"TEKST NA ZAMÓWIENIE Jej powietrze jest klarowane dłutem, to Polska. W spojrzeniu ukrywa głóg na złomowisku, to Polska. Błoto, jelenie, szczęk ognia w pszenicy, to Polska. Turbina na maź braną z kotłowni, to Polska. Listopad w małym, tłustym, księżycu, to Polska. Klaser do pająków na zebraniu Rady, to Polska. Wibr pozostały po urwanym znoju, to Polska. Zająknięcie w dokładnie utraconej chwili, to Polska. Bażant, ta kura z turbosprężarką, to Polska. Jeż i dwoje małych, to w pełni Polska (...)"
Dobra, wycofuję się z wcześniejszych tez. (Pisałem że tom trochę idzie jednym torem i mało zbacza z trasy). Tzn. dalej nie sądzę że to jakkolwiek rozbuchany tom, a Konrad Góra pisze w całkiem wystudiowany sposób, ale taka Wojna (pieśń lisów) jest pełna surowców z których niech czerpią wszyscy. A za pieśnią lisów idzie większość wierszy z tomu. Nie wiem kto przysłał Konrada Górę żeby "unaocznił to państwu", ale jaki ja jestem wdzięczny.