Budynek wrocławskiego Zakładu Elektronicznej Techniki Obliczeniowej przy ulicy Ofiar Oświęcimskich, autorstwa Anny i Jerzego Tarnawskich, wzbudzał zachwyt mieszkańców Wrocławia w końcu lat 60. XX wieku, kiedy został zrealizowany, i szybko stał się symbolem rozwoju wrocławskiego przemysłu komputerowego. W swojej bogato ilustrowanej pracy Autor nie ograniczył się jedynie do historii powstania tej budowli i jej analizy. Poszerzył tematykę, czyniąc książkę szeroką, wielowątkową opowieścią o powojennym mieście, o kulturze Wrocławia i jego specyfice. Książka powstała w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego prowadzonego przez Strefę Kultury Wrocław.
Czuć w pierwszym rozdziale że mamy do czynienia z książką która zaczęła swój żywot jako praca magisterska.
Chciałbym by było tu więcej informacji o ZETO jako przedsiębiorstwie, o zmianach wewnątrz jego - miga gdzieś tu po drodze (nienazwana wprost) idea że ZETO to w zasadzie prekursor postfordyzmu w Polsce, chociaż jest to tu nazywane generalnymi określeniami o „nowoczesnym” zarządzaniu, zmniejszeniu horyzontalnej struktury przedsiębiorstwa etc. (autor pewnie nie słyszał o postfordyzmie, nie winie go za to tbh). To stracona szansa, bo rzeczywiście wrocławski budynek ZETO to świetna ilustracja tego jak postfordyzm się objawia w architekturze (vel jak architektura kreuje postfordyzm). Brakuje mi tutaj większej ilości informacji o tym co działo się z siecią ZETO po załamaniu się gospodarki na początku lat 80. Cała dekada jaruzela jest niemal nienazwana. Brak mi też informacji co się działo z budynkiem właśnie wtedy oraz w czasie transformacji.
Zabrakło też informacji o tym co też Tarnawscy robili przez prawie dekadę w Algierii - po prostu wyjechali, z braku zleceń w czasie kryzysu, a później wracają.
Od magisterki tego bym nie wymagał, ale od książki już tak.
Dodatkowo dla mnie osobiście część wydrukowanych fotografii powinna być w kolorze, druk w czerni i bieli, w dodatku w niskiej jakości (część ilustracji to przedruki gazetowe z lat 60) nie ma sensu gdy nie da się nic konkretnego z danej fotografii stwierdzić.
W pewien sposób jest to baśń o nowoczesnym Wrocławiu - można z niej wyśnić inną historię miasta, wypełnioną hi-endową stylistyką, rozwojem informatycznych technologii i egalitarnym podejściem do pracy twórczej. Ocenę podnoszą końcowe rozdziały mówiące o tym, jak zmieniała się tożsamość Wrocławia, na którą wpływała (i nie) powojenna architektura.