Warto czasem sięgnąć po autorów znanych, choć zapomnianych i ich dzieła, przed którymi czasem broniliśmy się w szkołach. Zrażeni do lektur często na długo lub na zawsze skreślamy jakiegoś autora, uznając go za nudnego, moralizatorskiego, piszącego trudnym stylem...
Do pisarzy dziś zupełnie niepoczytnych należy Eliza Orzeszkowa, a jej powieść Cham znana jest raczej niewielu, szczególnie młodym czytelnikom. A szkoda...
Gdzieś nad Niemnem była sobie mała osada, a w niej żyli ludzie prości, niebogaci, ale życzliwi i sprawiedliwi. Był wśród nich Paweł, bezdzietny wdowiec. Jedyną jego rodziną była, mieszkająca po sąsiedzku młodsza siostra Ulana, jej mąż i dzieci. Żyło im się spokojnie i dość dostatnio, choć bez przepychu, jak na prawdziwych, bogobojnych chrześcijan przystało. Aż do pewnego dnia...
Paweł, łowiąc ryby na rzece usłyszał wołanie kobiety, której pranie uciekło na rzekę. Dziewczyną tą była Franka, służąca z pobliskiego dworu. I tak tych dwoje się poznało, a pomiędzy nimi wybuchła wielka miłość i namiętność. Kiedy państwo ze dworu wrócili do miasta, Franka została we wsi, jako żona Pawła. Okazała się osobą bardzo żywiołową, spontaniczną, ale o zmiennych humorach, rozkapryszoną, a przede wszystkim bardzo dumną ze swego miejskiego pochodzenia z dobrej, choć podupadłej rodziny. Wszem i wobec przechwalała się swoim wysokim urodzeniem i utyskiwała, że przyszło jej żyć wśród chamów, czyli chłopów. Szybko znudziło jej się życie na wsi, tęskniła do zgiełku miejskiego, do kolorowych wystaw, adoratorów i... cukierków, które uwielbiała. Nie w głowie jej było gotowanie, noszenie wody, dojenie krów, czy praca w polu. Wszystko to robił Paweł, podczas gdy ona do późna wylegiwała się w łóżku. Ale nie potrafiła tego docenić. Z każdym dniem coraz to bardziej nienawidziła swojego nowego otoczenia. Pewnego dnia Paweł wrócił do domu i...
Doczytajcie sami :)
Piękna i ciekawa powieść obyczajowa. O miłości, wdzięczności, dumie, dobroci, zbrodni, zdradzie, zemście i wybaczeniu. Serdecznie polecam.