Jump to ratings and reviews
Rate this book

Szantaz emocjonalny. Jak sie obronic przed manipulacja i wykorzystaniem

Rate this book
Szantaz emocjonalny. Jak sie obronic przed manipulacja i wykorzystaniem (wyd. 2020)

280 pages, Paperback

Published January 1, 2018

Loading...
Loading...

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
6 (25%)
4 stars
10 (41%)
3 stars
5 (20%)
2 stars
2 (8%)
1 star
1 (4%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for Zbyszek Sokolowski.
300 reviews16 followers
December 18, 2022
Książka warta przeczytania przez każdego kto zmaga się byciem manipulowanym, może pomóc.

Cytaty:

W takich związkach koncentrujemy się na potrzebach drugiej osoby i podporządkowujemy im własne. Ulegamy chwilowej iluzji bezpieczeństwa, jakie uzyskaliśmy, poddając się. Uniknęliśmy konfliktu, konfrontacji… a także pozbawiliśmy siebie szansy na zdrowy związek.

Opisane interakcje należą do najczęstszych przyczyn konfliktów, do których dochodzi niemal w każdym związku, rzadko jednak zauważa się je i rozumie. Często te przykłady manipulacji określamy mianem nieporozumień. Mówimy sobie: „Ja kieruję się uczuciami, a on – intelektem” albo: „Mamy różne punkty widzenia”. Ale w rzeczywistości przyczyna tarć nie leży w stylu porozumiewania się. Raczej w tym, że jedna osoba chce zawsze postawić na swoim, nie bacząc na potrzeby partnera. To więcej niż zwyczajne nieporozumienie – to próba sił.

Szantaż emocjonalny uderza w nas osobiście. Posługująca się nim osoba wie, jak bardzo cenny dla nas jest związek z nią. Zna nasze słabości i najgłębsze sekrety. I nawet jeśli bardzo jej na nas zależy, to kiedy się obawia, że nie postawi na swoim, wykorzystuje swoją wiedzę o nas, by sformułować groźby, które przynoszą jej to, czego pragnie: naszą uległość.

Słowo „mgła” będzie naszym skróconym sposobem odwoływania się do lęku, poczucia obowiązku i poczucia winy1 – narzędzi szantażysty. Szantażyści pompują wszechogarniającą mgłę w swoje związki i sprawiają, że obawiamy się im przeciwstawić, czując się zobowiązani do dawania im tego, czego chcą, a winni, jeśli im tego skąpimy.

Pokażę, że u podłoża działań szantażystów tkwi obawa – przed stratą, przed zmianą, przed odrzuceniem, przed utratą władzy. U części z nich te lęki zakorzenione są w doświadczanym od dawna niepokoju i poczuciu niesprawdzania się w życiu. U innych stanowią reakcję na mniej oddaloną w czasie niepewność oraz stres, które podważyły ich pewność siebie i poczucie kompetencji.

Są raczej osobami, dla których szantaż jest biletem do uzyskania poczucia bezpieczeństwa i sprawowania kontroli nad sytuacją. Niezależnie od tego, jak pewnymi siebie ludźmi wydają się nam szantażyści, u podstaw ich działań tkwi duży niepokój. Nasi szantażyści mogą się poczuć silni tylko wtedy, gdy my podskakujemy, ilekroć oni strzelą z palców. Emocjonalny szantaż staje się ich obroną przed poczuciem krzywdy i lękiem.

Trudno przyznać, że kapitulując, uczymy go, jak może nas szantażować. Ale bolesna prawda jest taka: nasza uległość nagradza szantażystę, a za każdym razem, kiedy nagradzamy kogoś za konkretny czyn, czy to świadomie czy nieświadomie, bardzo wyraźnie dajemy mu do zrozumienia, że może zrobić to ponownie.

Emocjonalny szantaż rozrasta się jak bluszcz, a jego pędy zaczynają oplatać każdy aspekt naszego życia. Jeśli jesteśmy szantażowani w pracy, to często po przyjściu do domu odgrywamy się na dzieciach. Jeśli mamy złe relacje z którymś z rodziców, to przelewamy nasze negatywne uczucia na partnera. Nie możemy po prostu włożyć konfliktu do pudełka z napisem „szef” czy „mąż” i oddzielić go od reszty naszego życia. Zdarza się, że powielamy dynamikę, która przysparza nam cierpień, i sami stajemy się szantażystami, odreagowując swoje frustracje na kimś słabszym czy bardziej wrażliwym od nas.

Manipulacja przekształca się w szantaż emocjonalny, kiedy stosowana jest wielokrotnie, by zmusić nas do poddania się żądaniom szantażysty kosztem naszych pragnień i naszego dobra.

Jeżeli ktoś otwarcie ocenia nasze niewłaściwe postępki, to chociaż jego słowa i uczucia mogą być mocne, dopóki nie pojawiają się groźby ani presja, dopóty nie jest to szantaż. Właściwe wyznaczanie granic nie ma nic wspólnego z wymuszaniem, presją czy powtarzającym się obarczaniem drugiej osoby winą. Jest po prostu stwierdzeniem, jakiego rodzaju zachowania akceptujemy, a jakich nie.

W każdej sytuacji, w której zdecydowaliśmy się na utrzymanie związku po poważnym wykroczeniu partnera – zdradzie, niszczącym kryzysie w rodzinie, odkryciu, że oszukał nas przyjaciel – istnieją możliwości wyrządzenia sobie wzajemnie krzywdy, ale i uzdrowienia związku. Ale jeśli obie strony przejawiają dobrą wolę i naprawdę chcą rozwiązać każdy problem, który niszczy związek, to nie ma miejsca na emocjonalny szantaż.

Jeśli druga osoba naprawdę chce w uczciwy sposób, z poszanowaniem twoich uczuć rozwiązać konflikt, jaki zaistniał między wami, to: • Otwarcie rozmawia z tobą o konflikcie. • Interesuje się twoimi uczuciami i troskami. • Próbuje się dowiedzieć, dlaczego nie chcesz tego, czego ona chce. • Przyjmuje współodpowiedzialność za konflikt.

Jeśli podstawowym celem drugiej osoby jest pokonanie ciebie, to: • Próbuje cię kontrolować. • Ignoruje twoje protesty. • Upiera się, że jej charakter i motywy działania są lepsze od twoich. • Unika przyjęcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za konflikt.

Jeśli widzisz, że inny człowiek próbuje postawić na swoim niezależnie od tego, ile miałoby to kosztować ciebie, to masz do czynienia z emocjonalnym szantażystą.

Najłatwiej rozpoznać „prokuratorów”, którzy dokładnie określają, czego chcą i jakie konsekwencje czekają nas, jeśli im nie ustąpimy. Mogą zachowywać się agresywnie lub uparcie milczeć, ale niezależnie od ich zachowania złość, którą czują, kiedy natrafiają na sprzeciw, jest zawsze skierowana bezpośrednio przeciw nam. Należący do drugiej kategorii „biczownicy” podkreślają, co sobie zrobią, jeśli nie uda im się dopiąć swego. „Cierpiętnicy” to utalentowani oskarżyciele, którzy lubią obarczać nas poczuciem winy i często zmuszają nas do odgadywania ich pragnień, uważając, że to my powinniśmy je spełniać. „Kusiciele” poddają nas serii testów i obiecują wspaniałe nagrody, które otrzymamy, jeśli będziemy im ulegli.

Nie zaskakuje nas fakt, że to rodzice najlepiej potrafią zmieniać kompetentnych dorosłych ludzi w dzieci. Często utrzymują nad nami kontrolę długo po opuszczeniu przez nas rodzinnego gniazda i uważają, że muszą pomagać nam w podejmowaniu decyzji, z kim wziąć ślub, jak wychowywać dzieci, gdzie i jak mieszkać

„Cierpiętnicy” wychodzą z założenia, że jeśli źle się czują, są chorzy, nieszczęśliwi, czy też po prostu im się nie wiedzie, to jest tylko jedno rozwiązanie: my mamy dać im to, czego chcą – nawet jeśli nie mówią nam, co to jest. Nie straszą ani nas, ani siebie tym, że wyrządzą sobie krzywdę. Dają nam za to wyraźnie do zrozumienia, że jeśli nie zrobimy tego, czego od nas oczekują, to będą cierpieć, i to z naszej winy. Ta ostatnia część oskarżenia: „To twoja wina” często nie zostaje wypowiedziana, lecz, jak się przekonamy, może czynić cuda ze świadomością osoby, która jest celem szantażu.

„Cierpiętnicy” są niezwykle zaabsorbowani swoim samopoczuciem, a twoją nieumiejętność czytania w ich myślach uważają za dowód, że nie dość ci na nich zależy. Gdybyś naprawdę ich kochał, potrafiłbyś bez słów odgadnąć, co ich martwi. Salonową grę, jaką opanowali do perfekcji, można by nazwać „Zgadnij, co mi zrobiłeś”.

Emocjonalny szantaż kwitnie we mgle, która rozpościera się tuż pod poziomem naszego pola widzenia, tak jak warstwa chmur poniżej samolotu. Kiedy zbliżamy się do strefy szantażu, gęsta mgła emocji wiruje wokół nas i tracimy zdolność do jasnego myślenia o postępowaniu szantażysty czy o własnych reakcjach na jego działania. Nasze osądy przestają być wyraźne.

Jak wspomniałam, posługuję się wyrazem MGŁA jako skrótem od słów lęk, zobowiązanie i poczucie winy. Są to trzy stany emocjonalne, które każdy szantażysta, niezależnie od typu, jaki reprezentuje, usilnie stara się w nas wzmocnić.

To trio emocji nie jest nam obce. Wszyscy żyjemy z licznymi lękami, wielkimi i małymi. Wszyscy mamy jakieś zobowiązania i zdajemy sobie sprawę z naszych związków z ludźmi i odpowiedzialności wobec rodziny i społeczeństwa. Wszyscy żyjemy z pewnym poczuciem winy. Chcielibyśmy cofnąć czas i wymazać czyny, którymi kogoś zraniliśmy. Żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy. Te uczucia są nieodłączne życiu w świecie, na którym są inni ludzie. Na ogół jednak potrafimy z tymi uczuciami egzystować i nie pozwalamy im się pokonać. Ale postępowanie szantażystów intensyfikuje w nas te emocje aż do poziomu, w którym czujemy się tak źle, iż jesteśmy gotowi zrobić wszystko – nawet wbrew własnym interesom – by poczuć się lepiej. Taktyka szantażystów wywołuje reakcje prawie tak automatyczne, jak zatykanie uszu, kiedy słyszymy nieznośne wrzaski. Niewiele myślimy, tylko reagujemy, i to właśnie stanowi klucz do skutecznego szantażu emocjonalnego. Kiedy szantażysta wywiera na nas nacisk, nasza reakcja na emocjonalny dyskomfort jest natychmiastowa.

Szantażyści tworzą swoje świadome i nieświadome strategie na podstawie informacji o tym, czego się boimy. Informacje te przekazujemy im sami. Zauważają oni, przed czym uciekamy, dostrzegają, co wywołuje naszą nerwowość, obserwują, kiedy nasze ciała się usztywniają w reakcji na jakieś spodziewane wydarzenia.

W tym momencie informacje, jakie o nas zgromadził w trakcie trwania związku, pomagają mu zrealizować transakcję, która z obu stron karmi się lękiem. Warunki, jakie oferuje szantażysta, są idealnie dostosowane do nas: zrób wszystko tak, jak chcę, bo jeśli tego nie zrobisz, to [zaznacz właściwe]: • Opuszczę cię. • Będę cię krytykować. • Przestanę cię kochać. • Będę na ciebie krzyczeć. • Będę cię unieszczęśliwiać. • Będę dążyć do konfrontacji. • Zwolnię cię z pracy.

Tak naprawdę jednym z najboleśniejszych aspektów emocjonalnego szantażu jest to, że niweczy on zaufanie, które pozwoliło nam odsłonić się przed szantażystą i stworzyć z nim więcej niż powierzchowne relacje. W opisanych w dalszej części rozdziału sytuacjach zwróć uwagę na to, w jaki sposób szantażysta koncentruje się na lękach, które zapewnią najsilniejszą reakcję.

Najbardziej podstawowy lęk Po raz pierwszy spotykamy się z lękiem już w niemowlęctwie, w okresie, w którym nie moglibyśmy przeżyć bez dobrej woli naszych opiekunów. Ta bezradność wywołuje lęk przed opuszczeniem, z którego pewne osoby nigdy nie wyrastają. My, ludzie, jesteśmy zwierzętami stadnymi i myśl o tym, że możemy zostać odcięci od źródła wsparcia i uczuć ze strony tych, których kochamy i od których jesteśmy zależni, jest prawie nie do zniesienia. Lęk przed opuszczeniem jest jedną z naszych najsilniejszych, najbardziej dojmujących i najłatwiejszych do pobudzenia obaw.

Zaledwie ślad złości w czyimś głosie potrafi wywołać w nas lęk przed odrzuceniem, dezaprobatą lub opuszczeniem, a w krańcowych przypadkach – wizje przemocy i bólu.

Lęk rozkwita w ciemności, niezbadanej, ale pobudzającej wyobraźnię. Nasze ciała i prymitywne części naszego mózgu odczytują go jako sygnał do ucieczki. Często idziemy za tym impulsem i unikamy sytuacji wywołującej lęk, ponieważ gdzieś głęboko wierzymy, że to jedyny sposób na przetrwanie.

Jednak, jak zobaczymy później, nasze emocjonalne zdrowie uzależnione jest od czegoś wręcz przeciwnego – od skonfrontowania się z tym, czego się najbardziej boimy.

Szantażyści nigdy nie wahają się wystawiać na próbę naszego poczucia zobowiązania i podkreślają, jak wiele nam oddali, ile dla nas zrobili, jak dużo im zawdzięczamy. Mogą szukać poparcia w religii czy tradycji, by podkreślić, jak bardzo powinniśmy się czuć wobec nich zobowiązani. • Dobra córka powinna spędzać czas ze swoją matką. • Urabiam sobie ręce dla rodziny, i mógłbyś przynajmniej być w domu, kiedy wracam. • Szanuj ojca (i bądź mu posłuszny!). • Szef ma zawsze rację. • Byłam przy tobie, kiedy chodziłaś z tym palantem i potrzebowałaś pomocy. Teraz proszę cię tylko, byś pożyczyła mi dwa tysiące. Jestem przecież twoją najlepszą przyjaciółką!

Niechęć do rozbijania rodziny trzyma wielu ludzi w związkach, które już się wypaliły. Nikt nie chce przysparzać dzieciom traumatycznych przeżyć, pozbawiać ich domu i borykać się z ich bólem i poczuciem zagubienia. Niektóre szantażowane osoby kierują się tak wielkim poczuciem obowiązku wobec dzieci, że robią to, co błędnie uważają za szlachetne poświęcenie, i rezygnują ze swojego prawa do udanego życia. Chociaż Maria była nieszczęśliwa, myśl o rozbiciu rodziny przerażała ją i paraliżowała.

Pożyczka z nieokreślonym terminem zwrotu Niektórzy szantażyści patrzą wybiórczo w przeszłość, by znaleźć powody, dla których winniśmy dać im to, czego od nas oczekują. Pamięć, tak jak wykorzystuje ją szantażysta, staje się „rozgłośnią zobowiązań”, ze spikerem nieustannie powtarzającym, jak to on dobrze i wspaniałomyślnie zachowywał się wobec nas.

Zdarza się, że w związku partnerzy zamieniają się rolami, na przemian będąc to szantażystą, to jego ofiarą. Jedna z osób może szantażować częściej niż druga, ale szantaż rzadko bywa całkowicie jednostronny. Możemy też stać się ofiarą szantażu w jednym związku, a zmienić się w szantażystę w innym.

Poczucie winy pomaga działać naszemu moralnemu kompasowi, a ponieważ odczuwamy je tak dotkliwie, absorbuje naszą uwagę, póki nie zrobimy czegoś, by je złagodzić czy zniwelować. Chcąc uniknąć poczucia winy, staramy się nie robić krzywdy innym ludziom.

Niezasłużone poczucie winy może nie mieć nic wspólnego z wyrządzeniem komuś krzywdy, ale wiąże się z przekonaniem, że ją wyrządziliśmy. Emocjonalni szantażyści zachęcają nas do przejęcia globalnej odpowiedzialności za ich kłopoty i nieszczęścia, robiąc wszystko, co mogą, by przeprogramować podstawowe i konieczne mechanizmy uzasadnionego poczucia winy w linię produkcyjną niezasłużonego poczucia winy, na której stale zapalają się światełka: „winny”, „winny”, „winny”. Efekt jest potężny. Wszyscy chcemy wierzyć, że jesteśmy dobrymi ludźmi, a poczucie winy, które wywołują w nas szantażyści, kłóci się z naszą wizją siebie jako kochających, wartościowych ludzi. Czujemy się odpowiedzialni za ból szantażysty i wierzymy, kiedy mówi, że dokładamy mu cierpień, nie spełniając jego pragnień.

Jednym z najszybszych sposobów na wzbudzenie w nas niezasłużonego poczucia winy jest dla szantażystów posłużenie się oskarżaniem – aktywne przypisywanie wszystkiego, co ich martwi, i każdego ich problemu swoim ofiarom.

Chociaż szczegóły mogą się różnić, jedno zdanie, często niewypowiadane, ale zawsze znajdujące się tuż pod powierzchnią, służy za slogan szantażysty: To wszystko twoja wina. Ten haczyk sprawia, że kupujemy to, co szantażysta sprzedaje: • Jestem w okropnym nastroju (i to twoja wina). • Jestem strasznie przeziębiony (i to twoja wina). • Wiem, że za dużo piję (i to twoja wina). • Miałem straszny dzień w pracy (i to twoja wina).

Bez przedawnienia Kiedy już szantażysta dostrzeże, że poczucie winy u jego ofiary może przynosić mu korzyści, czas przestaje mieć znaczenie. Jeśli nie może się posłużyć żadnym niedawnym incydentem, który byłby pożywką dla jego oskarżeń, to wykorzysta wydarzenie z dalszej przeszłości. Nie ma momentu, w którym takie zdarzenie mogłoby zostać zapomniane, a zadośćuczynienie uznane za wystarczające. Ofiara szantażysty przekonuje się, że jakiekolwiek byłoby jej rzeczywiste czy wyimaginowane wykroczenie, nie podlega przedawnieniu – za dawną „zbrodnię” wciąż trzeba ponosić karę.
----------------------------------------
84
Najprościej rzecz ujmując, my jesteśmy czarnymi charakterami, a oni – szlachetnymi bohaterami. W polityce ten proces przepuszczania wydarzeń przez filtr białe – czarne nazywany jest „propagandą”. Emocjonalni szantażyści są mistrzami w zachwalaniu własnego charakteru i swoich motywów działania oraz w deprecjonowaniu naszych

Jak wszyscy specjaliści od propagandy, Cal interpretował swoje pragnienia jako całkowicie pozytywne, a opór Margaret – jako negatywny. Szantażyści dają nam do zrozumienia, że to oni powinni wygrać, bo ich pragnienia są bardziej dojrzałe, świadczą o większej miłości i otwartości niż nasze. Oni chcą tego, co najlepsze. Należy im się to, o co proszą. Jednocześnie – czasem w bardzo uprzejmy sposób – mówią nam, że jesteśmy samolubni, niedojrzali, głupi, niewdzięczni czy słabi. Każdy opór z naszej strony uznają nie za wyraz naszych potrzeb, lecz za dowód naszych wad.

Wmawianie nam, że jesteśmy źli Wielu szantażystów zwiększa presję, kwestionując nasz charakter, nasze motywy działania i naszą wartość jako ludzi prócz dyskredytowania naszego punktu widzenia. Ta taktyka jest popularna w konfliktach rodzinnych, zwłaszcza takich, w których rodzice nie rezygnują z kontrolowania swoich dorosłych dzieci. Miłość i szacunek oznaczają dla nich całkowite posłuszeństwo, a kiedy dzieci się nie podporządkowują, to tak jakby zdradziły rodziców. Zdanie, które szantażysta powtarza w wielu wersjach, brzmi: „Robisz to tylko po to, by mnie zranić. Nie obchodzi cię, co czuję”.

Wmawianie choroby – patologizacja Niektórzy szantażyści mówią nam, iż opieramy się im tylko dlatego, że jesteśmy chorzy albo szaleni. Wśród terapeutów potocznie nazywa się takie postępowanie patologizacją i choć bardzo nie lubię posługiwać się psychiatrycznym żargonem, słowo to trafia tu w dziesiątkę.

Ponieważ wmawianie nam choroby może bardzo silnie uderzać w nasze zaufanie do samych siebie i poczucie tożsamości, stanowi narzędzie szczególnie toksyczne – i skuteczne.

Patologizacja często pojawia się w związku miłosnym, w którym pragnienia partnerów nie są równoważne. Jedna z osób chce więcej niż druga – więcej miłości, uwagi, zaangażowania – i kiedy tego nie otrzymuje, próbuje to zdobyć, kwestionując zdolność partnera do kochania. Wielu z nas potrafi zrobić bardzo dużo, by udowodnić, że umie kochać i zasługuje na miłość. Często żywimy też błędne przekonanie, że jeśli ktoś nas kocha, to my powinniśmy kochać jego – w przeciwnym razie „coś jest z nami nie tak”.

Emocjonalni szantażyści często oskarżają nas o to, że nie potrafimy kochać czy utrzymać przyjaźni po prostu dlatego, że nie czujemy się im tak bliscy, jak tego oczekują. Jest to rodzaj patologizacji, na który wielu z nas jest szczególnie podatnych, zwłaszcza jeśli uważamy bliskie związki za test naszego zdrowia psychicznego. Chociaż sporym nadużyciem ze strony szantażysty jest twierdzenie, że jeśli w związku nie układa się dobrze, stanowi to dowód naszej choroby czy emocjonalnego kalectwa, takie argumenty godzą nas prosto w serce i często odnoszą zamierzony skutek.

Patologizacja jest szczególnie przekonująca, kiedy pochodzi od osoby posiadającej pewien autorytet – od lekarza, nauczyciela, prawnika czy terapeuty. Nasz związek z tymi ludźmi opiera się na zaufaniu, na które niektórzy spośród nich zupełnie nie zasługują. Zakładamy, że będą traktować nas uczciwie. Ale wszystkim nam zdarzyło się spotkać autorytety, które uważały, że ich uprawnienia stawiają ich opinie i czyny poza wszelką oceną.

Prawda każdego z nas jest inna i nikt nie posiada monopolu na mądrość, ale możemy liczyć na to, że szantażyści będą upierać się, wybiórczo przywołując cytaty, uwagi, wypowiedzi i nauki z licznych źródeł, iż jest tylko jedna prawda – ich prawda.
6 reviews
May 22, 2025
Kopalnia wiedzy i praktycznych wskazówek jak radzić sobie z szantażem emocjonalnym. Muszę jednak przyznać, że niektóre z nich są ciężkie do wdrożenia, jeśli mamy do czynienia z upartym szantażystą xD.

Lubię ten język, łatwo się to czyta. Mam jednak z tyłu głowy, że rozwiązania proponowane w książce to proste rozwiązania złożonych problemów.
Profile Image for Anna Bodzoń.
147 reviews2 followers
April 19, 2024
Bardzo dobrze napisana książka, prostym, trafiającym językiem. Sprawnie opisuje mechanizmy szantażu emocjonalnego i sposoby radzenia sobie z nim. To zjawisko, które - w różnych aspektach - dotyka niemal każdego z nas, więc może to być przydatna lektura. Polecam :)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews