Książka naprawdę wciąga, podobało mi się jak była napisana historia Spiesiwcewa i to jak przeplatała się historia policjanta opowiadającego nam wszystkie te zdarzenia, zakończenie jednak nie pasuje mi do całokształtu, nie widzę powodu, motywu, ani impulsu przewodniczego, dlaczego ofiarami były tak młode dzieci, bardziej zrozumiałe byłoby, gdyby ofiarami Aleksandra były kobiety w średnim lub nastoletnim wieku, do których zebrał niechęć, a nawet swego rodzaju obrzydzenie. Wydaje mi się, że było to spowodowane naciskiem ze strony jego matki, która przyprowadzała dzieci jako „łatwą zdobycz” lub „prezent” dla syna. Szkoda mi emerytowanego policjanta, Władimira Zinera, który stracił syna z rąk tego człowieka, polubiłam jego postać. Tytuł można nawiązać do co najmniej dwóch wątków, jednim z nich jest pies, który pojawił się jako przyjaciel, zwierz domowy rodziny, ale także jako głos podpuszczający Spiesiwcewa do zbrodni i złych czynów, drugi wątek to różne mniemania, jakie miał o sobie mężczyzna i to jak widział świat, poszczególne sytuacje i czyny swoimi oczami. „Tamtego dnia chyba w pełni świadomie znienawidził ludzi. Pragnął ich poniżać. Nie będzie już zwykłym psem. Zostanie szlachetnym zwierzęciem. Sprytnym. Niebezpiecznym. Głodnym. Dobermanem”. „Czasami tylko szatan może cię uratować”.