Jump to ratings and reviews
Rate this book

Pół roku na Saturnie

Rate this book
Seul, Korea Południowa, rozpędzony XXI wiek. Masz czas, masz pieniądze, masz nieskończone możliwości wielkiego miasta. Co robisz? Czy jesteś milenialsem czy nie, pewnie najpierw włączasz YouTube.

Bohaterka dostaje od losu (i leniwego wykładowcy uniwersyteckiego) pół roku na to, żeby odnaleźć siebie. Nowe pomysły na życie odbijają się w tutorialach, piosenkach k-pop i filmach Quentina Tarantino. Sens życia kryje się na Wikipedii, miłość na Tinderze, a odpowiedzi na pytania o Wszechświat - w ciemnych zakamarkach Google’a i przepowiedniach wróżbity.

Ta książka nie opisuje - ona wciąga w sam środek chaosu i zagubienia płynnej nowoczesności. Zabiera w maniakalną podróż, nie pozwala zostać w tyle. Śmieszy i przeraża jednocześnie, zadaje pytania, a wiele z nich to te "najważniejsze".

 

304 pages, Paperback

First published October 12, 2021

4 people are currently reading
134 people want to read

About the author

Małgorzata Sidz

5 books9 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (6%)
4 stars
34 (29%)
3 stars
37 (31%)
2 stars
25 (21%)
1 star
13 (11%)
Displaying 1 - 30 of 42 reviews
Profile Image for Wybredna Maruda.
510 reviews838 followers
September 28, 2021
"Dokładnie pamiętam moment, w którym zrozumiałam, że odkryłam już wszystko, co jest do odkrycia. Że oto zgłębiłam tajemnicę życia – jemy, śpimy, rozmnażamy się, umieramy. A wszystko inne to tylko próby znalezienia sobie czegoś do roboty."

Mam wrażenie, że każdy z nas stanął lub stanie kiedyś przed decyzją dotyczącą tego, co dalej zrobić ze swoim życiem. To najczęściej dzieje się po szkole, po studiach, kiedy zastanawiamy się, w jakim kierunku dalej powinniśmy podążać. I właśnie w tym momencie życia znajduje się główna bohaterka książki "Pół roku na Saturnie". Kiedy ma dokładnie pół roku na to, żeby zdecydować, jak będzie wyglądało jej dalsze życie. Mieszka w Korei, żyje w azjatyckiej kulturze, z multikulturowymi znajomymi, w rozwiniętym technologicznie świecie pełnym FOMO, który podpowiada jej różne drogi – ale życie ludzkie jest zbyt krótkie, by każdą z tych dróg zdążyć sprawdzić. Dlatego dziewczyna zaczyna szukać: w książkach, poradnikach psychologicznych, na YouTube, w kartach tarota, w horoskopach, u różnych przywódców religijnych czy wzorując się na celebrytach. Lepiej zmienić swój wygląd czy myślenie? Zacząć uprawiać sport czy zostać weganką? Obejrzeć najlepsze filmy świata i próbować zrozumieć reżysera? A może wrócić do uwielbianych produkcji i obejrzeć je po raz setny? Zająć się afirmacją życia czy rozkręcić szalony biznes? Wszędzie szuka siebie, tego kim jest i kim być powinna. Zaczyna interpretować i planować swoje każde działanie. Tylko czy starczy jej czasu? Może i na Saturnie, planecie odpowiadającej jej znakowi zodiaku, mija aż 7 lat, jednak na Ziemi to tylko pół roku...
Profile Image for Agnieszka.
395 reviews188 followers
December 7, 2021
"Cassy - koreańskie piwo o smaku sików"
"Kimbap - koreańskie sushi, mniej smaczne i zrobione z tańszych składników"
"Koreańskie przekąski do piwa zadziwiają bezsmakiem i gumowatością"
"Sięgnął po swoją okropną herbatę z yuzu - owocem przypominającym z wyglądu mandarynkę, a smakującym jak gorzkie mydło z miodem."


więcej nie chce mi się wypisywać, ale średnio co dwie strony solidna dopierdolka do tego OBRZYDLIWEGO koreańskiego jedzenia 🤨
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
December 7, 2021
Wielki chaos
Małgorzatę Sidz kojarzę przede wszystkim jako autorkę reportaży. Sięgając po "Pół roku na Saturnie", spodziewałam się opowieści o nieustannym pędzie w jakim żyje nasze pokolenie. Ponieważ jestem równolatką autorki nie ukrywam, że oczekiwałam tekstu, z którym choć odrobinę będę mogła się utożsamić, pomimo egzotycznej scenerii. Oczekiwania to jedno, a rzeczywistość czasami okazuje się od nich bardzo, bardzo odległa.

To, co autorka serwuje nam od pierwszych stron to chaos. Pędząca w zastraszającym tempie paplanina o wszystkim – o planach, których nie zrealizuje, dietach, których nie zacznie, związkach, które nie mają sensu. Jeżeli ktoś spodziewał się reportażu, to raczej się zawiedzie. "Pół roku na Saturnie" trudno zaliczyć do literatury faktu. Autobiografia? Zbyt chaotyczne. Forma najbardziej przypomina pamiętnik, ale czy każdy koniecznie powinien być opublikowany?

Małgorzata Sidz opisuje okres wyjazdu (naukowego?) do Korei Południowej, ale samej Korei jest tutaj niewiele – no może z wyjątkiem kimchi. Czym właściwie się tam zajmuje? Też raczej się nie dowiemy. Z książki wyłania się jakiś ogólny zarys naszych czasów – życia w biegu, szumu informacyjnego, uzależnienia od googlowania każdego drobiazgu, ale to tylko tło.

"Pół roku na Saturnie" to opowieść o dwudziestokilkulatce, która nie może znaleźć sobie miejsca w życiu. Co chwilę zapala się do nowych pomysłów, których nie wprowadza w życie (może poza kupowaniem kolejnych rzeczy, których nigdy nie użyje), ma postanowienia, przy których nie potrafi wytrwać i traci czas na czytanie i oglądanie w Sieci rzeczy, które nie są jej do niczego potrzebne (głównie dlatego, że wszystko co robi, robi pobieżnie – specjalistą od Saturna też raczej nie zostanie).

Lektura "Pół roku na Saturnie" dała mi… nic. Nie była to relacja z egzotycznego kraju ani obraz pokolenia, z którym mogłabym się identyfikować. A ponieważ nie należę do ludzi, którzy lubią czytać bardzo prywatne i chaotyczne zapiski zupełnie obcych ludzi, oprócz zniecierpliwienia towarzyszył mi dyskomfort jak wtedy, kiedy ktoś wsiada do mojego przedziału w pociągu i zaczyna opowiadać swoje życie, a ja wcale nie mam ochoty tego słuchać.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,437 followers
October 18, 2021
- Mam dużo do powiedzenia światu - ogłasza bohaterka powieści Małgorzaty Sidz “Pół roku na Saturnie” i trudno się z nią nie zgodzić. Autorka tworzy ciekawy portret przedstawicielki pokolenia milenialsów, momentami niezwykle sprawny, choć chwilami też zbyt oczywisty. Plus za świetnie sportretowaną Koreę widzianą oczami polskiej studentki, minus za zbyt częste granie na jednej nucie i wielokrotne powtarzanie tej samej myśli.
Historia nie jest zbyt skomplikowana, bo to też literatura raczej popularna niż artystyczna. Główna bohaterka i narratorka powieści ma dwadzieścia sześć lat i “całe życie studiuje”. W Korei Południowej jest na rocznym grancie naukowym, choć co ma w ramach tego grantu zrobić, to trudno wywnioskować. Sama stara się “odkryć siebie” i na tym skupia całą swoją uwagę. Brzmi to może niepoważnie, ale Sidz niezwykle sprawnie pokazuje, że w świecie, w którym wmawia się ludziom, że mogą być kim chcą, bardzo trudno jest zdecydować się na to kim być się chce. W wieku poststudenckim człowiek musi już powoli wybierać, a wcale nie jest na to gotowy. I Sidz oraz jej bohaterka z zapałem demonstrują ten problem.
Człowiek “je, śpi, rozmnaża się i umiera. A wszystko inne to tylko próby znalezienia sobie czegoś do roboty”, uważa młoda badaczka i ma rację. Zapełnienie pustki egzystencjalnej wydaje się dziś być zadaniem karkołomnie trudnym. Bo trzeba mieć jakieś zainteresowania - choćby seriale, żeby być ciekawym człowiekiem, z którym można porozmawiać. A może akwarystyka? Albo jakieś ogrodnictwo na balkonie? A może zostać specjalistką od wróżb i chiromancji? Świat podsuwa nam wiele propozycji i nie trzeba już iść na kurs czy studia uzupełniające, by dowiedzieć się jak stać się kimś bardziej atrakcyjnym, niż jesteśmy sami z siebie. Dlatego bohaterka “Pół roku na Saturnie” spędza godziny przy komputerze oglądając tutoriale, wyszukując lektury, googlując swoje nowe zainteresowania.
Bardzo podoba mi się to, że Sidz pokazuje współczesność poprzez pryzmat łatwo osiągalnej, choć pozornej, gratyfikacji. Interesujące zdjęcie na insta, lajki, budowanie pozycji wśród grupy rówieśniczej poprzez “oryginalność” i “ekscentryczność” zachowania, wyglądu czy zainteresowań. W końcu dostajemy powieść, w której ludzie cały czas googlują, sprawdzają, wyszukują, a świat wydaje im się dostępny przy pomocy kilku kliknięć.
Akcja powieści dzieje się w Seulu i widać, że autorka wie o czym pisze. Potrawy, zachowanie ludzi, zaskakujące dla kogoś pochodzącego z innego świata otoczenie jest tu pokazane na tyle sprawnie, że sam googlowałem koreański pop i od tygodnia mam ochotę na urlop w Korei po to, by zjeść te wszystkie dziwne rzeczy, które ludzie tam jedzą. Zwłaszcza fascynacja jedzeniem jest tu opisana aż do przesady. Bo niestety fabularnie mamy do czynienia z utworem niezbyt skomplikowanym.
Bohaterka mając dużo wolnego czasu siedzi w domu, gdzie szuka kolejnych inspiracji i sposobów na odnalezienie siebie, często wychodzi do knajp z “przyjaciółką na ten rok” i paczką znajomych ekspatów z uczelni, trochę się kręci po Seulu i okolicach. I to właściwie wszystko. Sidz chyba sama znudzona niezbyt rozbuchaną akcją wprowadza w drugiej połowie książki wątek romansowy, czyli mówi swojej bohaterce - a teraz będziesz chodziła na randki, żebym mogła pokazać w jaki sposób młodzi ludzie tworzą dzisiaj relacje i jakie są ich priorytety. Po którejś z kolei randce czytelnik już wszystko wie i może mieć dość. Ta uporczywa powtarzalność akcji jest na szczęście wynagradzana czytelnikowi koreańską rzeczywistością opisywaną - jak już wspomniałem - naprawde zajmująco i portetem młodej kobiety, naprawdę zagubionej w świecie, gdzie każdy chce być wyjątkowy.
“Normalna zaczęłam być nie od poniedziałku, ale od wtorku”. Bardzo lubię to zdanie. Wielu z nas żyje wciąż pamiętając “normalne” zawody rodziców, ich pozornie stabilne, szybko zadzierzgnięte związki. Przystawiając historyczne już normy społeczne do dzisiejszej sytuacji młodych ludzi łatwo zobaczyć, że osiągnięcie wdrukowanej nam “normalności” bywa trudniejsze od zostania ekscentrycznym krytykiem literackim.
Tradycyjny model rodziny - dwóch mężów, dziecko i kobieta pastor na ślubie - jest dzisiaj trudny do osiągnięcia. Kończy się to przeważnie na jakimś mężu w oddali, dwóch kochankach, ukochanym szczurku dzielonym z eksem i jeszcze do tego życiem w Polsce, gdzie ani kobiet pastorek, ani ślubów jednopłciowych człowiek nie uświadczy. A co dopiero mają powiedzieć heterycy! Dysonans poznawczy pomiędzy tym kim jesteśmy i w jakim świecie żyjemy, a o jakim świecie traktuje większość literatury, rodzi konflikt, o którym Sidz mówi ciekawie, zwłaszcza że pokazuje go w książce nie będącej wielką obyczajową opowieścią o ambicjach bycia nową Emily Dickinson, a popularnej, lekkiej i przyjemnej powiastce.
Fabularnie niestety autorka nadmiernie upraszcza sobie zadanie. Jej bohaterka ma zasadniczo nieograniczone fundusze i ciągle coś kupuje, a sądząc po tym co (ciuchy) i ile tego nabywa, to jej mikromieszkanko w akademiku powinno już dawno zamienić się w podejrzanie cuchnący sklep z dziwnościami. Do tego bohaterka nie ma bliższej rodziny, bo nigdy nie dzwoni do rodziców, ani rodzice do niej, a w książce niewiele jest o tęsknocie za krajem. I nie chcę sugerować, że wszyscy studenci jadący na stypendium do Korei tęsknią za tą naszą rzeczywistością, ale jednak wypreparowanie bohaterki z codzienności wydaje mi się tu przesadne. Podobnie jak jej finansowe uprzywilejowanie, które nie zostaje tu dobrze uzasadnione. Do tego irytowały mnie rozważania o tym, czy jeśli bohaterce nie podobają się Koreańczycy, to jest rasistką czy nią nie jest, bo już samo takie rozważanie jest w gruncie rzeczy rasistowskie. Ludzie z innych kultur często nie są dla nas atrakcyjni, ponieważ zostaliśmy wychowani w dominujących kanonach urody, czy zachowania i raczej należy ubolewać nad tym jak trudno nam tę barierę przeskoczyć.
Mimo fabularnych uproszczeń, chodzenia na skróty i powtarzalności scen, Sidz pisze powieść, w której z pewnością wielu z nas się odnajdzie. Choć ja już zbliżam się do wieku przeddziadersowego i czuję, że peron zapełniony wgapionymi w komórki dwudziestolatkami mi już odjeżdża, to jednak odczuwam pewną wspólnotę z bohaterką “Pół roku na Saturnie”, a szczególnie doceniam próbę opisania rzeczywistości, w której świat nie dzieli się na wirtualny i realny. Nasze stechnicyzowanie jest dla pisarzy czy filmowców niezwykle trudne do pokazania - jest nieliterackie, niefilmowe, a próby jego oddania często kończą się kiczem i sztucznością. Sidz przełamuje ten impas i udanie pokazuje wątpliwości współczesnych późnych nastolatków. Choćby z tego powodu warto sięgnąć po jej debiutancką powieść i przymknąc oko na narracyjną prostotę. Bo może życie naprawdę składa się tylko z powtarzalnych czynności?
Profile Image for Aleksandra W..
71 reviews16 followers
October 15, 2021
Mam prawie 34 lata i też nie wiem, kim zostanę, jak dorosnę.


Pamiętam, jak kiedyś w podstawówce czy wczesnym gimnazjum zastanawiałyśmy się z przyjaciółką, jak żyć. Gazety dla nastolatków mówiły: wystarczy być sobą. To znaczy kim?

Bohaterka książki dostaje gratis pół roku życia. Nie musi uczestniczyć w zajęciach, pisać prac, kurs na studiach ma zaliczony. Na konto wpływa stypendium, akademik też już opłacony. Żyć, nie umierać. Czym więc się zająć? Te pół roku spędzi w Korei, w miejscu, które nie jest dla niej ani zupełnie obce (bo już mieszka tu od jakiegoś czasu), ani swojskie (bo jednak jest białą Europejką na stypendium). Otaczają ją przyjaźni ludzie, ma ulubione miejsca i swoje rytuały. Ale to nadal nie dom, nie miejsce na budowanie fundamentów stabilizacji. O najbliższej przyjaciółce tez mówi: moja przyjaciółka na ten rok. Bohaterka postanawia odnaleźć prawdziwą siebie, dowiedzieć się, co naprawdę sprawia jej przyjemność, odkryć swoje prawdziwe marzenia. Problem w tym, że jest pazerna na wszystko: wiedzę, przeżycia, świat, po prostu. Najpierw próbuje schudnąć i zdrowo się odżywiać, później decyduje się być gwiazdą popu, hippiską, następnie wyruszyć na Alaskę i żywic się korzonkami. Zabawne? Jak powiedział Gogol: „Z samych siebie się śmiejecie”.

Jesteśmy pokoleniem, które w pewnym momencie swojego życia dostało dostęp do wszystkiego. Nie wychowaliśmy się zanurzeni w internet i nowe technologie, jak Gen Z (czy jest to dobre, to zupełnie inne pytanie), ale nagle okazało się, że te wszystkie książki, których kiedyś szukaliśmy po antykwariatach i był jeden egzemplarz w takim podejrzanym internetowym, co nawet nie wiadomo, czy istnieje, możemy sobie kupić jednym kliknięciem na Amazonie i za parę sekund mieć na Kindle’u. Możemy nauczyć się tych wszystkich języków, które kiedyś były dla nas magicznie egzotyczne i odległe. W kieszeni nosimy urządzenie, które w każdym momencie pozwala nam wykorzystać czas produktywnie. Generalnie możemy wszystko – i to jest największy problem.

Bo to wszystko musi być teraz, już. W końcu to nie dawne czasy, gdy dziecko wychodziło na dwór na cały dzień i rodzice nie mieli z nim kontaktu, ktoś z rodziny jechać w daleką podróż, a co się z nim działo dowiadywaliśmy się, gdy wracał. Dzisiaj wpadamy w panikę, jeśli ktoś nie odpisze na wiadomość przez godzinę. Życie jest krótkie, chwytaj dzień, nie można tracić czasu, a każdy na Tinderze „prowadzi aktywny tryb życia i jak lubisz leżeć na kanapie, to raczej się nie dogadamy”.

„Mam zapierdol”, mówi bohaterka powieści. Zapierdol z książkami, filmami, artykułami, filmikami z YouTube. Świat daje nam tysiące możliwości, wiec nic dziwnego, że wszystkie próbujemy złapać. Tylko że to po prostu nie jest możliwe. Posiadanie wyboru to rzecz wspaniała, ale i prowadząca do frustracji. Czy aby na pewno to? W ogóle, co tak długo, czemu jeszcze nie działa? Więc może jednak coś innego? Kiedy w końcu nadejdzie moment stabilizacji, małżeństwo, dzieci, praca, dom, ten stan docelowy, w którym będziemy sobie żyć aż do starości?

Z moich rozważań wyłania się być może obraz „Pół roku na Saturnie” jako powieści poważnej, głębokiej i trudnej. I tak jest, zaiste – ale na tym głębszym poziomie, pod warstwą napisanej żywym językiem historii pełnej zabawnych, żywych dialogów i dziesiątek ciekawostek. Założę się, że podczas lektury będziecie robić przerwy na googlowanie, zupełnie jak bohaterka. Przyznaję uczciwie: Małgorzata Sidz jest współautorką tego bloga, a przyjaźnimy się od lat 13 – dokładnie tyle, ile trwa pół cyklu Saturna! Być może dlatego czuję tę książkę tak mocno, a może po prostu jest to ogólne doświadczenie pokoleniowe – bo tę książkę trzeba czuć. Nie ma co czekać na zwroty akcji i deus ex machina, przecież z góry wiemy, jak skończą się poszukiwania bohaterki. To droga jest ważna, a nie cel. Czasem droga nie prowadzi donikąd, ale i tak musimy ją przejść, żeby czegoś się o sobie dowiedzieć. Myślę jednak, że osoby, które nie utożsamiają się z bohaterką, również znajdą tu coś dla siebie. Na pewno polecę ją moim znajomym i rodzinie, którzy wiecznie zadają mi pytania: „Ale czy ty nie możesz odpocząć? Musisz ciągle cos robić?”.

Po utrzymanych w lirycznym, nieco melancholijnym stylu „Kocich Chrzcinach” autorka rozwija skrzydła – widać, że to właśnie „Saturn” jest powieścią płynącą z serca, osobistą, intymną, ale przy tym uniwersalną. I sądzę, że to dopiero początek. To nie jest książka o Korei, chociaż poznacie w niej wiele koreańskich zwyczajów, smaczków i smaków – jest karaoke, chamisul i bibimpap. Ale jest też „South Park”, Wim Hof, Alex Honnold i dźwięki kosmosu z YouTube. Jest wszystko, bo wszystko tylko czeka, aż się nim zajmiemy w przerwach między pracą, jedzeniem, snem i zakupami. Dla mnie jest to bowiem manifest pokolenia, które w pewnej chwili z normalnego życia normalnych ludzi wrzucone zostało w świat, gdzie dostaje więcej, niż jest w stanie przeżyć.

https://lakrice.blogspot.com/2021/10/...
Profile Image for Julia.
41 reviews5 followers
January 22, 2022
Hmm… od czego by tu zacząć? Ta książka skłania do naprawdę wielu różnorodnych refleksji. Dawno nie spotkałam się z czymś, co wywarłoby u mnie tak duży wpływ na postrzeganie samej siebie i wszystkiego, co mnie otacza. To ten typ historii, która wciąga czytelnika w sam środek wiru chaosu i wyrzuca ponownie z zupełnie innym światopoglądem. Zmotywowała mnie i zainspirowała do dokonania pewnych zmian w życiu. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ważna i wartościowa pozycja, którą warto poznać ❤️
Profile Image for Aleksandra.
16 reviews
January 9, 2024
NAJGORSZA KSIĄŻKA JAKĄ KIEDYKOLWIEK PRZECZYTAŁAM‼️‼️‼️ czuje, że spadło mi IQ czytając tę książkę🤡 było mi lepiej bez niej w moim życiu. Nic w tej książce nie było dobre, jedyny powód, dla którego ta książka może dostać jedna gwiazdkę to okładka. Gdybym miała możliwość dałabym -4 gwiazdki. n pzdr
Profile Image for Ewa (humanizmowo).
587 reviews103 followers
September 25, 2021
TA RECENZJA TO MAŁY SNEAK PEAK DO TEJ W POŚCIE NA IG!
Każdy znajdzie coś tu dla siebie. Co prawda, nie ma jakiejś rozbudowanej akcji, ale jest dużo elementów przemyśleń, które składają się na piękną historię. To książka o szukaniu siebie i przedstawianiu problemów młodych ludzi we współczesnym świecie.
Dawno nie spotkałam książki, która dała mi tyle do myślenia o sobie.
Profile Image for insane.reads.
166 reviews43 followers
December 25, 2021
„Jeśli nie mogę żyć wiecznie, wszystko poniżej wieczności to wciąż za mało”

„Pół roku na Saturnie” to ciekawa powieść o poszukiwaniu siebie, wszystko to opowiedziane na tle Seulu. Nigdy nie czytałam nic podobnego. Na łamach tej powieści poznajemy dogłębnie chaotyczny umysł narratorki i to właśnie na nim się skupiamy. Widziałam różne opinie na temat tej pozycji, lecz ja należę do jej zwolenników - chyba przede wszystkim dlatego, że sama się w wielu momentach utożsamiałam z główną bohaterką, doskonale rozumiałam chaos w jej głowie i momentami po prostu czułam się, jakbym czytała o samej sobie. Chyba każdy kiedyś przechodzi taki etap w swoim życiu i jeśli też na nim jesteście, to warto sięgnąć po tę pozycję. Może nie da Wam odpowiedzi, ale da komfort.
Uwielbiałam postacie w tej książce, ich relacje i zabawne dialogi. Aż sama chciałam należeć do grupy znajomych bohaterki.
Jeżeli szukacie książki, która ma wartką akcję i masę plot twistów, ta nie będzie dla Was. Tutaj skupiamy się na wnętrzu bohaterki, przechodzimy z nią wewnętrzną przemianę (a raczej przemiany). Skłania do przemyśleń, ale jednocześnie nie jest bardzo wymagająca i szybko się ją czyta. Jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego, innego niż do tej pory, to śmiało mogę Wam ją polecić!
Profile Image for Olga.
5 reviews
December 27, 2021
Nie umiem w recenzję, ale chcę podkreślić, że ta książka jest wspaniała. Nie spodoba się każdemu i nie wszyscy ujrzą w niej jakiś przekaz, ale ja odnalazłam i i bardzo polecam spróbować.
Może ktoś tak jak ja odkryje sens istnienia ;)
Profile Image for Pani.
243 reviews16 followers
October 14, 2021
"Po pierwsze, to nie takie głupie, bo kimkolwiek zostanę, i tak mogę przeżyć tylko jedno życie. Więc będę żałować, cokolwiek wybiorę. Równie dobrze ktoś inny może zdecydować, przynajmniej nie będę musiała brać za to odpowiedzialności".

"Pół roku na Saturnie" Małgorzaty Sidz to powieść o poszukiwaniu własnej drogi w morzu możliwości. Poszukiwaniu powierzchownym i chaotycznym - co zwyczajnie wynika z ilości bodźców, którymi codziennie jesteśmy bombardowani. To poszukiwanie głosu milenialsów, którzy nie mają już jednego modelu "normalnego" życia (choć bardzo dobrze go pamiętają z młodości) i dlatego czują się rozdarci między byciem wiecznym podróżnikiem, studentem, a osobom zakotwiczoną poprzez rodzinę, dom i stałą pracę.

Bohaterka powieści nieoczekiwanie dostaje pół roku "wolnego": jest na stypendium w Korei Południowej, nie musi martwic się zaliczeniami, mieszkaniem, rachunkami, może robić co chce. Wyrwanie z rytmu obowiązków (ciągłej nauki) nie przypomina jednak wolności, gdy bohaterka wpada w pułapkę konieczności określenia siebie na nowo. I tak zamiast zwiedzać Seul, spędza godziny na oglądaniu filmików na Youtube i zadawaniu sobie pytania, czego właściwie chce.

Ogrom możliwości, który przed nią stoi jest w pewnym sensie ograniczony - jednak jak się okazuje nie tyle finansowo, jak przede wszystkim przez brak motywacji i chęci do starania się dłużej niż jeden dzień. To powieść z pewnością dość oryginalna. Nie znajdziemy tu typowej fabuły, brak tu początku i końca - jest to epizod z życia, wrzucenie w sam środek chaosu myśli. Cała historia nie daje także upragnionych odpowiedzi, na pytanie co począć z tym jednym życiem, które zostało nam dane w czasach tak wielu możliwości. W pewnym sensie tu tkwi siła tej powieści, która zamiast gotowej receptury ma na celu jedno - skłonienie do przemyśleń.

Z bohaterką można się utożsamiać lub wręcz przeciwnie, stać do niej w kontrze, szczególnie, że jej przemyślenia potrafią być skrajne. Nie zmienia to jednak faktu, że każdy z nas w głębi duszy się zgodzi, że zastanawia się czasem czy wybrał właściwą drogę, czy nie zmarnował życia, czy jest jeszcze czas na zmiany. Powieść skłania do medytacji nad własnym życiem - szczególnie jeśli jest się jak bohaterka w "punkcie zero", kiedy trzeba wymyślić siebie (od nowa). Sama zanotowałam mnóstwo cytatów, które do mnie przemówiły - i podobną ilość, która wzbudziła mój sprzeciw (szczególnie dotyczących definiowania siebie poprzez związek z mężczyzną). Chociaż nie polubiłabym głównej bohaterki to wciągnęłam się w ten tok rozważań na temat nowoczesności. Jedyne co musiałam robić, to sobie te rozważania dawkować i przez to uważam, że ta powieść - dla mnie - nie jest książką na jedne wieczór. Jednocześnie myślę, że dla osoby, która jest w podobnym położeniu co bohaterka byłaby to powieść, od której nie sposób się oderwać.

"Dokładnie pamiętam moment, w którym zrozumiałam, że odkryłam już wszystko, co jest do odkrycia. Że oto zgłębiłam tajemnicę życia - jemy, śpimy, rozmnażamy się, umieramy. A wszystko inne to tylko próby znalezienia sobie czegoś do roboty."

Warto jeszcze dodać o miejscu akcji, czyli Korei Południowej. Moim zdaniem nie odgrywa tutaj znaczącej roli; równie dobrze mogłoby to być każde miejsce na świecie, w którym jesteśmy obcokrajowcem. Oczywiście pojawia się tu mnóstwo nazw dań koreańskich oraz określeń, do tego trochę stereotypów - jednak bohaterka nigdy nie zanurza się w koreańskość. Stąd jakże pasujący tytuł - to równie dobrze mógłby być Saturn. Nie jest więc to w żadnym razie powieść o Korei Południowej - coś jak Tokio w filmie "Między słowami".

To co nie do końca mi zagrało to dialogi. Odniosłam wrażenie, że są zbyt polskie - a główna bohaterka otoczona była obcokrajowcami i trudno było mi sobie wyobrazić pewne sformułowania użyte w języku angielskim. Trafiały się tez takie kwiatki jak strzelająca szabla ("Jak jest szabla w pierwszym odcinku, to w ostatnim musi wystrzelić" - chodziło tu zapewne o strzelbę Czechowa, opisującą zasadę kompozycyjną budowania historii). Pojawia się także całkiem sporo wulgaryzmów, które czasami pasują, a czasami wydają się wciśnięte na siłę, by było bardziej "młodzieżowo".

"Na tym właśnie polega życie, im wyższy poziom zdobywasz, tym bliżej jesteś końca."

Doceniam natomiast mnóstwo odnośników do kultury - jak nic bohaterka musiała studiować kulturoznawstwo, filmoznawstwo lub inny humanistyczny kierunek - tak jak ja! - i uwierzcie, po 5 latach takich studiów człowiek potrafi mieć podobne przemyślenia o kinie artystycznym czy życiu w symulacji.

"Przez dłuższą chwilę upajałam się swoim intelektualizmem. Jeszcze rano jadłam sałatkę w dresie jak Kardashianka, a teraz leżałam i myślałam o tym, co to znaczy być człowiekiem. "

Do mnie powieść "Pół roku na Saturnie" trafiła; skłoniła mnie do przemyśleń nad własnym życiem. Jednocześnie czytając część rozważań bohaterki czułam się zwyczajnie "staro" choć nie dzieliła nas duża różnica wieku - myślę, że wynika to zwyczajnie z bycia w innym miejscu w życiu, choć ciężko byłoby zaliczyć mnie do "normalnych" ludzi z dziećmi, domem i stałą pracą. Myślę, że "Pół roku na Saturnie" ma sobie wiele z "Normalnych ludzi" Sally Rooney - to ten typ powieści, który do niektórych trafi, a u innych wywoła frustrację zachowaniem bohaterów. Choć gdzieś tam zabrakło mi bardziej dojrzałego poszukiwania siebie, to nie mogę zaprzeczyć - świetnie się bawiłam przy lekturze. I co najważniejsze - to powieść, która zostaje z nami na dłużej, właśnie dzięki temu, że choć skupia się na jednym przypadku milenialsa, to każdego może skłonić do przemyśleń o (nie)możliwości "odkrycia siebie", "znalezienia własnej drogi" - wybrania tej jednej możliwości z wielu i późniejszego nie żałowania tej decyzji.
Profile Image for OSIENKA.
34 reviews
January 14, 2022
Gdybym mogła to dałabym tej książce -1.
Tu się nic nie trzyma całości. Przemyślenia bohaterki do niczego nie prowadzą, a dodatkowo są zawoalowane w całe strony o narzekaniu na koreańskie jedzenie, toksyczne relacje (bez wspomnienia o ich toksyczności) i wymienianiu chyba wszystkiego tego co bohaterka „googla” w wyszukiwarce…
Profile Image for eM Poleca.
112 reviews56 followers
October 21, 2021
Minęła prawie doba od momentu, kiedy skończyłam czytać "Pół roku na Saturnie" i nadal nie wiem co myśleć.

Z jednej strony w książce pojawiają się tematy, które myślę, że dla wielu będą czymś znajomym. Szczególnie dla tych, którzy szukają siebie albo skończyli studia i zaczynają się szukać na nowo.
Z drugiej strony, wszystko czyta się niczym pamiętnik, przemyślenia głównej bohaterki płyną jednym, nieprzerwanym, momentami dość chaotycznym strumieniem, który teoretycznie jeszcze bardziej podbija to co chce się pokazać, ale momentami irytuje.
Profile Image for Asia.
69 reviews2 followers
November 27, 2021
Okładka, która przykuwa oko. Tytuł zawiera nazwę planety, (a jak wiecie lub nie uwielbiam zgłębiać tematy astronomiczne). Do tego opis! Postanowiłam sięgnąć po tą pozycję. Nieziemsko mnie do niej ciągnęło.🪐

Główna bohaterka, która studiuje na uniwersytecie w Korei, niezwykle ambitna dziewczyna. Pewnego dnia dostaje od swojego wykładowcy pół roku na znalezienie siebie. Wszelkie pomysły czerpie oczywiście z internetu jak przystało na milenialsa.

Historia nietuzinkowa, dziewczyna wpada w sam środek internetowego chaosu i nowocześni. Uważam, że to idealnie odwzorowanie zachowania dzisiejszej młodzieży, tej zagubionej i wyobcowanej. Tej, która uważa, że nigdzie nie pasuje i wszelkie wzorce czerpie z internetowej rzeczywistości zamiast zdać się na swoją kreatywność.

Myślę, że dla dzisiejszej młodzieży to idealna lektura. Mi nie przypadła do gustu. Była chaotyczna, główna bohaterka popadała w nudne schematy. Czekałam na mocne zakończenie tej historii, ale go nie dostałam.
Pewnie w czasach gimnazjum odebrałabym ją zupełnie inaczej.
Profile Image for Agata Górska.
533 reviews11 followers
October 24, 2021
Gdybym miała określić "Pół roku na Saturnie" jednym słowem, byłby to “chaos”. Chaos dotyczy gonitwy myśli bohaterki, dotyczy obrazu Seulu, z jakim się spotykamy oraz określa to, z czym styka się kobieta. Narracja doskonale to oddaje. Nie znajdziemy tutaj chronologii wydarzeń. Fabuła nie opiera się na akcji, ale na refleksjach głównej bohaterki, która poszukuje swojej drogi właściwie nie wychodząc z pokoju.

Tutoriale, filmy dokumentalne, Tinder, filmy fabularne – wszystkie dają tyle możliwości, że wystarczy (?) tylko znaleźć swój cel. A potem uzupełnić wiedzę książkami i atrybutami zakupionymi OD RAZU na platformie zakupowej. Przy czym nowa życiowa droga zmienia się przynajmniej kilka razy w tygodniu.

Dzięki lekturze powieści "Pół roku na Saturnie" jesteśmy w stanie odczuć, jakie konsekwencje przynosi życie wśród zbyt wielu możliwości. Oczekiwania, że znamy się na wszystkim i dogłębnie, a przy tym powierzchowne eksplorowanie świata. Filmy ogląda się w przyspieszeniu, nowe miejsca poznaje się z pozycji pokoju hotelowego, przyjaźnie zawiera się tylko na określony czas.

Ale to moja interpretacja. Małgorzata Sidz pozostawia ją każdemu czytelnikowi osobno. Autorka nie moralizuje, nie ocenia, nie bagatelizuje. To, co można z książki wyciągnąć, zależy tylko od odbiorcy: od jego życiowych priorytetów, wieku, codziennych wyborów.

To nietypowa powieść, która przeczytałam z dużym zaangażowaniem. Bez trudu odnalazłam się w narracji głównej bohaterki i niejednokrotnie miałam wrażenie, że mówi o mnie samej. Mało tego – książka jest napisana z dużym poczuciem humoru. Jeśli chcemy poczuć życie w Korei Południowej – jej smaki, dostępność produktów i usług, nawet muzykę – to bohaterka świetnie nas przez to przeprowadzi.

"Pół roku na Saturnie" to książka warta uwagi. Niezależnie od tego, czy odbiorca jest reprezentantem generacji BB, X, Y czy Z. Pozwala wiele zrozumieć lub uświadomić sobie miejsce, w jakim żyjemy.
Profile Image for Magda (fair.o.ksiazkach).
38 reviews1 follower
November 4, 2021
Bohaterka „Pół roku na Saturnie” dostaje niezwykłą szansę - jej wykładowca daje jej pół roku wolnego od zajęć na uczelni. Co Polka studiująca w Seulu zrobi z tym czasem?

Autorka tak skonstruowała powieść, że ma się wrażenie bycia w głowie głównej bohaterki - dosłownie. To narracja pierwszoosobowa, w której czytelnik zostaje przytłoczony myślami dziewczyny, a te gdy tylko otrzymają bodziec w postaci obejrzanego filmiku na youtubie, przeczytanego newsa czy rozmowy z przyjaciółmi rozpędzają się w szalonym tempie.

Czasami nie byłam w stanie nadążyć za tokiem rozumowania kobiety. Jak można od chęci zostania gwiazdą k-popu przejść do pragnienia bycia hipiską? Nie wiem, ale główna bohaterka to potrafi.

Spodziewałam się książki, która w oryginalny sposób przybliży mi życie w Korei Południowej. Miałam nadzieję na sporo ciekawostek o kulturze i codzienności mieszkańców Seulu tym bardziej, że nie czytałam nigdy o Koreańczykach. Jednak „Pół roku na Saturnie” to chaotyczna historia dziewczyny poszukującej życiowej drogi, dla której Korea Południowa jest tylko tłem. Ciekawostki z tego kraju oczywiście były wplecione w fabułę, ale dla mnie to za mało.

Nie polecam tej książki osobom wrażliwym na nadmiar bodźców. Ten tytuł może was zmęczyć narracją, nadmiarem informacji i chaosem wśród wątków - czułam się wypompowana intelektualnie po jego lekturze.
Profile Image for fairyoonnie.
16 reviews2 followers
March 29, 2022
wait is this fucking play about us-
this book is so chaotic, but so am i
1 review
October 25, 2021
Czujecie się czasami jak typowi milenialsi?

„Pół roku na Saturnie” zaczęło się jak opowieść o moim życiu. Może nie studiuję w Korei, nie mieszkam w akademiku, nie otrzymuję stypendium, ale myśli bohaterki są jakby wyjęte z mojego pamiętnika. Czułam się jakbym sama je pisała, jakby były moją integralną częścią. W obecnych czasach mamy manię wypełniania naszego czasu na 100% samymi pożytecznymi czynnościami, nieustannym rozwojem. Dzień najlepiej zacząć zdrowym smoothie, joggingiem i medytacją, by zadbać o ciało i umysł. Oczywiście to wszystko przed pracą, którą zaczynamy o 7-mej. W drodze do pracy szlifujemy języki lub słuchamy rozwojowych audiobooków. Na lunch jemy wcześniej przygotowane zdrowe pełnoziarniste kanapki z hummusem i pokrojonymi warzywkami, a po powrocie z pracy tenis, basen, spacer (10 tysięcy kroków!!!), zdrowy, domowy obiad, sprzątanie, jeszcze trochę książek o rozwoju osobistym, a wszystko to według starannie ułożonego planu dnia. Brzmi jak życie idealnej instagrammerki, prawda? Życie wymarzone. To pragnienie doskonałego życia podsycają w nas media społecznościowe, Instagram, YouTube, Facebook. Oglądając najlepsze momenty z życia innych, sami pragniemy być tacy przez cały czas. Nie dając sobie chwili na odpoczynek i po prostu bycie. Nasza bohaterka również zmaga się z tym problemem. Podczas półrocznej przerwy w studiowaniu postanawia odnaleźć siebie. Zaczyna od… odpalenia YouTube w celu pozyskania inspiracji. Jednego dnia pragnie przejść na dietę i wyobraża sobie spektakularne efekty, a drugiego dnia idzie na imprezę i zapomina o wszystkich swoich postanowieniach, chce znać wszystkie filmy, przechodzi przez fazę zainteresowania kosmosem, planuje podróż w góry, z dala od zgiełku miasta, choć nienawidzi wspinaczki. Nie potrafi skupić się na jednej rzeczy, jest przebodźcowana, a to uczucie jest mi tak bliskie, że czułam się z nią bardzo związana. Do czasu kiedy zaczął się temat randkowania, odurzania się grzybkami i kwasem, wkraczania w metafizyczne i zawiłe teorie. Wtedy odechciało mi się czytać. Klimat, który autorka wprowadziła mniej więcej w połowie książki stał się ciężki, przytłaczający. Bardzo odbiegał od tego, co pierwotnie mnie zainteresowało. Ta część niewiele też wniosła. Jedynie rozważania na temat tego jak powinien wyglądać normalny człowiek były tutaj według mnie warte uwagi. W książce zabrakło mi też puenty, zakończenia, które zmieniłoby coś w moim myśleniu. Po bardzo dobrym początku liczyłam na jeszcze lepsze zakończenie. Niestety przeliczyłam się. Czy warto sięgnąć po tę pozycję? Uważam, że tak. Do połowy byłam oczarowana i przekonana, że książka trafi w moje top 10 tego roku. Tak się nie stanie, ale cieszę się, że przez chwilę mogłam się poczuć tak jakby ktoś przejrzał moje myśli.
Profile Image for mommy_and_books.
1,399 reviews35 followers
October 14, 2021
„Pół roku na Saturnie” to istny chaos. Początkowo nie rozumiałam o co tu chodzi. Istny miszmasz. Po czasie odkryłam, że nasza bohaterka poszukuje siebie i tego co chciałaby robić w swoim życiu. Przeraziła mnie jedna postać, która w wieku 30 lat zastanawiała się kim będzie jak dorośnie. Hmm 30 lat to jeszcze dziecko? Wow Dodam, że to był mężczyzna. Nasza bohaterka była w szoku i dodatkowo się załamała, że jak będzie w jego wieku to możliwe, że nadal nie będzie tego wiedziała.
Aktualnie jest w Korei. Dzięki niej możemy poznać ten kraj od innej strony. Możemy zobaczyć Korę oczami młodzieży. Bohaterka co jakiś czas żałowała, że nie jest Koreanką. Możecie również poczytać co sądzi o współczesnym świecie. Na jakim punkcie ma bzika? Co musi codziennie robić, bo inaczej nie potrafi żyć?
Co robi polka w Korei?
Tak jak współczesna młodzież nie potrafi żyć bez internetu i sprawdzaniu pewnych wiadomości. Jakich – to już musicie przeczytać sami.
Czy wy już wiecie kim chcecie być i co robić w życiu? Czy tak jak nasi bohaterowie – jeszcze tego nie wiecie?
Powieść „Pół roku na Saturnie” daje nam dużo do myślenia.
Nasza bohaterka obraca się w multikulturowym środowisku. Ma 26 lat i całe życie przed sobą. Studiuje socjologię. Oszukała aplikację tylko po to, żeby wyjechać do Korei na roczny grant naukowy.
„Życie to nie książka, że masz happy end i koniec.”
Czy naszej bohaterce udało się odnaleźć siebie? Czy już znalazła sens swojego życia? Czy już wie co chce robić?
Autorka Małgorzata Sidz w doskonały sposób przedstawia problemy współczesnej młodzieży. W dobie internetu i social mediów ciężko jest odnaleźć siebie. Internet kreuje sztucznie idealnych ludzi. Młodzież może się przez to pogubić.
Co byście zrobili mając pół roku całkowitego wolnego?
O co chodzi z tym Saturnem? Odpowiedź znajdziecie w tej książce.
Swoją drogą autorka tak napisała swoją powieść, że miejscami miałam wrażenie, że jestem w Korei razem z główną bohaterką. Dzięki tej historii możemy przyjrzeć się własnemu życiu. Czy wiemy, dokąd tak naprawdę podążamy?
Tutaj nie znajdziecie szybkiej akcji. Czas płynie powoli. Literatura piękna ma to do siebie, że zadaje dużo życiowych pytań i zmusza na do myślenia. Trzeba się mocno zagłębić w tej powieści, żeby ją lepiej zrozumieć.
Po tej lekturze widać głębokie zamiłowanie autorki do wszystkiego związanego z Koreą.
Polecam tą powieść wszystkim fanom literatury pięknej i Korei.
Poszukiwaczom strasznych wątków – mówię tutaj takich nie znajdziecie.
Profile Image for Mozaik.
20 reviews
November 8, 2021
Co byście zrobili, gdybyście dostali kilka miesięcy wolnego, bez martwienia się o pieniądze czy obowiązki studenckie lub zawodowe?
W takiej sytuacji znalazła się główna bohaterka i zarazem narratorka powieści „Pół roku na Saturnie” Małgorzaty Sidz. Do tej pory wiecznie zabiegana i z masą pracy, przez najbliższe pół roku „nic nie musi”, może robić, co tylko zapragnie… Problem jednak w tym, że nie ma pojęcia, jak najlepiej wykorzystać ten wolny czas. Może poświęcić go na ćwiczenia i zdrową dietę? Odkryć sens życia za sprawą astronomii, astrologii lub innej dziedziny? Znaleźć miłość życia? Zostać gwiazdą muzyki pop lub pisarką? Nadrobić popkulturowe zaległości? Powinna oddać się błogiej prokrastynacji? A może stać się wyjątkowo produktywna? Czy istnieje jeden słuszny sposób wykorzystania tego przymusowego wolnego?
Poszukiwanie siebie, zwykle rozłożone na wiele lat życia, bohaterka próbuje skrócić do tych zaledwie kilku miesięcy. Postawiona przed ogromem możliwości i oszołomiona ilością opcji do wyboru, niemal co tydzień znajduje inny obiekt zainteresowania, czerpiąc wiedzę na ten temat głównie z filmów na YouTube. Łatwo zrozumieć odczuwaną przez nią mieszaninę ekscytacji i odrobiny lęku, kiedy próbuje czegoś nowego – w końcu wielu z nas też było kiedyś w podobnej sytuacji, gdy np. szukaliśmy nowej pasji, mieliśmy wybrać kierunek studiów lub podjąć nową pracę.
Mimo że rozważania bohaterki często wydawały się nieco naiwne czy pozbawione głębi, cały ten chaos śledziło mi się całkiem przyjemnie, a sarkastyczne komentarze narratorki nieraz mnie szczerze rozbawiły. Jest tu miejsce i na zastanawianie się nad sensem życia czy własną egzystencją, i na coś tak prostego jak planowanie, gdzie zjeść obiad z przyjaciółmi.
Podobał mi się nietypowy, nieco chaotyczny styl książki – to migawki z życia w obcym kraju przeplatane przemyśleniami millenialsa szukającego siebie, swojego miejsca w świecie. Nastrój powieści udziela się czytelnikowi – z jednej strony mamy spokój i powolne przemijanie dni, a z drugiej (paradoksalnie) nieco gorączkowe przeskakiwanie od pomysłu do pomysłu. Z czasem jednak razem z bohaterką zaczynamy się zastanawiać, czy to dobre rozwiązanie. Życie jest tu i teraz, więc może warto od czasu do czasu zwolnić, pozwolić sobie na chwilę relaksu?
„Pół roku na Saturnie” okazało się nieco chaotyczną, ale przyjemną przygodą. Nie każdemu przypadnie do gustu tego typu narracja, ale warto dać szansę książce. Może i was czymś urzeknie.
184 reviews3 followers
November 1, 2021
Seul, Korea Południowa. Wieczna studentka dostaje od losu i leniwego wykładowcy pół roku wolnego. Ma dwadzieścia sześć lat i nie potrafi nic, poza studiowaniem. Postanawia ten czas poświęcić na poszukiwanie sensu i poukładanie w głowie. „Taki wyjazd do Indii na ‘poszukiwania siebie’ bez wyjazdu do Indii”. Znak zodiaku – koziorożec, kamień – ametyst, kolor – fioletowy, planeta – Saturn.
Impulsywne kupowanie książek, ciągłe rozbudowanie listy filmów do obejrzenia, wrzucanie na top listę piosenek, których nigdy nie przesłuchasz. Styl boho, hippie? Szerokie spodnie, kraciaste koszule? Kowbojki? Znacie to?
Małgorzata Sidz w swojej powieści „Pół roku na Saturnie” traktuje o poszukiwaniu sensu życia i odnalezieniu siebie w nowoczesnym świecie. Świat pędzi, liczy się to co szybkie, proste i łatwo dostępne. Klik, klik, klik. Treść książki jest tak samo chaotyczna, pomieszana i rozchwiana jak nasze życie i wybory. „Pół roku na Saturnie” to powieść inna niż wszystkie. Nie buduje fabuły na wydarzeniach a na historii młodej kobiety, która marzy o tym, by dokonać czegoś wielkiego, a rzeczywiście tuła się po świecie odhaczając kolejne etapy Erasmusa, przy okazji wpadając w machinę pędzącego świata. Dużo czasu spędza szukając motywacji na Youtube, szaleńczo i kompulsywnie wydaje pieniądze w Gmarkecie, szuka miłości na Tinderze. Muszę schudnąć – klik. Muszę polubić k-pop – klik. Trzeba się zrelaksować – wyprawa w góry zarezerwowana.
Doceniam pomysł na powieść. Dużo w niej prawdy. Dużo sensu. W dużej mierze to obraz czasów, w jakich żyjemy. Przeraża i przestrzega. Z drugiej strony trochę razi to przerysowanie głównej bohaterki, która ma milion pomysłów na minutę i wszystko musi przeżyć „na już”. W wieku dwudziestu sześciu lat można mieć chyba inny pomysł na życie.
Sporo tu azjatyckich klimatów (jak może być inaczej skoro autorka jest absolwentką studiów o Azji Wschodniej i przez kilka lat mieszkała w Japonii i Korei Południowej) - jeśli je lubicie, to książka dla Was. Niesztampowa forma, oryginalna fabuła, coś innego na półce. Trochę gorzko, dziwnie i bardzo niejednoznacznie, ale warto się zmierzyć.

3 reviews
November 8, 2021
To była bardzo wymagająca książka. Specyficzna. Bardzo trudno mi właściwie powiedzieć, co myślę na jej temat.

Sporo tutaj chaosu, łapałam się na tym, że nie nadążam za pomysłami bohaterki, za jej tokiem myślenia i jej podejściem do życia. Miałam wrażenie, że jest totalnie zagubiona, tak jak ja w trakcie czytania.

Było mi żal, patrząc na nowe pokolenie, które często jest przyklejone do telefonu, nie umie bez niego żyć. Widziałam zagubienie w świecie dobrobytu, pogoń za w sumie nie wiadomo czym. Zabrzmię tu jak moherowa ciocia, ale przeraża mnie ten obraz. Brak pomysłu na siebie, przebodźcowanie, nadmiar wszystkiego i problem z odnalezieniem sensu życia. Nie to, żebym ja w wieku bohaterów miała jasno skrystalizowane plany na przyszłość, ale aż tak bardzo nie miotałam się w poszukiwaniu celu swojego istnienia.

Przeczytanie tej książki zajęło mi trochę czasu, nie byłam w stanie pochłonąć jej na raz. Musiałam robić sobie przerwy w lekturze, żeby jakoś poukładać to, co powiedziała mi autorka.

Nie uważam, że jest to zła książka, bo mimo wszystko dała mi do myślenia, ale stanowiła nie lada wyzwanie. I chociaż mam w głowie ogromny mętlik, nie żałuję, że zdecydowałam się na przeczytanie tej książki. To była dla mnie interesująca, choć niełatwa przygoda. Plus dla autorki za ciekawostki o Korei.
Profile Image for Agata | ksiazkowy.czas.
333 reviews4 followers
November 20, 2023
🔎 "Może przez całe życie będę szu­kać życia lep­sze­go niż życie i te po­szu­ki­wa­nia będą celem samym w sobie?" 🔍

"Pół roku na Saturnie" to próba zapełnienia tożsamościowej pustki. Próba odkrycia prawdziwej pasji. Próba transformacji siebie. Próba znalezienia sensu na resztę życia.

Główna bohaterka, z pokolenia milenialsów, studiuje w Seulu w Korei Południowej. Od losu - a raczej wykładowcy - dostaje pół roku wolnego. Postanawia poświęcić ten czas na znalezienie czegoś więcej w życiu, tylko sama nie wie czego szuka, więc kończy się na randomowych pomysłach, które ostatecznie prowadzą donikąd...🤷

Niestety, ale wymęczyłam tę pozycję - albo raczej ona mnie. Jest to książka o niczym - główna bohaterka ogląda filmiki i filmy, spotyka się ze znajomymi, narzeka na jedzenie i prowadzi (pseudo) filozoficzne, kapitalistyczne i popkulturowe rozważania. Traktuje codzienność jak przygodę, bez żadnych zobowiązań. Jest chaotycznie, infantylnie i toksycznie.

Liczyłam na zakończenie, może jakiś wyjaśniający epilog, ale niestety nic takiego się nie pojawiło. Przykro mi, że to napiszę, ale w tej książce ładna jest tylko okładka. Wielkie rozczarowanie i strata czasu 💔

PS Zapisałam kilka trafnych cytatów i ze względu na nie oceniłam 2/10 a nie 1/10, ale niestety pare zdań nie jest w stanie uratować całej książki 👎
Profile Image for Kinga (BujoJej).
3 reviews2 followers
October 25, 2021
"Bo czym innym są moje poszukiwania siebie, jeśli nie miotaniem się między chęcią zanlezienia sensu na całe życie a niemożliwością poświęcenia się jednej idei na dłużej niż pięć minut?"

Seul, Korea Południowa, rozpędzony XXI wiek. Masz czas, masz pieniądze, masz nieskończone możliwości wielkiego miasta. Co robisz? Czy jesteś milenialsem czy nie, pewnie najpierw włączasz YouTube.

Główna bohaterka dostaje od losu pół roku. W tym czasie zamierza odkryć siebie, znaleźć sens życia a nawet być "normalnym człowiekiem", to wszystko oczywiście ze wsparciem filmów z YouTube, zakupach na Gmarkecie, znajomości z Tindera czy wszelkiego rodzaju informacji z Wikipedii.

Gdy myślę o tej książce do głowy przychodzi mi przede wszystkim jedno słowo - chaos. Od początku tej historii jesteśmy rzucani w wir zdarzeń i emocji. Z początku było mi trudno wgryźć się w tę historię, czekałam na jakieś wydarzenia, które z czasem będą się zazębiać, główne wątki będą oczywiste i na końcu będą miały swoje rozwiązanie. Nie znalazłam tego, a przynajmniej nie w sposób, w który się spodziewałam.
Mam wrażenie, że "Pół roku na Saturnie" jest dokładnie taka, jak życie obecnie: szybka, chaotyczna, pełna emocji, nieprzewidywalna i prawdziwa.

"Pół roku na Saturnie" to naprawdę ciekawa i oryginalna książka. Trzeba tylko dać się ponieść temu chaosowi.
Profile Image for podczytane.
74 reviews2 followers
November 17, 2021
Szczerze mówiąc, po skończeniu pierwszego rozdziału nie spodziewałam się czegoś „wow”. Było po prostu przyjemnie i nieco zabawnie. Jednak z biegiem czasu i z każdą przewróconą stroną moje zainteresowanie rosło. Rosło na tyle, że dotarłam do momentu, gdy z wielkim bólem serca musiałam przerwać czytanie, bo była już 2 w nocy, a ekran telefonu pokazywał, że zostały mi 4 godziny snu.
Ta opowieść jest na swój sposób magiczna, inna, taka… świeża. I za tą świeżość szczególnie ją doceniam, bo nigdy nie miałam do czynienia z podobną historią. Klimatu dodaje świetny humor autorki, ten typowy akademikowo-studencki styl życia głównej bohaterki, a także opisy Korei i tamtejszego jedzenia. A skoro już mowa o bohaterach to zdecydowanie nie da się ich nie lubić! Jestem również pozytywnie zaskoczona tym, że w końcu dialogi nie są sztuczne, co niestety często zdarza się w przypadku książek polskich autorów. Jedynym minusem jest to, że od czasu do czasu nudziły mnie przydługie opisy przemyśleń naszej studentki, ale tak naprawdę nie wpłynęło to znacząco na mój odbiór tej historii.
Przed sięgnięciem po „Pół roku na Saturnie” przygotujcie sobie coś dobrego do jedzenia - jestem pewna, że zgłodniejecie 🍚🥡🥢
2 reviews
December 5, 2021
Recenzja ✒️
Nietypowa i zaskakująca...
Tymi dwoma słowami mogę śmiało opisać tę książkę.
"Pół roku na Saturnie" Małgorzaty Sidz to niebanalna historia.
Wykładowca naszej głównej bohaterki daje jej pół roku wolnego od zajęć. Dziewczyna ma zapewnione wyżywienie, zakwaterowanie i co najważniejsze - ma środki na własne potrzeby. Każdy chyba o tym marzy...Główna bohaterka nie ma zamiaru leniuchować przez ten czas. Postanawia odnaleźć siebie. Zadanie niełatwe, dlatego zdecydowała, że YouTube pomoże jej w tym pomyśle.
Czy jest to dobry sposób?
"Pół roku na Saturnie" to szalona powieść, bohaterka ma milion pomysłów na minutę, każdy zdaje się lepszy od poprzedniego. Dziewczyna chce spróbować dosłownie wszystkiego, jednego dnia zaciekle "walczy" w grze internetowej, drugiego ma zamiar zbawić świat...
Moim zdaniem książka podzieli czytelników. Czasami było bardzo chaotycznie, czasami zabawnie i refleksyjnie. Styl autorki bardzo spodobał mi się, dzięki temu bardzo szybko wczułam się w to, co chciała nam przekazać. Powieść dała do myślenia... Chaos, który w niej panuje, nie przeraził mnie, a wprost przeciwnie zaintrygował. Myślę, że inni przez to mogą ją odłożyć na półkę, ale nie róbcie tego! Przeczytajcie do końca, bo warto.
60 reviews
June 9, 2025
Гэту кнігу я купіў, таму што яна на польскай і пра Паўднёвую Карэю.
З плюсаў кнігі хіба што простая мова, што вельмі карысна на маем узроўні. Але нікому б яе не рэкамендаваў.
Аўтар апынулася ў Карэі па нейкай праграме абмену, але так здарылася, што ёй не трэба было вучыцца, таму паўгады яны была ў пошуках сябе. А па факту увесь час губляе на сёрфінг у інтэрнэце.
Я не люблю чытаць тэксты, дзе апісана простае вясковае бібліяграфічнае жыццё. Ціпа, а вось жыла баба Маруся і вось такая ёсць у мяне пра яе гісторыя. Такіх тэкстаў шмат у Дзеяслове. Дык вось Малгажата ў кнізе робіць тое ж самае, толькі яна маладая, таму і гісторыі ў яе не пра вёску, а пра інтэрнат, нейкія застольныя філазофскія развагі, якімі мы ўсе грашым, і пра тое, якая яна белая ў параўнанні з карэйцамі.
Першая траціна кнігі яшчэ была нічо - менавіта там быў пошук сябе, спробы стаць ці то акторкай, ці то пісьменніцай, ці то кіназнаўцай. У другой траціне засталося толькі пытанне, ці будзе сэкс (спойлер: быў), ну а трэцяя частка - цалкам пошук мужыка. Закончылася гэта ўсё банальшчынай, кшталту, за паўгады я знайшла, што я такая, якая ёсць.
А ці была там Карэя? Была. У апісанні страў і турыстычных показках. Калегі менавіта такія і прывозілі з камандыровак.
4 reviews
Read
March 23, 2023
Początek wydawał się całkiem ciekawy, potencjalnie mogący rozwinąć się w coś interesującego. Jest to moja pierwsza książka w tematyce kryzysu życiowego i zadawania sobie miliona pytań o swoją przyszłość, więc byłam ciekawa jaką drogę będzie musiała przejść bohaterka. To co mi przeszkadzało to ciagle przewijający się motyw oglądania filmów na YouTube i kupowania niepotrzebnych przedmiotów. Na początku mogłam się utożsamić z bohaterką, ale z czasem miałam wrażenie, że te fragmenty to tylko takie zapychacze. Rozczarowało mnie też zakończenie, wydaje się trochę napisane na szybko i bez pomysłu. Osobiście irytowało mnie też, że bohaterka krytykowała wielokrotnie konsumpcjonizm po czym kupowała (chociaż tego nie wiemy na pewno) całą masę rzeczy. Interesuje mnie też skąd brała pieniądze na życie i wszystkie wydatki. Nie znam realiów stypendiów studenckich ani podobnych wyjazdów, ale wydaje mi się wątpliwe, aby jedynie z kieszonkowego bohaterka była w stanie prowadzić życie jakie prowadziła. Ogólnie książkę oceniłabym na przeciętna, dobrze się zapowiadającą, ale z rozczarowującym zakończeniem
Profile Image for Amelia ✨️.
136 reviews29 followers
November 17, 2021
Książka, cóż, nie przypadła mi do gustu. Sądziłam, że spodoba mi się bardziej, jednak najwyraźniej trochę się przeliczyłam. Tak, rozczarowałam się, mimo że nie miałam co do niej określonych "wymagań". Czytając ,,Pół roku na Saturnie" czułam się trochę jak podczas czytania ,,Normalnych ludzi". Odstępy czasowe pomiędzy wydarzeniami były jak dla mnie zbyt duże, co utrudniało mi połapanie się w fabule. Ta książka była dla mnie najwyraźniej zbyt skomplikowana... Być może jest to trochę moja wina, może czytałam ją zbyt niedokładnie, albo przeoczyłam jakieś istotne informacje... Ale cóż. Dobrze, teraz przejdźmy do postaci. Główna bohaterka wcale nie była taka zła, ani tak do końca mnie nie irytowała. Czasami łapałam się za głowę i zastanawiałam, co jest z nią nie tak, ale na szczęście takie momenty nie zdarzały się zbyt często. Styl pisania autorki jest oryginalny i nawet mogę powiedzieć, że przyjemny, dzięki czemu ostatecznie nie przekreślam twórczości Małgorzaty Sidz i z pewnością jeszcze kiedyś sięgnę po kolejną książkę jej autorstwa.
Displaying 1 - 30 of 42 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.