PO PYPCIACH NA JĘZYKU, NIEDORAJDZIE I ZERZE ZAHAMOWAŃ CZAS NA MROCZNEGO EROSA. O PYPCIACH W JĘZYKU POLITYKI
Powiedzmy to sobie od razu, żeby nie było niedomówień: nie jestem ani specjalistą od języka polityki, ani tym bardziej jego miłośnikiem. Język ten jednak ma pewną cechę wspólną z piosenkami disco-polo, którym w dużej części poświęciłem poprzednią książkę. Otóż ani jednego, ani drugiego nie da się nie słyszeć.
Wpadłem więc na pewien pomysł: żeby się przed nim bronić, żeby nie zaczął on infekować mojego języka, postanowiłem — wprost przeciwnie — uważniej się w niego wsłuchiwać, brać pod lupę poszczególne jego frazy, interpretować, psychoanalizować i dekonstruować. Mam poczucie, że w ten sposób wzmacniam własny układ odpornościowy, bo w jakimś sensie rozbrajam ten nieznośny język — także śmiechem. Jeśli zdecydują się Państwo tę książkę przeczytać, to istnieje prawdopodobieństwo (badania laboratoryjne w toku, efektów ubocznych nie stwierdzono), że i Państwa układ odpornościowy zostanie wzmocniony. Michał Rusinek
Michał Rusinek urodził się w 1972 roku w Krakowie i nadal tam mieszka – z rodziną. Był sekretarzem Wisławy Szymborskiej, teraz prowadzi Jej fundację. Pracuje na Wydziale Polonistyki UJ, gdzie prowadzi wykłady z teorii literatury i retoryki. Bywa tłumaczem z języka angielskiego, zdarza mu się pisywać książki dla dzieci i dorosłych oraz układać wierszyki czy teksty piosenek. Pisuje felietony o książkach i języku.
Rusinek w swoich felietonach doprowadza mnie do łez, niestety nie tylko ze śmiechu. Bo jego obserwacje wydarzeń społeczno-politycznych są jednak bardziej straszne niż śmieszne. Autor z chirurgiczną precyzją rozkłada na czynniki pierwsze język polityków i polityczek, który otacza nas z każdej strony, a że słowa mają olbrzymią moc, okazuje się, że zbyt często podbijamy bębenek zjednoczonej prawicy, chociaż totalnie się z nią nie zgadzamy.
Początkowo zaskoczyła mnie polityczność tej książki - myślałam, że podobnie jak poprzednie książki autora były raczej o ogólnych zjawiskach językowych występujących w danym środowisku, tak ta będzie analizą języka polityki w szerokim zakresie. Przegapiłam gdzieś informację (a może nigdzie jej nie było?), że jest to zbiór felietonów pisanych prawdopodobnie gdzieś na przestrzeni lat 2015-2021. Bardzo dużo jest nawiązań do konkretnych wydarzeń - Strajku Kobiet, wypowiedzi poszczególnych polityków czy kampanii wyborczych, a Michał Rusinek zdecydowanie nie kryje swoich poglądów. Chyba dlatego z początku trudno mi się tego słuchało (mimo że z poglądami autora zgadzam się w zdecydowanej większości), po prostu nie spodziewałam się jak bardzo osobista jest ta książka. Niemniej uwagi językowe są jak zawsze w punkt, a autor zarówno pisze, jak i czyta swoją książkę dowcipnie i z charyzmą.
8/10 - bardzo dobra. Niemniej, przyznać zmuszonym iż nieco ambiwalentny stosunek do tej pozycji posiadam. Z jednej strony cieszy serce, że ludzkie pany jeszcze przez cenzurę takie treści puszczają (choć rzecz jasna, woleliby już nie, jak widać po próbach knebloustaw medialnych). Z drugiej zaś arcysmutno się robi, że materiał źródłowy do niej naprawdę powstał, faktycznie istnieje i niestety się, z każdym dniem nierządów dojnej zmiany, multiplikuje...
„Mroczny Eros” to zbiór felietonów Michała Rusinka, które ukazywały się w prasie w latach 2020-2021. Autor rozkłada w nich na czynniki pierwsze wypowiedzi polityków będących ówcześnie u władzy, a więc Prawa i Sprawiedliwości.
Poprzednie tomy z tej serii – dotyczące wyrażeń charakterystycznych dla języka polskiego, tekstów piosenek disco polo i języka poradników – podobały mi się. Może nie pamiętam już dziś dokładnie ich treści, ale podczas lektury bawiłam się dobrze. Myślę że, gdy ktoś sięgnie po nie za 10 czy 20 lat będzie miał podobne odczucia, bo tematy tam poruszone są uniwersalne i ponadczasowe.
Z „Mrocznym Erosem” mam natomiast jeden – za to duży – problem. Niestety ta książka – choćby nie wiem jak błyskotliwie napisana, czego Michałowi Rusinkowi nie można odmówić – dzisiaj jest już po prostu nieaktualna. Zarówno pandemia jak i rządy PiS-u to wspomnienie. Momenty z tego okresu, które na dłużej zostały w świadomości społeczeństwa w „Mrocznym Erosie” przeplatają się z takimi, które były ważne, tylko gdy powstawały felietony. Nie przetrwały próby czasu. Uważam, że lepiej byłoby, gdyby na zawsze zostały w prasie.
Poglądy autora zdeterminowały treść i książka wpadła na tory propagandowo moralizatorskie, co mi bardzo popsuło odbiór. Autor poświeca dużo czasu na opisywanie memów, co jest trochę dziwne. "Akcja" skupia się na opisywaniu wydarzeń z ostatnich miesięcy i możliwe że za jakiś czas będzie totalnie niezrozumiała dla młodych czytelników. Ogólnie jednak zabawna, chociaż to śmiech przez łzy.
Moim zdaniem książka jest kontynuacją "Dobrej zmiany". Polityczny klimat i taki śmiech przez łzy. Trudno uwierzyć, że takie wypowiedzi padają od polityków. Język książki jak zawsze na najwyższym poziomie.