Jump to ratings and reviews
Rate this book

Wilcza rzeka

Rate this book
Wilcza rzeka to autobiograficzna, oparta na dzienniku, powieść drogi, która relacjonuje dramatyczne losy pisarki, samotnej matki, mieszkającej na stałe w Wielkiej Brytanii. Bohaterka planuje przeprowadzkę z małej wyspy położonej na kanale la Manche, kiedy jest gotowa do drogi, nagle na świecie wybucha pandemia. Ostatnim promem udaje jej się przepłynąć do Southampton z córką, psem i kotem, skąd wyrusza do Hastings, gdzie jednak nie czeka na nią obiecane mieszkanie. Od tego dnia próbuje przetrwać, tuła się z trzynastoletnią córką po przypadkowych stancjach, które dzieli z różnymi, imigrantami, biedakami i, takimi jak ona, życiowymi wykolejeńcami i wreszcie staje się bezdomna i trafia z córką do schroniska dla kobiet.

224 pages, Hardcover

First published October 27, 2021

5 people are currently reading
140 people want to read

About the author

Wioletta Grzegorzewska

16 books30 followers
Also published as Wioletta Greg. A writer, editor and translator born in southern Poland, she moved to the UK in 2006. She currently resides in the town of Ryde on the Isle of Wight. Wioletta has published several volumes of poetry in Poland, Canada and the UK, including Wyobraźnia kontrolowana (Controlled Imagination, 1998), Parantele (Kinships, 2003), Orinoko (2008), Inne obroty (Alternate Turns, 2010), the bilingual Pamięć Smieny/Smena’s Memory (2011), Finite Formulae & Theories of Chance (2014), the collection of short prose forms: Notatnik z wyspy (Notes from an Island, 2011) and a debut novella, Guguly (Unripened Fruit, 2014), in which she revisits the experience of growing up in Communist Poland.

From: http://www.theguardian.com/books/tran...

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
14 (12%)
4 stars
39 (35%)
3 stars
37 (33%)
2 stars
14 (12%)
1 star
5 (4%)
Displaying 1 - 25 of 25 reviews
Profile Image for Marika_reads.
638 reviews476 followers
October 20, 2021
„A co to znaczy ’Waiting for Godot’? (…)
- To tytuł takiej sztuki pisarza z Irlandii.
- Nazywał sie Godot?
- Nie, nazywał sie Beckett.
- A o czym jest ta sztuka?
- O dwóch bezdomnych włóczęgach, którzy czekają nie wiadomo na co.
- To prawie tak jak my?”.

Lubię czytać smutne książki. Nie wiem jak to o mnie świadczy, ale lubię i nic na to nie poradzę. „Wilcza rzeka” Wioletty Grzegorzewskiej jest turbo smutna i turbo przygnębiająca, szczególnie mając z tyłu głowy to, że jest to proza autobiograficzna.
Narratorka jest pisarką mieszkającą z córką na wyspie Wight na kanale La Manche. Chce się z niej wyprowadzić, a były mąż znajduje dla niej tanie mieszkanie w Hastings. Niestety właśnie wybucha pandemia, i co prawda w ostatniej chwili udaje im się opuścić wyspę, ale na miejscu okazuje się, że nagrane mieszkanie wcale na nie nie czeka. Matka z córką jak ci włóczędzy z Becketta, tułają sie bez celu. Trafiają na brudne zawilgocone stancje, gdzie poznają innych wyrzutków społeczeństwa, imigrantów, biednych tak jak one. Pomieszkują też z byłym mężem pisarki, alkoholikiem i przemocowcem, a finalnie lądują w schronisku dla kobiet.
Można więc powiedzieć, że to powieść drogi, choć nie ma w niej jasno określonego celu, oprócz wyplątania się z tej patowej sytuacji. Jest to też historia o samotności, biedzie, braku nadziei, przemocy domowej, o sytuacji kobiet samotnie wychowujących dzieci czy o byciu żoną alkoholika.
„Wilcza rzeka” jest niepokojąca, przygnębiająca i napakowana emocjami, choć niekoniecznie wprost tymi emocjami epatująca. Bo mimo tego, że silnie je współodczuwałam, to Grzegorzewska nie podaje nam ich od tak na tacy, a przynajmniej ja miałam takie wrażenie, że podglądam tę historię trochę za mgłą. I nie wiem czy to proza dla każdego, zapewne nie, ale ja bardzo polecam dla wszystkich smutnolubnych czytelniczek
Profile Image for Magdalith.
412 reviews140 followers
January 31, 2023
Ja się chyba popsułam czy coś? Bo widzę tyle dobrych opinii, i mnie też nie raz kiedyś Grzegorzewska zachwyciła, ale... to jest jakieś g***o 😟
Profile Image for Mewa.
1,238 reviews244 followers
November 21, 2021
"Wilcza rzeka" to tytuł szczery i bolesny. Pełen piękna wśród uwierającej szarości. Z szczyptą sztuki oraz kilogramami codziennych lęków. To powieść, która stanowi odbicie rzeczywistości i to rzeczywistości, która przytłacza oraz bywa brzydka. Znalazłam tutaj trudne relacje, dużo podłożonych przez los przeszkód, strach przed przyszłością, lęk żyjący w sercu od dzieciństwa czy powolne rozpadanie się dusz, które utknęły w miejscach, w jakich znaleźć się nie chciały. Przeczytałam naprawdę wierny obraz pandemii i tego, jak człowiek zostaje pozostawiony sam, a kontakt chociażby z lekarzem bywa naprawdę utrudniony. Znalazłam opisy głębokiego uczucia oraz sporo siły kobiety, która w chaosie kroczyła do przodu.

Językowo powieść napisana jest w sposób, który całkowicie do mnie trafia i przez wzgląd na to treść uderzała we mnie mocniej. Sporo tutaj pięknie skonstruowanych zdań i trafnych spostrzeżeń na temat otaczającej bohaterkę rzeczywistości. Wszystko jest takie... zgrabne. Ładne choć bolesne i brudne.

Powieść ta spodobała mi się na wielu płaszczyznach i zdecydowanie zasługuje na trochę więcej uwagi. To tytuł ważny, dobry i potrzebny. Otwierający oczy, a przy tym na swój sposób piękny.
Profile Image for Marko.
424 reviews18 followers
January 26, 2022
Dołująca książka o tułaczce, emigracji, problemach rodzinnych na tle szalejącej pandemii. Mimo, iż jest to autobiografia, nie przypadła mi do gustu bo nie dość, że o pandemii słyszy się codziennie to jeszcze książka przepełniona jest tymi obrazami z wplecionymi problemami z przeszłości. Za dużo tu czynnika obniżającego radość życia.
20 reviews
February 26, 2022
Książka jest bardzo aktualna porusza temat braku poczucia bezpieczeństwa, samotności oraz przemocy domowej i alkoholizmu, poruszająca, piękny język
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
December 7, 2021
Gorzka proza
Pandemiczne realia wtłoczyły ludzi w rzeczywistość niemalże rodem z powieści post apo. Izolacja, brak dostępu podstawowych produktów, strach stały się codziennymi towarzyszami, a do tej uciążliwej mieszanki Wioletta Grzegorzewska dodała jeszcze poczucie wyobcowania na emigracji i ciemne strony bycia kobietą.

Lockdown towarzyszący pandemii stał się dla autorki punktem wyjścia do rozliczenia się z własnym życiorysem – traumami dzieciństwa, nieudanym małżeństwem, samotnym macierzyństwem, próbą łączenia pisarstwa z pracą zarobkową, a w końcu z bezdomnością. Ponieważ bilans wypada raczej ujemnie z narracji dość mocno przebija się rozgoryczenie i rozczarowanie – związkami, relacjami międzyludzkimi, sytuacją, w której praca nie jest gwarancją godnego życia oraz wszechobecną biurokracją, która często rządzi się niezbyt logicznymi zasadami.

Nie do końca da się wyczuć dokąd zmierza ta proza. Wszystko obraca się wokół tułaczki, zdobywania jedzenia, refleksji nad nieudanym małżeństwem i byłym mężem, który co chwilę pojawia się w życiu autorki niczym zły duch. Pandemiczna codzienność w schronisku dla kobiet jest przygnębiająca i przypomina raczej wegetację, stan zawieszenia, z rzadkimi momentami wytchnienia. Emigracja tylko pogłębia poczucie wyobcowania, osamotnienia i tęsknoty.

Sięgając po "Wilczą rzekę" tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Autorka opowiada swoją historię bardzo ładnym językiem, często sięgając po metafory, mniej lub bardziej subtelne odniesienia, sama proza jest jednak tak osobista i intymna, że wywoływała we mnie poczucie dyskomfortu. Tworzenie oraz czytanie takiej literatury dla wielu osób może mieć wartość terapeutyczną, ja sama jednak chyba nie do końca potrafię się w niej odnaleźć.
Profile Image for Witoldzio.
362 reviews7 followers
November 7, 2024
Bardzo chciałbym napisać lepszą opinię, lubię szukać pozytywów, nie jestem w osądach kapryśny, ale w tym wypadku niestety się nie da. Jest to moja pierwsza książka tej pisarki, wybrałem właśnie celowo pozycję mniej znaną, bo nie lubię poznawać pisarstwa przez książki nagradzane i usilnie polecane przez Empiki i inne.
Dojechałem do strony 297 i już dalej nie mogę. Akcja stoi w miejscu, stylu nie ma, jest nijaki, ani grzeje ani ziębi, fragmentaryczny, czasem lepszy w opisach przyrody, są tam jakby namiastki talentu. Są też jakieś chwilowe próby i ambicje intelektualne, ale generalnie autorka trzyma się ziemi, książka jest przyziemna, bohaterka totalnie uwięziona we własnych problemach, nie umiejąca patrzeć na nic z boku. Pozycja pisana bez dyscypliny, bez planu, niedbale, bez szacunku dla czytelnika, czasami próbuje czymś zaszokować, ale wytrawny czytelnik dużo już w życiu przeczytal. Poczucia humoru zero, i to chyba najbardziej mi przeszkadzało. Natomiast tak autobiograficzna powieść przepełniona jest diabolicznymi postaciami mężczyzn, którzy są zazwyczaj seksualnie agresywni i jednocześnie żenująco głupi i po świńsku wręcz nielojalni. Niby to ma być kronika pandemii, ale nie ma tam refleksji nad samą pandemią, autorka musiała przecież być świadoma wszelkich kontrowersji i nie wiedziała jak ten temat podjąć, zdecydowała w to nie wchodzić. Pozostała we własnej głowie. Przyjemność z czytania była mizerna, gdybym akurat nie miał dwunastgodzinnego lotu samolotem, na który tą książkę przeznaczyłem to odłożyłbym tą lekturę wcześniej. Chcialbym by ta opowieść była lepsza, ale ratunku nie widzę. I kto tu mnie teraż przekona do sięgnięcia po te pozycje autorki które były nagradzane?
Profile Image for Dominika Adameczek.
81 reviews1 follower
December 27, 2025
Trudno oceniać autobiografię, ale w pewnym momencie miałam już dość. Od połowy książki już się męczyłam, zirytowana bohaterką. Ogólnie książka dobra (chyba) ale nie widzę, żeby do czegoś nas doprowadziła.
Profile Image for Agnieszka Hofmann.
Author 24 books57 followers
November 16, 2021
Jak zwykle, gdy czytam prozę autobiograficzną, trudno mi jest oceniać walory literackie w oderwaniu od kolei losów autorki, ale tak, to jest dobra rzecz. Hipnotyczna, wciągająca, porażająca autentycznymi ludzkimi portretami.
Profile Image for Małgorzata Mikos.
Author 4 books1 follower
December 28, 2022
Życie jest jak rzeka, nieprzewidywalne i wciąż płynące przed siebie. Wiry pojawiające się na powierzchni mącą spokój i wciągają, prowadząc ku ciemnościom. W jeden z takich wirów trafiła bohaterka tej książki i jednocześnie jej autorka...

Początek roku 2020. Świat jeszcze żyje swoim szybkim tempem, w tle szepczą o jakiejś tajemniczej chorobie, kolejne państwa zmagają się z większymi czy mniejszymi kryzysami i zachodzącymi zmianami. Jeszcze jest normalnie. Jeszcze plany i marzenia są na wyciągnięcie ręki.
Jednak w krótkim czasie wszystko zaczyna rozpadać się jak domek z kart. Życie komplikuje się bardziej i mocniej z każdym kolejnym dniem, tygodniem.
Narratorką „Wilczej rzeki” i zarazem jej bohaterką jest sama autorka, Wioletta Grzegorzewska, która z niebywałą szczerością i wrażliwością opisała zmiany, jakie zaszły w jej życiu oraz na świecie na przestrzeni ostatnich miesięcy. Od przeprowadzki z dotychczasowego miejsca do mieszkania, którego tak naprawdę nie było, od lęków i problemów rodzinnych po chaos i strach wywołany pandemią nieznanej choroby, rozpowszechniającej się w zawrotnym tempie po całym globie. Od miłości i strachu, po nienawiść, niemoc i niepewność dnia następnego. Od pełnej rodziny po samotne macierzyństwo. Od prawdziwego domu, kolejnych stancji, po pobyt w ośrodku dla kobiet. Narratorka, tułając się z nastoletnią córką, stara się przetrwać najgorsze. Kobiety na swojej drodze spotykają innych „obcych” - imigrantów, ubogich, ludzi, którzy nie pasują do reszty i do kraju, który obrali za swój nowy dom. Kobieta, będąc w zawieszeniu między normalnym życiem a życiem w niepewności, czeka na rozwiązanie jej trudnej sytuacji, bacznie obserwuje otoczenie i tworzy zapiski, które są świadectwem istnienia świata, o którym niewiele się mówi i do którego niewielu ma dostęp.

„Wilcza rzeka” to powieść niesamowita pod każdym względem - treści, szczerości, języka, emocji wylewających się niemal z każdej strony książki. Bez zbędnych fragmentów, upiększeń, przerysowań, „dodatków specjalnych od autora”. Czytelnik otrzymuje konkretną, pełną wartości treść. Historię, w której autorka w szczery sposób opowiada o prawdziwym życiu w obcym kraju. O losie tysięcy emigrantów, którzy mimo spędzenia wielu lat w danym kraju, wciąż są postrzegani jako obcy, którzy muszą walczyć z nietolerancją i trudnymi warunkami bytu. Zwłaszcza z warunkami panującymi w schronisku dla kobiet, do którego trafiła wraz z córką.
Każdy fragment tej książki oddziałuje na Czytelnika, poruszając jego wyobraźnie i emocje. Wraz z bohaterką przeżywa jej rozpacz, rozczarowanie, bezsilność. Trzyma za nią kciuki, aby los w końcu się odwrócił, a ona i jej córka odnalazły swoje miejsce i szczęście.

„Wilcza rzeka” Wioletty Grzegorzewskiej nie jest typową autobiografią czy reportażem, jakich w ostatnich latach przybywa na sklepowych półkach. To powieść, którą śmiało można zaliczyć do literatury drogi - powieści, gdzie drogą jest nie tylko sama podróż podejmowana przez bohaterów, ale przede wszystkim droga wewnętrznych przemian, jakie zachodzą w bohaterach i ich światopoglądzie. Nie jest to historia tkliwa czy „upiększona” na pokaz. Ta książka jest inna. Jest oszczędna w słowach, choć jej przekaz dotyczy tak wielu spraw ważnych w obecnych czasach i czasach, które dopiero nadejdą. Jest wspaniała, choć nie łatwa w czytaniu za sprawą całej gamy emocji w tekście. To poruszająca historia o niełatwym życiu na obcej ziemi, gdzie każdego dnia trzeba mierzyć się z dziesiątkami problemów i poczuciem bycia gorszym od innych, odrzuceniem, samotnością i zderzeniem się z szarą rzeczywistością. Zwłaszcza teraz, gdy w kraju, o którym opowiada ta książka, zachodzi tyle zmian. Wreszcie to książka o kobiecej sile i determinacji, która ma odwagę walczyć do samego końca. I robi to nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla córki.
Dla jednych Czytelników powieść będzie trudna do odbioru, dla innych – wspaniała. Mnie „Wilcza rzeka” zachwyciła od pierwszego zdania. To książka, która uczy tolerancji, której w ostatnich czasach tak bardzo brakuje między ludźmi. To również opowieść o prostych marzeniach, które są światełkiem nadziei wśród piętrzących się problemów.
To jedna z tych książek, którą każdy powinien przeczytać. Zmierzyć się z obrazem świata, do którego nie ma dostępu zwyczajny człowiek i o którym tak niewiele się mówi. To książka ważna, zwłaszcza w obecnych czasach. Czasach niełatwych i pełnych zmian.
Polecam każdemu, kto lubi dobrze napisane książki z przesłaniem, opowiadające o życiu tuż obok nas.
666 reviews13 followers
November 6, 2021
Opowieść w formie pamiętnika o życiu, kobietach, imigrantach i pandemii. O ile o tym ostatnim aspekcie często wspomina się mimo chodem, to Wioletta Grzegorzewska uczyniła z niego motyw przewodni Wilczej rzeki. Jeśli nie najlepszej, to na pewno będącej w ścisłej czołówce najlepszych książek 2021 roku.



Wiola, to kobieta po przejściach. Zbliża się do pięćdziesiątki i samotnie wychowuje córkę, Julię. Już parę razy zmieniała w życiu miejsce pobytu. Z Polski przybyła na Wyspy Brytyjskie, teraz po latach wyprowadza się z małej wysepki położonej na kanale La Manche i wraz z nastolatką, psem i kotem wsiada na prom płynący do Hastings. Podczas przeprawy dociera wiadomość o wybuchu epidemii covid 19, a na miejscu okazuje się, że została oszukana i bez dachu nad głową. Odtąd zmuszona zostaje do tułaczki po kolejnych stancjach i podjęcia walki o przetrwanie. Jedyne co stałe to miłość do pisarza Marka, tyle tylko, że on jest żonaty i mieszka w Polsce. Na ile uczucie na odległość, ma w ogóle rację bytu?



Wioletta Grzegorzewska zachwyciła mnie Stancjami, obecnie zmienia nieco charakter opowieści i robi krok do przodu. Od pierwszych zdań czaruje czytelnika, snuje historię o tym, co znane jest każdemu z nas i o tym, co wielu fascynuje - życie emigranta. Proza pisarki jest niezwykle płynna i wędruje przez przeplatające się wzajemnie czasookresy. Rzeczywistość PRL, przybycia do Wielkiej Brytanii i realia doby koronowirusa. Czytając mamy wrażenie, jakby Wiola wracała do własnych doświadczeń autobiograficznych, będąc przy tym niezwykle szczerą. Odczucie to potęguje narracja pierwszoosobowa, główna bohaterka ma tak samo na imię, jak autorka i również jest pisarką. Dla tych, co poznali Guguły i Stancje, obecna powieść stanowi kolejną odsłonę jej losów. Chociaż cofamy się do szarej rzeczywistości lat 80 XX wieku i obecnej sytuacji, kiedy każdego dnia za sprawą wirusa, świat staje na głowie, to nie ma uczucia, że tematyka przygniata swym ciężarem czytelnika. Wręcz odwrotnie. Grzegorzewska pokazuje się jako znakomita gawędziarka, meandruje między opisami, które bolą, a humorem obecnym w dialogach. Roztacza tak, jak tylko ona potrafi całą galerię osobliwości. W jej skład wchodzą kobiety z różnych stron świata, o odmiennym temperamencie i noszące odmienne bagaże doświadczeń. Nie brakuje oczywiście interesujących męskich bohaterów, jednak oni bardziej pozostają w cieniu. To panie wiodą prym i są tymi najbardziej charakternymi. Wreszcie napotykamy na życiowych rozbitków, którzy skutecznie potrafią przykuć uwagę. Olga Tokarczuk napisała "Apokaliptyczny klimat tej intymnej, biograficznej prozy hipnotyzuje i niepokoi". Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. W każdym z trzech okresów rozgrywa się mała apokalipsa, niosąca kres temu, co znane dotychczas. Po niej nic już nie jest takie same i znajdujemy się w zupełnie nowym świecie, do którego przystosowujemy się, aby ponownie doświadczyć kolejnej rewolucji życiowej. Nieustannie zadajemy pytanie o finał i dokąd ostatecznie zmierzamy. Wędrujemy w kierunku tego, co nieznane ale mimo owego niepokoju, towarzyszy nadzieja na normalność, której zalążki niezmordowanie wszyscy próbują zbudować. Zadziwiające jest, jak w niewielkiej objętościowo w stosunku do poruszanych tematów, autorce udało się zawrzeć trudnych kwestii. Przemoc domowa i trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie, nieustanna walka o przetrwanie i lepsze jutro, potrzeba bliskości i poczucia bezpieczeństwa, czy relacji zwierzę - człowiek, w której ten ostatni często zawodzi. Chociaż za każdym razem pozostają w duszy blizny, to właśnie one sprawiają, że nie brakuje sił do sprzeciwu i podniesienia z upadku. Ciosy dotykają zarówno ludzi i zwierzęta, jedni i drudzy muszą się z nimi uporać z traumą.



Wioletta Grzegorzewska snuje nostalgiczną opowieść o bólu i małych radościach. O tym, co bezpowrotnie minęło i mija każdego dnia. Bawi się słowem i formą, dotykając jednocześnie codzienności, która za każdym razem wybija się na plan pierwszy. Tu nie ma wydumanych i oderwanych od rzeczywistości historii, czy górnolotnych wzlotów. Ich miejsce zajmują zwyczajne, często bezbarwne sprawy i czynności, przedstawiające non stop prawdę o człowieku, prawdę o nas i pytaniu dokąd zmierzamy, jako ludzie. Wilczą rzeką Wioletta Grzegorzewska udowadnia, że nadal pozostaje jednym z ważniejszych głosów polskiej literatury.
Profile Image for Ilona Ziębaczewska.
194 reviews4 followers
November 17, 2021
Ona - kobieta po 40-stce, matka samotnie wychowująca dzieci, po kilku próbach samobójczych, trochę nieporadna trochę zagubiona z córką Julią, kotką Bronką i psem Leo przetaczają się przez liczne stancje. Wychowana w Polsce Ludowej liczyła po części na inną rzeczywistość, tymczasem bieda jakiej doświadcza na emigracji trzyma ją w kontrze do świata o jakim marzyła. Bohaterka jest jak tytułowa rzeka - czasem płynie z jej nurtem, od stancji do stancji, poznaje różne środowiska, czasem płynie też pod prąd. Za wszelką cenę pragnie wykazać się jako matka, to nic, że kolejny raz zje byle co, ważne by Julka miała ciepłe na obiad. Ile razy będzie się zmagać z dylematem co włożyć do garnka, czym nakarmić inne dzieci, którym doskwiera nie tylko głód, ale i brak podstawowej opieki. Bieda daje jej jednak poczucie wolności, pozwala mówić językami ulicy i elity. Czasy pandemii sprawiły, że bohaterka została całkowicie odcięta od ukochanego, żyła w ciągłym rozkroku niczym koczownik, łapiąc się różnych dorywczych prac i w międzyczasie pisząc książki.

Autorka bardzo realistycznie obrazuje dramat kobiety zdanej tylko na siebie, żyjącej ciągle na walizkach, włóczącej się po różnych stancjach. Nie raz spotkamy się tu z biedą, głodnymi dziećmi i ich obojętnymi matkami, żyjącymi od zasiłku do zasiłku, które nie mogą liczyć na żadne wsparcie.
Poza sama tematyką emigracji i opakowania jej w pandemiczną rzeczywistość mamy tu ukazane pokolenie jej córki Julii dorastającej wyłącznie przed ekranem smartfona, pokolenia on-line. Na kogo wyrosną Ci młodzi ludzie? Jakże smutny to obraz, pełen melancholii, przeplatany wspomnieniami z dzieciństwa.
Wilcza rzeka jest przykładem prozy intymnej, momentami miałam poczucie jakbym czytała czyjś pamiętnik, przewracałam kartki z wypiekami na twarzy, bo ta opowieść wzbudziła we mnie niemałe emocje. Autorka opisuje wszystko niezwykle przystępnie, nie pozbawiając tej historii ironii, a czasem czarnego humoru. Bardziej gorzka niż słodka, ale to już ocenicie sami.

"Nie wpadniesz do tej rzeki jak kamień w wodę, bo jesteś z innej materii. Będziesz się snuć na powierzchni, aż w końcu się rozpłyniesz jak poranna mgła. Taki koniec cię czeka" (s.125)
Profile Image for Aleksandra Pakieła.
70 reviews67 followers
January 10, 2022
W maju 1997 roku w Memphis trzydziestoletni Jeff Buckley wszedł do Wilczej Rzeki i utonął. Wioletta Grzegorzewska zanurza się w niej, ale - mimo przeciwności - walczy z nurtem, by utrzymać się na powierzchni.

Dotychczas nie polubiłam się z powieściami, które próbowały przedstawić nam pandemiczne tło wydarzeń. W przypadku „Wilczej rzeki” jest jednak inaczej. Autobiograficzna powieść drogi Wioletty Grzegorzewskiej jest odważna, bezkompromisowa i szczera. Przełamująca tabu seksualności kobiet, traktująca o próbach samobójczych, samotnym wychowywaniu córki, toksycznym przywiązaniu do byłego partnera, romansie z żonatym mężczyzną.

Historia ma swój początek w pierwszych dniach pandemii, kiedy pisarka, mieszkająca w Wielkiej Brytanii, zaczyna razem z córką - Julką - tułaczkę po pokojów wynajętych dla emigrantów, by, koniec końców, zamieszkać w schronisku dla kobiet, które były ofiarami przemocy domowej. Wioletta w każdym z tych miejsc próbuje tworzyć namiastkę domu - dba o czystość, wstawia kwiaty do wazonu, dba o to, by - mimo trudności - zapewnić córce to, co najlepsze. 
Książkę przeczytałam w jeden dzień, a po lekturze czułam się zmęczona - wiedząc, że jest ona oparta na prawdziwym doświadczeniu, nie mogłam nie zespolić się z bohaterką w jedno, nie wziąć na siebie jej bagażu, bólu, tęsknoty. Strona po stronie zapoznajemy się z kolejnymi przeciwnościami losu, ale także obserwujemy walkę bohaterki z nurtem Wilczej Rzeki - walkę, dzięki której staje się ona coraz silniejsza, nie tracąc przy tym empatii i solidarności z pokrzywdzonymi kobietami.

Nie wszystkie fragmenty skradły moje czytelnicze serce, ale część z nich na pewno zapadnie mi w pamięć. Zwłaszcza te o kryzysie uchodźczym i przejmująca historia dziewczynki w spektrum autyzmu - Amandy.
Profile Image for Aleksandra Magryta.
28 reviews1 follower
January 31, 2022
Bardzo mnie poruszyła historia autorki i jej córki Julki.
Smutno mi, że nie tylko Polska, ale też Anglia nie radzą sobie w tworzeniu systemu pomocy dla przetrwanek (nie lubię określenia "ofiara", bo jest naznaczone stygmą.
Profile Image for Iku.
Author 1 book8 followers
January 17, 2022
o jak boli ta książka, piękna
Profile Image for Jules.
22 reviews
May 22, 2025
Dobra obyczajówka/dramat. Nieco biografii. Wartko się czyta.
Displaying 1 - 25 of 25 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.