Eryk nie jest Aleksem. Biskup morski nie mówi po polsku. Brom nie jest zachwycony dorosłością. Baranki roślinne nie są tanie. Marysia nie pozwoli, by ktoś skrzywdził jej rodzinę. Pub „Uroczysko” nie znajduje się tam, gdzie wczoraj. Babcia Broma nie jest dobrą osobą.
Unka Odya kontynuuje swoją opowieść o niesamowitych istotach żyjących tuż obok nas. W drugim tomie „Broma” poznacie dalsze losy wiedźm z Wolnego Miasta Gdańska. Dowiecie się co się stało po starciu z wilkołakiem. Zobaczycie jak radzą sobie w dorosłym życiu i jak rozwijają się ich związki. Razem z nimi odwiedzicie społeczność wyznawców Dagona, sabat czarownic oraz pewną nie do końca spokojną wioskę na Żuławach. Jednak pamiętajcie – upiorne nie zawsze oznacza groźne.
Absolwentka gdańskiej ASP, autorka publikowanych m.in. w internecie pasków komiksowych, okładek, plakatów i ilustracji. Związana z magazynem Kolektyw i grupą twórców z tego kręgu. Pisze własne scenariusze, pracuje także jako ilustratorka i kolorystka.
A gdyby świat wyglądał całkowicie inaczej niż ten, który znamy? Gdyby był taki, jak z tych wszystkich fantastycznych opowieści, gdzie magia jest czymś realny? Trudno mi to sobie wyobrazić, choć od najmłodszych lat czytam książki pełne magii i niemożliwych ciągów przyczynowo-skutkowych. Czy byłby tak samo ekscytujący? A może koło ekscytacji ze wszystkich stron można by spodziewać się niebezpieczeństwa? Ale ile łatwiejsze mogłoby być życie... Choć czy na pewno? Czy to nie pozory?
Po ostatnich wydarzeniach Brom już wie, że Eryk nie jest Aleksem. Wie też, że czeka go dorosłe życie. Zaczynają mijać lata, a Brom musi sobie poradzić z tym, co ono niesie. Wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo odnaleźć się w tej cudownej w oczach nastolatków dorosłości. Okazuje się tak odmienna od tego, czego można by oczekiwać... Są i dobre chwile – nawet w świecie, gdzie wilkołaki są czymś stosunkowo normalnym, a strzygonie można spotkać na ulicy. Gotowi, by się o tym przekonać?
Zdecydowałam się przeczytać "Brom 2", ponieważ przyciągnęła mnie okładka, tematyka oraz chęć przeczytania jakiegoś komiksu. Myślę, że to perfekcyjny zestaw decyzyjny. Niemniej tak bardzo skupiłam się na rybach na okładce, że nie zauważyłam tej wielkiej dwójki, więc niczego nieświadoma zaczęłam czytać swoim zwyczajem tom drugi, nie mając o tym pojęcia. To nic. Pewnych faktów nie znałam, ale miałam wrażenie, że bardzo szybko się odnalazłam w fabule i że ogólnie to nie są tak bardzo połączone opowieści, by na dłuższą metą czytanie w innej kolejności mogło przeszkadzać. Ale już się nie tłumacząc, zadam standardowe pytanie: jak moje wrażenia? Koszmarnie, choć w pewnym stopniu jest to nieuzasadnione.
Sam pomysł wydaje mi się fantastyczny, choć warto przypomnieć, że mieści się on w moich zainteresowaniach. Uważam, że takie motywy robią się coraz popularniejsze, co mnie niezmiernie cieszy, ale nadal uważam, że jest ich za mało. I tutaj mam poczucie, że jest to ważne. Istoty nadprzyrodzone są różne, lecz mają podłoże w różnych kulturach, w tym naszej mitologii słowiańskiej. Przeszłość ma znaczenie. Może już nie boimy się strzygoni i innych tym podobnych istot, ale jest to część nas, która wieki temu kształtowała naszą kulturę.
Na samej fabule mocno się zawiodłam, gdyż oczekiwałam pasjonującej, pełnej zwrotów akcji historii. Tymczasem mam wrażenie, że jest ona dosłownie o niczym. Nie ma żadnego konkretnego celu, który pozwoliłby się czytelnikowi przywiązać do opowieści. Gdy czytałam, to miałam poczucie, że to cały czas tylko wprowadzenie pozwalające poznać bohaterów i ogólne zasady rządzące światem. W taki sposób doszłam do końca komiksu. Z jednej strony "Brom 2" przedstawia niecodzienne życie, gdzie jest magia, wilkołaki i inne stworzenia. Z drugiej pomijając te nadprzyrodzone fakty, jest ono całkowicie codzienne i nieróżniące się od naszego. Czasami jest w tym piękno i wtedy jest to uzasadnione. Niemniej tutaj po prostu dla mnie przeczyło zamysłowi.
Pojawiło się też sporo wstawek z erotycznymi podtekstami i wulgaryzmami. Czemu zwracam na to uwagę? Przecież nie ma w tym nic złego. Oczywiście, że nie ma. Nadaje historii naturalności i wspomnianej codzienności. W końcu wiemy, jak jest i nie ma, co robić z normalnych rzeczy tematu tabu. I to podejście mi się podoba, ale... Niestety, musi być to sławetne ale. Odbiór – wydawał mi się wymuszony. Jakby ktoś pomyślał coś podobnego jak ja i na siłę wstawiał pewne nawiązania, żeby pojawiła się ta naturalność. Nie wynikało to dla mnie z lekkiego pióra, lecz z niedopracowanego zabiegu literackiego.
Tematyka! I tutaj w punkt, przemówiła do mnie, ponieważ można odnaleźć tutaj wątki podkreślające, jak się czują osoby określane jako "inne". I ta "inność" może wynikać z ich wyboru lub z natury. Czasami ciężko pokonać niektóre rzeczy w sobie lub właśnie odwrotnie – pokonuje się je wyłącznie po to, by pokonać, a tak naprawdę nie ma takiej najmniejszej potrzeby. Za tym idzie samotność i wiele trudnych, często wyniszczających decyzji. Nieważne, czy wilkołak, strzygoń, wiedźma, czy zwykły człowiek. To wszystkich z nas łączy.
Jeszcze parę słów na temat wydania. Przede wszystkim kreska ilustracji nie przypadła mi do gustu i myślę, że to też był aspekt, który zaburzał mi całościowy odbiór. Nie znam się na określeniach plastycznych czy graficznych, ale dla mnie te ilustracje były zbyt miękkie. Dodatkowo uwielbiam wszystko, co doskonale dopracowane, czasami nawet do przesady, a tutaj ilustratorka bazowała na odpowiednim doborze prostych rozwiązań. Bez wątpienia to wyłącznie kwestia gustu, więc też nie mogę na dłuższą metę odbierać tego jako wady. Choć ta prostota sprawiła, że było one bardzo przejrzyste i zrozumiałe. I jestem pod wrażeniem przemyślanego położenia dymków. Test czytało się wspaniale.
Niestety "Brom 2" okazał się dla mnie rozczarowaniem. Gdy rozpoczynałam czytać, miałam całkowicie inne oczekiwania i większość z nich nie została spełniona. Komiks ma naprawdę wiele zalet, lecz ścierają się one z moimi własnym, mocno odmiennymi upodobaniami.
6.3 Po przeczytaniu drugiego tomu dalej nie mam jakiegoś szczególnie mocnego zdania o tej serii. Jasne, postaci i wątki się rozwijają, a niecodzienne folklorowowe elementy zmieniają typowy polskocentryczny koloryt, co daje pewien poznawczy dysonans. Fabularnie "Brom" z pewnością wybija się na tle polskiego komiksowa pełnego auto/biografii i życia w smutnym kraju. Pewnie nawet tematycznie broni się jako fantastyka dla młodszego czytelnika (choć po kolejnych wątkach fabuły widać, że będzie się robić doroślej). Ale ja nie czuję się specjalnie zaangażowany. I choć kibicuję Unce, bo robi coś bardzo ciekawego, to ta seria jest dla mnie raczej swego rodzaju ciekawostką. Nie zamierzam jednak oszukiwać nikogo, skoro dobrze wiem jak to będzie - po trzeci tom zapewne sięgnę.
Pierwsza część bardzo mi się podobała, ale ta... jest po prostu świetna. Wszystkie mocne strony Broma tylko dużo bardziej. Naprawdę pogłębia postaci i ich relacje, ma fragmenty, nad którymi chichotałam jak fretka, a potem końcówka jest tak strasznie smutna, jak cios w miękkie. Jest mi strasznie szkoda, że teraz trzeba czekać na kontynuację (ale cieszę się na nią na zapas). I uwielbiam wszystkich. Chcę więcej o każdej jednej postaci.
Część pierwszą traktuję jak przygotowanie terenu. Tutaj całość podzielono na kilka zamkniętych historii i komiks sporo na tym zyskuje. Bardzo miłe doznania, choć kreska nie do końca mnie przekonuje, a grupą docelową jest bardziej nastolatek niż taki komiksowy dziad jak ja. Fajne te upiory
Drugie, dużo bardziej udane spotkanie z Bromem. Unka Odya bardzo się rozwinęła od czasu pierwszej części, widać to zarówno w prowadzeniu fabuły, jak i kresce. Bohaterowie dojrzeli i stali się bardziej interesujący. Świetnie się bawiłam przeżywając z nimi przygody, w których strzygi, ryboludy czy wodnice grają pierwsze skrzypce. Sabat wiedźm i wiedźminów trochę przypomina Pyrkon, ale bardzo mi się podoba takie uwspółcześnienie. Wyczuwam sympatie lovecraftowskie, pojawia się też sporo humoru, którego nie było w pierwszej części.
Zwykle nie wrzucam tutaj komiksów, ale dla Broma zrobię wyjątek. Brom opowiada historie rodziny we współczesnej Polsce, gdzie każdy może okazać się wiedźmą, strzygoniem, czy jakimś łakiem. Lecz nie to sprawia, że ten komiks jest wyjątkowy, ale kreacja postaci oraz historia. Każdy z bohaterów jest jakiś i łatwo go zapamiętać i polubić ze względu na jego specyficzność. Natomiast historia może nie jest skomplikowana, ale na swój sposób urzekająca i wciągająca. Polecam z całego serca oba tomy Broma.
📱 Dowiedzieliśmy się trochę więcej o rodzinie Broma jak i o nim samym, ale daje czuje niedosyt. Give me more.. i więcej Marii! Uwielbiam ją! Największa moja uwaga to to, że ten przeskok czasu jakiś taki niezgrabny był i w pierwszej chwili nawet go nie zauważyłam przez co czułam się nieco zagubiona w historii.
❗TW: przemoc, morderstwa (potworów), teksty i sceny erotyczne, przekleństwa(chyba? Nie pamiętam już)
W przeciwieństwie do większości osób, mi ten tom podobał się mniej, choć nadal przyjemnie się to czytało.
Bohaterowie nadal polowali na potwory z mitologii i to niezmiennie mi się podobało, ale o ile w pierwszym tomie było to dla mnie coś nowego, innego, tak tutaj już nie czułam takiego zachwytu. Tempo było za szybkie, a cały "proces" bezemocjonalny - np. wielka strzyga pod postacią sowy chciała ich zabić, ale to przecież codzienna sytuacja, więc po co się bać, wystarczy rzucić w nią nożem... - i stąd mój mały zawód.
Życie prywatne też mnie nie wciągnęło, wydawało mi się, jakby go w sumie nie było (poza przedstawieniem życia erotyczno-romantycznego Broma, które trwało AŻ 3 strony).
W tym tomie pojawiło się więcej humoru i związanych z nim tekstów erotycznych, dla mnie trochę za dużo. Mnie to nie bawiło, ale to dlatego, że mam specyficzne poczucie humoru.
No co mogę powiedzieć, brakowało mi tu głębi, wolniejszego tempa, możliwości poznania bohaterów i szkoda, bo seria naprawdę miała potencjał. Sięgnę jeszcze po dodatek, ale czy będę chciała czytać tom 3? Raczej nie.
W drugim tomie Broma, dziejącym się 4 lata po pierwszym, bohaterowie są dorośli i bardziej świadomi swoich mocy czy też przekleństw, do tego robią dorosłe rzeczy jak palenie, upijanie się i seks. Fabularnie jest trochę lepiej, bo widać, że autorka myślała już o następnych częściach, więc starała się poprowadzić wątki tak, żeby miały szansę się w przyszłości rozwinąć. Nadal jest naćkane i chaotyczne, ale przynajmniej widać, że być może dokądś to prowadzi.
Nie ma dla mnie w tej historii wielu mocnych punktów, za to widzę zmarnowany potencjał. Biorąc pod uwagę, że postacie i tak są już dziwne, można było zagrać nimi mniej stereotypowo, wykorzystać do wprowadzenia większej queerowości, pogłębić ich ludzką stronę. Nie niesie też ta historia żadnej nauki czy refleksji, tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi. Tak samo, jak nie wiadomo czemu Brom ma ciągle taką wkurwioną minę. Ale rysunki, a przede wszystkim stwory, nadal spoczko.
Brom to dość zagubiony chłopak. Dopiero co rozstał się z Bułką i właściwie nie bardzo ma kto go rozumieć. Owszem, rodzina i dalsze kuzynostwo samo jest nieco „dziwne”, więc potrafią zaakceptować wiedźmowatość chłopaka, jednak to nie to samo. A przecież będąc studentem od czasu do czasu by się porandkowało. Być może to fart, że Brom znajduje najczęściej dziewczyny, które są tak inne jak on. Jednak i to często stanowi problem, bo poznając właściwie nieśmiertelna dziewczynę, musi się zmierzyć z jej długą przeszłością. Jednak Brom i Brom nie samymi miłostkami żyje. Są jeszcze pogaduszki z kumplem, który dopiero co zrozumiał swoją odmienność. Jest też nowo otwarta działalność zarobkowa: tropienie potworów. Jednak pierwsze zlecenie Broma wcale nie będzie takie łatwe, na jakie wyglądało. Więcej na: https://www.monime.pl/brom-tom-2/
Nie spodziewałam się, że będę pierwszą osobą odhaczającą na goodreads Broma jako przeczytanego, to trochę za duża odpowiedzialność. Kreska i projekty postaci trzymają wysoki poziom. Opowieść jest bardziej fragmentaryczna niż w pierwszym tomie - naturalna konsekwencja rozciągnięcia akcji na dłuższy odcinek czasu, ale równoważone jest to kreśleniem szerszego obrazu świata i portretów bohaterów. Mimo to odniosłam większe wrażenie w porównaniu do pierwszego tomu, że w większości rozdziałów stopniowo wprowadzane są wątki i postaci, które dopiero zostaną splecione w fabułę. Wyjątek stanowi ostatnia historia.
A teraz wracam szukać smaczków, które mi umknęły przez połknięcie komiksu w trakcie jednego posiedzenia.
Lepszy niż tom pierwszy. Zwłaszcza fabularnie widać sporą zmianę na plus. Nadal mam jednak wrażenie, że czegoś brakuje bohaterom. Ciekawie ograne wątki mitologii słowiańskiej