"Czasami wystarczy jedno dobre słowo, by poprawić komuś dzień. Bywa też tak, że jeden nieświadomie rzucony uśmiech ratuje nas przed upadkiem w przepaść. Bo przecież nikt z nas nie chce być samotny, a niestety w tych czasach samotność staje się nieuleczalną chorobą, którą jeszcze mało kto dostrzega."
Po dzieciństwie spędzonym w domu dziecka, życie Isaaca i jego przyjaciół, wreszcie zaczyna się układać. Program telewizyjny w którym uczestniczą odniósł sukces, ich studio tatuażu zyskało rozgłos i renomę, a oni sami nie narzekają na brak pieniędzy ani na brak zainteresowania ze strony kobiet. Jednak gdy pojawia się Nina, która rozkochuje w sobie Isaaca, a następnie znika bez śladu, chłopak zaryzykuje wszystko, by dowiedzieć się, co się tak naprawdę stało.
Zabierając się za lekturę "LoveInk You" oczekiwałam przede wszystkim historii, z którą miło spędziłabym czas i pod tym względem spełniła ona swoje zadanie w 100%. Nieskomplikowana fabuła rozwija się szybko i trzyma tempo, a lekki styl autorki sprawia, że książka czyta się praktycznie sama. Bohaterowie nie są przekombinowani, po prostu para jakich, w literaturze tego typu, wiele. On, bad boy, który każdą noc spędza z inną kobietą, ona, niewinna dziewczyna, która skrywa bolesną tajemnicę. Czego zatem mi zabrakło? Wiem, pisałam, że spodziewałam się prostej opowieści, jednakże w tym wypadku, była ona za bardzo przewidywalna, zarówno fabułę jak i reakcje bohaterów można było zbyt łatwo przewidzieć, przez co nie byłam w stanie w pełni się w nią emocjonalnie zaangażować. Jednak mam wrażenie, że historie Nicka i Kallana, pod tym względem mogą być dużo ciekawsze. Podsumowując, nie ma tragedii, ale też i bez zachwytu, w skali punktowej 6.5/10.