Chodząc w Tatry, można zobaczyć więcej. Nawet jeśli w górach się tylko bywa, każdy, kto w nie idzie, zmierza po skarb – tu zwyczajne sprawy nabierają nowego sensu. Aktywność, wysiłek, zmęczenie stają się czymś więcej niż tylko fizycznym doświadczeniem. Tatry to miejsce nieograniczonych możliwości, ale także lekcja pokory. W Tatrach upływ czasu staje się wyraźniejszy.
Chodząc w Tatry to zbiór esejów antropologiczno-filozoficznych o życiu w Tatrach i pod Tatrami pisanych z perspektywy mieszkańca Kościeliska, to próba zrozumienia istoty tatrzańskości i elementów, które się na nią składają. To także osobista opowieść o wieloletniej relacji z górami, o fascynacji wspinaczką i wędrówkami, o obserwacjach zmieniającej się natury – wciąż wspaniałej, mimo że coraz bardziej niszczonej przez człowieka. To także uniwersalna refleksja o przemijaniu i o tym, że w górach mocniej doświadcza się swojego istnienia.
2,5 yyyy zbiór esejów o... czymś mój błąd, spodziewałam się bardziej rozważań o samej przyrodzie, o chodzeniu po Tatrach, o przeżywaniu szlaków, a dostałam... trochę właśnie nie wiem co moja recenzja jest: zła ta książka jest: nie dla mnie
Książkę można podsumować w kilku słowach: kiedyś było pięknie, teraz jest syf. Pełna zgoda ale kto miał na to wpływ przez ostatnie 30 lat? Z bio widzę, że takie osoby jak autor, mieszkaniec Podtatrza. Z książki wynika, że podczas gdy pięknoduchy wymyślały 1563. trasę na Zamarłą ktoś im wyasfaltował polany pod parkingi i wyciął smreki pod hotele. Jak w kawale o ucieczce żółwia z zoo 'to się staaaało taaak szyyybkooo'.
Zbiór ciekawych esejów mądrze pokazujących te piękne góry. Mamy tu teksty o historii, przyrodzie, arenie brak też tych podsumowujących aktualne realia Tatr i Podtatrza, ich problemy, ale i szanse.
Przyznam szczerze, że połowy tej książki zwyczajnie nie zrozumiałem. Wydawała mi się zbyt górnolotna, napisana dla wąskiego grona taterników i wspinaczy. Z rozbawieniem przytaczałem żonie niezrozumiałe, filozoficzne cytaty. Ale ponieważ jest króciótka, stwierdziłem, że ją skończę. I dobrze. W drugiej połowie silne przesłanie ekologiczne bardzo do mnie przemówiło i poruszyło. Teraz domyślam się, że poprzednie rozdziały, dla mnie zwyczajnie nudne, mogły podobnie zadziałać na kogoś, dla kogo Tatry są ważną częścią życia. Tak więc ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, zdecydowanie polecam.
fragmentami działała na mnie na tyle silnie, iż tęsknota za górami była nie do zniesienia. i za te momenty jestem jej wdzięczny. poza nimi - dużo przyziemnych kwestii degradacji Tatr i ogólnie pojętego środowiska naturalnego. ważne, istotne, ale w porównaniu z obiecującymi metafizycznymi opisami doświadczeń wędrówki życia jakieś takie nijakie. ogółem dobra, głównie przez wzgląd na doświadczenie autora
Zbiór przemyśleń, obrazów, opowieści i wspomnień okołotatrzańskich. Choć pierwsze kilka rozdziałów powodowało u mnie wywrót gałek ocznych z powodu jakiegoś zadęcia, przemądrości i dziwnego nastroju pouczania maluczkich, to jednak w miarę kolejnych rozdziałów czytało się coraz lepiej. Polecam przetrwać początek :)
Druga część książki zdecydowanie lepsza od pierwszej, mniej pompatyczna i pełna ciekawych (choć niejednokrotnie przykrych) przemyśleń na temat natury, ekologii i konsumpcji.
Opowieści autora uruchomiły też we mnie pewną nostalgię wobec Tatr, przywołały wspomnienia z moich pierwszych wizyt w tych rejonach 15 lat temu. Mam ochotę wrócić!