Przepraszam za wszystko – szepcze Anka, gdy czuje pętlę na szyi i patrzy w oczy brata po raz ostatni. Nigdy nie przypuszczała, że przyjazd do Grobowic sprawi, że odkryje nowy świat, obudzi duchy i stanie twarzą w twarz z prawdziwymi potworami. Antek myśli tylko o Nastce, która uciekła do mrocznego lasu. Wiej, ratuj się! Czy można jednak uciec przed demonami i przeznaczeniem? Pobyt u ciotek w odciętej od świata wiosce wydawał się idealną odskocznią od rodzinnych dramatów. Tymczasem... zapłonął ogień, martwe ciało wypełzło z ciemności, a walka o stanowisko burmistrza przerodziła się w polowanie. Czy słowiańskie bóstwa istnieją naprawdę? Czy rodzeństwo Sokołów pozna wszystkie tajemnice Wisielczej Góry?
Paulina Hendel zabiera nas do cichego zakątka w samym środku kraju, odcina od internetu i zmusza do niebezpiecznej zabawy z wyobraźnią. Uwierzcie w to, co nierealne i niesamowite! Przeżyjcie przygodę życia!
Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Od kilku lat pisze opowiadania do prasy kobiecej. Interesuje się polską literaturą fantastyczną i przygodową, a także twórczością Terry’ego Pratchetta. W czasie wolnym zajmuje się rekonstrukcją historyczną.
Historia jest spójna i naprawdę dobrze się ją czyta, ale... Jest bardzo w klimacie poprzednich książek autorki - małe miasteczko, młodzi ludzie, którzy nagle dowiadują się o istnieniu słowiańskich demonów i wierzeń. Jeśli macie niedosyt podobnych klimatów - sięgajcie, będziecie zadowoleni. Jeżeli natomiast macie już przesyt, to odpuście sobie - 'Wisielcza góra' gra na tych samych nutach, co 'Żniwiarz' czy 'Zapomniana księga'.
4⭐️/5 Jak dla mnie jest lepsza niż 1 tom Żniwiarza. Przede wszystkim podobały mi się jak były tutaj przedstawione relacje między bohaterami i jak świetnie byli oni wykreowani. Język jest przyjemny i dzięki temu książka jest wciągająca. Podoba mi się taki „ciemny” klimat i humor w tej książce. Jestem pozytywnie zaskoczona zwrotami akcji. Na minus bardzo przewidywalne zakończenie i kilka przedłużonych ja siłę fragmentów.
Absolutnie genialne. Miałam bardzo duże oczekiwania do tej książki, ze względu na mój sentyment do Żniwiarza. ,,Wisielcza Góra” spełniła moje oczekiwania. Fabuła idealnie dopracowana, bohaterowie super wykreowani, uniwersum i miasto, gdzie dzieje się akcja genialne! Aż nie wiem co powiedzieć więcej. Majstersztyk, przeczytam wszystko, co Pani Hendel napisze, nawet listę zakupów
Nie mogę uwierzyć, że tak oceniam książkę Pauliny Hendel, gdy każda inna, którą czytałam, była pięciogwiazdkowa 😳 ta książka to niestety niewypał. Bohaterowie tragiczni, absolutnie nieznośni, nienawidziłam każdej postaci. Fabuła to w kółko takie same questy, komplikacja biegania po lesie i najbardziej naiwne zakończenie, jakie widziałam.
"Wisielcza góra" to nowa powieść Pauliny Hendel o której słyszałam dość sporo pozytywnych słów. W pewnym momencie pojawiało się z nią bardzo dużo opinii i zdjęć, a ja robiłam się coraz bardziej zaintrygowana. Tymczasem sama książka mówiąc szczerze, totalnie mnie nie porwała. Przede wszystkim to dosyć prosta i w większości przewidywalna historia. Z jednej strony bohaterowie próbują odnaleźć się w nowej sytuacji, ale z drugiej przez ponad połowę powieści prawie nic się nie dzieje. Niestety bohaterów w ogóle nie polubiłam, a ich losy mnie nie porwały.
"Żniwiarz" był naprawdę świetną serią od której nie mogłam się oderwać i przeczytałam ją w kilka dni. Do tego stopnia się w nią kręciłam, że czytałam po nocach i każdą wolną chwilę poświęcałam temu światu. W przypadku "Wisielczej góry" tak nie miałam, a chyba jedynym momentem przy którym się uśmiechnęłam była właśnie wzmianka o żniwiarzach. Poza tym Anka, Antek, ani Nastka nie byli postaciami, których losy czy relacje by mnie zainteresowały. Możliwe, że to też kwestia ilości postaci, których było bardzo dużo, a przez to czytelnik ma mało czasu na ich poznanie. Niestety jak dla mnie książka wypada słabo na tle pozostałych książek autorki i jest zdecydowanie najsłabsza.
Bardzo mi się podobało 💖 Angażująca młodzieżówka z całą plejadą słowiańskich bóstw i demonów. Bardzo wiarygodnie odmalowane relacje między rodzeństwem. Zalecam czytać 😀
Kolejna praca @paulinahendel_autorka miała premierę wczoraj (na stan 14.10.2021), ja miałam okazję dostać ją wcześniej, a zrecenzowałam ją dla was po to, byście w jakimś małym stopniu mogli się oprzeć na mojej opinii i stwierdzić ,,KUPUJĘ!”, czy ,,Niee, to nie dla mnie”. Już we wstępie mówię: ,,Kupujesz. Praca Pauliny Hendel i We need Ya odznacza się niezwykłą jakością i oryginalnością”.
Na razie przyznaję Wisielczej Górze nagrodę fenomenu jesieni 2021. Szczerze, bez namysłu, od pierwszych zdań prologu.
Ta książka mnie nie zaskoczyła tym, że powaliła mnie na kolana swoją cudowną fabułą. Wiedziałam to w momencie, w którym autorka opublikowała u siebie post, którego zdjęcie przedstawiało wydrukowany już na zwykłych kartkach A4 prolog. Przeczytałam go i od tamtej pory w głowie cały czas miałam; ,,Co się stało wcześniej i co się stanie później”. Podzieliłam się tym nawet ze znajomymi oraz rodziną i dyskutowaliśmy na ten temat.
A w czwartek (7.10) książka dotarła i ze względu na naukę zabrałam się za nią dopiero w niedzielę (10.10), jednak nie było to normalne sięgnięcie po książkę, a łapczywa chęć odkrycia jakie wydarzenia miały miejsce tym razem.
Wiele osób nie zdecydowało i nie zdecyduje się zapewne na tę książkę od razu, może dlatego, że często zdarza się, że taki stricte styl Pauliny Hendel nie odpowiada im od początku, albo jedna z jej dotychczasowych serii bardzo im się spodobała, a druga nie i tak było też ze mną. Ludzie wahają się więc, bo nie jest to dla nich pewna książka. Jednak według mnie, spodoba się ona i młodszym i starszym, chociaż nie polecam tej pozycji na pierwsze spotkanie z demonologią i wierzeniami słowiańskimi, ponieważ to nie od niej powinno się zacząć, ona nie jest od tego aby to wszystko tłumaczyć.
Polecam ją gorąco każdemu z fanów fantasy!
Recenzja została skopiowana z mojego bookstagrama (ina.bookstagram), jest jedynie lekko przerobiona tak, by wszystko wpasowało się zgodnie z datą jej wstawienia, ponieważ oryginalnie opublikowana ona była jeszcze przedpremierowo i pewne treści wyglądały nieco inaczej. Zachęcam do odwiedzenia profilu c:
Hej! A więc dzisiaj opowiem wam trochę o historii, która mimo tego, że rozgrywa się latem, ma klimat jesieni, a mowa tu oczywiście o ,,Wisielczej Górze". Szczerze mówiąc, nie oczekiwałam po tej książce zbyt wiele. Kurcze, to zabrzmiało tak, jakbym spodziewała się totalnej katastrofy. Raczej chodzi mi o to, że nie miałam co do niej jakichś szczególnych oczekiwań. Spodziewałam się zwykłej książki, którą przeczytam, a później o niej zapomnę. Jednak ,,Wisielcza góra" to coś, czego zapomnieć się nie da. Rodzinna atmosfera, tajemnicze miasteczko i demony to dosłownie mieszanka wybuchowa! Przygoda Anki, Antka i Nastki to dokładnie to, czego potrzebowałam w ostatnim czasie. Żarty żartami, ale Paulina Hendel ma tak zabawny styl pisarski, że przez przypadek wybuchłam śmiechem w komunikacji miejskiej (no cóż, zdarza się). Czytając ,,Wisielczą górę" bawiłam się świetnie, a to za sprawą nietuzinkowych osobowości, szczypty mitologii słowiańskiej (a może trochę więcej niż szczypty) oraz genialnego stylu pisarskiego autorki. Cóż tu wiele mówić. Książka była genialna.
To druga książka Hendel, którą wysłuchałam i jestem pod wrażeniem. Przymykam oko na najmłodszą z rodzeństwa, ponieważ momentami zbyt działała mi na nerwy. Teraz chyba wysłucham wszystko autorstwa Pauliny Hendel🤭
Pióro i wyobraźnię Pauliny Hendel pokochałam już przy serii Żniwiarz, a w "Wisielczej Górze" mamy wszystkie jego najlepsze elementy skondensowane w jednej książce. Jest to młodzieżowa powieść z wieloooma słowiańskimi wątkami.
Głównymi bohaterami jest tutaj trójka rodzeństwa Sokołów: Anka, Antek i Nastka, którzy przyjeżdżają na kilka miesięcy do Grobowic, rodzinnego miasta ich taty. Nie słyszeli wcześniej o tej części rodziny, nie słyszeli o samych Grobowicach. A jak się okazuje, jest to miejsce ogromnie różniące się od całej reszty świata! Brak zasięgu, brak internetu, odmienne wierzenia... I początkowo nie jest im łatwo się tam odnaleźć.
Ankę ciężko było mi polubić, jest do bólu szczera, egocentryczna... za to Antek jest raczej jej przeciwieństwem, więc i moją sympatię zyskał od początku. Nastka, najmłodsza i bystra, jest takim typowym fajnym dzieciakiem. Również nowi znajomi i rodzina Sokołów są ciekawymi postaciami. Fabuła zaś pełna jest słowiańskich potworów, sytuacji pełnych dreszczyku grozy, w środku których najczęściej znajdują się Antek i Anka. Bardzo dobrze czytało mi się o ich perypetiach, które z biegiem czasu coraz bardziej się komplikowały. I chociaż pierwsza połowa książki była trochę jednostajna (co nie znaczy nudna!), a sama akcja skumulowała się bardziej w drugiej połowie (forma podobna do konstrukcji poszczególnych tomów Żniwiarza), to samo rozwiązanie było tak dramatyczne, że czytałam je z szeroko otwartymi oczami aż do późnej nocy, gdyż wprost nie mogłam się od niej oderwać! Jestem bardzo zadowolona z tej książki, nie przechwalając się, przeczuwałam, że będzie dobra ;) Każdy, kto kocha Żniwiarza, "Wisielczą Górą" będzie tak samo zachwycony. Polecam ją także tym, którzy po prostu szukają ekscytującej książki młodzieżowej w mocno słowiańskich klimatach! Do teraz, już kilka dni po lekturze, myślę o niej i tęsknie do przedstawionego w niej świata. A to mówi samo za siebie!
Jestem zaskoczona tym jak bardzo ta książka mi się spodobała. Muszę przyznać, że byłam nastawiona bardzo pesymistycznie do polskich pisarzy fantastyki, jednak pani Paulina Hendel przekonała mnie do nich. ,, Wisielcza Góra" jest pełna dawnych wierzeń Polaków sprzed chrztu Polski, demony słowiańskie, stare imiona i niepowtarzalni klimat. Małe miasto w którym wszyscy się znają jest wrogo nastawione do trójki rodzeństwa, które żeby uciec przed swoją matką muszą tam zamieszkać u ciotek o których istnieniu nie mieli pojęcia. Od początku da się wyczuć, że coś wisi w powietrzu, a im dalej w fabułę tym mniej byłam pewna komu nasi bohaterowie mogą ufać. Książka w pełni zasługuje na 5 gwiazdek❤
Fajna, choć dość prosta historia przygodowa z domieszką horroru. Dynamiczna i rozrywkowa. Ale kreacje postaci zdecydowanie na minus. Myślałem, że to budowanie bohaterów na stereotypach będzie elementem jakiejś zabawy konwencją. It was not
Sięgając po tę książkę, miałam przeczucie, że będzie absolutnie genialna. I się nie myliłam. Fundamentem tej powieści jest mitologia słowiańska, która w przystępny i ogromnie ciekawy sposób została wpleciona do historii. Czytając o tych wszystkich demonach, z którymi musieli mierzyć się bohaterowie, byłam zafascynowana i wiem jedno - nie jest to ostatnia książka Pauliny Hendel, po którą sięgnę. Autorka świetnie buduje napięcie, przez co czytałam z zapartym tchem. Jestem ogromną fanką motywu tajemnicy, bo praktycznie aż do samego końca autorka trzyma nas w niepewności i właściwie nie wiemy, kto tak naprawdę jest zły, a kto dobry. Rozwiązanie akcji i ogółem zakończenie książki ogromnie mi się podobało i jak najbardziej jestem nim usatysfakcjonowana. Przechodząc do głównych bohaterów, bardzo polubiłam każdego z nich. Co prawda z początku byłam niezbyt do nich przekonana, bo nie wiedziałam o nich zbyt dużo, teraz jednak śmiało mogę stwierdzić, że są oni cudowni. Mam tylko małe zastrzeżenie do Nastki, najmłodszej z rodzeństwa Sokołów. Mam wrażenie, że jak na swój wiek (8 lat), jest za bardzo dojrzała, i o ile rozumiem, że taki był zamysł autorki, wciąż nie wybrzmiewało to zbyt dobrze. Bohaterowie poboczni - jak i ciotki, tak i przyjaciele rodzeństwa też byli bardzo fajnie wykreowani i wzbudzili moją sympatię. Wspomnę tu jeszcze o stylu pisania autorki, który jest naprawdę bardzo przyjemny i sprawia, że przez tę książkę się płynie. Po przeczytaniu wystawiłam jej cztery gwiazdki, jednak po przemyśleniu tego stwierdzam, że w pełni zasługuje na pięć gwiazdek. Jest mi ogromnie przykro, że jest to jednotomówka, bo czuję wielki niedosyt i CHCĘ - nie, chwila - POTRZEBUJĘ WIĘCEJ.
Na twórczość Pauliny Hendel trafiłam kiedyś zupełnie przypadkiem. Przypadkiem odwiedziłam księgarnie i zupełnie przez przypadek w moje ręce wpadł pierwszy tom „Żniwiarza”. Od tamtej pory jestem totalnie zakochana w książkach autorki i za każdym razem wiem, że sięgam po świetną historię. Nigdy się jeszcze nie zawiodłam i mam nadzieję, że tak pozostanie.
„Wisielcza góra” to wciągająca, zabawna, pełna wrażeń i słowiańskich demonów opowieść o trójce rodzeństwa, którzy najbliższe pół roku muszą spędzić we wsi, która teoretycznie nie istnieje. Ale zaraz jak to nie istnieje? Wiecie nie ma jej na mapie, na zdjęciach satelitarnych… W sumie to nigdzie. Dzieciaki nie są zbytnio szczęśliwe z odwiedzin u ciotek, o których istnieniu wcześniej nawet nie wiedziały, a zamknięta społeczność Grobowic też niezbyt ciepło przyjmują przybyszów z zewnątrz. Ah i nie zapominajmy o najważniejszym - tu nie ma zasięgu. Wyobraźcie to sobie? Jakiś koszmar!
Grobowice to bardzo tajemnicza miejscowość z dość dziwnymi mieszkańcami oraz zwyczajami. Dodatkowo od przyjazdu Antka, Anki oraz Nastki dzieją się tam dziwne, a nawet i straszne rzeczy…
Uważam, że jest to idealna lektura na jesienne wieczory, która wprawi Was w niesamowity klimat. Na bohaterów czeka wiele przygód także zapewniam, że nuda Wam nie straszna! Paulina Hendel tworzy genialne historie w słowiańskich klimatach i „Wisielcza góra” jest kolejną, na którą warto zwrócić uwagę.
Gorąco polecam i niecierpliwie wyczekuje na kolejne książki autorki!
Miejsce akcji w tej książce to tajemnicze miasteczko Grobowice. Przyjeżdża tam rodzeństwo Anka, Antek i Nastka którzy próbują dowidzieć się co ukrywają mieszkańcy. Wychodzi im to z różnym skótkiem ale w końcu dowiadują się, że jest to pogańska wioska w której czci się bognię Dziewannę, która otacza ochroną grobowiczan. Ale to nie koniec intryg! Okazuje się, że ktoś chce przywołać innego boga Niję, co może skończyć się katastrofą. Na szczęście główni bohaterowie odnajdują w sobie odwagę i stawiają czoła niebezpieczeństwu. Książka sama w sobie bardzo mi się podobała, dużą zaletą było to, że wydażenia były przedstawione z różnych perspektyw. Zakończenie akcji było zaskakujące, a sama końcówka stysfakcjonująca. Jedyne co mi się nie podobało to, że w prologu była pokazana przyszłość i to, że jest jakiś kult. Wolałabym nie wiedzieć i sama snuć przypuszczenia kto stoi za tajemniczą chatą.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Z Pauliną Hendel to my się już dobrze znamy i lubimy. Oczywiście w mojej biblioteczce nie mogło zabraknąć jej nowej książki „Wisielcza Góra” Jaka to była fajna historia… ech Świetnie wykreowani bohaterowie, nieprzerysowani, nie żadni super bohaterowie, to nastolatkowie, z wątpliwościami i obawami. Do tego humor, słowiańskie klimaty i cudowanie miasteczko odcięte od cywilizacji. Uwielbiam takie historie… takie od których nie możesz się oderwać i śledzisz fabule z wypiekami na twarzy. Polecam!!!
Jedna z lepszych książek tego roku! Jest to moje pierwsze spotkanie z Pauliną Hendel i na pewno nie ostatnie! Jest to też moje pierwsze spotkanie z mitologią słowiańską i na pewno chcę jej więcej. Niezwykle ciepła, przyjemna, zabawna i niekiedy trzymająca w napięciu. Uwielbiam tamtejszy humor, bohaterów i całe Grobowice. Polecam ją przeczytać na dwa, góra trzy razy. Bardzo chciałabym drugi tom przygód Nastki, Anki i Antka.