zaborczy, lecz w tym wszystkim bardzo opiekuńczy dla Rin. W wielu momentach mogę go uznać za uroczego.
Książka od pierwszych stron trzyma w napięciu. Wciągnęłam się od pierwszych stron i ciężko było mi się oderwać od tej historii.
Ta książka wcale nie była zła. Napeawde ją uwielbiam, ale obawiam się, że to przez to, że przeczytałam ją na wattpadzie i już wtedy pokochałam ją zbyt mocno. Zena mimo swojej dziwnej natury, sprawił ze oddałam mu serce i kocham go nad życie. Verina wydawała mi się dużo mniej irytująca niż na wattpadzie wiec o tyle dobrze. Nie do końca moja ocena jest subiektywna, bo nie dość ze kocham wszystkie postacie (oprócz Caroline) to jeszcze ja doskonale wiem jak to się konczy. POLECAM KAŻDEMU KTO LUBI EROTYKI I KAŻDY KTO LUBI VIBE WATTPADA
Nie spodziewałam się ze przeczytam ta książkę w jeden dzień ani tego plot twistu na koniec- Co to było ja się pytam????????? Zmęczyło mnie Już czytanie scen erotycznych w połowie ale jakoś przeżyłam
Well... cieszę się, że to już koniec 🥴 Książka miała swoje momenty i chociaż bardzo się na nią cieszyłam, bo słyszałam dużo dobrego to spodziewałam się czegoś całkiem innego. Im więcej czytałam tym moja ekscytacja z nią związana malała, a powroty do czytania były raczej ciężkie i przeważnie męczące. Główni bohaterowie okropnie mnie irytowali, jednak Zena był...hmm...całkiem ciekawie wykreowaną postacią. Mimo to niektórzy bohaterowie poboczni naprawdę zyskali moją sympatię, a wyderki rozczulały za każdym razem równie mocno do tego stopnia, że chyba udzieli mi się sympatia do tych stworzonek 🦦❤ Ciekawy zwrot akcji na koniec ale raczej nie będę w stanie przebrnąć przez kolejną część.
Życie Veriny Berry przewraca się do góry nogami, w momencie pojawienia się Zeny. Tajemniczy mężczyzna burzy jej cały, dotychczasowy „porządek”, aby poskładać go na nowo. Proponuje układ, na podstawie którego pomoże dziewczynie spełnić jej marzenie – uciec od okrutnych rodziców, którzy już od początku zmieniali świat Rin w piekło. Czerpie ona z owej umowy wiele pozytywów, ale wraz z poznawaniem kolejnych niewiadomych i pojawianiem się zagrożenia, świat Zeny zaczyna ją przerastać. Jak potoczy się dalsza historia tej dwójki?
„Amethyst. Yes, please” autorstwa FortunateEm to moje absolutne zaskoczenie. Nie ukrywam, że pierwszy tom dylogii mocno mnie zawiódł, ale kolejna część okazała się miłą odmianą. Książka naprawdę przypadła mi do gustu, czego nie spodziewałabym się po skończeniu „Amethyst. Of course, sir”.
Zakończenie pierwszego tomu faktycznie w pewien sposób na mnie wpłynęło – chciałam więcej, mimo że czułam się wyjątkowo przytłoczona treścią samej lektury. Książka była wręcz przesycona scenami erotycznymi, które zasłaniały całą fabułę. Natomiast w „Amethyst. Yes, please” role się odwróciły. Akcja nabrała rozpędu i wciągała czytelnika już od pierwszych stron. Wraz z rozgrywającymi się wydarzeniami, poznawaliśmy coraz więcej aspektów rozbudowanego świata #KamieniiMiami – odkrywaliśmy kolejne karty. Bohaterowie w ciągu wszelkich epizodów zdążyli przejść zauważalną przemianę, a na głównym planie pojawiły się także ukochane postacie z innej książki FortunateEm – „Emerald”. Ilość smutów w tej części była wyważona i tym razem nie stanowiła głównej części lektury, co także uważam za plus.
„Amethyst. Yes, please” to książka, która przekonała mnie do kontynuacji serii #KamienieMiami. Dzięki miłemu zaskoczeniu, jakie zdążyła na mnie wywrzeć, jestem ciekawa dalszych losów bohaterów. Jeśli tak jak ja zawiedliście się na pierwszym tomie dylogii, to zachęcam aby dać szansę kolejnemu – może również przypadnie wam do gustu. Warto jednak zaznaczyć, że obok scen niosących masę ciepła, przeplatają się także brutalne wydarzenia. Sama książka gatunkowo należy do erotyków, dlatego nie przypadnie każdemu do gustu i nie jest przeznaczona dla młodszych czytelników.
Książka opowiada o Verinie Berry (Rin), dwudziestokilkuletniej dziewczynie, która od zawsze chce uciec z domu rodzinnego. Jej rodzice są uzależnieni od hazardu, potrafią ją bić i zabierają jej wszystkie pieniądze, które ciężko zarobiła. Rin desperacko poszukuje wolności. Kiedy na jej drodze staje przystojny biznesmen, Zena, i proponuje jej pewien układ za uwolnienie od rodziców, dziewczyna zgadza się prawie bez wachania, mimo że jest w kilkuletnim związku. Zena oczekuje, że Rin będzie tylko jego.
Postaram się bez spojlerów opowiedzieć o tej powieści, chociaż będzie to trudne 😅. Wiele rzeczy mnie irytowało. Główna bohaterka prawie bez namysłu zgodziła się na układ ze starczym, obcym mężczyzną. Jestem w stanie zrozumieć jej desperacką potrzebę wolności, jednak nie przemówiło to do mnie, gdyż od początku wiedziała, że i tak będzie podporządkowana Zenie. Podkreślam, że Verina jest w sześcioletnim związku! Motyw zdrady w ogóle do mnie nie przemawia, przez to nie bardzo polubiłam bohaterkę. Jeśli ktoś planuje przeczytać to ostrzegam, że scen erotycznych jest po prostu mnóstwo. Naliczyłam ponad 20! Są one w każdym rozdziale i co kilka stron. Gdyby je wyciąć, to samej treści zostałoby ze 150 stron, a książka ma 480. Szczerze mówiąc przeszkadzało mi to, bo to już naprawdę było za dużo. Tymbardziej, że każda scena była bardzo podobna do poprzedniej, dialogi też były identyczne. Przez większość książki miałam wrażenie, że czytam to samo. Niezbyt polubiłam Zenę. Wiele osób wzdycha do biznesmena, jednak dla mnie był zbyt „robotowy”. Rozumiem, że mógł być taki zamysł, jednak nie przypadło mi to do gustu, chociaż Zena naprawdę potrafił być uroczy. Mimo tych wszystkich wad, uważam, że książkę czytało szybko. Jeśli szukacie książki, którą chcecie przeczytać ze względu na SMUTne sceny to to książka dla was. Nie znajdziecie w niej zbyt dużo fabuły. Aczkolwiek muszę przyznać, że końcówka zrobiła mi huragan w głowie. Z pewnością sięgnę po drugi tom, jednak nie jest to coś czego oczekiwałam. 2,5/5
Niesamowicie wciągająca książka. Może odstraszać ludzi poprzez ilość scen seksualnych, ale na mnie nie zrobiły one dużego wrażenia w porównaniu jak pierwszy raz czytałam Emerlada. Końcówka mega mocna i czekam na kolejne książki Moniki<3333
Update: Przeczytałam ją drugi raz i stwierdzam, że nie zasługuje na 5 gwiazdek. Mam już większe doświadczenie jeśli chodzi o książki i daje jej 2,75/5. Było w niej duża ilość scen seksualnych, mało fabuły wiec tak średnio. Moim zdaniem ta książka jest o wiele za długa, spokojnie zmieściła by się w 300/350 stronach a nie w 485. Jakoś połowę książki zajmowały sceny seksualne wiec słabo jak dla mnie. Brakowało mi jakiegoś rozwinięcia akcji i trochę więcej informacji o bohaterach. Niestety tego nie dostałam wiec dlatego moja maksymalna ocena to 3/5. A nawet bym jej dała 2/5, gdyby nie to, że w miarę spodobali mi się bohaterowie.
Jestem całkowicie zakochana. Książkę czytałam aż cztery razy na wattpadzie, bo była wspaniała. Kupując ją spodziewałam się czegoś mocnego i to dostałam. Książka ta, zdecydowanie jest dla osób o mocnych nerwach i dla osób, którym nie przeszkadzają sceny erotyczne bo jest ich tam ogromnie dużo. Jedyne co mi w tej książce przeszkadzało, to wątek zdrady, który tam występował. Mimo wszystko będę tą książkę polecała każdemu, ponieważ historia Zeny i Veriny jest zdecydowanie warta uwagi.
Emerald był książką we której się zakochałam, miałam spore oczekiwanie wobec dalszej twórczości autorki, jednak Ametyst kompletnie mnie zawiódł. Czytałam ją z przymusu, nie było w niej żadnej fabuły, myśle że jakieś 3/4 książki można było streścić w kilku zdaniach. W tej książce nie ma jakiegokolwiek rozwiązania sytuacji. Szczerze nie polecam
okey to było mocne mocniejsze od "Emerald" z pewnością. Strasznie irytowała mnie chwilami główna postać kobieca, Krew mnie zalewała w pewnych momentach XD Zena był przecudowny, jednak często go nie rozumiałam-mimo że jest PRZEHOT jestem zakochana w tej książce-jest mocna..bardzo ale ja to uwielbiam 😏 czekam na kolejną część, bo ta skończyła się w..ciekawym momencie który łamie mi serce
cholernie się męczyłam niestety… nie mogę się zbytnio zdecydować jaka ocenę dać ale chyba to będą słabe trzy gwiazdki. Nie przypadł mi ogólnie zamysł książki,a jeszcze bardziej jej wykonanie. Zdecydowanie bardziej pokochałam emeralda,ta książka męczyła mnie i nieźle rozczarowała. Czytając tak sobie myślałam, że ogólnie historia bardziej prawdopodobna i mniej abstrakcyjna niż porwanie w emeraldzie. Ale mimo tego czułam się bardziej wyobcowana w historii. Verina strasznie mnie denerwowała, jakby lala dlaczego chociaż raz przez cała książkę się nie postawiłaś Zenie?!!! I jeszvze ta twoja wkurzająca laska. A Zena i jego zachowanie jeszcze to wszystko przypieczętowało. Jakby chłopie oprócz słodkich słówek przez cała książkę nie powiedziałeś nic innego. Chyba po prostu fabuła i temat książki nie dla mnie. Nie czytało jej się źle, nie zrozumcie mnie źle. Ale pod koniec sceny seksu zajmujące conajmniej kilka stron były męczące. Zakończenie niezbyt mi przypadło, ale dobra podstawka pod druga cześć. Więcej nie chce rozwodzić się nad ta książka po prostu jak dla mnie słaba:(
Ilość powtórzeń w tej książce mnie zabiła XD Na co drugiej stronie musiało być wspomniane o tym jaka to Verina nie jest słodka, rozkoszna, urocza, idealna i "jego" oraz to że Zena jest niesamowicie "zaborczy". Okej
Główni bohaterowie byli nie do zniesienia, a ilości cringe'u nie zliczę. Smut na smucie bez fabuły i w którym miejscu jest to "thriller erotyczny" bo obok thrillera to nawet nie stało.
Dopiero na ostatnich 5 stronach pojawił się zarodek akcji i jakiejkolwiek fabuły. Jedyną postacią którą da się polubić jest Ron i Eli, którzy są bohaterami bardzo drugoplanowymi. Ogólnie cyrk.
Uwielbiam Monikę ale jak na razie jej książki to dla mnie totalnie nie.
Na początku historia nie przypadła mi do gustu. Niektóre dialogu doprowadzały mnie do ogromnego zażenowania i chciałam odłożyć książkę. Jednak z rozwinięciem kilku wątków książka bardziej mnie do siebie zachęciła.
lubie styl pisania autorki ale w tej ksiazce tylko to dla mnie bylo dobre. zaden bohater mi nie przypadl do gustu ani smutne sceny, ani cala fabula. a szkoda bo pierwszy tom mi sie bardzo podobal