Jump to ratings and reviews
Rate this book

Kiedy się pojawiłeś...

Rate this book
Poruszająca historia kobiet, którym przyjdzie stoczyć nierówną walkę z przeciwnościami losu...

Małgosia jest pielęgniarką, która kocha swój zawód. Pracując na oddziale dziecięcym często musi zmagać się z trudnymi sytuacjami. Wspólnie z mężem stara się o dziecko.
Iza i Adam są małżeństwem, które mimo młodego wieku osiągnęło już bardzo wiele i ma apetyt na jeszcze więcej. Gdy dowiadują się o ciąży i o tym, że spodziewają się syna, muszą przewartościować swój idealny świat.
Wkrótce losy bohaterek splatają się w nieoczekiwany sposób. Każda z nich będzie zmuszona do podjęcia decyzji, które na zawsze zmienią ich życie.

Jakie niespodzianki przygotował dla nich los? Czy wszystkie decyzje okażą się słuszne? Jak bardzo zmieni się życie Izy i Małgosi?

304 pages, Paperback

First published January 1, 2021

16 people want to read

About the author

Anna Matusiak-Rześniowiecka

15 books1 follower
Absolwentka filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Dziennikarka i prezenterka radiowa i telewizyjna. Wykładowczyni dziennikarstwa, felietonistka, trenerka wystąpień publicznych, a także współwłaścicielka agencji ślubnej. Od roku szczęśliwa mama Maksymiliana.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
17 (41%)
4 stars
15 (36%)
3 stars
4 (9%)
2 stars
4 (9%)
1 star
1 (2%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for prozaczytana.
649 reviews207 followers
January 19, 2025
2,5/5

Wątek rodzicielstwa i dzieci to jeden z tych, po które sięgam bez zastanowienia. Miałam spore oczekiwania względem tej powieści, bo wiele dobrego o niej słyszałam. Jednak ja nie będę należeć do tej grupy. Co prawda, słuchało mi się jej dobrze, ale nieraz przewracałam oczami.

Za dużo tu skakania po różnych wątkach, które niby są ze sobą powiązane, ale tak jakoś bez większego ładu i składu. Do tego niby niektórym rzucane są kłody pod nogi, ale większość wątków rozwiązuje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki... Za mało prawdziwa ta książka, a zbyt mocno disneyowska. Dobrzy ludzie są przez cały czas wspaniali, a złych spotyka kara. Tak życie niestety nie wygląda.
Profile Image for Kasia Tkacz.
212 reviews10 followers
November 11, 2021
Powieść obyczajowa. Bardzo ckliwa, wzruszająca i mimo wszystko trudna... O życiowych wyborach, o tym, co jest ważne, jaka jest siła uczucia, miłości w niejednym wydaniu. Traumatyczne wydarzenia, różne perspektywy. Marek jest księdzem i opowiada o swoim powołaniu. Małgorzata to pielęgniarka w Centrum Zdrowia Dziecka, prywatnie stara się z mężem o dziecko...niestety bezskutecznie. Iza i Adam to szczęśliwi młodzi ludzie robiący karierę w architekturze, od studiów nierozłączni, zawsze wszystko im się udaje, do czasu...Para postanawia postarać się o potomstwo... oczywiście udaje im się to, ciąża przebiega wzorcowo, wszystko jednak do czasu. Kubuś rodzi się przedwcześnie, doznaje wylewu krwi do mózgu, lekarze nie dają mu zbyt wielu szans na normalne, zdrowe życie... Dotąd idealny, poukładany świat Izy i Adamy ulega totalnemu rozpadowi...Co takiego się dzieje? Jak potoczą się ich losy? Co będzie miała z nimi wspólnego Małgosia? Naprawdę piękna historia, przy której uroniłam niejedną łzę... I mimo że czytałam ją na raty (na jedno posiedzenie taki ładunek emocjonalny byłby dla mnie zbyt duży...) i już jakiś czas temu, to co kilka dni do mnie wraca. Często zastanawiam się, jak sama bym postąpiła będąc na miejscu każdego z bohaterów. Życie jest naprawdę przewrotne i nieprzewidywalne. Wiem na pewno, iż trzeba doceniać to, co się ma, nie tracąc jednocześnie nadziei na lepsze jutro, poprawę, optymistyczną przyszłość. Ale też nie należy zapominać, iż tak samo, jak dobro pojawia się znienacka, również złe chwile, choroby, rozczarowania i inne nieszczęścia mogą spotkać każdego z nas...

*Tak, śmiech. Człowiek ma ograniczoną ilość łez. W którymś momencie zaczyna się urządzać w tym piekle.

*Obecność mam przy łóżkach dzieci - w medycznie niewytłumaczalny sposób, za to wytłumaczalny duchowo - mogłaby w wielu przypadkach przyśpieszyć proces zdrowienia.

*Jest jakaś niezwykła więź między matką a dzieckiem. Dziecko czuje energię mamy, Chce dla niej wyzdrowieć. Wierzę bardzo w ten duchowy aspekt zdrowienia. Trochę magiczny, ale czy macierzyństwo nie jest magią?

*Miała wrażenie, że wszyscy na ulicy na nią patrzą. Że wszyscy już wiedzą. Jakby była jedyną kobietą na świecie, która za kilka miesięcy zostanie matką.

*...będę uczyła dzieciaki, będę ich zarażała miłością do naszego pięknego języka, będę ich zachęcała, by odkrywali nowe światy, dzięki książkom.

*Pewnie, że chciałby, żeby ukochana kobieta urodziła mu dziecko. Chciałby usłyszeć kiedyś wyznanie miłości od małego człowieka, w którym płynęłaby jego krew, ale czy w hałasie dziecięcych zabaw usłyszałby to, co Bóg chce mu powiedzieć. Coś za coś. Wiedział, że sens jego wyboru jest ogromny.

*Łatwo jest się kochać, wspierać, szanować i cieszyć życiem, kiedy nie ma się problemów. Trudniej odnaleźć w sobie siłę na radość, kiedy codziennie walczysz z życie ukochanego, umierającego dziecka.

*Żadne dziecko nigdy nie powinno startować w konkursie na bycie fajnym i zasługującym na miłość. Miłość powinna się należeć każdemu dziecku z automatu. Ale świat nie jest, niestety, taki jednoznaczny i oczywisty.

*Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Ostatnio zrozumiałem te słowa w bardzo dosadny sposób. Gorzej mu będzie z rodzicami, którzy go nie chcą, niż z takimi, którzy zechcą go adoptować i okazać mu miłość.

*Chciał poczuć nadzieję, że kiedyś się z tym pogodzi, może nawet odkryje piękne barwy życia, o których istnieniu nie miał pojęcia i których w innej sytuacji nigdy nie miałby szansy dostrzec. Naprawdę chciał to wszystko poczuć i...się nie udawało. Był zdumiony, jak niewiele wiemy i sobie. Jak konkretna sytuacja bardzo może odsłonić i ujawnić nawet przed nami samymi zupełnie inne oblicze naszej osobowości.

*-Synku, Bóg się pomylił i przez przypadek trafiłeś do innego brzuszka, ale na szczęście cię odnaleźliśmy. Ścisnęło mnie w gardle.

*Może nasz miłość zmieniła moje DNA - w sensie symbolicznym. Ta prawda mnie zaskoczyła, na chwilę sparaliżowała, ale po całonocnych rozmyślaniach doszedłem do kojącego wniosku, że zmienia wiele i nic nie zmienia. Wy jesteście moimi rodzicami. Nie obchodzi mnie, kim są biologiczni rodzice. Mam tylko jedną prośbę. Nie wracajmy do tego już nigdy.

*Ale czy można zapomnieć, że kiedyś ktoś cię odtrącił? Zostawił? Opuścił? Ktoś, kto dał ci życie i z definicji - miał kochać, otaczać opieką i troską, być obok, a zawiódł przy pierwszej próbie, od razu po wydaniu na świat.
Profile Image for Beata.Opowiada.
84 reviews
April 5, 2023
Czytałam tą książkę w dziwnym dla mnie okresie po porodzie i sama nie wiem czego się po niej spodziewałam. Otulenia, wzruszenia, poczucia zrozumienia? Znalazłam za to irytację, uczucie bycia oszukiwaną. Nie wiem, może powinnam przeczytać ją ponownie, żeby ocenić ją jeszcze raz? Z mojego punktu widzenia: nie polecam świeżo upieczonym matkom po ciężkim porodzie.
Displaying 1 - 4 of 4 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.