Dziewięć wspaniałych polskich autorek napisało opowiadania w klimacie górskim.
Góry mają swoją tajemną moc, urok, niebezpieczeństwo i mogą zarówno zachwycać, jak i przerażać. Trzeba się do nich odnosić z szacunkiem i nie lekceważyć. A odwdzięczą się cudownymi widokami, naturą, aurą, powietrzem, a i czasami… miłością. To właśnie ona pojawia się w opowiadaniach, chociaż ukazana różnie, zmienia się tak szybko, niczym pogoda na górskich szlakach. Jest często nieprzewidywalna, właśnie tak jak one.
Bohaterowie opowiadań zmierzają się z problemami dnia codziennego i uczuciami, jakimi darzą inne osoby. Wyprawa w góry odmieni ich życie. Spotkasz ich w Tatrach, Bieszczadach lub Sudetach; w pensjonacie, domu rodzinnym lub na górskim szlaku. Czy uda się im odnaleźć prawdziwą miłość? Czy znajdą tu ukojenie?
Pierwsza opowieść już mnie zniechęciła. W sumie podobały mi się dwie może trzy z ilu? 8/9 jakoś. Pocieszam się tym, że te historie były krótkie i nie nawiązywały do siebie,więc szybko się czytało. Nie mój klimat, ale poza tym czepiać się zwłaszcza, do kwestii technicznej, nie mogę.
"Miłość na horyzoncie" to antologia opowiadań, w których pierwsze skrzypce grają góry i... miłość ;-) Dziewięć poczytnych polskich autorek stworzyło teksty, w których buzują emocje, a bohaterowie muszą podejmować trudne decyzje. Tłem dla ludzkich dylematów są oczywiście górskie okolice.
Każde opowiadanie zawiera historię osób, które połączyły lub rozdzieliły wspólne doświadczenia lub wspomnienia, ewentualnie spotkały się przypadkiem po latach. Niektórych przytłoczyły wybory, których musieli dokonać lub zgodzić się na czyjąś decyzję, a innym zawalił się na głowę cały świat. Mimo problemów próbują jednak ułożyć sobie życie, znaleźć złoty środek albo przynajmniej przetrwać najgorszą nawałnicę, aby później móc pozbierać to, co zostanie do uratowania.
Nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu. Możliwe, że jest to spowodowane tym, iż lubię historie wielowątkowe, a w tak krótkiej formie, jaką jest opowiadanie, trudno się rozpisać. Znalazły się jednak teksty, które mnie zaciekawiły i zostały w pamięci. I mam nadzieję, że autorki pomyślą nad rozwinięciem ich w powieść. Chętnie spotkałabym się ponownie i na trochę dłużej ze stworzonymi przez nie bohaterami.
Nie jestem miłośniczką wspinaczek po szczytach, ale mimo tego, że się kompletnie na tym nie znam, trochę mało mi było górskiego klimatu. Może zabrakło siermiężnych schronisk na szlaku? Bohaterowie opowiadań mieszkali w wygodnych pensjonatach, a to kojarzy się bardziej z zimowymi filmami okołoświątecznymi i ogniem migoczącym w kominku.
Podsumowując, jeśli lubicie krótkie historie o ludziach takich jak my, którzy muszą zmierzyć się z trudnościami, aby wrócić na właściwą ścieżkę, to te opowiadania Wam się spodobają. Pozwolą oderwać się na chwilę od szarej codzienności i ruszyć szlakiem górskiej przygody.
Dziewięć opowiadań polskich autorek. Wszystkie w świątecznym, górskim klimacie.
Z antologiami bywa różnie. Lubię, ale często są bardzo nierówne. Dlatego dziwię się, że o tym tytule jest tak cicho. To się tak dobrze czytało! Nie odczułam jakoś specjalnie różnic między autorkami. Owszem, były takie, które podobały mi się ciut mniej, ale wciąż podobały.
To jest książka, przy której można się zrelaksować, oderwać od szarej rzeczywistości, otulić niczym puszystym kocykiem i wypełnić się nadzieją po same uszy, czekając na świąteczny cud. A możecie być pewni, że wiara w ten cud rośnie po lekturze do gigantycznych rozmiarów.
Nie będzie dla nikogo niespodzianką, że najbardziej ukochałam sobie opowiadania Nataszy Sochy i Sylwii Trojanowskiej. Dziewczyny, ja chcę więcej!
Gorąco polecam tę antologię. Idealna na święta i nie tylko.
Lubicie antologie? Ja bardzo. Tę kupiłam przed samymi świętami ale trzymałam na początek roku. Bardzo chciałam nią zacząć nowy czytelniczy rok. Nie ukrywam że głównym powodem było zawarte w niej opowiadania Pani Sylwii Trojanowskiej. Uwielbiam jej pióro i fakt że w swoje książki zawsze wpłata miejsca z mojego ukochanego Szczecina (lokalny patriotyzm 😉). Ale w tej antologii jest osiem innych wspaniałych opowieści które śmiało mogłyby być początkiem książek. Najbardziej podobały mi się, opowiadania pani Sylwii (ale to żadna niespodzianka), pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i pani Anny Szafrańskiej. Miłą niespodzianką okazało się pierwsze spotkanie z piórem pani Elżbiety Rodzeń i K.A.Figaro. Cudowne historie z krajobrazem górskim w tle. Wspaniała lektura na zimowe wieczory. Polecam!
Bardzo przyjemne, ciepłe historie z górami w tle, które nie unikają trudnych tematów, ale dają jakąś taką nadzieję, że będzie dobrze i robią niesamowitą ochotę, żeby rzucić wszystko już teraz zaraz i zaszyć się samemu w przytulnym górskim zakątku, i czytać przy kominku popijając grzane wino, i chodzić na długie spacery, i jeździć na nartach, i bawić się w śniegu, i po prostu odpocząć
Antologia jest super opowiadania są na bardzo wyrównanym wysokim poziomie. Dodatkowo daje smaczek wstępne słowo do każdego opowiadania napisała Pani Agnieszka .czekam na kolejne rozdanie w maju czy poprzeczka będzie podniesiona? Zobaczymy