Julka musi zjeść żabę, czyli ponieść konsekwencje swoich decyzji. A niezałatwionych spraw jest coraz więcej. Trwają wakacje. Niestety Julka nie może ich spędzić ze swoim chłopakiem Kamilem. On pojechał z kumplami na Mazury, ona jedzie z mamą do Chałup. Początkowo nudny i męczący pobyt nad morzem zmienia się, gdy dziewczyna poznaje Weronikę. Nowa koleżanka wciąga Julkę w towarzystwo instruktorów surfingu, jednak myśli Julki zaprząta przede wszystkim Kamil... Beata Ostrowicka w swojej najnowszej książce opowiada o blaskach i cieniach miłości, o buncie oraz walce o siebie, własne pragnienia i marzenia.
Wzięłam się za tą książkę, bo leżała na półce, a potrzebowałam czegoś krótkiego. Ogólnie dostałam ją kiedyś w szkole, bo inaczej pewnie nawet nie spojrzałabym na okładkę. A co do treści? Moim zdaniem nie warto. Warte przeczytania było tylko max 50 ostatnich stron, a już i to mocno naciągane. Zakończenie też kompletnie nie oddające tego co działo się w książce, po prostu za krótkie i za mało rozwiązało. Jedyne co moim zdaniem na plus to przemiana głównej bohaterki, która rzeczywiście ma jakiś sens i chociaż trochę głębi. Przez długi czas nawet się z nią utożsamiałam mimo że czasami postępowała kompletnie nielogicznie. Jednak nie sięgnęłabym po tą książkę po raz drugi i raczej nie poleciałabym jej znajomym. Sam zamysł interesujący mimo, że oklepany ale rozwinięcie totalnie do mnie nie przemawia 2/5