Zło czai się w każdym z nas. Dlatego wszyscy jesteśmy podejrzani.
Spokojna podtoruńska wieś i kapryśne lato 2019 roku.
Znany pisarz powieści obyczajowych, Piotr Warot, przeżywa najpotworniejsze wakacje swojego życia. W tajemniczych okolicznościach znika jego brat z dziewczyną. Policjanci podejrzewają, że Aleks i Alina wyskoczyli na krótki romantyczny urlop i odcięli się od świata. Jednak kiedy oboje milczą zbyt długo, Piotr nie ma wątpliwości, że wydarzyło się coś złego.
Tylko co stało się z Aleksem i Aliną oraz kto stoi za ich zaginięciem? I dlaczego – w tym samym czasie – nastoletni syn sąsiadów ucieka z domu? Czy to możliwe, że coś łączy obie te sprawy?
Aby poznać prawdę, Warot będzie musiał wyplątać się z pajęczyny pełnej kłamstw, którą tkają także jego najbliżsi. A w solidnym i trwałym łańcuchu tajemnic trudno trafić na jedno, najsłabsze ogniwo...
Ekscytujący thriller o sile rodzinnych więzów i o złu przekraczającym niepostrzeżenie próg każdego domu.
Robert Małecki (ur. 1977 r.) politolog, filozof i dziennikarz, ale przede wszystkim miłośnik kryminałów i thrillerów oraz nowej zabawki – czytnika ebooków; szczęśliwy uczestnik warsztatów kreatywnego pisania realizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu, a także tych organizowanych przez Maszynę do Pisania; laureat ogólnopolskich konkursów na opowiadanie kryminalne (MFK Wrocław i Kryminalna Piła). Jeśli w jego głowie nie pulsuje bas Bena Otręby i nie rozbrzmiewają solówki Jurka Styczyńskiego, znaczy, że jest chory. Do tej pory nie był.
Zaznały pisarz powieści obyczajowych przeżywa najgorsze lato w swoim życiu. W tajemniczych okolicznościach znika jego brat z dziewczyną.
Wciągająca, ale… No właśnie mam jedno „ale” - trochę przegadana. I kiedy czytałam, to nawet dobrze się czytało, ale po odłożeniu trudno było mi do niej wrócić. A może po prostu nie trafiłam z tą książką w dobry czas, bo pióro autora bardzo sobie cenię, a tu kręcę nosem.
Klimat tej książki odebrałam jako po prostu polski, a dokładniej akcja dzieje się podczas lata, jednak zdarzenia, opisy, czy po prostu wszystko inne, że tak powiem odczułam jesiennie (cokolwiek to znaczy, ale chyba wiecie o co mi chodzi). Mowa tu o ,,Najsłabszym ogniwie” autorstwa Roberta Małeckiego. Książka opowiada historię popularnego pisarza, który przeżywa wakacje dosłownie jak z horroru. W pewnych tajemniczych okolicznościach w tym samym czasie znikają trzy osoby: brat głównego bohatera, jego dziewczyna oraz… syn sąsiada? Policja podejrzewa, że zakochana para wyskoczyła na szybki urlop i odcięli się od świata, jednak, czy ta sprawa ma coś wspólnego z zaginięciem chłopaka z sąsiedztwa? Tego już wam nie zdradzę, a żeby się przekonać jakie jest rozwiązanie tej zagadki, sami musicie sięgnąć po tę książkę. Jednak, czy warto? Czyli teraz trochę o tym, jaki jest mój stosunek do ,,Najsłabszego ogniwa”. W tej książce coś mocno poszło nie tak. Ale zacznijmy od początku… Trzy słowa: za dużo przekleństw. Ja rozumiem, że jest to książka polskiego autora, a polscy autorzy mają skłonności do nadużywania wulgaryzmów, ale jezus maria, ile można?! Dosłownie co drugie zdanie… Te przekleństwa były wszędzie. Po drugie zbyt pospolite słownictwo. Autor starał się napisać realistyczne dialogi, ale wyszły aż zbyt naturalne. Do tego stopnia, że stały się nienaturalne. Do samego wykreowania postaci przyczepić się nie mogę, jednak po prostu nie polubiłam się z bohaterami ani się do nich nie przywiązałam. Największym minusem tej książki, była najważniejsza rzecz w każdym thrillerze, czyli wątek kryminalny. Rozwiązanie zagadki wzięło się totalnie znikąd. Autor nawet nie próbował nas na nie nakierować. Sam pomysł nie był błyskotliwy, styl pisarski wręcz utrudniał czytanie, a rozwiązanie głównej zagadki nagle spadło z nieba… Nie, nie mogę polecić wam tej książki. Jeśli ktoś czytał tę książkę, to chętnie poznam jego zdanie, bo rozumiem, że może być inne niż moje.
No i nadszedł ten dzień kiedy forma Roberta Małeckiego poszybowała w dół. Ale w sumie nic dziwnego, nie można całe życie pisać dobrych książek. Ta jest zwyczajnie w świecie nudna, niewiele się w niej dzieje, przez większość książki ktoś kogoś szuka i to w zasadzie tyle. Dopiero sama końcówka sprawia, że człowiekowi się przypomina o jakiejkolwiek fabule. Dodatkowo za dużo tu samego autora a za mało fikcji - kto trochę zna Roberta będzie wiedział o co mi chodzi. Ogólnie mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka i kolejne książki będą już tak dobre jak poprzednie.
"Najsłabsze ogniwo" to kolejna książka Pana Ronerta która mnie zachwyciła. Po grillu u Piotra Warota zaginął jego brat. Podczas poszukiwań Aleksa Warota, okazuje się, że również zaginęła jego narzeczona. W tajemniczych okolicznościach znika też syn sąsiadów Piotra Warota. W tej książce Pana Małeckiego podobało mi się niemalże wszystko. Poprowadzenie akcji w bardzo ciekawym kierunku i to jak splatały się ze sobą losy bohaterów pozornie ze sobą niezwiązanych sprawiło, że książki słuchałam z wielkim zainteresowaniem. Autor też z nami się nie pieści i nie ma słodkiego, szczęśliwego zakończenia. Choć sprawa w końcu znajduje swój koniec, to nie jest ona wolna od ofiar. Całość historii poznajemy z punktu widzenia Piotra Waroda, autora bestsellerowych książek, który w dużej mierze przyczynia się do odkrycia prawdy co stało się z jego bratem, niedoszłą szwagierką i synem sąsiada. Książki Pana Roberta Małeckiego lubię i szanuję jego prace, bo każda historia jest dopracowania i opowiedziania interesująco i przejrzyście.
2,50⭐ Książka początkowo mi się podobała ale kiedy zdałem sobię sprawę że już ją prawie kończę a tu się jeszcze nic ciekawego nie wydarzyło, zmieniłem zdanie. Zakończenie jakieś takie nijakie. I trochę go nie rozumiem.
Czy Kuba jest synem Piotra ?????
This entire review has been hidden because of spoilers.
NAJSŁABSZE OGNIWO Robert Małecki Czwarta Strona Kryminału
"Ilekroć Piotr Warot wracał myślą do tych zdarzeń, miał do siebie żal, że nie odczytał właściwie ostrzeżenia. Prostego znaku, cichego sygnału, tej krótkiej złowrogiej melodii ukrytej w poszumie wiatru błądzącego w koronie rosnącej przed domem wierzby. Że nie dostrzegł go w zachodzącym słońcu, które rozsiewało pomarańczową poświatę i kładło długie cienie. Czarne i smukłe, niczym fragmenty otchłani" – tak rozpoczyna się książka pana Roberta o znamiennym tytule "Najsłabsze ogniwo".
Spotykamy tutaj Piotra Warota, pisarza, który wiedzie spokojne życie w pod toruńskiej wsi. Pod koniec wakacji 2019 roku doświadcza ciężkich chwil, gdy w tajemniczych okolicznościach znika jego młodszy brat Aleks wraz ze swoją dziewczyną Alicją – Piotr nie ma wątpliwości, że wydarzyło się coś złego. Żeby tego było mało, w krótkim odstępie czasu, znika również syn sąsiadów, a Piotr jest ostatnią osobą, która go widziała. Czy to możliwe, że coś łączy obie te sprawy? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie musicie sięgnąć po tę książkę i popaść czytelniczy amok...
Tak - czytelniczy amok, gdyż Pan #robertmałecki po raz kolejny zgotował nam mistrzowską "czytelniczą ucztę". Aż jestem na siebie zły, że ta książka tyle czasu leżała u mnie na półce i czekała...
Lubię "wejść w buty" bohatera książki, którą czytam – żyć jego życiem, przemierzać jego ścieżkami, doświadczać jego radości i smutków. I tak było również tym razem. "Stałem się" Piotrem Warotem – wplątałem się w tę pajęczynę kłamstw, z której nie mogłem się wyplątać. Próbowałem zrozumieć, jaka toczy się wokół mnie gra i o co w niej chodzi. Spacerowałem leśnymi ścieżkami w poszukiwaniu śladów zaginionych osób. Przemierzałem ulice Torunia, by upewnić się, że nic nie przegapiłem. Poczułem ból spowodowany nożem, który był wbijanym w mój bok , posmakowałem krwi w moich ustach.
#najsłabszeogniwo to powieść o obietnicach, które składamy w dobrej wierze oraz o konsekwencjach takich obietnic; to historia o zaufaniu; to wreszcie opowieść o kłamstwie – "w każdym łańcuchu kłamstw znajduje się najsłabsze ogniwo ... i ono w końcu pęknie".
Piotr Warot, jako znany pisarz powieści obyczajowych prowadzi ustabilizowane życie w małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. Jego spokojna sielanka kończy się, gdy jego brat wraz z dziewczyną giną bez wieści. Gdy rodzina myśli, że to tylko żart ze strony pary i niedługo wrócą, Piotr odchodzi od zmysłów. Na domiar tego, w tym samym czasie, nastoletni syn sąsiadów ucieka z domu. Czy obie sprawy są ze sobą powiązane?
Akcja powieści rozwija się powoli, co nie znaczy, że jest nudna. Książka ma swój wciągający i spokojny z początku klimat. Piotr nie jest przykładnym mężem, ma coś za uszami, dlatego tym bardziej wydaje się być bohaterem realistycznym, i też przez to spoglądałam na jego postać z wielkim znakiem zapytania. Dobry sąsiad, podejrzana żona, listonosz, niewzbudzający zaufania policjanci. Jak to z nimi jest? Komu można wierzyć, a kto kłamie? Jak przy dobrym thrillerze, narrator jest tu pierwszoosobowy i tą postacią wiodącą jest właśnie nasz pisarz.
Fabuła jest misternie utkana. Wraz z bohaterem próbowałam połączyć układankę ze skrawków informacji w całość. Przy okazji głównego wątku wychodzi na jaw kilka sekretów i tak wplątują się tu tematy poboczne. Napięcie zostaje tak powoli i subtelnie wprowadzane przez autora, że nie zauważyłam kiedy, a zaczęłam odczuwać niepokój związany z tą historią.
Nie znajdziecie tu makabrycznych zbrodni, opisów ciągnących się jak flaki z olejem, czy nic niewnoszących dialogów. Lubię takie książki.
Moje amatorskie oko detektywa w każdym doszukiwało się współwinnego. Gdzie jest Alina? Co się stało z Aleksem? O co chodzi temu chłopakowi? Rozwiązanie jest zaskakujące. Powiem Wam, że do ostatniej strony bałam się czy autor nie wywinie czytelnikowi żadnego okropnego numeru. Czy tak było? Należę do tych, którzy lubią takie zakończenia, jakie było tutaj. Jestem bardzo zadowolona.
"W każdym łańcuchu kłamstw znajduje się „Najsłabsze ogniwo "
Fikcja literacka to też swojego rodzaju kłamstwo, jednak Robert Małecki uknuł tym razem taką intrygę, że nie sposób doszukać się w niej słabego ogniwa. Takie kłamstwa akceptuję i to z ogromną przyjemnością!
Klimat powieści zachwycił mnie od pierwszych stron. Niemal namacalne poczucie, że wydarzy się coś, co przewróci spokojne życie głównego bohatera, znanego pisarza powieści obyczajowych, do góry nogami, od razu podnosi poziom napięcia i utrzymuje go do szokującego końca, podsycając co rusz odsłonięciem rąbka jednej z wielu skrywanych tajemnic, czy nagłym zwrotem akcji.
Zaginięcie w krótkim odstępie czasu trójki mieszkańców spokojnej, podtoruńskiej wsi wydaje się co najmniej intrygujące, ale i budzi niepokój. Czyżby brat Piotra wraz z dziewczyną wyjechali nagle do spa, a nastoletni syn sąsiada przechodzi okres buntu? A może za ich zniknięciem kryje się coś więcej?
Brak jakiegokolwiek kontaktu z zaginionymi zmusza do działania policję, ale i Piotr za wszelką cenę dąży do poznania prawdy. I w pewnym momencie chyba tylko jemu na niej zależy. Czy uda mu się zerwać łańcuch kłamstw i odkryć tajemnice skrywane przez wszystkich wokół, również jego najbliższych?
Autor bardzo życiowo, realistycznie oddał emocje związane z dorastaniem, niełatwe relacje nastolatków z rodzicami. Ale poruszył również dylemat związany z kwestią zaufania i dochowywania tajemnicy za wszelką cenę. Czy w niektórych przypadkach złamanie danego słowa, nadużycie zaufania nie byłoby mniejszym złem? Szczególnie jeśli mogłoby zapobiec tragedii? Gdyby tylko można było z góry znać konsekwencje wyboru jednej lub drugiej drogi.
Elektryzujący kryminał! Nie sposób wyzwolić się spod jego uroku do ostatnich stron. Czytajcie!
Mnie kupiła jego seria o Bernardzie Grossie. Klimat w tych książkach jest świetny. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Dziś ma premierę jego nowa książka "Najsłabsze ogniwo". Byłam jej ogromnie ciekawa.
Pisarz Piotr Warot wiedzie ustabilizowane życie. Piękny dom, żona, dwójka dzieci i jego książki, które odniosły sukces. Ale jak to w kryminałach, coś musi przerwać tę rodzinną sielankę. Brat Piotra, Alex ginie bez śladu. Jego dziewczyna również. Początkowe zaniepokojenie przeradza się w strach. Dodatkowo również znika syn sąsiadów. Zaczynają się poszukiwania i domysły. Czy te dwie sprawy się łączą? Nasz bohater próbuje się tego dowiedzieć.
Przede wszystkim muszę tutaj zwrócić uwagę na styl autora, który mnie osobiście bardzo odpowiada. Pisze on z wielką dbałością o szczegóły. Z łatwością mogłam sobie wyobrazić poszczególne sceny czy sytuacje. Również czytając czułam ciągle napięcie. Kompletnie nie mogłam przewidzieć co dalej nastąpi. Autor bardzo ostrożnie i powoli dawkował nam kolejne informacje, które w końcu połączyły się w finałowy koniec. Kompletnie się go nie spodziewałam. Podobało mi się, że wszystko stało się jasne. Nie było tutaj miejsca na domysły. Główny bohater jest bardzo charakterystyczną postacią. Wszystko kręci się wokół niego. Lubię tak skonstruwaną fabułę. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać książkę jeszcze przed premierą. Powieści @robertmalecki.autor biorę praktycznie w ciemno. Polecam serdecznie tę lekturę na jesienny wieczór. Gwarantuje, że to będzie dobrze spożytkowany czas.
Poprzedni wieczór dla Piotra był wieczorem luzu i spotkania z bratem. Spędzili czas do późnych godzin wieczornych lecz następnego dnia mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z rzeczywistością. Bowiem okazuje się,że brat nie spędził nocy w salonie i nigdzie go nie ma. Szukanie go nie dało żadnych efektów lecz dowiedział się,że wcześniej zniknęła jego dziewczyna. Aleks miał z nią przyjechać na grilla lecz do tego nie doszło. Czy brat Piotra może mieć coś wspólnego z jej zaginięciem? W natłoku zdarzeń wychodzą inne fakty. Syn sąsiada z niewiadomych powodów ucieka z domu. Nie wiadomo czy ma to jakiś związek z zaginięciem tamtej dwójki lecz Piotr za wszelką cenę będzie starał się odnaleźć brata i odkryć prawdę jaką skrywają wszyscy, którzy są w to zamieszani. Nie wie jednak,że on sam będzie w niebezpieczeństwie.
Robert Małecki to autor, którego nie trzeba przedstawiać. Jednak jeśli nie znacie jego twórczości to koniecznie musicie to zmienić. W swojej książce skupił się na rodzinie. Więzach krwi, tajemnicach rodzinnych i braterskiej miłości. Każda rodzina skrywa swoje sekrety jednak tutaj niektóre sekrety skrywane są latami a ich ujawnienie będzie miało tragiczne skutki. Autor wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Miałam taki mętlik w głowie, którego się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się tak samo jak samego finału tej historii. Nie ukrywam,że mimo tego iż jest to thriller to były momenty, w których moja wrażliwość robiła swoje.. Napisze tylko tyle,że warto sięgnąć po tę pozycję. Jest to bardzo dobra książka!
Ten thriller Roberta Małeckiego to historia jak z filmu. Pochłania od pierwszej strony i nie pozostawia miejsca na wyrównany oddech już do samego końca. Gęsta atmosfera jest odczuwalna już na początku, a z każdą następną stroną pojawiają się kolejne elementy, które budzą w czytelniku nowe podejrzenia.
Akcja ma bardzo szybkie tempo. Warot to bohater pozostawiony sam sobie i cała fabuła jest sfokusowana na intrydze – niczym poza tym. Tajemnice wciąż się mnożą, bohater jest coraz bardziej zagubiony, wystraszony, zmęczony. Małecki doskonale oddaje tę atmosferę – razem z bohaterem próbujemy odkryć prawdę, ale żaden element nie pasuje do innego.
Od książki trudno oderwać się choćby na chwilę. Robert Małecki nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Żadne słowo nie jest tu rzucone na marne. Każdy opis, każde miejsce i bohater mają znaczenie. A przy tym Autor nie potrzebuje mnóstwa krwawych zbrodni, wulgaryzmów, przerysowanych bohaterów (poza muskulaturą jednego z policjantów;) ale to akurat zabawny element tej powieści ), by zainteresować swojego czytelnika.
Zakończenie jest bardzo “w stylu Cobena” – kompletnie niespodziewane, ale czułam, że wszystko prowadziło do takiego właśnie rozwiązania intrygi.
"Najsłabsze ogniwo" to powieść, która sprawia, że zapomina się o tym, co wokół się dzieje. Nawet o oddychaniu trzeba pamiętać! Ale warto! Wrażenie, które wywarł na mnie ten thriller było ogromne – dobrze mieć “swojego polskiego Cobena” 🙂
Robert Małecki kolejny raz zachwyca! Tym razem zabiera nas do spokojnej podtoruńskiej wsi, gdzie nasz główny bohater Piotr wiedzie spokojne życie wraz z rodziną. Wszystko się zmienia, gdy po jednym z rodzinnych spotkań na grilla zaginął jego brat Aleks. Początkowo nie wzbudza to podejrzeń Piotra. Dopiero zaginięcie Aliny, dziewczyny Aleksa, wzbudza u niego niepokój - jednak mogło wydarzyć się coś złego.
W tym samym czasie znika również młody chłopak mieszkający z rodzicami w domu obok. Jak się okazuje, Piotr był ostatnią osobą, która go widziała. Gdzie się podział Kuba? Czy jego zniknięcie ma coś wspólnego z Aliną i Aleksem? Piotr postanawia sprawdzić to na własną rękę, ale im więcej się dowiaduje, tym więcej tajemnic napotyka na swojej drodze.
Tysiące rozwiązań przeplatających się w Twojej głowie, a rozwiązania nadal brak. O tym właśnie jest ta książka. Pokrętne drogi kształtowane przez wydarzenia opisywane przez autora prowadzą jedynie do kolejnych ślepych ulic zakończonych znakami zapytania. Jest to pozycja dla dociekliwych detektywów lubiących być zaskakiwanymi i szukających nieoczywistych zakończeń wśród tajemnic i sekretów rodzinnych.
„Najsłabsze ogniwo” to książka, która porwała mnie od pierwszych stron. Robert Małecki udowadnia, że jest polskim Cobenem, a jego historie są nieodkładalne i pobudzają naszą ciekawość. Czekam na więcej!
W posłowiu Małecki wspomina, że, pisząc tę powieść, wzorował się na Harlanie Cobenie. I choć sama bym na to nie wpadła, ma to pewien sens i widzę powiązania. Niestety wyszły mu głównie słabości Cobena.
Główną zaletą Cobena jest jego styl - dynamiczny i zwięzły (przynajmniej w tych powieściach, które przyniosły mu sławę). Rozdziały są krótkie, kończą się zwrotami akcji i niespodziewanymi odkryciami. Nawet jeżeli historia nie jest specjalnie wciągająca, to dzięki piórowi Cobena czytelnik nie zwraca na to uwagi.
Tymczasem "Najsłabsze ogniwo" stanowi w pewnym sensie zaprzeczenie powieści Cobena. Całość jest przegadana (opisy tego, jak schodzi po schodach, zaparza kawę, rozgląda się po pokoju), porozciągana przez co zaburzona jest dynamika. Niektóre sceny kończą się tak, że mają potencjał do budowania napięcia, ale autor nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia i natychmiast po tym wrzuca kolejną przegadaną scenę, co skutecznie zabija napięcie.
Nie pomaga też to, że przez większość książki nic się nie dzieje. Autor nie próbuje wprowadzić napięcia, nie próbuje podrzucać śladów, rozwiązanie bierze się znikąd, a finał pozostawia czytelnika z poczuciem braku satysfakcji.
Bardzo polubiłam lektora czytającego tę książkę. Sama w sobie fabuła była całkiem ciekawa, chociaż momentami trochę się gubiłam w gąszczu wydarzeń. Generalnie jednak podobała mi się kreacja postaci, utkana na niepewności i dziwnych okolicznościach historia. Autor trzyma w napięciu do samego końca
czytało się bardzo przyjemnie, trzymała w napięciu, rzeczywiście miała klimat upalnego i deszczowego lata. do końca nie było wiadomo kto jest odpowiedzialny za zbrodnię (przynajmniej ja nie miałam ani jednego trafnego podejrzanego). mam też wrażenie, że była przemyślana i dopracowana.
Najpierw ginie dziewczyna brata znanego pisarza, następnie owy brat, a jeszcze nieco później nastoletni syn sąsiada... czy to możliwe, żeby wszystkie te zdarzenia były niepowiązane? Cóż, domyślcie się sami 😁
O matkoooo,jak mi się to długo czytało…To była pierwsza moja styczność z Robertem Małeckim i nie jestem za bardzo przekonana do jego twórczości. Czegoś mi tu zabrakło,książka napisana prostym językiem,być może za prostym,historię mam wrażenie że czytałam już gdzieś podobną. 3/5 ⭐️