Anna Szajbel, prezeska polskiego koncernu paliwowego, zostaje przyłapana na uprawianiu namiętnej miłości z drzewem w ekskluzywnej podwarszawskiej miejscowości. Zostaje przez to zdymisjonowana i potępiona publicznie. To tragiczne zdarzenie prowadzi ją jednak do bardzo ważnego odkrycia – kłamstwa męża, które rujnowało jej życie przez wiele lat. Za poznanie prawdy zapłaci atakiem szaleństwa, a tym samym, zaburzeniem osobowości. Wskutek urojeń bądź opętania przeistoczy się w Mathilde Spalt – żyjącą w XVII wieku, w biskupim Księstwie Nyskim, "Ziemistą", wyznającą wiarę w Matkę Ziemię i zrodzoną z Niej córkę – Starodziewicę.
Mathilde żyje z innymi kobietami w lesie, wyrzekłszy się wszystkich mieszczańskich wygód i mieszczańskich wartości, a także patriarchalno-religijnego ładu. Kiedy Kościół postanawia wyciąć las, by wreszcie je stamtąd przegonić, wypowiadają mu walkę, na którą długo nie był gotowy.
O Matko - jaka to była męczarnia. Chwilami książka ta zakrawa o grafomaństwo. Wynudziłam się niemiłosiernie próbując przebrnąć przez 300 stron pisania o tym samym (bo trzeba przyznać, że pozostałe 100 może się lekko różniły). Ile razy można napisać to samo stwierdzenie w jednej książce, gdzie jest granica parafraz? Generalnie książka ta to ciągłe maglowanie tego samego konceptu, by „odrzucić to co twarde i stręczące i połączyć się z tym co miękkie i wilgotne!” - zrozumiałam sens za pierwszym razem, za 20 już serio do mnie dotarło, ale po 300 stronach dokładnie tego samego, ale w lekko innych słowach myślałam, że mnie szlag jasny strzeli. Mogę nie być specjalistką od manifestów, ale bazowanie na jednym koncepcie, który jest przerabiany w kółko i w kółko i w kółko… tu chyba nie o to chodzi. Jeśli to jest szczyt manifestów feministycznych, na jaki nas stać, to bogowie (albo raczej boginie), miejcie nas w opiece. Nie zrozumcie mnie żle - świat potrzebuje książek feministycznych, ale błagam, niech to będzie coś lepszego. Może ta forma, ten koncept, ta konwencja, byłyby szokujące 50 lat temu, albo może nie mnie powinny szokować, ale dla mnie nie było to odkrywcze, ale monotonne. Nie szokuje mnie 400 stron o łączeniu się kobiet z naturą, ale szokuje mnie podejście, że tylko to wystarczy, by uczynić coś „manifestem feministycznym”. Zatem dlaczego nie dać tej historii 1? Cóż, sądzę, że to szczypta nawet ciekawej fabuły i moje przekonanie, że feministyczne książki są nam potrzebne, zmusza mnie do ocenienia tej pozycji łagodniej. Zgadzam się z podejściem, że należy odejść w społeczeństwie i kulturze od scentralizowanej pozycji mężczyzny - dla dobra nas wszystkim. Ale mam szczerą nadzieję, że nie taką literaturą droga. Ta książka jest po prostu słaba i chyba jedynie przychylne nastawienie do myśli, którą chce przekazać, nie pozwala ocenić mi jej gorzej.
Ale plusik dla wydawnictwa - bardzo dobrze wydana książka
3.5/5 ♀️♀️♀️♀️ Oho kiek aš įspūdžių su šia knyga apturėjau. Visų pirma, seniai nebuvo taip sunku apsispręsti dėl vertinimo, momentais norėjau duot 5, momentais radikaliai skyrėsi mano požiūris su ištransliuotomis mintimis. Labai noriu pagirti Irenos Aleksaitės vertimą iš lenkų kalbos. Lenkai visad išsiskiria savitumu tiek ekranuose, tiek knygose. Tikrai nesu žinovė, skaičiau tik Reymontą, bet man patinka, jų kūryba tokia įžeminanti, pagoniška, pirmapradė. Dar noriu pasidžiaugti ir pagirti leidyklą už drąsą, jų išleistos knygos Mes gyvuliai, Hilbilių Elegija ir ši- Heksės tikrai nepaliks abejingų. @vaida_via_istorijos priminė, jog ir aš turiu šią knygą savo arsenale, tad nusprendžiau, kad kada, jei ne dabar, ją skaityt. Autorė, beveik mano metų gimimo, sugebėjo taip supint ir suliet dvi atrodo kardinaliai skirtingas istorijas į vieną, aš pradžioj perskaičius pirmą dalį įžvelgiau joje panašumo ir drąsos su Tu kažką turi, Blogogom manierom ir net Geltonveide. Antra dalis, kurios veiksmas XVI- XVII a. kur aprašoma moterų religinė gamtinė bendruomenė vadinama žemėnėmis ir garbinanti Senomergę, ten ištisa šeiminė saga, toks vaibas buvo kaip Nuodėmių valgytojos. Pabaigoje tos dvi istorijos susiliejo į vieną sraunią beprotybės upę ir atrodo niekad kitaip nė nebuvo. Aš nelaikau savęs feministe, o čia parodytas tas, man atrodo labiau suprantamas man, eko feminizmas. Kas man knygoje nepatiko, tai neapykanta vyrams, trūko balanso tarp vyriškos ir moteriškos energijos. Vyrai, praktiškai visi parodyti tik iš blogos pusės. Vaikai nepageidautini, nelaukiami, sakoma, kad pasaulis ir taip perpildytas. Tai čia didelis NE nuo manęs. Nesuprantu šio "filantropiško" judėjimo ir laikau tai dideliu melu. Kažkas manosi esąs geresnis ir vertesnis gyventi už kitus, džiaugiasi mažėjančiu gimstamumu, ne, tai ne apie mane. Bet, knygoje moterys saugojo miškus, bandė juos atsodinti, taip pat mylėjo, augino ir milžo karves. Pienas ir varškė yra tikras gyvas maistas, o ne kokios ten avižų ar sojų paplavos, kurių aš irgi nesuprantu. Dar man atrodė, kad ši knyga yra pasaka be galo ir niekada nesibaigs, daug pasikartojimų joje buvo, bet turbūt, kad įtvirtinti tuos teiginius. Ši knyga tikrai ne kiekvienam. Bet man labai patiko rašymo stilius, toks atviras, drąsus, stačiokiškas, gašlus ir įžeminantis. Daug kalbų apie antrą galą tai čia irgi priimtina arba ne, kažkam tai bus šventa, kažkam šlykštu. Bet visi mes iš ten pat atėje. Dar ten veiksmas vyksta ir psichuškėj: "Šiuo požiūriu Charkotas išties priklausė psichiatrų humanistų elitui, savo pacientėms suteikdamas santykinę laisvę disponuoti savo asmenybėmis ir žongliruoti įvairiausiais beprotybės variantais. Kūrė privačią asmenybių kolekciją, kartais jausdamasis kaip pasaulių pakraščiuose pasiklydusių sielų valdovas, kartais kaip cirko direktorius."
Taki tam binarny feminizm, który dobrze się czytało, a który ostatecznie nie zostawi mi nic. Jako manifest feministyczny jest już po prostu anachroniczny, nie uwzględniający kłirującego się świata i w ogóle obojętny na tożsamości inne niż jednoznacznie cis. Siła czerpana z pierwiastka kobiecości i inne takie.
Strange, funny, fascinating - this book had it all. Career drama, sleepwalking, secrets, mental health, and much much more - this book is a wild ride from the first page to the last. I loved the writing and the book had a great flow to it. Sure to make the patriarchy cringe, it had me laughing, gasping, smirking, and shaking my head. I have never read a book like this one - it is surely one you will never forget - so unique and vivid. I received an advance review copy for free, and I am leaving this review voluntarily.
Agnieszka Szpila wbija Heksami szpilę we wszystko co sztywne i sterczące ! Jeśli jesteś prawdziwą wiedźmą, która nie ucieka na słowo wagina i nie boi się kobiet intensywnie skomunikowanych ze swoim ciałem, to ta książka jest dla Ciebie. Jesteśmy w niedalekiej przyszłości, w której poznajemy Annę Szajbel, prezeskę koncernu paliwowego, mieszkającą w ekskluzywnej enklawie dla bogaczy i mającą w nosie ekologię i całą lewacką retorykę. Niestety zdarza jej się lunatykować, i tak pewnej nocy zostaje przyłapana na uprawianiu seksu… z drzewem! Filmik z tego zdarzenia szybko trafia do mediów, kobieta przechodzi załamanie nerwowe, a do tego wszystkiego dowiaduje się, że przez lata była okłamywana przez męża. Finalnie Anka kończy w Tworkach. I zaczyna się szaleństwo ! Przenosimy się do innej rzeczywistości, do XVII wiecznego księstwa nyskiego i do lasu rozkoszy, w którym kobiety uciekające przed patriarchatem tworzą społeczność Ziemistych. Czczą starodziewicę, matkę Bogini, matkę Ziemię. I zaczyna się jazda bez trzymanki. Pełno tu cielesności, seksualności, rytualnych rozkoszy, wymiany mocy pomiędzy kobietami a Ziemią oraz wulw i wagin. Feminizm, ekologia, trochę poetyckiego porno, a przede wszystkim coś zupełnie świeżego w literaturze. Szpila jest niepoprawna politycznie, sarkastyczna, bezpośrednia, zbereźna i wkurwiona. A ja też jestem wkurwiona więc bawiłam się znakomicie. I przy okazji ta książka to horror dla dziadersów, szczególnie tych zamodlonych kato-katów nienawidzących kobiet. Czytelniczko dotrwałaś do końca tego posta? To daj się ponieść nowej ewangelii Starodziewicy i jej wagino-macico-czaszce!
Wooow.... There are no words that can truly capture what I think about this book - it's just a deep, joyful rush that I can’t quite articulate. It’s a journey that’s felt deeply, more than it can ever be expressed in words. This book is a must-read for anyone who is open to exploring new and different ideas, yet it also reaches into something deeply primordial and essential to our shared womanhood.
Bardzo chciałabym dać więcej niż trzy gwiazdki, bo wątki, które się tutaj pojawiają czyli wiedźmy, odzyskiwanie kobiecej seksualności, walka z patriarchatem, ekologia są tematami, które wspieram całym sercem. Niestety styl/język książki momentami mnie bardzo nużył, podobnie jak fabuła.
O ato diário de ler esse livro não foi muito legal mas, ao concluí-lo, sei que gostei de ter lido. Faz sentido? É impressionante como a autora constrói um universo um tanto mágico repleto de detalhes e faz uso de praticamente um inventário de opressões sofridas por mulheres durante anos e anos da história. Tudo aparece nesse livro: maternidade, loucura, corpo, religião, posse, prazer, sexo, masturbação, menstruação, fazeres manuais, domesticidade, natureza, ideia de coletividade… Agnieszka defende com propriedade a libertação feminina e faz críticas sarcásticas (e de um jeito bastante sagaz) ao mundo misógino que odeia e mata as mulheres todos os dias.
Nusprendžiau perskaityti tik todėl, kad gyvenime reikia patirti viską.🙂 Nesu tokių istorijų gerbėja ir jos man tikrai nėra tos bombos, kurių sprogimai mane džiugintų. Apie moterų išsilaisvinimą ir ruos "kiaules vyrus" yra prirašyta daug ir visaip. Todėl tai dar viena knyga, kurioje, galbūt, šiek tiek aštriau pasakojama moters santykį su gamta. Tik tiek.
Okay, but genuinely, I could see where Szpila wanted to go with this book. I could. It was there, but for whatever reason, they just could not get it there. This is a very bold and strange book which is intriguing and so, for me, the premise does a lot of the heavy lifting. The writing is fine, it's serviceable and readable, but I think there's just a whole lot of disconnect that I think Szpila expects the reader to connect on their own. Which would normally be fine if Szpila had supplied the tools needed to make those connections.
Overall, kind of disappointing for me. That said, I would still recommend this just because it's such a weird and intense book, and I just know there is a reader out there who will love it.
Une lecture tout à fait étonnante, qui ne plaira pas à tout le monde, ça, c'est sûr. Il est difficile de le résumer, mais c'est résolument engagé, percutant, flamboyant, un appel à la révolte et à la libération de soi en tant que femme, loin du patriarcat, de la pénétration et autres mots en P qui font du mal.
Ce roman étrange commence dans une sorte de Pologne aseptisée, moderne et ultra-riche, aux côtés d'une femme qui a tellement bien intégré l'image du patriarcat qu'elle est gavée de médocs, elle écrase quiconque est sur son chemin dont les écolos et soja-connards (sic) et a couché pour réussir. Jusqu'au jour où elle craque et devient le réceptacle d'une mémoire féminine ancienne, celle d'une lignée de femmes sorcières, proches de la Terre-Mère, qui ont créé les Terreuses, ces femmes vivant seules en communauté, avec une sexualité libérée (d'une certaine manière). On part donc ensuite dans le passé, à travers cette lignée de femmes dont la colère est un feu ardent.
Mon meilleur moyen de résumer ce roman à lire absolument quand on veut du roman féministe, c'est de dire les romans auxquels il m'a fait penser : un mélange savoureux de Viendra le temps du feu (Wendy Delorme) pour l'aspect communauté, sororité, exclusion de la société, avec une touche de Le livre d'Eve de Meg Clothier pour l'aspect médiéval et les rapports à une religion archaïque de la Terre-Mère, le tout avec une plume qui m'a fait penser à Irène Sola, entre poésie sublime et vulgarité extrême. Ca parle de cul, de fente, d'actes de frottement contre la mousse des arbres, avec des rhizomes, de sang menstruel, de jouissance, de sève, de moines obsédés par le cul, ça n'épargne rien dans une volonté de briser tout ce qui nous opprime.
Książa innej niż wszystkie jakie do tej pory czytałam. Książka, która jest buntem przeciwko wszystkiemu temu co twarde, sztywne i sterczące. To książka pełna cielesności, świadomości swojego ciała oraz nazywania części ciała po imieniu. Napisana wyjątkowym językiem z ogromem humoru, zaczepności ’biblia’ w której czcimy Starodziewicę, Matkę Ziemię i łączymy się z nią doznając cielesnych rozkoszy w nyskim lesie. To książka, która w dzisiejszych czasach powinna motywować kobiety do walki o siebie, o to co dla nas dobre, o to czego chcemy. A także ku temu by sprzeciwiać się temu co się aktualnie dzieje, sprzeciwiać się białemu staremu patriarchatowi który chce decydować o naszym ciele i naszych wyborach.
Czytając poznajemy Anna Szajbel, prezeskę koncernu paliwowego, która lunatykując zostaje przyłapana na uprawianiu seksu z drzewem… Zostaje przez to zdymisjonowana i potępiona publicznie. To zdarzenie prowadzi ją do wielu odkryć i prawd, za które zapłaci atakiem szaleństwa, a tym samym, zaburzeniem osobowości. Wskutek ten przeniesiemy się z nią do XVII wieku, a Anna stanie się Mathilde Spalt – żyjącą w biskupim Księstwie Nyskim, „Ziemistą”, wyznającą wiarę w Matkę Ziemię i zrodzoną z Niej córkę – Starodziewicę. Mathilde żyje z innymi kobietami w lesie, wyrzekłszy się wszystkich mieszczańskich wygód i mieszczańskich wartości, a także patriarchalno-religijnego ładu. Kiedy Kościół postanawia wyciąć las, by wreszcie je stamtąd przegonić, wypowiadają mu walkę, na którą długo nie był gotowy. Kobiety pokazują swoją siłę! A znakiem ich jest wagino-macico-czaszka! Polecam Wam z całego serca- to podróż po najgłębszych zakamarkach kobiecych umysłów jak i ich ciał.
Agnieszka Szpila seems to have taken Catholic symbolism to other heights such as Mother Earth and her Primal Virgin. She takes Anna Frenza from her CEO post in Warsaw and unravels it by filming her in the act of masterbating herself with a stick and driving herself to kill her husband who was pretending to be a cripple, to serving as a patient at a Psychiatric Hospital. We go further back to the 1600's where Mother Earth was realized by several women, where a great deal is discussed and the women were left dead by others or in one case by herself. Then Anna escapes from the prison with her following and puts herself at the Jasna Góra Monastery and kills all of the priests and the archbishop and the Black Madonna is transformed into a woman. It's a riveting drama to say the least, please read it.
This entire review has been hidden because of spoilers.
to bylo dziwne ale bujało. troche zbyt radykalne w pewnych momentach, niemniej podobało mi się poruszenie kwestii kobiet w kościele katolickim. wulgarna, ale taka miała być, więc to nie jest zarzut ani wada. generalnie spoko sie czytało, szczególnie ten "mitologiczny" fragment.
*3.75* 🗣️ Women, get more h*rny for Mother Nature now!!!
Anna Frenza is the HBIC of Poland’s largest oil company. She lives in the most prestigious area, in a huge house, with (almost) all the comforts she could want. Who is she to care about the loud opinions of tree huggers and jealous men who feel entitled to her position? That is, until one night she’s recorded sleepwalking into the forest, stark naked, making love to a tree. Suddenly her whole comes crashing down. Fresh after being fired from her job, Anna finds out her husband has been harboring a HUGE lie, sending her spiraling into psychological crisis. As her mental state fractures, we’re transported to medieval times, in a province ruled by the Catholic Church. Here we learn along side Anna, about a congregation of women called the Earthen Ones who refuse the patriarchy and engage in a tantalizing, taboo worship of Nature.
The witty, sharp, and vulgar writing in this story had me cracking up. I enjoyed the present timeline a lot and the feminist take on the historical world-building was good too, though I did wish there had been more go-between because Anna’s POV was so interesting to me. The disjointed fever-dream nature had me very confused in the first 1/3 of the book and by the time we were settled into the history portion, I wasn’t as engaged as I’d hoped. But OMG, once we hit the revival in the last 25%, I couldn’t put it down! I can fully say Hexes will live in my mind rent free for a long time and I don’t regret the adventure this freaky deaky, acid trip of a story took me on.
Ar šokiravo? Ne, tikrai ne. Ar patiko? Sunku pasakyti. Nesu įsigilinusi į feminizmo įdėjas, man tai svetima. Nekenčiu bet kokio fanatiško tikėjimo, rėksmingo įrodinėjimo. Ar tai liestų politiką, religiją, pažiūras. Panašu, kad ten ir einame treškindami miruolius, kad patirtume susiliejimą su Motina Žeme.
Na tikri pizdošikniai, ne kitaip. Nereikia praustis, nes purvinumas yra radikalus ekologiškas gyvenimo stilius, sąjunga su pirminiu kvapu yra gyvenimo garantas.
Labai taikliai knygoje apibūdintas gyvenimas su turinčiu priklausomybę nuo alkoholio:
"Laukta taip, kaip alkoholiko žmona laukia vyro nesėkmės, kad galų gale pajustų palengvėjimą. Sumažintų pernelyg pripumpuotos padangos slėgį. Tarsi ir gerai, kad pripumpuota, bet sunku važiuoti blogais keliais, nes baisiai krato. Kiekvienas gyvenantis su priklausomybę turinčiu asmeniu, kai tikrovė ima pernelyg grįsti, slapčia širdyje meldžiasi, kad granata pagaliau sprogtų, nesvarbu, kad bus aukų, nes nėra blogiau, kaip laukti katastrofos."
O šiaip ne alkoholikai dėl visko kalti. Knyga lyg seksualiai sutrikusių asmenų kliedesiai. Beptotnamio fantazijos.
2,75 Umęczyła mnie ta książka. To chyba najwieksze rozczarowanie tego roku dla mnie. Ciagle niedociągnięcia jezykowe sprawily, ze nie chciało mi się sięgać po nia, chociaz zamysl calosci bardzo mi sie podobal. Najbardziej podobalo mi sie zakonczenie, ale dlatego, ze ta ksiazka to po prostu manifest feministyczny
This book is such a whirlwind of surprises. Although it might seem like the description gives a lot away upfront, it still managed to shock me in ways I didn’t expect. Though definitely as weird and shockingly sexual as expected. TW for sexual assault also.
I was worried the transition into the second part of the book would be disappointing, but it seamlessly moved into a new setting which I loved equally as much as the vastly different setting described in the first part of the book. Yet there were still hints of what was to come in the first part of the book which made me want to read more.
This book left me feeling inspired and dying to read more from the author. It’s hard to even describe how beautiful and immersive the writing is. Some wacky, earthy, witchy, and powerful form of feminism was revealed to me here.
Anna Frenza is the kind of woman to grab life by the balls and take no prisoners-- it's how she became the CEO of an enormous oil company. A late night cocktail of her prescription lithium and booze ends up being a recipe for disaster as she sleep walks into a forest and copulates with a tree. Much to her chagrin the next day she discovers the ordeal was caught on video and a score of powerful men were just waiting for an opportunity to knock her down a peg. Anna Frenza's life as she knows it unravels and she is connected to the Earthen Ones, empowered women who worship one mother earth.
The premise of this book is right up my alley, unhinged female rage. I'll be honest though this was difficult for me to get through. The beginning of the book introduces Frenza and her life as the CEO of the oil company. The writing of this section felt awkward and clunky. Initially I contributed this awkward coldness to just be Anna Frenza's actual life. I didn't feel connected to her as a character because she is a cold and disconnected person. The second part of the book evolves, transports us back in time, and focuses on three generations of Spalt women and the beginning of the Earthen Ones. The pacing and prose in this part of the book is a much more enjoyable read. We learn about Helene, Ursula, and Mathilde, how their upbringings and lives shaped their beliefs in connection to a mother earth and how they spread their teachings to improve the lives of other women. The world building was intriguing but there is a considerable amount of repetition in the lives of the mother, daughter, and granddaughter and so I felt the story dragged a bit here after some time. The teachings of the Earthen Ones felt repetitive at one point and I wanted to hurry up and get through it. The last part of the story showed Anna Frenza in the old world of the Spalt women and the Earthen Ones and connects her to the present. She finds herself in a psychiatric unit with other women who've been muzzled by the surrounding men, much like the women of the Earthen Ones some time ago. I enjoyed the parallels here and felt the strange story was brought to an appropriate conclusion. Ultimately, this one fell a little flat for me and could've been more engaging with some pages trimmed. I wouldn't recommend.
Thank you to Net Galley, Knopf, Pantheon, Vintage and Anchor Publishing, and the author for the opportunity to read and review the book. All opinions are my own.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Different story, unusual writing style and overall approach. ‘ Tvoja Pukotina treba od sada biti tvoja najbolja prijateljica i tvoja savjetnica. Sve što stoji izneđu tebe i tvoje pičke odmah eliminiraj. Inače nećeš čuti njezin šapat, a upravo je u njemu mnogo putokaza kako živjeti i biti u skladu sa svim bićima svijeta.’
Chciałbym dać tej książce więcej. Dobrze, że tak wiele osób poruszyła w pozytywny sposób i kibicuję motywacji z jakiej wypłynęła, ale święta anielko, jakie to było złe.
Łatwiej jest naprawdę wypisać to co się udało: wydanie jest ładne, Kunegunde Kreppel, klasztor franciszkanów, wątki ekologiczne i beka z Podkowy Leśnej. Reszta, z ogromnym naciskiem na warstwę językową, jest dla mnie nie do przejścia. W sensie, że chciało mi się wyć z frustracji przez pierwsze 100 stron. Do tego dochodzą dziury logiczne i jednowymiarowe postaci.
Rozumiem, że jest to manifest feministyczny. Niestety jest tak nieznośnie liberalny, heterocentryczny, binarny i spod sztandaru „kobiecej energii” i jałowych ultimatów Marty Lempart, że ja mówię: nie, dziękuję.
Zaczynając tą książkę, nie miałam właściwie jakichś oczekiwań. Jedynie opis wzbudził moją ciekawość. Chciałam się przekonać jakie przesłanie za nim stoi. Po lekturze, która czasami szła mi jak krew z nosa, mogę przyznać że na pewno nie będzie to mój top przeczytanych książek z feministycznym przesłaniem. To, co na pewno było tutaj pociągające to barwny język autorki oraz pomysł łączenia kobiecości z naturą i wszystkimi jej przejawami, w tym pewnymi wątkami ekologicznymi. I tutaj wszystkie plusy się kończą. Uważam że kwestia emancypacji kobiet, podjęcia walki czy ,,wkurwu" o którym pisze Szpila, jest czymś co powinno się poruszać w dalszym ciągu. Jednak w tej powieści, feminizm autorki zawsze staje w opozycji do strony męskiej. Mężczyźni kojarzeni są z postępem cywilizacyjnym (oczywiście szkodzącym kobiecej Naturze), z fanatyzmem religijnym i samą religią stanowiącą system opresji wobec kobiet, w końcu ze wszystkim co możemy podpiąć pod kategorię toksyczej męskości. Szpila dodaje tu również dziką chuć mężczyzn, którą określa jako ,,zwierzęcą" a więc pozbawioną kontroli i przemocową - w porównaniu do popędu kobiet, gdzie dużą rolę gra świat roślin i jest on skierowany bardziej na własne zaspokojenie. I właśnie ten kontrast pomiędzy przedstawieniem strony męskiej i kobiecej, jest najsłabszą częścią tej książki. Aby emocjonalnie pobudzić czytelnika, wywołać wspomniany ,,wkurw", Szpila robi z mężczyzn głównych złoczyńców, odpowiedzialnych za całe zło tego świata. Postaci osób duchownych, tych sprawujących władzę, czy obrzydliwych mężów skupionych tylko na posiadaniu swoich (lub nieswoich) żon, często doznają upokorzenia ze strony kobiet, co dodatkowo wyzwala w nich najgorsze instynkty. I choć gdy zastanowimy się bardziej nad tą sytuacją, możemy z niej wyczytać że ich tkwienie w tej toksycznej męskości jest problemem dla obu płci, to jednak trudno wyzbyć się wrażenia, że według książki, ci ośmieszeni mężczyźni zasługują na drwinę. Moim zdaniem, ustawianie walki pomiędzy tymi dwoma płciami jako przejaw feminizmu, już dawno powinno odejść do lamusa. Feminizm niech raczej skupia się na szerzej grupie społecznej niż kobiety. Mamy mnóstwo osób zmagających się z różnymi rodzajami dyskryminacji: niehetronormatywne, transpłciowe, niebinarne, niepełnosprawne, w spektrum zaburzeń psychicznych, rożnego koloru skóry czy etnicznego pochodzenia. Do tego wszystkiego trzeba dodać również mężczyzn, dla których system patriarchalny jest również opresjonujący. Tradycyjne męskie wzorce przestają odpowiadać naszej rzeczywistości, co skutkuje ich zagubieniem, problemami z pewnością siebie. Dodać do tego możemy również narastającą wśród młodych ludzi samotność, wskaźnik samobójstw wyższy u mężczyzn, problemy z odczytaniem własnych emocji. Jest to szerszy problem, który wymaga zastanowienia nad ewentualnymi rozwiązaniami, a to o czym wspomniała, to z pewnością tylko szczyt całej góry lodowej. Walczmy o swoje prawa, o naszą cielesność, ale nie zapominajmy, że wszyscy tkwimy w tym systemie, niezależnie od płci, preferencji seksualnych, pochodzenia etc.
2,5⭐️ Hm… hm… maždaug tokios mintys sukosi galvoje, kai mąsčiau kokios mintys bus apie šią knygą. Idėja nebloga, bet galiausiai užvertus knygą ilgai galvojau, ji man patiko, ar buvo visiška nesąmonė🫣 tai idėja gera, bet jos išpildymas. Per daug sudėtingas žodynas pasirinktas, labai labai per daug metaforų. Ir nors knyga trumpa ir atrodo, kad ją perskaitysi per kelis vakarus - tikrai ne. 🫣