Ambitne, utalentowane, zdeterminowane – artystki, muzy, modelki, inspiratorki i protektorki twórców. Długo czekały, by zaistnieć w świecie sztuki zdominowanym przez mężczyzn. Wreszcie nadszedł ich czas.
Suzanne Valadon, ulubiona modelka Renoira i Toulouse-Lautreca, porzuciła pozowanie mistrzom, żeby malować i zyskać sławę artystki. Berthe Morisot, choć zakochana w Éduardzie Manecie i zafascynowana jego sztuką, ze wszystkich sił starała się go nie naśladować. Komplementy, w których porównywano jej obrazy do jego dzieł, uznawała wręcz za zniewagę. Piękna Kiki, najsłynniejsza modelka dwudziestolecia, zawładnęła wyobraźnią i zmysłami paryskich artystów. Królowa Montparnasse’u nigdy nie nosiła bielizny, a sukienkę imitowała falbaną doszytą do rąbka płaszcza, żeby raz-dwa pozować nago. Vanessa Bell od dzieciństwa wiedziała, że pragnie być malarką. Sławy zazdrościła jej młodsza siostra, Virginia Woolf, która w utworach literackich wielokrotnie sięgała do fenomenu postaci siostry – pięknej, zmysłowej, utalentowanej. Nie wyobrażała sobie, żeby ktoś inny projektował okładki jej książek i malował portrety. Bella Chagall wtopiła się w malarską wizję swojego męża tak mocno, że pisał do niej: "Kiedy Ci się długo przyglądam, wydaje mi się, że jesteś moim dziełem".
Fascynujące opowieści o kobietach z obrazów dopisują ważny rozdział do historii sztuki i emancypacji. Ich wkład do światowej kultury jest nie do przecenienia.
3.5 Wielka szkoda, że te historie są tak krótkie. Z pewnością budzą ciekawość, bo opisane kobiety to postacie niezwykle, jednak jak dla mnie rozdziały były zbyt mało rozbudowane.
Dużo opinii o tej książce mówi o zbyt krótkich historiach kobiet. Osobiście uważam, że w pewien sposób jest to ich atut, ponieważ szybko i lekko się je czyta, nie są obciążone rozwlekłymi historiami, choć momentami muszę przyznać, że zawarcie trzech różnych wydarzeń z życia w jednym akapicie z trzech zdań czasem jest niesatysfakcjonujące. Z jednej strony jest to minus, ale z długością historii nie mam problemu. Autorka skupia się bardziej na relacjach międzyludzkich tych kobiet, były wśród nich malarki, jednak bardziej zwraca uwagę na ich życie prytwane, nie analizuje ich sztuki, jest to podejście bardziej biograficzne niż ukazujące wrażliwość i ekspresję dzieł. Myślę, że to naprawdę fajne podejście, chociaż momentami brakowało mi takiego emocjonalnego przetłumaczenia sztuki - jak zmieniały się te obrazy z czasem, jak zmieniała się wrażliwość. Czasem jest to przytoczone ale w bardzo krótkiej i zwięzłej formie, dosłownie jednego zdanie, więc myślę, że wszystkie artystyczne dusze muszą mieć to na uwadze czytając tę książkę. Porównując tę książkę z na przykład "Polkami na Montparnassie" Sylwii Zientek, ta sprawiła mi więcej przyjemności, ponieważ wydźwięk historii kobiet był o wiele bardziej optymistyczny, Pani Czyńska zadbała o to byśmy odbierali treść z lekkim uśmiechem na ustach, a Pani Sylwia naciskała na to jak jej bohaterkom było ciężko, w jakiej nędzy żyły i jak beznadziejnie zakochane były. Książki obu tych Pań są niezwykle ważne i ciekawe, ale jedna opiera się na smutku, a druga na wolności i pięknie ich żyć.
Uważam, że to książka, która może zaciekawić młodych uczniów historii sztuki, ponieważ jest lekka w odbiorze, historie są krótkie ale bardzo ciekawe, do tego nie jest pisana językiem akademickim, przez co można ją czytać do poduszki, jak i za dnia. Jest bardzo przyjemna, ciekawa i budzi zainteresowanie, by poznać te kobiety poprzez inne książki, które w całości mogą być poświęcone tylko jednej z nich i o dłuższej treści. Traktuję tę książkę jak taki dodatek, który w skrócie opowiada mi o życiu tych kobiet. Tak jak wspominałam-bardzo przystępna na początek przygody ze sztuką, jednak dla bardziej zaawansowanych jest zbyt krótka, mało ekspresyjna, pisana prostym językiem.
Tak od siebie tylko dodam, że po książce Pani Sylwii Zientek myślałam o Dagny jak o naiwnej żonie zdradzającego męża, która wybaczy wszystko po jednym zdaniu mówiącym, że ją kocha. Dzięki tej książce zyskała w mojej głowie trójwymiarowości i jest o wiele barwniejszą postacią.
Tak czy inaczej bardzo polecam, ponieważ naprawdę godna przeczytania. Do tego to wydanie! Przepiękne reprodukcje i estetyka.
Choć opinie dotyczące dwóch części „Kobiet z obrazów" w większości są negatywne, to mi pióro Małgorzaty Czyńskiej bardzo przypasowało. Lektura była dla mnie niesamowicie ciekawa, a bohaterki fascynujące. Książka pokazuje, jak ważne role grały kobiety w życiu pełnym artyzmu, nie tylko, jako muzy, kochanki, ale też jako wybitne artystki.
Although the women that are showcased in this book are amazing, and I truly wanted to learn more about them, I have to take note of the writing style of this book. Everything is sort of all over the place. In order to fully understand the stories of these women, you need to have some basic knowledge about them or about the history surrounding the times they lived in. I wanted to learn about these women just from reading, but all i felt was confusion. The author tries to include lots of important information about these people, but doesn't have the space to elaborate. It all just becomes a mess. The only story I could truly understand and read completely was Elizabeth Siddal, but only because i had a basic knowledge about her. The rest, or should I say, the first chapters filled me with boredom, because I couldn't fully understand what I was reading about. I bothered to only read one chapter fully. I don't know about the other chapters, but in the one that I read there was a falsely annotated painting. I have to say, this book truly disappointed me, and I really wish I could've enjoyed it...
3= Chociaż miło było się zapoznać z postaciami, których imiona nic mi nie mówiły, brakowało mi rycin przedstawiających obrazy autorstwa opisywanych kobiet, a nie w znacznie większym stopniu tych, do których ,,jedynie” pozowały. Miałam również pewien problem z narracją, momentami niespójną i wymagającą uzupełnienia innymi źródłami (jak chociażby w przypadku biogramu Dagny Przybyszewskiej)
Niektóre ze skrótowych biografii opisane w sposób doskonały, inne po prostu dobrze. Odkrywane zależności między poszczególnymi artystkami i artystami zaskakiwały na każdym kroku. Nie mogę się doczekać, aż poznam kolejne inspirujące, demoniczne, cudowne kobiety. ❤️🔥
Dobra ale jednak nie aż tak. Momentami miałam wrażenie jakby kobiety były tylko pretekstem do wspomnienia o mężczyznach, którzy wychodzili często na pierwszy plan. Mam niedosyt ale przynajmniej książka jest jakimś punktem wyjścia do poznawania muz i artystek.