Podkomisarz Monika Gniewosz musi zerwać z przeszłością i zmienić otoczenie. Decyduje się więc na przeprowadzkę z Warszawy do sennego miasteczka Pełnia, gdzie życie płynie leniwie, a mieszkańcy wierzą, że nad jeziorem przechadza się duch topielicy. Monika zaczyna pracę w komisariacie i już pierwszego dnia dostaje wezwanie na miejsce zdarzenia - ktoś napadł na młodego mężczyznę. Wkrótce dowiaduje się również o zaginięciu gospodyni pensjonatu. Stopniowo sprawy miasteczka zaczynają wciągać policjantkę niczym niebezpieczne mokradła.
Najbardziej klimatyczny, jesienny kryminał tego sezonu pióra Małgorzaty Rogali, która powraca z nową serią kryminalną i nową bohaterką, której przyjdzie rozwikłać zagadkę zaginięć w odciętym od świata miasteczku w sercu lasu.
W „Milcząc jak grób” obserwujemy układy i układziki mieszkańców, podglądamy ich życie prywatne, śledzimy też sprawy zaginięć z zapartym tchem, ale to nie wszystko. Małgorzata Rogala bowiem między słowami, między wciągającą kryminalną intrygą zamknęła opowieść ku przestrodze, o rodzinnej przemocy, o życiu w cieniu potwora, o ucieczce z koszmaru codzienności. Jej bohaterka przetrwała taką przemoc, udało się jej wyrwać, wyzwolić, ale cień cierpienia wciąż snuje się tak za nią, jak za jej córką, matką, za całą rodziną. To coś, od czego nigdy do końca nie można uciec, można jednak nauczyć się walczyć, stawiać czoła. To także punkt zaczepny, fabularna kotwica, która być może poprowadzi naprzód całą serię i będzie rezonować także w kolejnych tomach.
Wpadłam w tę opowieść jak śliwka w kompot i sądzę, że wielu czytelników również zapatrzy się w hipnotyzujące krajobrazy Pełni, zanurzając w „Milcząc jak grób” niczym w powieściowym jeziorze. To kryminał lekki, niespieszny, perfekcyjnie wyważony. Jeden z tych, które wciągają bez reszty i kończą się zdecydowanie za szybko. Na szczęście to początek nowej serii, więc możemy mieć nadzieję, że Małgorzata Rogala nie pozwoli nam zbyt długo czekać na kolejny tom.
Będę łaskawsza w ocenie, bo było to moje pierwsze spotkanie z autorką. Lektura to taki „odmóżdżacz” na zabicie czasu. Masa powtarzanych zdarzeń, faktów ileż można pisać o jednym i tym samym? Zmarnowany pomysł na coś co mogło być dobre. Język taki sobie. Myślę, że w mgnieniu oka zorientujecie się kto za wszystkim stoi. Po Milcząc jak grób nie czuję się zachęcona żeby sięgnąć po kolejną książkę z serii.
Bardzo się ucieszyłam, że Rogala wzięła się za kolejną serię kryminalną, która będzie podobna do tej z Górską i Tomczykiem. Bardzo tę serię lubiłam za jej prostotę, całkiem zmyślne zagadki oraz sympatycznych bohaterów. I w tej, nowej serii jest całkiem podobnie, szczególnie jeśli chodzi o podejście autorki do przedstawienia tej historii oraz bohaterów. Rogala nie zawodzi, jeśli chodzi o lekki i zgrabny styl pisania. Choć w tej książce, a szczególnie drugiej połowie, było parę dłużyzn. Mimo to czytało się bardzo przyjemnie i tym razem również wciągnęłam się w lekturę. Bohaterowie również dawali radę, łącznie z główną bohaterką, która jak dla mnie jest bardzo podobna do Górskiej, ale nie odbieram tego jako minus. Duży plus za to, że w książce nie ma wątków romantycznych, choć w poprzedniej serii wyszły Rogali całkiem znośnie. Życie osobiste głównej bohaterki również nie przytłacza i ten wątek, choć tylko zarysowany, zaczyna być całkiem interesujący. Jedynym minusem, obiektywnie dość sporym, jest niestety sama sprawa kryminalna, a raczej jej finał. To już nie to samo co w poprzedniej serii, gdzie każda część (choć krótsza niż ta) była bardzo sprytnie nakombinowana i w finale wszystko zgrabnie się łączyło, a do tego dostawaliśmy podprogowe przesłanie na istotny społecznie temat. W tej serii tego nie ma. Historia była ciekawa, osobiście nie domyśliłam się wyniku, ale rozwiązanie w ogóle mnie nie zszokowało ani nie zaskoczyło. Do tego wydaje mi się wtórne. Niestety przy końcu Rogala straciła zapał i zakończenie weszło zupełnie bez emocji, jakoś tak płasko i nijako. Na samym końcu brak jakiegokolwiek cliffhangera, co lubiłam w poprzedniej serii. Finalnie jestem trochę rozczarowana, bo mimo że to poprawny, lekki kryminał w stylu autorki, to pomysł na fabułę zbyt słaby, jak na jej możliwości. Daję trochę naciągane trzy gwiazdki z nadzieją na lepszy kolejny tom.
Gdyby nie pospieszne, właściwie zdawkowe zakończenie, byłyby cztery gwiazdki. Ale i tak to dobry, sprawnie napisany kryminał, idealny na jesienny wieczór.
3.75 Książka sama w sobie dobrze napisana, ale zakończenie mnie trochę zawiodło. Od samego początku miałam podejrzenia, kto jest sprawcą i niestety miałam rację. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak chętnie przeczytam pozostałe części.
Z twórczością Małgorzaty Rogali spotkałam się już wcześniej, czytając szósty tom serii z Agatą Górską (o zgrozo, jakich spoilerów do wcześniejszych tomów sobie narobiłam).
Dlatego “Milcząc jak grób” już na początku zaplusowało, bo to pierwszy tom nowej serii Autorki, więc będę mogła chronologicznie poznawać losy bohaterów.
Podkomisarz Monika Gniewosz opuszcza Warszawę, aby odciąć się od byłego męża- przemocowca i rozpocząć nowy etap w życiu. Razem z córką Kornelią wyjeżdża do Pełni, małej, acz klimatycznej miejscowości niedaleko Grudziądza. Gdy spodziewa się jedynie wypełniania raportów i ewentualnie niegroźnych dochodzeń okazuje się, że ktoś zaatakował chłopaka z problemami z mową, a nad miejscowością unosi się aura tajemnicy po zaginięciu znanej piosenkarki Gabi.
Monika, chcąc nie chcąc, angażuje się coraz mocniej w obie sprawy, czuje ona bowiem podskórnie, że mają one ze sobą jakiś związek.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy podczas czytania, to, że książka jest taka… codzienna. Prawdziwa. Życiowa? Trup nie wyskakuje tutaj na dziesiątej stronie. Autorka bardzo zgrabnie stworzyła tło tej historii, opisując życie Moniki, jej przeprowadzkę do Pełni i wszelkie praktyczne rzeczy, jak choćby te związane z przeprowadzką. To mi się bardzo podobało.
Bardzo spodobał mi się wątek Darii i jej zapału do botaniki sądowej. Gdy człowiek myśli, że nie da się znaleźć dowodów na czyjąś winę bądź niewinność, natura potrafi przyjść z pomocą. Na wysokim poziomie stoi również research dotyczący ceramiki, którą uprawiał wraz z matką zaatakowany Igor. Widać, że Autorka dogłębnie wczytała się w temat, aby przekazać czytelnikowi informacje niezbędne, a jednocześnie ciekawe.
Zastanawiałam się przez długi czas, czy przemiana Kacpra, brata Igora, nie jest zbyt podejrzana i czy to właśnie nie on dokonał ataku. Jednak to było dla mnie zbyt podejrzane, i okazało się, że mam rację. Sprawcą okazała się osoba, co do której również nie żywiłam pozytywnych odczuć i wydawała się również śliska, ale nie spodziewałam się pewnych rozstrzygnięć 😱. Jestem bardziej niż pewna, że w przyszłości sięgnę po kolejne tomy tej serii, choćby po to, by dowiedzieć się, jak rozwinie się sytuacja z byłym mężem Moniki oraz jej matką.
Za egzemplarz książki dziękuję @czwartastronakryminalu! [współpraca].
Główną bohaterkę tej powieści, Monikę Gniewosz, poznaliśmy w ostatnim tomie serii o Górskiej i Tomczyku. To policjantka, która była ofiarą przemocy w rodzinie - dręczona i bita przez męża, również policjanta, w końcu do niego strzeliła podczas kolejnej awantury. Teraz, żeby zapomnieć o wszystkim i zmienić otoczenie, Monika zdecydowała się na pracę w małej, sennej miejscowości niedaleko Grudziądza. Okazuje się jednak, że nie jest tu tak do końca sennie i bezpiecznie, jak mogłoby się wydawać. Zaginęły bezpowrotnie dwie kobiety. A potem syn kolejnej zostaje pobity. Monika oczywiście rozwiązuje sprawę. Książka ma wszystkie zalety serii o Górskiej i Tomczyku - psychologicznie wiarygodna i dająca się lubić bohaterka, pokazanie pracy policyjnej tak, jak to wygląda (dłubanina, wieczne ponowne przesłuchania, oczekiwanie na wyniki z laboratorium po parę dni, a nie szast, prast i gotowe). Do tego ma mocno feministyczny wydźwięk - kobiety w policji łatwo nie mają :) I wciąga bardzo.
Podkomisarz Monika Gniewosz chcąc zerwać z przeszłością decyduję się na przeprowadzkę do sennego miasteczka Pełnia. Tam, ponoć, nad jeziorem przechadza się duch topielicy.
Przesłuchałam tę książkę i bardzo polecam tę formę, bo to było świetnie zrealizowane.
Sama książka dobra. Autorka jest specjalistką od spokojnych, niebrutalnych kryminałów i bardzo się cieszę, że nie porzuca tego pomysłu, bo takich książek, wbrew pozorom, wcale nie jest wiele na rynku.
Małomiasteczkowy klimat, tajemnice i to, co w człowieku głęboko ukryte - zawiść. Taki miks to jest uczta dla czytelnika.
Tu się nawet nie ma co rozpisywać, po prostu dobry kryminał i warto go przeczytać.
Wyobraźcie sobie: przenosicie się do spokojnego miasteczka, w którym do tej pory nic poważnego się nie działo. Marzyliście o tym spokoju od kilkunastu lat. Jesteście podkomisarzami. Zaczynacie pracę w komisariacie sennego miasta. Nagle w miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś napada na młodego człowieka, bez śladu znika gospodyni tutejszego pensjonatu, ale to nie wszystko. To dopiero początek. Co robicie? Uciekacie czy podejmujecie wyzwanie i rozwiązujecie tajemnicze sprawy? Mieszkańcy miasteczka o niezwykłej nazwie Pełnia wierzą, że nad jeziorem przechadza się duch topielicy. Czy ktoś go naprawdę widział? Czy to jest prawda? Kim była owa topielica? Uważajcie komu ufacie. Naszą główną bohaterką jest podkomisarz Monika Gniewosz. To ona musiała zmienić swoje środowisko. Jej życie nie było usłane różami. Za wszelką cenę chciała uciec od swojego męża. Czy jej się to udało. Monika jest silną kobietą. Postawiła wszystko na jedną kartę. Razem ze swoją nastoletnią córką przeniosła się do na pozór spokojnego miasteczka zwanego – Pełnia. Czy całkowicie da się uciec od swoich problemów? Jakie kłopoty czekają ją i jej córkę w nowym miejscu? Czy mąż jej odpuści? Jak poradzi sobie nasza bohaterka w nowym miejscu? Jeżeli uwielbiacie pióro Małgorzaty Rogali to nie możecie przegapić tego tytułu. Powieść „Milcząc jak grób” wciągnęła mnie od pierwszej chwili (strony). Bardzo dobra i niezapomniana fabuła. Akcja ani na minutę nie zwalnia. Nie miałam czasu na nudę. Ani przez sekundę nie przyszła mi myśl, żeby ją odłożyć. Czytając byłam podekscytowana. Uwielbiam główną bohaterkę. Wyrwała się z toksycznego związku. Ona daje nadzieję innym, że mimo trudności zawsze trzeba walczyć o siebie i nigdy się nie poddawać. „Milcząc jak grób” to pierwszy tom serii „Pełnia tajemnic”. Nasza bohaterka zajmie się trudną sprawą. Czy uda jej się ją rozwiązać? Czy jej życie będzie również zagrożone? Czy nasza bohaterka i jej córka w Pełni odnajdą pełnię szczęścia? Was zapraszam do przeczytania książki „Milcząc jak grób”, a ja już się nie mogę doczekać kolejnej części. Mam nadzieję, że autorka Małgorzata Rogala długo nie pozwoli nam czekać na kolejne przygody mieszkańców miasteczka Pełnia. Z całego serca polecam historię Moniki oraz mieszkańców Pełni. Pamiętajcie: Ciche i spokojne miasteczka skrywają najbardziej przerażające tajemnice.
Małgorzta Rogala jest dla mnie mistrzynią kryminałów. Uwielbiam jej powieści. Biorąc jej książkę do ręki wiem, że to będzie niezapomniana i niezwykła przygoda. Tak właśnie było z historią ukrytą na kartkach "Milcząc jak grób".
Zaginięcie gospodyni pensjonatu w Pełni i duch topielicy, który przechadza się nad jeziorem w świetle księżyca, są tym, co zajmuje mieszkańców małego miasteczka. Poza tym ich życie płynie spokojnie i bez żadnych większych ekscesów. Jednak do miejscowości przyjeżdża podkomisarz Monika Gniewosz, by zapomnieć o swojej dość trudnej przeszłości. Już jej pierwszego dnia ma miejsce napad na jednego z mieszkańców. Podkomisarz zaczyna szukać sprawcy i powoli odkrywa sekrety skrzętnie ukrywane w Pełni.
Kolejna książka, która upewniła mnie w przekonaniu, że wiele jest jeszcze takich autorów, których twórczość powinnam poznać i jeszcze więcej powieści, które powinny znaleźć się na mojej liście „Do przeczytania”. Sięgnęłam po „Milcząc jak grób” z ciekawości i dlatego, że mamy jesień - moją ulubioną porę na czytanie kryminałów. Nie byłam jednak świadoma, że książka tak bardzo mi się spodoba i przeczytam ją w tak szybkim tempie. Powieść przyciągnęła moją uwagę już po pierwszym rozdziale, w którym poznajemy główną bohaterkę Monikę Gniewosz. Kobieta przeprowadza się do małego miasteczka Pełnia, gdzie parę tajemniczych zdarzeń spędza sen z powiek lokalnej społeczności. Dla mnie w „Milcząc jak grób” zagrało wszystko od lekko nieprzeniknionego klimatu Pełni, aż po cudownie wykreowanych bohaterów. Autorka ujęła mnie swoim lekkim stylem, dbaniem o szczegóły i paroma elementami dzięki której „Milcząc jak grób” jest kryminałem jedynym w swoim rodzaju. Po raz pierwszy spotkałam się na przykład z palinologią i jej zastosowaniem w śledztwach kryminalnych. W powieści nie znalazłam drastycznych opisów i scen rodem z horrorów, zamiast to dostałam parę niewyjaśnionych spraw, które na początku wyglądały jak dwa buty nie do pary, lecz pod koniec książki stały się puzzlami tego samego obrazka. Mimo że wpadłam na to, kto dokonał zbrodni wcześniej niż śledczy z Pełni, historia wcale nie straciła na tym w moich oczach. Cieszę się, że to dopiero początek przygód podkomisarz Gniewosz, bo polubiłam główną bohaterkę która, choć wydaje się bardzo silną kobietą, to cały czas zmaga się z niełatwą przeszłością. Wątek z przemocą domową jest dla mnie jednym z najlepszych w tej książce. Szczególnie relacja Moniki z córką Nelą i ich rozmowy na temat szacunku w związku z tym, co je spotkało, są tym, co według mnie zasługuje na uwagę. Jeszcze nie wszystkie sprawy z „Milcząc jak grób” doczekały się swojego rozwiązania, więc z niecierpliwością będę wyczekiwała premiery kolejnego tomu serii. A Wam polecę ten kryminał zwłaszcza jeśli chcecie dopiero zacząć przygodę z tym gatunkiem.
"Milcząc jak grób" to początek nowej serii kryminałów Małgorzaty Rogali Pełnia tajemnic. Jej bohaterką jest Monika Gniewosz, znana czytelnikom Autorki z serii z Agatą Górską. Kobieta po trudnych doświadczeniach wraz z córką zrywa z przeszłością i rozpoczyna nowe życie. To bardzo dobrze wykreowana bohaterka, która do komisariatu policji w Pełni wprowadza nową energię. Śledztwo prowadzi sprawnie łącząc fakty i jednocześnie kierując się intuicją. W swoich działaniach jest bezkompromisowa i nie boi się ryzyka. Jednak nie chodzi o bezsensowne sprowadzanie na siebie niebezpieczeństwa. Monika Gniewosz nie obawia się przełożonych, gdy na szali znajduje się dobro śledztwa.
Małgorzata Rogala daje czytelnikom możliwość poznania nietypowej techniki kryminalnej. Autorka wyłuszczyła jej szczegóły, ale zrobiła to w przystępny i zrozumiały sposób, przy tym bez przegadania i ciekawie. Co także rzuciło mi się w oczy – dominującą rolę w rozwiązaniu zagadki mają tu kobiety.
Małgorzata Rogala osadziła akcję powieści w małym miasteczku Pełnia. Ukształtowała w nim kapitalną atmosferę. Pełnia jest odizolowana, znajduje się w środku lasu. Z pozoru nic złego się tu nie dzieje, ale już sama bohaterka od początku czuje się obserwowana. Tajemnicze zaginięcia i duch topielicy dopełniają dziwnego klimatu.
Autorka trzyma czytelnika w ciągłej niepewności. Winny może się nasuwa w trakcie lektury, ale całkowite rozwiązanie zagadki było dla mnie zaskakujące.
W powieść są także wplecione wątki obyczajowe, ale nie dominowały nad wątkiem śledztwa. Natomiast ich obecność to początek tego, co zapewne będzie kontynuowane w kolejnych częściach serii.
"Milcząc jak grób" to książka, która czytała się sama. Autorka posługuje się lekkim, prostym językiem. Nie stosuje wulgaryzmów, żaden opis nie jest brutalny. Tę powieść czyta się z przyjemnością – będzie dobra zarówno jako przerwa od “cięższych” książek lub jako początek przygody z tym gatunkiem.
Z pozoru w tej powieści nie ma nic dla mnie, a jednak to spotkanie było bardzo simpatico, jak mawiał Julio Iglesias.
Fabuła toczy się wolno, co zazwyczaj mnie odtrąca, jednak tutaj wczułem się w klimacik moi mili i zupełnie mi to nie przeszkadzało. Sprawa toczyła się miarowo, ale nie było tam nudy. Bardziej takie spokojne miarowe szuranie pociągu po torach typu „tudum tudum tudum” niż „tutututututututduduududududud” tak bym to określił njmilsl moi.
Zabrakło mi trochę mroku i nieco zbyt wiele było sielankowej otoczki jak z „M jak miłość”, słowem dla mnie trochę za dużo obyczajówki. W sumie przeczytałem to w jedno popołudnie i to był dobrze spędzony czas, sprawa kryminalna była przemyślana i wkręciłem się w nią, mimo że nie była brutalna, co zawsze szanuję pochwalam i tak dalej… tak sobie przepłynąłem przez tę historię i już. Wydaje mi się, że to też nieco lżejszy kaliber kryminału, bo ma czytelnika wprowadzić w cykl, czy to słuszna droga to ja nie wiem, wszystkiego wiedzieć nie muszę.
Słabszym aspektem są dla mnie dialogi, które wypadły dość sztampowo. Najbardziej raziło mnie jednak postępowanie policji, bo śmiem twierdzić, że z ich logiką nie odszukaliby piasku w piaskownicy.
Co mnie lekko zastanowiło to fakt, że ofiara przemocy domowej, tłumaczy świadkowi przemocy domowej, że taki człowiek to nie jest miłym i rozsądnym fanem pierniczków, kakao i ciepłego budyniu.
Wiadomo już, że zapowiada się cykl przygód Moniki Gniewosz i ja to sobie zbadam, przeczytam i dokonam intelektualnej sekcji literackiej, bo to jest słuszna i rozsądna droga.
Jako lekki kryminał to ja polecam sympatycznie, bo do smacznej kawusi to będzie bardzo miłe, nie tak miłe jak ja, ale też miłe i rozsądne co jest atutem jak wiadomo nie od dziś.
Początek historii komisarz Moniki Gniewosz mogliśmy poznać już w ostatnim tomie serii z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem zatytułowanej "Kwestia winy". Już wtedy czułam, że autorka wyłoni bohaterkę nowej serii, ale obstawiałam młodą Kingę, siostrę Tomczyka.
Tymczasem autorka zaskoczyła mnie, choć bardzo pozytywnie, wybierając doświadczoną przez życie kobietę, która wyrwała się z piekła domowej przemocy, by wraz z nastoletnią córką rozpocząć nowe życie w niewielkim miasteczku, Pełni.
Kobieta jednak już pierwszego dnia zadziera z lokalnymi nietykalnymi, a później angażuje się w sprawę napadu na młodego chłopaka i zaginięcie gospodyni pensjonatu, w którym zamieszkała. Okazuje się, że nawet w tak hermetycznych społecznościach, gdzie wydawać by się mogło, wszyscy wszystkich znają, brudne sekrety skrywane są latami. A najniższe ludzkie instynkty czy brak tolerancji dla odmienności i ludzkie okrucieństwo mogą ujawnić się wszędzie, nie omijając nawet tak niewielkich, pozornie sielskich miejscowości. Może właśnie tam, gdzie nie sposób uciec w anonimowość i skryć się w tłumie widoczne są jeszcze bardziej.
Autorka w prowadzone sprawy zaginięć wplata naturalnie absorbujące Monikę problemy osobiste. Rozwód z mężem, zagmatwana sprawa aresztowania jej matki i relacje z dorastającą córką, to kwestie, które z pewnością rozwiną się w kolejnych częściach.
A już w tej porwała mnie znakomicie poprowadzona intryga, realistyczne oddanie małomiasteczkowego klimatu, ale również kreacja głównej bohaterki, kobiety jeszcze pełnej obaw, ale i nadziei na nowy początek i profesjonalistki w swoim fachu.
Jakie jeszcze tajemnice skrywa Pełnia? Mam nadzieję, że wkrótce autorka je przed nami odkryje.
„Milcząc jak grób” Małgorzaty Rogali to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i zaliczam je do tych udanych. Po różnych perypetiach życiowych Monika Gniewosz wraz z nastoletnią trafia do miasteczka zwanego Pełnią. Podejmuje pracę na komisariacie, gdzie już pierwszego dnia zostaje wezwana na miejsce zdarzenia. Został napadnięty młody mężczyzna, a zadaniem Moniki jest wyjaśnienie kto i dlaczego na niego napadł. Im bardziej pani podkomisarz zagłębia się w to dochodzenia, tym więcej nowych faktów do niej dociera. Dowiaduje się, że jakiś czas temu zaginęła żona właściciela pensjonatu w którym się zatrzymała, a przed nią również bez śladu zniknęła młoda dziewczyna. Podobno jej duch straszy nad jeziorem, w którym miała utonąć.
Małgorzata Rogala zabiera nas do małego miasteczka, gdzie większość ludzi zna się choćby z widzenia. Mieszkają w nim nawet sławni ludzie, jest pisarz poczytnych, mrocznych książek. Mieszka tutaj też właścicielka małej firmy w której własnoręcznie wypala i zdobi filiżanki. Okazuje się, że właścicielka pensjonatu była też sławną piosenkarką. Jest tu więc wiele osobistości, ale czy wśród nich znajdziemy winnego?
„Milcząc jak grób” to niezbyt brutalny w opisach, ale w działaniach już tak, kryminał który zadowoli niejednego wymagającego czytelnika. Mamy tu śledztwo, które głównie polega na rozpytywaniu świadków, ale właśnie pod czas tej czynności wychodzą na jaw skrywane tajemnice, które przyjdzie nam rozwiązać z główną bohaterką. Dla mnie to była przyjemność śledzić losy bohaterów, choć jest to ten lżejszy kryminalny typ to polecam, bo jest dobrze napisany z zaskakującym zakończeniem.
Z powodu nieszczęśliwych rodzinnych perypetii Monika Gniewosz postanawia zmienić otoczenie i wraz z córką przeprowadza się z tętniącej życiem Warszawy do spokojnego miasteczka Pełnia. Pełnia jest spokojną miejscowości, gdzie każdy każdego zna, a największym przestępstwem jest kradzież czy zaciekła kłótnia sąsiadów. Tymczasem gdy Monika zaczyta tam pracę na komisariacie już pierwszego dnia dostaje wezwanie do pobitego mężczyzny. Nie tylko to wydaje się jej być zaskakujące. Jak się z czasem okazuje, właścicielka pensjonatu, w którym podnajmuje mieszkanie zniknęła przed laty i nikt nie wie jak i gdzie. Nie tylko ona uznana jest za zaginioną. Gdy Monika drąży temat na jaw wychodzi wiele niespodziewanych poszlak.
Monikę Gniewosz możemy kojarzyć z cyklu o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku. Aczkolwiek tutaj poznajemy Monikę z całkiem innej strony. Jest to odważna i niezależna kobieta, która wychowuje samotnie nastoletnią córkę. Jest ambitna i nie ustaje w dążeniu do celu, tudzież rozwiązania sprawy.
Historia jest świetna. Moim zdaniem trudno o wytypowanie prawdziwego sprawcy. Komuś się udało?🤔
Książka napisana jest językiem lekkim i przyjemnym (mimo sprawy ;)). Lubię za to książki autorki. Również przy tej historii wątek kryminalny współgra ładnie z obyczajowym. Lubię takie połączenia. A, i bardzo podoba mi się tytuł 🤭
Dobry kryminał, osadzony w ładnej scenerii, z ciekawą lokalną społecznością.
Podkomisarz Monika Gniewosz opuszcza z piętnastoletnią córką Warszawę. Liczy, że spokojna służba na prowincji, życie w Pełni, miasteczku położonym wśród lasów nad jeziorem o tej samej nazwie, to szansa na otrząśnięcie się po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy, rozstaniu z przemocowym mężem i osadzeniu w więzieniu matki.
Pełnia rzeczywiście ją urzekła, wbrew obawom córka szybko się w nowym środowisku zaadoptowała, ale marzenia Moniki o spokojnym leniuchowaniu na służbie szybko się rozwiewają. Choć może gdyby nie ona nikt by nie połączył barbarzyńskiego pobicia dwudziestolatka z tajemniczymi zaginięciami kobiet, i nadal by szeptano o zjawach nawiedzających Pełnię. W każdym razie z przyjemnością czytałam o tym, jak podkomisarz Gniewosz udało się pobudzić miasteczko, uaktywnić kolegów-policjantów, a ich szefów i prokuratora zmusić do podejmowania ryzykownych decyzji, bez jakich sukces prowadzonych dochodzeń nie byłby możliwy.
Czy znasz swoich najbliższych sąsiadów i możesz im zaufać?
Ja całe nastoletnie życie spędziłam w bardzo małym środowisku, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą i niczego nie da się ukryć. Sąsiedzi wpadali do siebie na kawę czy herbatę bez zapowiedzi i zawsze był na to odpowiedni czas. Dopiero wyjeżdżając na studia do dużego miasta poznałam inne życie. Sąsiedzi co prawda byli mili i przyjaźnie nastawieni, ale jednocześnie pilnowali swojej prywatności. Już nie było tak otwartych relacji, jak w mojej małej mieścinie.
I właśnie do takiego małego miasteczka, jakim jest Pełnia trafia wraz z córką podkomisarz Monika Gniewosz, która po ostatnich wydarzeniach w życiu musi zmienić otoczenie i wyprowadza się z Warszawy.
Tylko czy na pewno znajdzie tu swój azyl?
Już pierwszego dnia Monika dostaje wezwanie na miejsce zdarzenia – ktoś napadł na młodego mężczyznę. Następnie dowiaduje się o zaginięciu właścicielki pensjonatu i krążącej po miasteczku legendzie, że nad jeziorem spaceruje duch topielicy. Czy w tym miasteczku na pewno jest tak bezpiecznie i spokojnie jak mówią?
Uwielbiam w książkach motyw małych, mrocznych i tajemniczych miasteczek. Gdzie sąsiedzi nie są tak przyjaźni jak się wydają i skrywają niejedną tajemnicę. Książki pani Małgosi wyróżnia nie tylko fantastycznie wykreowany wątek kryminalny, ale także przedstawienie historii bez zbędnej brutalności, przemocy czy rozlewającej się krwi. A do tego dostajemy jeszcze jeszcze wspaniale przedstawiony wątek przemocy domowej za zamkniętymi drzwiami i niełatwą do pokonania drogę do wyrwania się spod władzy oprawcy.
Uwielbiam książki Małgorzaty Rogali właśnie za to, że nie kończą się na wątku kryminalnym, a poruszają jeszcze tak ważne w naszym życiu tematy. I bardzo cieszę się na kolejne tomy historii podkomisarz Moniki Gniewosz. Wyczekuje ich od ostatniej przeczytanej strony „Milcząc jak grób”. I bardzo gorąco zachęcam Was do przeczytania tej pozycji.
"Milcząc jak grób" to pierwszy tom cyklu Pełnia tajemnic autorstwa Małgorzaty Rogali. Tym razem z przyjemnością wysłuchałam powieści w interpretacji Pauliny Holtz.
Podkomisarz Monika Gniewosz musi zmienić otoczenie. Przeprowadza się do niewielkiego miasteczka o intrygującej nazwie Pełnia, gdzie rozpoczyna pracę w lokalnym komisariacie. Kobieta liczy na to, że uda jej się zapomnieć o koszmarze życia z mężem sadystą, a jej córka odzyska równowagę w nowym, spokojnym miejscu.
Szybko okazuje się, że również w Pełni zdarzają się zbrodnie. Uwagę pani podkomisarz zwróciły niewyjaśnione zaginięcia kobiet. Sprawy poznała przy okazji innego śledztwa, do którego została przydzielona. Policjantka zaczyna węszyć, co nie wszystkim się podoba. Jednak Monika nie byłaby sobą, gdyby chociaż nie spróbowała rozwiązać tych tajemnic.
Prosty język, intryga nie jest bardzo skomplikowana, bohaterów nie jest zbyt wielu, a zatem same plusy, jeśli szukacie powieści, przy której odpoczniecie po męczącym dniu.
“Milcząc jak grób” to najnowsza książka autorki, a zarazem początek nowej serii z policjantka Monika Gniewosz. Kobieta wraz z nastoletnia córka przenosi się z Warszawy do małego miasteczka Pełnia. Chce rozpocząć nowe życie po odejściu od męża tyrana. Zmiana otoczenia, nowa praca i nowe śledztwo od samego początku pobytu w Pełni. Małe miasteczko, gdzie wszyscy się znają, ale czy na pewno tak jest? Jakie tajemnice odsłoni śledztwo podkomisarz Moniki Gniewosz? Jeśli myślicie , że życie małego miasta może być tylko nudne i przewidywalne, to polecam sięgnąć po tę książkę, ona wyprowadzi Was z błędu …
3.5 książka do pociągu, tak żeby zająć czymś myśli. zakończenie przewidywalne, ale dobrze się bawiłam. taki lekki kryminał, wiecie z małą miejscowością, podejrzanymi wypadkami, niezamkniętymi śledztwami i nową twarzą z miasta po przejściach, która szuka spokoju i ucieczki od problemów przeszłości w pracy na komisariacie mniej licznej społeczności.
Jest to moja pierwsza książka autorki i naprawdę polubiłam jej styl pisania. Akcja książki ma kilka wątków jednak nie odczuwa się nadmiernego skomplikowania. Bardzo lekko napisana. Postacie też były dobrze rozpisane i łatwe do rozróżnienia. Dodatkowym plusem mogło być to, że główna bohaterka jest moją imienniczką. Będę sięgać po kolejne książki.
Lepsza od ostatnich książek Rogali (gdzie za bardzo całość idzie w obyczajówkę, a śledztwo jest traktowane nieco po macoszemu), ale wciąż to jedynie przeciętny kryminał. Pomysł - choć typowy - mógł być lepiej pociągnięty. Finał - nastawiony na uzyskanie efektu wow ze strony czytelnika - odbiega od klimatu, tonu i fabuły tak mocno, że czyta się go jak fragment zupełnie innej powieści.
4,5/5 Wciągająca, intrygująca. Płynie się przez ten kryminał, bardzo dobrze napisana. Czekam na drugą część. Polecam bardziej kobietom niż mężczyznom, chociaż panowie też mogą się przy niej dobrze bawić.
Bardzo, bardzo dobry kryminał. Wciąga od pierwszych stron. Ciekawa intryga, klimat małego miasteczka, w którym każdy się zna. Cieszę się, ze nie pojawił się bardzo częsty motyw, czyli negatywne podejście, do nowej, obcej osoby w zżytej społeczności. Super!