Uczucia potrafią wykiełkować nawet w najbardziej niesprzyjającej glebie.
Do tej pory całe życie Jagody składało się z arkuszy kalkulacyjnych. Było uporządkowane i przewidywalne, najdrobniejsza rzecz miała w nim swoje miejsce. Jednak kiedy wszystko wywraca się do góry nogami, nie pozostaje jej nic innego, jak przyjąć propozycję babci i wyjechać z miasta, by przez kilka tygodni zajmować się czymś, co dotychczas było jej całkiem obce – ogrodnictwem.
Choć Jagoda obiecała babci, że pod jej opieką wypielęgnowany ogródek nie dozna żadnej szkody, okazuje się, że dziewczyna w ogóle nie ma ręki do roślin. Zadbanym do tej pory kwiatom grozi pogrom i raczej nie będą miały szansy przetrwać do powrotu właścicielki... Chyba że do akcji wkroczy przystojny sąsiad, przed którym ogrody nie mają żadnych tajemnic. Czy dzięki jego trosce w życiu Jagody rozkwitnie coś więcej niż kwiaty?
Książkę czytałam w ramach pewnego, hm, wyzwania. Rzeczywiście, czytanie tego gniota było wyzwaniem. Nadal zastanawia mnie, czemu niektóre kobiety tak namiętnie czytają takie szmiry i co w nich znajdują. Ja znalazłam jedynie błędy logiczne, seskualizację i uprzedmiotowienie kobiet oraz tani erotyzm. Pan ogrodnik ma zasadę trzech P: "Poznam, porucham, podziękuję". Zabawne, że jednocześnie autorka próbuje wykreować ogrodnika na miłego i uczynnego faceta, ale na każdym kroku pokreśla, jaki z niego sk*rwiel, który kobiety traktuje jako obiekty seksulane. Potem wspaniałomyślnie jednak dodaje, że ogrodnik pobrał życiową lekcję i się zmienił do tego stopnia, że od dwóch lat nie uprawiał seksu. No bohater.
Tymczasem jest jeszcze główna postać, czyli Jagoda. Bohaterka nie jest zbyt lotna. Ma 29 lat, a jak tylko coś jej nie wyjdzie to dramatycznie płacze czekając aż ogrodnik pospieszy na ratunek. W dodatku ciągle czyta erotyki i twierdzi, że każdy jej facet był niekompetentny w łóżku. Chyba za dużo się tych erotyków naczytała...
Fabuła jest naciągana, problemy bohaterów są typowe, czyli nieporozumienia, zdrady, ciąże itp. Natomiast każdy wątek znajduje szczęśliwe zakończenie, a bohaterowie wszystko sobie wybaczają. Co za łzawa idylla. Największy hit jest taki: autorka nie umie dodawać. Jagoda ma 29 lat, a ogrodnik 40. W książce pada zdanie, że siostra Wiktora jest młodsza od Jagody o 2 lata, co daje nam 27. Dwie strony później: "Lena, choć młodsza ode mnie o 9 lat...", czyli Lena powinna mieć 31... Kto by się tym przejmował, gdy autorka serwuje takie rzeczy: "W środku płonę, a mój fiut jest tak twardy, że mógłbym im łupać orzechy". Ogrodnik ciągle też ma ochotę zaraz rozstawić "żagiel w spodniach" na widok Jagody. Mało tego autorka propaguje seks bez zabezpieczeń, co oczywiście jest bardzo odpowiedzialną postawą, no bo przecież: "Seks w szklarni, w dodatku bez gumki, jest tak zajebisty, że ledwo sobie z tym radzę. Polecam, ale na własną odpowiedzialność". Niech mi teraz ktoś jeszcze powie, że edukacja seksualna w tym kraju jest zbędna.
Faceci do wynajęcia to seria powieściowa publikowana przez tzw. imprint Wydawnictwa kobiecego pod nazwą Niegrzeczne książki. Brak grzeczności nie pozostawia wątpliwości, że chodzi przede wszystkim o swobodę seksualną, czyli o dużą dawkę erotyki w książkach.
Dotychczas ukazały się opowieści o przygodach miłosnych ośmiu facetów do wynajęcia (czytaj: do wzięcia) przez kobiety seksualnie wyposzczone/zawiedzione/rozczarowane dotychczasowymi doświadczeniami. Panowie reprezentują różne branże zawodowe, a więc są to w kolejności ukazywania się tomów: trener, ogrodnik, kucharz, aktor, pilot, strażak, ratownik i weterynarz. Ich nagie torsy zdobią okładki wszystkich książek cyklu, co niekoniecznie robi apetyczne wrażenie, ale jak wiadomo, jest to rzecz gustu.
Na pierwszy ogień wzięłam historię ogrodnika, czyli Wiktora, czterdziestoletniego samca alfa, który mimo niekwestionowanych uzdolnień zawodowych musiał, z powodu swojego wybujałego temperamentu, wyprowadzić się z poprzedniego miejsca zamieszkania. Po dwóch latach pojawia się w sąsiedztwie jedenaście lat młodsza od niego Jagoda. Atrakcyjna dziewczyna, co na nowo pobudza zmysły Wiktora, okazuje się antytalentem ogrodniczym. Może to doprowadzić do kompletnej ruiny ogródka babci, którym miała się opiekować, ale stwarza okazję do zawarcia bliższej znajomości. Przeszkodą, obok różnicy wieku, są dla Wiktora perspektywy zawodowe Jagody, wykwalifikowanej finansistki z szansami na karierę, o jakiej na prowincji trudno marzyć.
Wybrałam książkę Katarzyny Bester, ponieważ z wcześniejszych lektur zapamiętałam ją jako niezłą pisarkę zarówno pod względem języka, jak i kompozycji fabuł. W zasadzie rozczarowania nie było, ale zbyt wielu powodów do zachwytu także. Ot, typowy erotyczny romans w ładnie ukwieconym otoczeniu.
Z dotychczasowej ósemki korzystne wrażenie wywarły na mnie swojego czasu styl i fabularna inwencja jeszcze dwóch autorek. A zatem z Facetami do wynajęcia rozstawać się na zawsze nie planuję.
Obiecałam sobie nie sięgać więcej po twórczość pani Bester, ale książka leżała na mojej półce legimi, więc w myśl zasady 'zapłacone...'.
Całe szczęście historia ta działa się w Polsce i nie była książką akcji, więc autorka nie popełniła błędu jeśli chodzi o research. A to już mocno podbija moją ocenę.
Historia Jagody i Wiktora jest o tyle ciekawa, że występuje tu całkiem spora różnica wieku.
Ona jest mocno zaburzona psychicznie i ma straszne problemy z emocjami - dosłownie miałam dość jej ryczenia. On jest w porządku, jak na samotnego bawidamka. Książkę czyta się szybko, ale wątpię, by pozostała w mojej pamięci.
Denerwowały mnie ciągłe przekleństwa, nawet w miejscach, gdzie nie były potrzebne. Wątek z 'zerwaniem' i powodem tego działania żenujący, zważywszy na wiek Wiktora. Serio, dojrzały facet, a zachowanie jak w liceum.
Przy końcówce wszystkie wątki nieco za szybko zakończone. Jakby autorce nie chciało się już ciągnąć historii i zamknęła, co się dało - już, teraz, natychmiast. A scena zaręczyn już tak wyświechtana, że szok, że ktoś jeszcze o takich pisze.
Reasumując. Historia jest lekka, całkiem przyjemna. Bardzo dobrze napisane sceny seksu. Nie ma przesadnie dużo opisów, a i można wyciągnąć jakieś informacje o kwiatach, choć mi bliżej do książkowej Jagody, bo u mnie nawet kaktusy nie przeżywają 🤪 Choć książka nie jest wysokich lotów, jest jedną z lepszych spod pióra autorki.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Po przeczytaniu pierwszego zdania już wiedziałam, że nie będzie to moja ulubiona książka tej autorki. Im dalej w fabułę, tym bardziej utwierdzałam się w swoim przekonaniu. Wydaje mi się, że autorki romansów/erotyków prześcigają się w wymyślaniu kolejnych określeń na penisa. Bo napisanie członek/penis jest za mało kreatywne. Lanca, sikawka, pień... To naprawdę boli po oczach. Nie lubię wybielania jakiejkolwiek kradzieży, obojętnie jaką historyjkę będzie to otoczone. Nie jestem w stanie przełknąć, że ta bohaterka niemalże nie została ukarana bo miała ciężką sytuację, chlip chlip. A, i drama/wielkie załamanie akcji, to powtórka z rozrywki. Nawet nie chce mi się o tym pisać. Przechodząc do plusów, kwiatuszki naprawdę były uspokajającym aspektem całej fabuły. Jagoda i Wiktor byli ludźmi z krwi i kości, a całość utrzymana jest w humorystycznym tonie.
Nie wiem, czego ja się właściwie spodziewałam? Erotyk (opisy🤢), romans, praca. Aleeeee!
Miło się zaskoczyłam ilością ogrodniczych wstawek (dla nich czytałam tą powieść), bo byłam przekonana, że będzie ich mało albo zostaną przytoczone relacją bohaterów. Autorka stworzyła... ciekawe osoby. Umiejętności Jagody w ogrodzie wołają o pomstę do nieba (podlewanie w południe, przestawianie roślin na noc, nawożenie nierozcieńczonym preparatem🙈 no dziewczynoo) + ciągłe ratowanie "jej" roślinek przez obiekt westchnień stawało się z czasem monotonne. Wiktor... tu, chyba nie potrzeba komentarza🙄, ale scena z epilogu była dobra. Poza tym zaskoczyły mnie niektóre rozmowy bohaterów, bo brzmiały naprawdę sensownie (tak życiowo).
Książka na kilka posiedzeń, mało wymagająca: 1,75/5🤷♀️
Książka zaczyna się od gorąąąącej sceny. Później nie jest wcale chłodniej. Dla kogoś kto, tak jak ja, jest przyzwyczajony do lżejszej, bardziej zabawnej odsłony książek Katarzyny Bester, może to być niemałe zaskoczenie. Kiedy już minie pierwszy szok, książkę się czyta bardzo przyjemnie. Mamy tu dużą różnicę wieku między bohaterami, ale historia jest tak dobrze poprowadzona, że wydaje się być życiowa, taka, która z łatwością mogłaby się wydarzyć naprawdę.
Jedyne co mnie zastanawia to nieodparte wrażenie, że ja już kiedyś gdzieś o Jagodzie i Wiktorze czytałam. Sąsiad ogrodnik, babcia wyjeżdżająca w podróż życia, uśmiercane kwiatki, siostra w ciąży... To wszystko jest jakby znajome... Może było tak (nigdzie w książce nie znalazłam tej informacji), że "Ogrodnik..." powstał jako opowiadanie i został zamieszczony w którymś ze zbiorów, które wcześniej czytałam, a później został rozszerzony o pewne sceny i wydany jako książka. Nawet jeżeli tak było - jakoś mi to nie przeszkadza.
Czytałam już książkę Katarzyny Bester, która bardzo mi się spodobała i tym razem się nie zawiodłam. Bardzo szybko się ją czytało, niektóre zdania i dialogi były naprawdę świetne! No co ty dużo mówić: cudowna książka! Polecam!
... "Drogi pamiętniku jeśli ksiazka jest na promce za 5 zł to znaczy że masz się powstrzymać przed kupnem bo ci to banie zryje i spawi że będzie mieć ochotę walić resztkami neuronów o ścianę."
Jagoda to dwudziestodziewiecioletnia księgowa, która na skutek redukcji etatów w firmie traci pracę. Załamana kobieta przyjmuje propozycję babci, która właśnie wyrusza w podróż życia, i decyduje się pilnować domu starszej kobiety i dbać o jej ogród. Niestety okazuje się, że dbanie o ogródek babci jest trudniejsze niż dziewczynie się wydawało. Niespodziewanie z pomocą przychodzi jej bardzo przystojny sąsiad, który przy okazji z zawodu jest ogrodnikiem.
Drugi tom serii "Faceci do wynajęcia" okazał się równie dobry, jak nie lepszy, od pierwszego. Od samego początku historia Jagody mnie wciągnęła. Czytając o jej perypetiach bawiłam się świetnie! Utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam książki Katarzyny Bester przede wszystkim za humor! Nieźle się uśmiałam przy tej książce i nie mogłam się od niej oderwać. Historia, jak to przy romansach bywa, była prosta i przewidywalna, ale w tym przypadku nie była to wada. Wręcz przeciwnie - pragnęłam niezobowiązującego romansu i go dostałam. Pokochałam uroczo nieogarniętą Jagodę i rycerskiego Wiktora, przeniosłam się do ogrodu babci Zosi oraz uświadomiłam sobie, że tak jak główna bohaterka ręki do roślin to ja nie posiadam...
Myślę, że dobra zabawa przy tej książce jest po prostu gwarantowana, dlatego z całego serca ją polecam!
Jagoda to trochę taka pick me, bo ona nie umie w rośliny, a ten przystony sąsiad tak i musi jej pomóc👉👈. A tak serio to na plus na pewno to, że jest to faktycznie erotyk, a nie romans. Czy jest dobry? Kwiestia subiektywna. Dla mnie? Nie wiem, bo jej nie pamiętam. Ale randkująca babcia to hit xD