Szeptuchy? – Ot zwykłe wiejskie babki – ktoś powie.
To z powodu szeptuch wyjechałam na Podlasie. Na miejscu potwierdziły się moje przypuszczenia: – Nie można, a nawet nie należy pisać o szeptuchach w oderwaniu od krainy, w której żyją, w której się wychowały, którą wchłonęły i która wchłonęła je. Stąd są ich rody. Podlasiacy odnoszą się do szeptuch oraz wyrażają się o szeptuchach z szacunkiem i dystansem. Mają swiadomość, że kobiety te były lekarstwem na każdą ich potrzebę, chorobę i każde zło. Chcę, żeby czytelnik całym sercem poczuł ten region. Jego klimat i filozofię życia jego mieszkańców. Żeby zrozumiał dzieło szeptuch. Żeby wiedział, czym ono jest spowodowane i uwarunkowane oraz w czym osadzone. Żeby poznał jego pierwotną przyczynę i by wiedział, czym jest archetyp kobiety i na czym polega istota czystej natury.
Szeptuchy mają swój wewnętrzny rytm oraz pierwotną intuicję. Ich widzenie jest czyste i niezakłócone. Posiadają instynktowną wiedzę o duszy, potrafią się w nią wsłuchać. Szeptucha to kobieta dzika. Nie jest to jednak kobieta nieobyta, niepotrafiąca, zła, drapieżna, niszcząca. Jest dzika w sensie pierwotnym. Taka, która żyje w zgodzie z naturą oraz jest zintegrowana wewnętrznie. Która w sobie słyszy intuicję oraz instynkty. Niezależnie od tego, jakie masz zdanie na temat szeptuch oraz tego, co robią, to niezmiennym pozostaje fakt, że one były i są. A co do ich przyszłości? Trudno ją przewidzieć.
Życie ma pewną wspaniałą a zarazem groźną cechę – jest nieprzewidywalne.
Reportaż o szeptuchach - tak była zapowiadana ta książka i to budziło moją obawę. Brzmiało to dla mnie jak oksymoron. Reportaż czyli rzeczywistość i fakty oraz owiane tajemnicą szeptuchy? Czy to miało prawo się udać? 🤨
Przeczytałam „Śladami szeptów” od deski do deski i ta książka przyniosła mi dwie emocji - znużenie i smutek.
😰 Znużenie, ponieważ ten tytuł zdecydowanie mógł być krótszy. Jest tu bardzo dużo przemyśleń samej autorki, sporo metafor, które według mnie niewiele wnoszą do książki. I jest tu opisana podróż autorki na Podlasie od a do z. Nie są pominięte opisy noclegów, domowników, przygotowywania posiłków itp. Słowem, ta książka bardziej przypominała pamiętnik, niż reportaż. Miałam wrażenie, że książce z literackiego punktu widzenia po prostu zabrakło dobrej redakcji. To mogłaby być naprawdę dobra pozycja, gdyby ją porządnie przeredagować.
💔 Smutek, ponieważ miałam wrażenie, że o szeptuchach powiedziano w tej książce za dużo. Autorka chodziła do nich na zabiegi i wszystko, co działo się w środku jest opisane dokładnie krok po kroku. Czułam się przy tych opisach niekomfortowo, jakbym czytała zdradzane tajemnice sacrum.
❗️To oczywiście są moje odczucia. Nie odradzam Wam tej książki, ani nie polecam. Zostawiam decyzję po Waszej stronie. Wpis ten powstał na Waszą prośbę 💛
O szeptuchach niezwykle opowiada Michał Matus w swoim podcaście o współczesnej magii „Polowanie na wiedźmy” (odcinek 10 🎧). Bardzo polecam Wam posłuchanie go. To podejście do szeptuch (szczególnie pod koniec odcinka) jest mi o wiele bliższe, niż „Śladami szeptów”.
Jaka zmarnowana szansa. Temat szeptuch, Podlasie i mówienia "po swojomu" jest fascynujący i gdyby został sprawnie poprowadzony, dąłby świetną lekturę. Tymczasem informacji o samych szeptuchach jest tu jak na lekarstwo, są ukryte pomiędzy turystycznymi przygodami autorki, które byłyby jeszcze ciekawe, bo dotyczą Podlasia (choć rozwlekły opis przyrządzania ziemniaczanej baby to już mocne przegięcie), oraz jej rozbudowanymi przemyśleniami na tematy wszelakie, które obchodziły mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg, bo to było takie pseudofilozofowanie. Wielkim plusem jest oddanie wypowiedzi w języku podlaskim, ale to za mało.
4,5/5. Niezwykle ciepła książka. Nie jest w całości poświęcona wyłącznie temacie szeptuch, pozwala też poznać kulturę wschodniej Polski nieco lepiej. Minusem jest jednak to że Podlasie jest w niej przedstawione w sposób zbyt bajkowy jak na moje gusta i wiedzę o tym regionie.
2,5 Niestety nastawiałam się na większe konkrety i ciekawostki, książka jest przyjemna i szybko się czyta,ale po opisie spodziewałam się czegoś więcej niż tylko luźnych rozmów.
Raczej pamiętnik czy tam dziennik z wyjazdu na Podlasie niż reportaż. Styl nieciekawy, raczej takie opowiastki prosto pisane. Audiobook - pani czytająca - dość słabo.