Jump to ratings and reviews
Rate this book

Łódź Ulissesa

Rate this book
Oto skromny, krótki przewodnik, mający za zadanie ułatwić czytelnikowi poruszanie się po nowym polskim przekładzie „Ulissesa”, a zatem będący i jakby przypisem do niego. Po trosze naświetla czas i miejsce akcji, przedstawia autentycznych i fikcyjnych bohaterów, czasami wyjaśnia nieco tło historyczne albo polityczne, podsuwa najczęściej spotykane interpretacje poszczególnych wydarzeń czy całych epizodów, a nawet podejmuje analizę ich stylu. Zbiór tego typu komentarzy do jednej książki często określa się w krajach anglojęzycznych terminem „companion”, czyli towarzysz, i „Łódź Ulissesa” zupełnie świadomie takiego właśnie towarzysza trochę przypomina. Od klasycznego „companiona” odróżnia ją jednak to, że zawiera również dość obszerny przegląd najciekawszych potyczek translatorskich, jakie stoczył tłumacz w pracy nad przekładem, stanowi więc jednocześnie wybiórczy zapis przygód autora w drodze do jego tłumaczeniowej Itaki. Niektóre z tych jak gdyby diariuszowych zapisków mają charakter intymny, osobisty, inne – a jest ich zdecydowana większość – odsłaniają przekładową maszynerię, tłumaczą się z tłumaczenia lub pokazują meandryczną trasę, którą podążał autor ku co bardziej problematycznym albo malowniczym rozwiązaniom. Jeden z pierwszych życzliwych czytelników „Łodzi Ulissesa” nazwał ją szalupą ratunkową dla odbiorcy. Jeśli ta książka rzeczywiście spełnia taką rolę, to autor może jedynie wyrazić wdzięczność losowi, że nie okazała się nikomu niepotrzebna.

Maciej Świerkocki

409 pages, Unknown Binding

First published October 14, 2021

12 people are currently reading
83 people want to read

About the author

Maciej Świerkocki

72 books3 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
23 (71%)
4 stars
8 (25%)
3 stars
1 (3%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for Rafal.
427 reviews17 followers
April 4, 2022
Czytałem "Łódź" równolegle z samym "Ulissesem" i to był bardzo dobry pomysł.

Najpierw rozdział z "Łodzi" i od razu właściwy z "Ulissesa".

Ta książka to jest nie tylko pasjonujący dziennik translatorski opisujący zmagania z językową materią, ale przede wszystkim świetnie napisany przewodnik po świecie "Ulissesa": kluczowe elementy fabuły są streszczone i osadzone w tradycji homeryckiej, postaci osadzone zarówno w Odysei jak i dublińskiej rzeczywistości.

Myślę, że mogę bez specjalnej egzaltacji powiedzieć, że dzięki "Łodzi" czyta się "Ulissesa" łatwiej, ale przede wszystkim przyjemniej, gdy odnajduje się literackie zagadki, którą są w powieści pochowane.

Nie popadajmy w zbytni entuzjazm: Mimo, że notowałem sobie wszystko, co odnalazłem to i tak mam wrażenie, że to niewielki ułamek tego, co w tej powieści jest pochowane.

Więc wszystkim, którzy chcieliby się z "Ulissesem" zmierzyć polecam taką równoległą lekturę z ołówkiem w ręku.

Chociaż jednocześnie muszę powiedzieć, że z nie każdym wyborem translatorskim się zgadzam.

Na przykład wybór bardzo często powtarzanego w powieści słowa oznaczającego slangowe określenie pieniędzy. Tłumacz zdecydował się na wyraz "flota" i uważam, że nie był to dobry wybór. "Flota" wydaje mi się zbyt sezonowa, trochę tak jak "siano" czy "hajs", chociaż jednocześnie z tych trzech jest chyba najbrzydsze.

Mi bardziej by pasowało określenie bardziej ponadczasowe takie jak "kasa" czy "forsa". Rozumiem i zgadzam się z tłumaczem, że jednym z celów nowego tłumaczenia, jest przybliżenie powieści współczesnemu czytelnikowi, więc uwspółcześnienie języka ma sens. A szczególnie to drugie określenie ("forsa") trochę już trąci myszką. Jednak z drugiej strony lekko zakurzone słowo nie razi w powieści, która dzieje się na początku XX wielu. A wydaje mi się, że "flota" bardzo szybko się zestarzeje i za parę lat może być anachroniczne, natomiast "kasa" pod cienką warstwą kurzu przetrwa.

Rozważania tego rodzaju, to jeden z kluczowych elementów tej książki i fakt, że czasem wywołują chęć wejścia w spór to dodatkowa zaleta.
Profile Image for Milaii.
758 reviews26 followers
June 20, 2022
Nie wiem czy tę książkę dało się napisać lepiej. Była ona podróżą przez tak wiele zagadnień i miejsc, w tak różnych kierunkach, że ciężko nawet tę wiedzę ogarnąć. Błyskotliwość, humor i wysoki poziom kultury osobistej p. Świerkockiego sprawia, że Łódź Ulissesa jest równie fascynującą lekturą co sam Ulisses.

„Wyjątkowo pieczołowicie rozplanowany w czasie i przestrzeni Ulisses na modłę dramatu antycznego zachowuje zasadę trzech jedności: czasu, miejsca i akcji, o ile w tej powieści w ogóle można mówić o akcji w tradycyjnym znaczeniu.”

„Leciwa mleczarka, która przychodzi do wieży w czasie śniadania spożywanego przez trzech lokatorów, symbolizuje w wyobraźni Stephena jego ubogą, jałową i zniewoloną ojczyznę (stara nędzarka jest w ogóle tradycyjnym symbolem Irlandii ….”

„Podobnie jak inne akweny w Ulissesie, morze symbolizuje najczęściej kobiecość i płodność.”

„Ulisses nie jest opowiadany jednym, wyodrębnionym, własnym i rozpoznawalnym głosem; relacjonuje go osiemnaście różnych podmiotów narracyjnych. Albo tylko jeden – taki, który wyłącznie naśladuje cudze głosy…”

„..głosy wewnętrzne i zewnętrzne mieszają się odtąd ze sobą, a umiejętność bądź wolę ich rozróżnienia należy zaliczyć do zespołu metod niezbędnych do pełnego odczytania powieści…”

„…(sam Joyce powiedział kiedyś przy stoliku w Paryżu, zapewne z lekką przesadą, że nie napisał w Ulissesie na serio ani jednej linijki).”

„…wznosi się na czterech podstawowych źródłowych fundamentach intertekstualnych: na Homerze, Dantem, Biblii i Shakespearze. No dobrze, a „o czym to jest?” … Istnieją zatem odpowiedzi moralne, mistyczne, filozoficzne, alegoryczne, psychologiczne i tak dalej, i dalej, a literatura badawcza wokół Ulissesa, nowe interpretacje i nowe ustalenia faktograficzne przyrastają do niego dosłownie codziennie… Najprostsza i najkrótsza odpowiedź powinna zapewne głosić, że Ulisses traktuje o jednym dniu z życia trojga ludzi i jednego miasta.”

„…to opowieść o kondycji ludzkiej u progu nowoczesności oraz o konieczności pogodzenia się ze swoim losem i własnymi ograniczeniami..”

„…do niedawna dość mocno przecenialiśmy również językową kreatywność Joyce’a jako pisarza, który wprowadził do angielszczyzny wcześniej nieznane czy niestosowane ….wyrażenia lub jednostki leksykalne. ….Trzysta słów to oczywiście wciąż sporo, lecz przecież nie aż tak dużo…. John Milton wprowadził do angielszczyzny blisko dwa tysiące nowych słów, Shakespeare zaś osiem tysięcy …”

„… Joyce użył do napisania tej powieści blisko trzydziestu tysięcy różnych słów …., co stanowi olbrzymi wokabularz, zwłaszcza jeśli zważyć, że przeciętny pisarz anglojęzyczny w książce takiej wielkości …. Wykorzystuje jedynie od pięciu do siedmiu tysięcy wyrazów."

„Milly – która, co należy mimochodem zauważyć, najprawdopodobniej nie ma swojego ekwiwalentu w opowieści Homera (a jeśli tak, to pozostaje on na razie nieodkryty).”

„Bloom…. Nie ma w gruncie rzeczy żadnej pasji (w przeciwieństwie do Stephena, którego namiętnością jest literatura), żadnego hobby czy też jasno wytyczonego celu życiowego, brakuje mu ambicji zawodowych, do niczego nie dąży, o nic nie walczy …. I niczego tak naprawdę nie pragnie, być może poza świętym spokojem na co dzień. Nie posiada żadnych szczególnych talentów i zdolności, bardziej wegetuje, niż żyje pełną piersią, nie próbuje się kształtować , zmieniać, rozwijać, właściwie nie snuje na przyszłość żadnych planów), które byłyby czymś więcej niż fantasmagoriami (dotyczy to także jego pomysłów społecznych i reformatorskich dla Dublina, które mają raczej charakter utopijny i pozostaję wyłącznie w sferze marzeń, nie znajdując potwierdzenia w działaniu) i nie wyróżnia się w z tłumu niczym specjalnym, może poza żydowskim rodowodem.”

„Joyce stwierdził kiedyś, że z dwóch głównych bohaterów powieści bardziej intersujący wydaje mu się Bloom, ponieważ potrafi się zmieniać i jest osobowością dynamiczną, Stephen natomiast właściwie przez cały czas pozostaje taki sam.”

„…Marion, zwanej pieszczotliwie Molly (zdrobnienie to, jak wkrótce się przekonamy, jest znaczące) …Leopoldowi (jego imię oznacza „książę ludu”, kojarzy się jednak także z lwem, panterą i leopardem)…” „…Poldy, opuszczając przedrostek Leo i jakby pozbawiając w ten sposób Blooma jego lwiej natury…”

„…(Joyce wprowadził ponoć do Ulissesa wiele ustnych i pisemnych wypowiedzi własnej żony …”

„…w Lotofagach często podszyte bezceremonialnym podtekstem seksualnym gry słowne, kalambury oraz wieloznaczności, których Joyce zresztą w ogóle nie szczędzi czytelnikom (ani tłumaczom), a które w Ulissesie są domeną zwłaszcza Blooma.”

„Autor Ulissesa….Za młodych lat pisywał w „Irish Homestead” – pod pseudonimem Stephen Dedalus…”

„…podobnie apetyt, Bloom na Sali ogląda bowiem ludzi, którzy jedzą na podobieństwo zwierząt, mlaszczą, dłubią w zębach, żrą bez umiaru, kłami i pazurami rozrywają, miażdżą albo rozszarpują swój chleb powszedni w oparach tytoniowego dymu, w smrodzie, brudzie i hałasie. Realistyczny, a raczej naturalistyczny opis tej wstrząsającej sceny zbiorowego żywienia należy do najlepiej znanych literacko najlepszych fragmentów powieści. Z jednej strony budzi prawdziwą grozę, przypominając czytelnikowi o animalnej, instynktownej naturze istoty ludzkiej, którą Stanisław Lem nazywał bez ogródek krwiożerczą małpą, a z drugiej ośmiesza człowieka z jego górnolotnymi pretensjami do wielkości czy kultury wysokiej, podsuwając mu pod sam nos lustro, w którym odbija się pokrzywione szyderczo oblicze ludzkiego stada, sprowadzone do poziomu dziczy jaskiniowego biologizmu. Scenę tę kończy wizja futurystycznego, quasi-komunistycznego świata, w którym ludzie piją z jednego kubka i biją się o najlepsze kęski ze wspólnego kotła.” …”Nie ma potrzeby wymieniać tutaj wszystkich form motywu żywnościowego, zajęłoby to nazbyt wiele miejsca, a poza tym prawdziwą przyjemność tego rodzaju lektury zagwarantować może jedynie spostrzegawczość odbiorcy…”

„…sędzia John Woolsey, ogłosił wówczas wyrok korzystny dla adresata, pisarza i Ulissesa, stwierdzając, że nie widzi powodów, aby zabraniać rozprowadzania utworu w Stanach Zjednoczonych, ponieważ przy całej swojej nieobyczajności, plugastwie i sprośności, nie może on posłużyć jako środek pobudzający erotycznie- przeciwnie, wywołuje raczej odruchy wymiotne.”

„Ulisses zbudowany jest jak dobry klasyczny scenariusz filmowy w tym sensie, że odznacza się misterną, jakby utylitarną konstrukcją – wyprucie jednej nitki z tej tkaniny sprawia, że pruje się całość, bo wszystko okazuje się w niej potrzebne, nawet pojedyncza zaginiona (choć korci, by napisać „zagoniona”) litera”.

„Życie w Ulissesie to szarzyzna, codzienność, w której nie ma potężnych namiętności, pasji, wielkiej miłości czy nieokiełznanej nienawiści – Joyce odziera tę powieść z wszelkiego rodzaju fikcyjnych, dramaturgicznych kolorów.”

„Nie miał jakichkolwiek aspiracji komercyjnych, był skierowany, jakkolwiek snobistycznei by to zabrzmiało, do znawców, artystów słowa, publiczności wyrafinowanej i wymagającej. Miał być elitarny - i z jednej strony ten zamiar również się powiódł, powieść Joyce’a pozostaje bowiem książką, którą wielu ludzi ma na półce w domu i o której prawie każdy słyszał, ale której prawie nikt nie czyta i nie czytał, w każdym razie do końca. Z drugiej strony daleko poza wąskimi kołami ekspertów i szpanerów zyskał mityczną sławę swoistego kuriozum, księgi tajemnej, hermetycznej i niebywale wymagającej intelektualnie (nie całkiem zasłużenie, nie tylko w mojej opinii)…”

„Prawda o człowieku staje się z tej perspektywy jedną z naczelnych wartości Ulissesa…. Prawda ta stanowi również o jego uniwersalności, bo w Ulissesie niczym w studni Talesa przeglądamy się wszyscy..”

„Joyce nie wystawia człowiekowi łatwych ocen; opisuje go, rozkłada na czynniki pierwsze, ale nie poddaje analizie moralnej, pozostawiając ją innym."
Displaying 1 - 5 of 5 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.